czwartek, 14 sierpnia 2014

Rozdział 48

-Nie wierzę, że dziś znów pada.- westchnęła Eleanor.- Co my niby będziemy robić?- stanęłam przy niej przed kuchennym oknem z kubkiem kawy w ręce i obserwowałam spływające po szkle krople deszczu.
-Pogoda się na nas uwzięła.- stwierdził pogodnie Harry kradnąc sprzed nosa Horana kanapkę z nutellą. Niall posłał mu mordercze spojrzenie i przeniósł się z talerzem na blat jednej z szafek. Zawsze bezpieczniej niż przy stole.
-Kwiecień plecień, bo przeplata, trochę zimy, trochę lata.- zacytowała nasze narodowe przysłowie Nika.
-Czyli co? Filmy? Znowu butelka?- Liam próbował wymyślić jakiś dobry sposób na spędzenie wolnego czasu, ale na słowo "butelka" kilka osób, w tym Harry i Louis głośno zaprotestowali.
-Nie mam zamiaru znowu się wciskać w babską kieckę.- oznajmił dobitnie Lou.
-Mam pomysł!- Monia wstała z krzesła.- Macie ochotę poszperać w piwnicy? Jest tam cała masa starych rupieci, jeszcze moich pradziadków. Można by się tam nieźle powygłupiać, no i nie będziemy się raczej nudzić.
-To jest dobre!- Zayn zapalił się do tego pomysłu. Perrie przygryzła wargę.
-Są tam pająki?- spytała niepewnie.
-Spokojnie, piwnicę sprzątamy niemal tak często, jak resztę domu. W marcu byliśmy tu na generalnych wiosennych porządkach.
-W marcu?- Pezz była sceptycznie nastawiona.
-Oj, no weź!- nawet El była przekonana.- Będzie ciekawie!
-To gdzie się tam wchodzi?
Za chwilę maszerowaliśmy całą kolumną w kierunku schodów. Złapałam jeszcze po drodze aparat fotograficzny. A nuż będzie jakiś ciekawy materiał na zdjęcia.
-Wiesz, z reguły do piwnicy schodzi się po schodach w dół.- zakpiłam, gdy Monia zatrzymała się przy poręczy schodów prowadzących na piętro.
-Ha, ha, bardzo śmieszne.- wywróciła oczami.- Pomóżcie mi odsunąć ten dywan.- złapała za róg dywanu leżącego centralnie pod stopniami. Zayn i Harry ruszyli jej na pomoc i za chwilę naszym oczom ukazała się klapa przykrywająca wejście. Monika wymacała uchwyt i szybkim ruchem uniosła ją w górę, zabezpieczając jakimś zatrzaskiem. Zapaliła żarówkę nad schodami.- Schodzimy?- zerknęła na nas. Popatrzyliśmy po sobie i skinęliśmy głowami. Zawsze miała nieszablonowe pomysły, ale ta zabawa w odkrywców zaczynała mi się coraz bardziej podobać.
Zeszliśmy po schodach i naszym oczom ukazał się korytarz z drzwiami odchodzącymi do różnych pomieszczeń.
-To co? Zwiedzamy?- Monia zapaliła górne światło. Louis ruszył jako pierwszy i wetknął głowę do pokoju po lewej.
-O jacie! Strzelby!- pisnął. Reszta facetów rzuciła się za nim.
-Ojciec jest w kole strzeleckim czy coś. To są śrutówki do polowań. Na szczęście niesprawne.- powiedziała patrząc, jak Niall mierzy do Liama z jednej z nich.
Rozbiegliśmy się po korytarzu. Wiedziałam, że Monika ma sporo forsy, pochodzi z raczej bogatej rodziny, ale żeby mieć takie coś? Kiecki prawie sprzed stu lat, masa albumów z ludźmi sprzed kilkudziesięciu lat, strzelby, szable jakiegoś kolekcjonera z rodziny, stare maszyny do pisania... Czułam się jak w muzeum. Szperaliśmy w jakichś starych dokumentach, skrzyniach, kufrach, pudłach, odkrywając coraz to nowe rzeczy. Raz po raz błyskał flesz, gdy Harry nałożył stary hełm z II wojny światowej, Perrie wynalazła jakąś obłędną spódnicę ciągnącą się po ziemi, a Louis zaczął stukać klawiszami maszyny do pisania. Bawiliśmy się świetnie, nawet nie zauważyliśmy, kiedy minęło kilka godzin.
Wreszcie weszłam do raju. Aż zaparło mi dech w piersiach, gdy to zobaczyłam. Pod ścianami pokoju cała masa regałów wypełnionych starymi winylami, a na zakurzonym stoliku w kącie adapter. Podbiegłam do jednego regału i zaczęłam przeglądać płyty. Elvis Presley, Queen, Modern Talking, Cindy Lauper, ABBA, Boney M, The Beatles, Roy Orbison, Rod Stewart, Shakin' Stevens, Electric Light Orchestra, Roxette, Limahl, Bonnie Tyler, Pink Floyd, Bee Gees, Chubby Cheeker, A-Ha, Wham, John Lennon, Michael Jackson, Madonna, Kim Wilde, Tina Turner, Whitney Houston, muzyka z "Grease", "Gorączki Sobotniej Nocy", "Dirty Dancing"... Gigantyczna kolekcja czarnych płyt, same oldschool'e! O. M. G. A wszystko w doskonałym stanie. Na niektórych tych płytach można by zarobić grube tysiące, choćby ten Presley albo Beatlesi. Wow.
Podeszłam do adapteru i ostrożnie zdmuchnęłam z niego kurz. Wzbił się szarą chmurą w powietrze, by za chwilę opaść na mnie. Super. Kichnęłam dwa razy i szybko się otrzepałam. Odnalazłam włącznik. Wiedziałam, jak się to obsługuje, przecież moja mama miała taki sam. Dzięki niej doskonale wiedziałam, jaką wartość mają niektóre te płyty i jakie skarby w sobie kryją. Wybrałam album "ABBA" i położyłam ostrożnie igłę na płycie. Rozległy się lekkie trzaski i po chwili pokój rozbrzmiał dźwiękami "I Do, I Do, I Do". Jakość średnia, ale da się przeżyć. Zaczęłam podśpiewywać z Agnethą i Anni-Frid szperając dalej w regałach. Piosenka zmieniła się na "Rock Me". Zebrałam spory stosik płyt i szłam z nimi w kierunku adapteru, gdy do pokoju zajrzał Liam.
-O ja pierniczę!- szczęka opadła mu na podłogę.
-Dokładnie.- skinęłam głową, odłożyłam albumy i ostrożnie za pomocą specjalnego pokrętła przeniosłam igłę dalej. Kolejna porcja trzasków i usłyszeliśmy jedną z moich ulubionych piosenek ABBY: "So Long". Zaczęłam głośno śpiewać, czym zwabiłam do pokoju resztę bandy.
-You think you're gonna make me softer with your fancy car, ah-ha-ha 
But I can tell you all your tricks ain't gonna get you far, ah-ha-ha 
They say that money's got a magic touch 
But not to me, it doesn't mean that much 
You won't have me tonight 
All right, all right, all right, all right 

So long, see you honey 
You can't buy me with your money 
Tracy, Daisy, they may be crazy 
But I'll never be your girl 
So long, see you honey 
You can't buy me with your money 
You know it's not worth trying 
So long, so long, so long


(Myślisz, że udobruchasz mnie swoim wymyślnym wozem
Ale mogę ci powiedzieć, że twoje sztuczki nie zaprowadzą cię daleko
Mówią, że pieniądze mają magiczny dotyk
Ale nie dla mnie, one nie znaczą tak dużo
Nie zdobędziesz mnie tej nocy
W porządku, w porządku, w porządku, w porządku

Na razie, do zobaczenia kochanie
Nie możesz mnie kupić za pieniądze
Tracy, Daisy, mogą być szalone
Ale nigdy nie będę twoją dziewczyną
Na razie, do zobaczenia kochanie
Nie możesz mnie kupić za pieniądze
Wiesz, że nie warto próbować
Na razie, na razie, na razie)


-Monika, czyja to kolekcja?- spytała oszołomiona Eleanor stając w progu pokoju.
-Moich rodziców. Genialna, nie?- zaśmiała się dziewczyna.- Mówiłam, że znajdziemy tu ciekawe rzeczy.
-Włącz teraz to.- Zayn wcisnął mi w rękę największe przeboje Roxette. Z małych głośników poleciało "Listen To Your Heart". Nika zaraz porwała Nialla do tańca i zaczęli kręcić się pośrodku pokoju w rytm piosenki. Harry zaraz pomałpował po niej, objął Monikę tak, jak go kiedyś uczyłam i wirowali razem z nimi. Niedługo, zaraz po tej piosence włączyła się żywa melodia "Sleeping In My Car".
-Weź teraz Queen.- Perrie podała mi "Greatest Hits". Okładka była podniszczona, chyba często jej ktoś słuchał. Usłyszeliśmy "Another One Bites The Dust". W połowie piosenki igła przeskoczyła na jakiejś nierówności i zamiast "Killer Queen" włączyło się "Crazy Little Thing Called Love". Za chwilę do adapteru dorwał się Louis i zmienił płytę na singla Modern Talking "You're My Heart, You're My Soul".
-Dla ciebie, Eli.- pocałował swoja dziewczynę. Aww, jak słodko. Rzygam tęczą. Naprawdę.
-Mam coś lepszego.- wyszczerzył się Harry i uruchomił singiel Tiny Turner "Private Dancer".
-No, ciekawe Hazza...- zaśmiał się Liam.- Kto niby jest twoja prywatną tancerką?- uniósł brwi rozbawiony.
-Ja wiem, kto i to jest najważniejsze. Ty patrz na swoją.- nie wiedziałam, na kogo wskazał, bo całkiem pochłonęła mnie muzyka. Widziałam kiedyś fantastyczny układ do tej piosenki. Świetnie się do niej tańczy rumbę. Zaczęłam powoli poruszać się w rytm muzyki. Nawet nie zauważyłam, kiedy inni zaczęli mi się przyglądać. Muzyka się urwała, a ja stanęłam zdyszana, próbując złapać oddech. Dawno nie tańczyłam.
-Wooow, dobra, nie chcę nic mówić, ale od liceum nie widziałam jak tańczysz...- Nika aż pokręciła głową. Nigdy jej nie mówiłam, że to mój sposób na stres.
-Ja w ogóle nie widziałam, jak tańczysz. Czemu mi nam nie powiedziałaś?- odezwała się z pretensją El.
-Ha! My wiedzieliśmy.- parsknął śmiechem Zayn.
-Przyłapaliśmy ją kiedyś na włączonym Skypie.- wyjaśnił dziewczynom Nialler.
-I nic nie powiedzieliście? Foch.- Perrie udała obrażoną i odwróciła się do mnie.- Nauczysz nas?
-Jasne. Wstawać z tej podłogi!
-Ale że teraz?- Monika nie byłą zbyt chętna.
-A czemu nie?- zapytałam szukając czegoś dobrego w winylach.
-Bo ja... Jakby to ująć...
-Nie umiesz tańczyć.- dokończyłam za nią wyciągając.
-Skąd wiesz?!- wciągnęła mocno powietrze. Wzruszyłam ramionami wyjmując album Foreigner.
-Znam cię trzy lata, łaziłam z tobą na imprezy, widziałam cię na parkiecie. Jak masz w miarę dobrego partnera, to jeszcze ci jakoś idzie, ale bez partnera jest cienko. Spokojnie.- powiedziałam podchodząc do adapteru.- Żeby były równe szanse, to nauczę was czegoś wolnego, najlepiej jakiegoś walca czy coś, nie rzucę was od razu w sambę.- i zanuciłam melodię "Samba de Janeiro". Położyłam płytę w adapterze i odwróciłam się do reszty.- Każdy ma parę? Strasznie tu mało miejsca...- przesunęłam wyciągnięty przez nas stos płyt w kąt.- Chłopaki, pamiętacie, jak was uczyłam? Harry, łapa z tyłka na talię!- pacnęłam go po ręce.
-Tak. Doskonale to pamiętam.- skrzywił się pocierając rękę.
-To super. Liam?- wyciągnęłam rękę do chłopaka.- Będziesz moją parą, okej?- skinął głową.- Krok idzie tak.- szybko zaprezentowaliśmy co trzeba. Czy Liam uczył się kiedyś walca? Bo nieźle mu szło. Naprawdę nieźle.- I tyle. To chyba lepsze niż zwykłe bujanie się w rytm muzyki, co nie?- niemrawe potwierdzenie. Ludzie, gdzie energia?! Więcej entuzjazmu! Mnie aż nosi, gdy wiem, że mam tańczyć, a ci jakby ich ktoś z krzyża zdjął. Położyłam igłę na płycie i z głośników popłynęła melodia singla "I Wanna Know What Love Is". W zasadzie to powinna też być rumba, ale jak dla mnie rytm pasował też do walca lub czegoś w tym rodzaju. Wolałam ich nie uczyć rumby, Harry dla jaj zrobiłby z tego jakiegoś pornola. Wróciłam do mojego partnera i zaczęliśmy powoli ruszać się w rytm piosenki. Za chwilę cały pokój wirował. Zderzaliśmy się ze sobą, każdy po kolei mylił kroki, a piosenka co chwilę była puszczana od nowa. Co sekundę wybuchaliśmy śmiechem.
-Dobra.- Monia uniosła ręce w geście poddania.- Mam dość. Nie mam słuchu ani poczucia rytmu, jestem muzycznym beztalenciem i muszę się z tym pogodzić.
-Oj, Monika.- Perrie podeszła do niej i objęła ją ramieniem.- Nie szło ci tak źle...
-Jeśli przez źle rozumiesz: podeptanie każdego palca u nogi Hazzy, zderzenie czołowe z Niką, zderzenie boczne z Liamem, który nawiasem mówiąc z Natalią tańczył jak król parkietu, plus zaliczenie gleby, to masz rację. W ogóle nie było źle.- stwierdziła ironicznie Monia.
-Jestem jak król parkietu?- zainteresował się tym fragmentem wypowiedzi Liam.
-No, dziś to na pewno przebiłeś Travoltę lub Presleya.- puścił mu oko Louis.- Ale pamiętamy, jak tańczyłeś z innymi dziewczynami, więc to chyba wpływ partnerki...
-Nie wpływ partnerki, tylko poczucie rytmu.- odezwałam się chowając płytę do opakowania.- Też byś się tak poruszał, gdybyś się przestał wydurniać.
-A propos' Presleya...- Zayn wyciągnął jakąś płytę.- Hazza, pamiętasz? Miałeś to na iPodzie.- włączył "A Little Less Conversation". Zaczęliśmy wariować do tej piosenki. Harry dorwał się potem do półki, na której leżał Pink Floyd.
-To ta fajna piosenka!- ucieszył się i szybko zmienił płytę.
-Znam to!- podskoczyła Monia.- "Another Brick In The Wall"!- też to znałam. Zaczęliśmy wszyscy śpiewać znamy przebój. W końcu padliśmy na podłogę zmęczeni naszymi wygłupami.
-Chodźmy już na górę, bo głodny jestem.- zaczął marudzić Niall.
-Okej, chodźmy. Ja też już zgłodniałem.- odparł Zayn. Wyszliśmy z pomieszczenia i kierowaliśmy się w stronę schodów, gdy nagle Nika krzyknęła:
-Ej, ludzie! Tu jest jeszcze jeden pokój!- otworzyła drzwi i stanęła w progu.- Wow, perkusja!- zajrzeliśmy tam wszyscy. Monika weszła ostatnia z ociąganiem.
-O rany, afrykański bęben!- pisnęłam podnosząc instrument. Uderzyłam w niego kilka razy. Genialny dźwięk.
-To djembe.- Monia uśmiechnęła się słabo.
-Ty grałaś na tej perkusji?- Harry wydawał się zafascynowany.
-Ja? Proszę cię.- prychnęła.- Nie, to instrumenty mojego brata.- spojrzałam na nią uważnie. Coś mi się nie zgadzało.
-Przecież ty nie masz brata. Jesteś jedynaczką...- Monika przygryzła wargę i podeszła do perkusji. Dotknęła lekko talerza, pokręciła głową i usiadła na starej poprutej kanapie, z której wzbiła się chmura kurzu. Dziewczyna nawet nie zwróciła na to uwagi.
-Miałam brata.- lekko załamał jej się głos.- Był pięć lat starszy ode mnie. Nie miał dobrego głosu, śpiewał tak jak ja, czyli jak marcujący się kot, ale był wspaniałym perkusistą. Grał odkąd miał sześć lat. To on uzbierał forsę na tę perkusję, te bębny, to djembe, które ty trzymasz.- zaszkliły jej się oczy. Odstawiłam djembe. Podeszliśmy do Moniki i usiedliśmy wokół niej. Harry uniósł ją lekko i posadził sobie na kolanach.- Był cudownym bratem. Nigdy się nie kłóciliśmy, zawsze mnie bronił przed starszymi chłopakami z podwórka.- pierwsza łza spłynęła po jej policzku.- Gdy miał piętnaście lat, a ja dziesięć okazało się, że jest chory. Omdlenia, zawroty głowy, bóle rąk takie, że nie mógł grać...- kolejne łzy stworzyły małe wodospady po obu stronach jej policzków.- Miał białaczkę...
Poczułam się, jakby ktoś walnął mnie w głowę. Momentalnie zrobiło mi się słabo i niedobrze. O nie...
-Lekarze dawali mu rok, jeśli nie znajdzie się dawca szpiku. Ale on nawet tyle nie wytrzymał!- zaszlochała wtulając się w koszulę Harry'ego.- Zmarł po czterech cholernych miesiącach od diagnozy!
Nikt nic nie mówił. Patrzyliśmy w milczeniu na Monikę, w podłogę... Ja zaciskałam mocno pięści, żeby opanować drżenie rąk. Jeszcze przed minutą byliśmy tacy szczęśliwi, zadowoleni, roześmiani, a teraz... Siedem nieszczęść. Monika mi nigdy nie wybaczy, że to przed nią ukrywałam. Oni mi nie wybaczą. On zmarł... A ja? Też umrę... Będą mnie wspominać i płakać za mną, tak jak Monia opłakuje swojego brata... Zaraz, właściwie jak on miał na imię? Nika chyba czytała mi w myślach.
-Jak miał na imię?- zapytała cicho. Monika pociągnęła nosem.
-Wojtek... Miał szesnaście lat, gdy zmarł. Teraz miałby dwadzieścia siedem. Może miałby już rodzinę, żonę, dzieci, pracę... Może grałby w zespole na swojej perkusji i solówkami na bębnach doprowadzałby fanki do szaleństwa...- otarła policzki i oparła głowę na ramieniu Harry'ego, który głaskał ją cały czas po plecach i trzymał ją za rękę.- Wszystkie jego rzeczy są tutaj.- automatycznie rozejrzeliśmy się po pokoju. Faktycznie, sporo tu było pudeł.- Jego ubrania, książki, zeszyty, zdjęcia... Nie potrafiliśmy tego wyrzucić, ale w domu też nie mogliśmy tego trzymać. Po jego śmierci mama wpadła w depresję, na widok jakiejkolwiek rzeczy Wojtka zaczynała płakać. Ja zresztą też... Gdy przewieźliśmy to tutaj, jakoś się nam udało dalej żyć... Mama nigdy tu nie wchodzi, a ja... Pierwsze, co robię, gdy tu przyjadę, to schodzę do piwnicy i przytulam się do jego ubrań, żeby poczuć jeszcze ten zapach. Na cmentarzu staram się być co tydzień, rodzice trochę rzadziej... Mają więcej obowiązków, jasne, rozumiem, ale jak dla mnie to za szybko pogodzili się z jego śmiercią.
-Może tylko tak udają...- zasugerowała El.- Jest im łatwiej żyć dalej, gdy nie czują stale jego obecności. Jakby wyjechał...
-Może...- kolejne pociągnięcie nosem. Zerknęła na mnie.- Natalia, pamiętasz, co ci powiedziałam, gdy spytałaś, czemu wybrałaś te studia? Powiedziałam, że to taki impuls, że to mi się podobało.
-Zrobiłaś to dla niego...- wyszeptałam. Nie było mnie stać na głośniejsze mówienie. Byłam totalnie wytrącona z równowagi. Monika pokiwała głową.
-Jego nie udało się uratować. Ale ja spróbuję uratować kogoś innego...
-Przepraszam was na moment.- podniosłam się gwałtownie z podłogi i wybiegłam z piwnicy.
-Nattie, wszystko w porządku?!- usłyszałam za sobą krzyk Liama.
-Jest okej!- odkrzyknęłam i popędziłam na górę. Zamknęłam się w łazience, gdzie schowałam kosmetyczkę z lekami i szybko popiłam wodą podwójną dawkę.
Boże, pomóż mi... Ja już nie dam rady dłużej...

~~*~~

-Ja pozmywam.- wstałam od stołu, przy którym jedliśmy wyczarowane przez Nikę, Perrie i Eleanor spaghetti. Dziewczyny genialnie sobie poradziły, danie wprost rozpływało się w ustach.
Generalnie zmywać nie cierpię. Ale gdy nie mogę odreagować przez głośny i samotny płacz, dołowanie się przy filmach i muzyce, a ostatecznie przez taniec, czyli mój czterofazowy plan depresyjny- muszę się wyżyć na czymś innym. Wszyscy stopniowo wychodzili z kuchni, a ja walczyłam ze stertą talerzy, sztućców, garnków, patelnią i kilkoma innymi naczyniami.
-I co? Jak ty to sobie teraz wyobrażasz?!- gadałam po cichu sama do siebie. Tak, wiem, to oznaka choroby psychicznej, ale moja podświadomość bardzo chciała dojść do głosu. I w końcu ją dopuściłam do swojej jednoosobowej debaty.- Natalia. Jesteś kretynką. Masz totalne kiełbie we łbie, poprzewracane jak po tornadzie i w życiu Warszawy tego sobie nie uporządkujesz. A wiesz kiedy byłoby lepiej? Gdybyś od cholernego początku wszystko robiła jak normalni ludzie. Powiedziała rodzinie o diagnozie, o chorobie, a oni wspieraliby cię, może któreś mogłoby być dawcą. Ale nie! Ty jesteś mądrzejsza od wszystkim, pępek świata, jebany Einstein!!!- piekliłam się i pastwiłam nad samą sobą. Trzepnęłam ścierką o krawędź zlewu.- Tak, panno Maj, myślałam, że jesteś inteligentna, mądra, umiesz myśleć głową, a nie dupą czy czymkolwiek innym. Ja, twoja podświadomość, twój mózg, zawiodłam bądź zawiodłem się na tobie. Jesteś egoistką i teraz nie masz wyjścia, musisz szukać odpowiedniego momentu, żeby im jak najszybciej powiedzieć. O, fajnie, szkoda, że takiego momentu nie będzie, bo żaden nie jest, kurwa, odpowiedni!!!- wydarłam się na cały głos. Rzuciłam ścierkę na podłogę i usiadłam na krześle tak gwałtownie, że aż przesunęło się kilka centymetrów w tył.
-Mam się cieszyć, że nic nie zrozumiałem?- odwróciłam się gwałtownie w stronę drzwi. Zayn stał w progu opierając się o framugę drzwi i wpatrując się we mnie z wyraźną chęcią ogarnięcia całej sytuacji. Ogarnęło mnie nagle poczucie ulgi. Jak to dobrze, że zawsze gadam sama do siebie po polsku. Zimny pot mnie oblał na myśl, że w drzwiach mogła stanąć Nika albo, co gorsze, Monia.
-Zdecydowanie tak. Masz się cieszyć, bo przez cały czas cię obgadywałam.- wywróciłam oczami.
-Chciałem cię spytać, czy już wymyśliłaś, co chcesz zrobić w ramach tych zaręczyn.- o choroba jasna! Zapomniałam, kompletnie zapomniałam! Chryste, ty egoistko, i co jeszcze?!
-Jasne!- potwierdziłam szybko automatycznie sięgając ręką do włosów. Pomysły, pomysły, jakie ja miałam wcześniej pomysły?! A, już wiem! To było całkiem dobre.- Może na ognisku? Wiesz, myślałam, że może zaśpiewasz jej piosenkę. I tak będziemy pewnie śpiewać, więc to byłby taki element zaskoczenia. Jeszcze nie jestem pewna, jaką i mam kilka pomysłów co do jakichś dekoracji czy coś, ale pogadam o tym z Monią, bo ona lepiej się orientuje, co można tu wymyślić.- ufff. Udało się. Faktycznie, taki miałam plan, ale to tylko wstępny zarys, zero szczegółów, bo zawaliłam. Muszę kupić lek na sklerozę.
-A kiedy?- zapytał jeszcze wgapiając się w stół.
-Na dopracowanie szczegółów na pewno jeden dzień... Pojutrze.- postanowiłam i aż się przeraziłam. Tak mało czasu!
-Okej...- westchnął ciężko i podniósł na mnie wzrok.- Nattie, boję się...
-Czego?- zaczyna się od nowa. Jakim cudem ten chłopak, gwiazdor, ulubieniec milionów, jest tak bardzo nieśmiały i niepewny?
-Że ona odmówi.- jęknął płaczliwie. Wstałam z krzesła i mocno go przytuliłam.
-Nie ma takiej opcji. Ona cię kocha. Najbardziej w świecie.
-Ale przez te aferę z mediami i z... z nami ona może odmówić.
-Gdyby tak było, to już by z tobą zerwała!- przerwałam mu stanowczo.- Ale jest tu z tobą i okazuje ci, że cię kocha.- odsunęłam się od niego i uniosłam jego brodę tak, żeby na mnie spojrzał.- Jestem tego pewna, że ci nie odmówi. Będzie szczęśliwa jak nigdy.
-Zayn? Szuka... łam cię.- do kuchni wbiegła Perrie. Zmarszczyła brwi. Puściłam twarz Zayna i zdjęłam rękę z jego ramienia.- Co tu robicie?
-Tylko rozmawialiśmy.- wyjaśniłam spokojnie. Wolę nie wiedzieć, o czym ona myślała. Miałam najgorsze przeczucia.- Widziałaś Monikę?
-Siedzi z Harry'm w salonie.- odpowiedziała patrząc na mnie z wyraźną podejrzliwością.
-Muszę z nią porozmawiać. Dzięki.- rzuciłam i szybko wyminęłam ją w drzwiach.- Monia?- dziewczyna podniosła głowę. Siedziała razem z Hazzą na kanapie, wtulona w niego jak wtedy w piwnicy. On przyglądał jej się z czułością, delikatnie pocierając jej ramię.
Poczułam lekkie ukłucie zazdrości. Wszędzie dookoła mnie są zakochani. Nika i Niall razem, Zayn oświadczy się Perrie, Louis i Eleanor siedzą na schodach i śmieją się z jakiegoś dowcipu trzymając się za ręce, a Harry wpatruje się w Monikę jak w święty obraz. To wszystko moja wina. Gdyby nie ja i moje głupie opory, powiedziałabym Liamowi, co do niego czuję jeszcze wtedy, w Londynie. Nie zszedłby się znowu z Danielle, byłby ze mną i mnie wspierał. A wszystko przez te idiotyczne pomysły "niezakochiwania się w nikim z powodu choroby". Gówno prawda. Jakby można było zamknąć serce w klatce i nie pozwalać mu wyrywać się w kierunku innej osoby. Nie da się, po prostu się nie da. A za głupotę trzeba płacić.
-Stało się coś?
-Musimy zrobić naradę po polsku.- oznajmiłam siadając w fotelu.
-Czemu po polsku?- usiadła prosto i wpatrywała się we mnie ze zdziwieniem.
-Bo pewne osoby- zrobiłam delikatny ruch głową w kierunku kuchni i schodów. Louis to straszna gaduła, zaraz wszystko wypaple.-... nie mogą się o tym dowiedzieć.
-Możecie rozmawiać przy mnie.- zaproponował Harry.- Po polsku nie rozumiem, a nawet jeśli, to się nie wygadam. Wiem, co planujesz.- wyszczerzył się. Jasnowidz. Widziałam, że nie ma najmniejszego zamiaru zostawiać Moniki samej. Dobra, poddaję się.
-Okej. Zayn chce się oświadczyć swojej dziewczynie.- przeszłam na polski. Monia otworzyła usta i wydała z siebie pisk radości. Zaraz Styles zatkał jej buzię. Mądry chłopak. Jeszcze nam świadków brakuje.- Umówiliśmy się, że ja to zaplanuję. Pomyślałam, że zrobi to na ognisku i zaśpiewa piosenkę, nawet chyba wiem, jaką. Tylko musisz mi pomóc z oprawą.
-To znaczy?- patrzyła na mnie zdezorientowana.
-Nie wiem właśnie. Jakieś lampy, świece? Będziemy na ognisku, chodzi o to, żeby wnieść romantyczną atmosferę.
-Nie mam żadnego pomysłu.- patrzyła w dywan z całej siły myśląc nad tym, co jej powiedziałam.- Nic mi nie przychodzi do głowy.- wyznała bezradnie rozkładając ręce. Westchnęłam ciężko.- Zawołaj Nikę. Ona jest dobra w tych plastycznych rzeczach i tak dalej.
-Nika!- wrzasnęłam głośno.- Jesteś proszona na rozmowę do salonu!- dziewczyna zaraz zbiegła na dół.
-Co zrobiłam?- ledwo wyhamowała przy kanapie, prawie wleciała do, na szczęście wygaszonego, kominka.- Od razu mówię, co złego, to nie ja. I wcale mi nie chodzi o ten zbity dzbanek.
-Jaki dzbanek?!- Monika otworzyła aż usta z oburzenia.
-Żaden.- Nika zrobiła niewinną minkę, ale na widok morderczego spojrzenia przyjaciółki zaraz się poprawiła.- Odkupię. O co chodzi?
-Jeszcze o tym pogadamy.- oznajmiła tonem nie wróżącym niczego dobrego Monia i w kilku słowach wprowadziła Dominikę w nasz, a w zasadzie mój, plan.
-Ale banał.- prychnęła Nika.- Za grosz wizji artystycznej nie macie.
-To może nas wprowadzisz w swój genialny i ekspresowy pomysł?- zapytałam z sarkazmem.
-Monika, gdzie spędzacie Boże Narodzenie?- zapytała.
-A co to ma do rzeczy?- zdziwiła się Monia.
-Odpowiedz. Tutaj?
-Noo, tak, a co?
-Czyli zakładam, że macie w piwnicy światełka choinkowe?-zapytała z błyskiem w oku Nika.
-Co ty kombinujesz?- chciałam się dowiedzieć, ale moja współlokatorka uciszyła mnie jednym gestem ręki.
-Kiedy te zaręczyny?
-Pojutrze.
-Idealnie.




____________________________________________________
Rozdział powstał w dwa dni. Łącznie w cztery godziny.
A teraz pozwolicie, że w notce się odrobinę rozpiszę. Przeczytajcie, proszę, całość :*

Po pierwsze, rozdział jest szybciej, a wszystko dzięki mojej wściekłej wenie. Co to jest "wściekła wena"? Otóż, jest to zespół objawów psychicznych, na które składa się ogólne zdenerwowanie, złość i wściekłość, powodujące chęć wyżycia się na kimś lub na czymś i napływ samych dobrych pomysłów na opowiadanie. A mówiąc po ludzku, jestem piekielnie Wk**wiona na "fanki" naszych chłopaków z Ameryki.
Zapewne większość z was wie, o co mi chodzi. Tak, kochani, chodzi mi o te plakaty "Harry, kup sobie szampon" i "Wymieńcie Louisa na Luke'a" (dla niezorientowanych, których tu i tak pewnie nie ma, Luke to członek zespołu 5 Seconds Of Summer, który jest supportem 1D w Where We Are Tour). Do tego jeszcze dochodzi wyzywanie Harry'ego przez fanki, gdy nie podszedł do nich na hotelowym parkingu. Podobno wracał z siłowni, one go śledziły i gdy do nich nie podszedł, wyraziły swoją złość w kilku przekleństwach i pokazaniu Hazzie środkowego palca. On potem poprosił jedna z nich do siebie na stronę, na rozmowę w cztery oczy, przeprosił ją i zrobił sobie zdjęcia ze wszystkimi. Krew. Mnie. Zalewa. 
Totalnie nie rozumiem, jak można coś takiego zrobić swojemu idolowi. Wyzywać kogoś, kto poświęca ci czas, śpiewa dla ciebie, w każdej przemowie podkreśla, że fani są najważniejsi, bo krótko mówiąc, nic by bez fanów nie osiągnęli. Gdyby oni ćpali, mieli konflikty z prawem, wyklinali fanów. Nie! Oni nic takiego nie robią. Zamiast tego udzielają się charytatywnie (przypominam o tym meczu, który zorganizował Niall i zebrał wtedy kupę forsy, nie wspominając o "One Way Or Another").
Mówić Louisowi, że nie jest potrzebny w zespole uważam za szczyt chamstwa. Bez Louisa Williama Tomlinsona nie byłoby One Direction! Szczerze mu współczuję. Podobno od połowy koncertu, od momentu, gdy zobaczył ten piekielny plakat, chodził przybity i się ani razu nie uśmiechnął. Nie ma co, piękne powitanie swoich idoli, Washington DC!
Co do włosów Harry'ego, jak dla mnie teraz są genialne, a jego zachowanie na tym parkingu... Nie wiem, może był wykończony po siłowni, może musiał coś szybko załatwić, może manager nie pozwolił mu podchodzić, może się źle czuł, może chciało mu się siku jak na Brit Awards 2014... Nie wiem. Wiem tylko, że tamte fanki na przeprosiny nie zasłużyły.
Nie ogarniam, jak one mogą się nazywać fankami 1D, skoro ich hejtują. Widocznie mój mózg ma zbyt małe możliwości albo uszkodzonych kilka neuronów, bo zwyczajnie tego nie rozumiem. Dla mnie to nie są Directioners. I tyle. Te na koncercie zablokowały tylko miejsca innym dziewczynom, dla których może spotkanie One Direction było największym marzeniem, a przez te idiotki się nie spełniło. Nie wspominając o tym, że w Polsce koncertu nie było, na razie nie ma widoków, że będzie, a Waszyngton ma już któryś koncert z kolei.
Ufff, wygadałam się. Tak, wiem, pisałam o tym już z Gabi na Asku, z @sweet9893 na Twitterze, z jeszcze jakąś dziewczyną na Twitterze, ale po prostu musiałam. Jest mi przykro z powodu tego, co się stało. Wg mnie, One Direction na to nie zasłużyło.

Okej, jak już skończyłam swoje wypracowanie, to mogę napisać o czymś przyjemniejszym. Zapewne zauważyłyście tutaj, w tym rozdziale, olbrzymią falę starych przebojów. Nie mogłam się powstrzymać :P ostatnio często oglądam Stars TV, świetny kanał telewizyjny (w Cyfrowym Polsacie ma numer 1001 lub 1002 ;) z muzyką i tam leciało tyle starych hitów, że aż pokusiłam się o ściągnięcie niektórych na kompa i telefon. Jestem zdecydowanie uzależniona od muzyki :D

I jeszcze jedna dobra wiadomość. Mianowicie, dziś odbyłam spacerek po moim miasteczku w poszukiwaniu weny i inspiracji i muszę powiedzieć, że zakończył się owocnie. Mam trzy nowe tematy na fanfictiony ^.^
Jasne, nie skończyłam jeszcze pierwszego, ledwo człapię z drugim, ale pomysły są nawet dobre i postaram się je wykorzystać. Dla fanów Liama- tak, pierwszy z nich będzie bankowo o nim =D

I to chyba tyle. Dziękuję za komentarze i obserwowania blogów :*
Kocham was <3

Ciągle wkurzona, ale po wypisaniu się i wygadaniu znacznie spokojniejsza w porównaniu do stanu sprzed paru godzin
Roxanne xD

31 komentarzy:

  1. Powiem szczerze.. na początku rozdziału troszkę było nudnawo :c Ale potem Pezz i pająki i od razu uśmiech na twarzy ;)
    A potem to już była czysta palpitacja serca ! Gdy Monia im powiedziała o swoim bracie a Nattie TAK zareagowała, aż wstałam ( wcześniej leżałam ;) ) Myślałam że przemyślała wszystko i już nie bd odwlekać w czasie... a jednak :(
    Noo cóż ... powie im jak bd gotowa :)
    To tańczenie w parach było słooodkie *_* Nial i Nika ! <3
    No wiedziałam, po prostu wiedziałam , że zaraz Pezz wtargnie. Kurde dlaczego w takim momencie?! Bóg jeden wie co sobie pomyślała :) Mam nadzieje, że to nie wpłynie na zaręczyny ! :o
    Zarrie górą ! <3
    Wow baaardzo muzyczny (?) rozdział :D
    Notatka taak długo, ale przeczytałam :3
    Taaak, jak już wspominałam wcześniej też nie rozumiem postępowania "fanek" -_-
    Louis i Hazza :C <3 <3 <3 <3 <3
    Kolejne trzy ff ... przyśpieszone Boże Narodzenie ?! :3
    Rozdział super : )
    Gaba :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że było nudnawo... nie wiedziałam, jak to rozwinąć dalej, a jak już wpadłam w swój "trans", to stwierdziłam, że nie ma sensu zmieniać :P
      Mam nadzieję, że w kolejnym od początku będzie ciekawie ^.^
      Tą notką już się powtarzam, wiem, ale teraz dopiero mam czyste sumienie, bo się wygadałam xD
      Rozdział muzyczny jak każdy... moooże w odrobinę większym stopniu ;P co ja na to poradzę, że muzyka to nieodłączny element mojego życia, a ten blog to taki pisany musical? Nic, tak jakoś wyszło na początku, choć pierwotnie to miało być zwykłe opowiadanie, ale spodobało mi się wklejanie tych linków i to że stworzyłam bohaterkę tak połączoną z muzyką ;D
      Przyśpieszone Boże Narodzenie... Może, może =)
      Dziękuję <3

      Usuń
  2. OJEJ AKCJA ZATTIE(?) NAYN? O.o hahhah cuuuudo, Perrie jus cos podejrzewa ;3 jeszcze tylko kilka godzin przed oswiadczynami Nattie ostatecznie weźmie do siebie Zena, wyjaśni mu wszystko- i wtedy wejdzie Perrie i będzie MEEEGA zła... Ona... Cudooo.
    A po drugie - jestem na ciebie zła za podział pokoi -.- ja ci dam Nattie bez Liama... Aha i chyba nie skomentowalam poprzedniego rozdziału, za co przepraszam, ale za to napiszę w tym :)
    Kiedy Natalia podsłuchana rozmowę... No tam całej reszty odnośnie Lattie czy jak tam- mogę się założyć ze 99% napisałby "jej, o co im mogło chodzic. Chyba nie myślą, ze będę z Liamem... Nieeee to na pewno chodzili o tr skarpetki z Lidla i bla bla bla" a ty jako jedyna i tu podkreślam JEDYNA jasno postawiłam sprawę- i za to cię kocham... Bo czasem to zdezorientowane bohaterek zaczyna być przerażające XD *omg, POCAŁOWAŁ mnie! ale to i tak nic nie znaczy* itp itd.
    Po... Któreś tam.... Biedna Nattie- a mam tutaj na myśli ten wątek kiedy Monia rozmawiała o swoim zmarłym bracie :(( w sumie z drugiej strony ja bym zaczęła cos juz dawno podejrzewać, skoro w takich momentach wybiega i mowi, ze powie im cos ważnego za pare miesięcy. O.o ok... Mniejsza... Znaczy w sumie nie mniejsza bo tak apropo to jestem cholernie ciekawa jaki bedziesz miała epilog... Hahahah no coooo. Nie jesteś przewidywalna jak większość, wiec sie zastanawiam czy "znajdziesz" dawcę dla Natalii czy nie o.o OBY TAK :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię być nieprzewidywalna :P
      Hmm, co do Zattie mogę ci obiecać, że Perrie się jeszcze wkurzy ;)
      Podział pokoi- kolejna niezadowolona osoba... Ach, jak ja uwielbiam komplikować :D
      A z tym podsłuchaniem- cieszę się, że taki obrót spraw ci się podoba :) skarpetki z Lidla, hah, jesteś genialna ;D
      Dawca... W tym momencie nic nie zdradzę, nie mogę :-X epilog i ostatbie rozdziały będą ciekawe, to ci mogę obiecać ;*
      Dziękuję <3

      Usuń
  3. Pezz boi się pająków?! Hahaha
    Potem ten walc :D
    Natty była w parze z Liamem! Aaa!!! :D
    Niech oni już będą razem!
    Kiedy Natty powie że jest chora?! To już się robi trochę nudne... :/
    Akcje "oświadczyny" uważam za rozpoczęta! XD
    Z niecierpliwością czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nudne? Spokojnie, już niedługo... Obiecuję :)
      Dzięki <3

      Usuń
    2. Niedługo to znaczy ile dwa, trzy rozdziały?

      Usuń
    3. Mniej więcej ;) nie chcę zdradzać za dużo :P

      Usuń
  4. Super rozdział :D Liam królem parkietu xD Myślałam że w końcu powie im o chorobie xd Nie wiem co jeszcze napisać, nie umiem się wypowiedzieć na 100 linijek tekstu jak niektórzy xD Czekam na kolejny c;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A! Jeszcze coś xd Myślę że jakby się dowiedzieli to znaleźli by dawce xd No wiesz gwiazda szuka pomocy to każdy będzie chciał pomóc xd

      Usuń
    2. Z tym dawcą, to wiem co masz na myśli, też się nad tym zastanawiałam i mam pewien pomysł ;)
      To nic, że krótko, ważne, że jest :*
      Dziękuję <3

      Usuń
  5. *Długi komentarz!*

    Naprawdę myślę, że Ty chciałaś doprowadzić mnie do zawału serca..
    Lattie moments!!
    Rozdział to : Super Megaśne Cudo!
    Co do fanek :
    One już serio przesadzają ._.
    Ostatnio (nie wiem czy wiesz) rzuciła Horankowi butem w kolano.
    Teraz zachowują się jak psycho-fanki a nie jak Directioners..
    Co do Harry'ego:
    Ja na jego miejscu bym się nieźle wkurzyła. Nawet mogłabym się posunąć do uderzenia którejś.
    Jak tak bardzo chcą to niech kupią mu ten jebany szampon i po sprawie.
    Co do Louisa:
    Nie wiem czy zauważyłaś, ale stasznie teraz wszyscy znienawidzili Louisa.
    Lou coraz mniej się uśmiecha.
    'Faneczki' blokują tylko miejsce innym normalym osobom.
    Na ich miejsce mogłaby wejść jakaś chora dziewczyna.
    Tak jak na koncert One Republic.
    Ich jedna fanka była chora i oni zadedykowali jej wymarzony koncert.
    I teraz piszę z całkowitą powagą:
    Fanki które wymuszają coś od naszch chłopców nie są prawdziwymi fankami.
    Robią straszne dramy.
    Ale HALO?! Nie wszyscy mogą mieć po kilka koncertów !
    Zdenerwowałam się bardzo..
    I jeszcze jedno:
    Dla osób które sądzą, że mogą zmienić 1D --> drzwi otwarte możecie wypieprzać z ich życia!


    /Polly

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, o rzucaniu butem w kolano Nialla nie słyszałam... Wprawdzie był jeden koncert, chyba w Europie, na którym coś się stało z jego nogą (widziałam filmik na YouTubie), ale żadne buty tam nie latały.
      Zgadzam się z tobą całkowicie, nie rozumiem tylko, co takiego zrobił Louis, że się ostatnio na niego uwzięli... Mam dziwne przeczucie, że chodzi jeszcze o tę majową czy tam czerwcową aferę z jointami. Każdy popełnia błędy i nie trzeba od razu za to go nienawidzić i wyzywać! Jakoś "fanki" są zachwycone piosenką "Live While We're Young", ale nie rozumieją, że ich idole też zamierzają korzystać z życia, póki są młodzi!
      Dzieki za kom <3

      Usuń
  6. Moim zdaniem Perrie coś podejrzewa i myśli że coś jednak jest na rzeczy z Nattie i Zaynem. Pewnie jest trochę na nich wkurzona bo mają swoje sekrety. Jestem strasznie ciekawa tych zaręczyn, Perrie musi się zgodzić nie ma innej opcji ;-).
    Strasznie szkoda mi Moniki jej brat umarł w tak młodym wieku, a do tego tak samo jak Natalia miał białaczkę :| Jak Nattie powie im prawdę, będą w ogromnym szoku. Mi się wydaje, że to będzie największy cios dla Moni i Liama no bo Payne jest raczej zakochany w Nattie, a Monika przeżyła już stratę bliskiej osoby również przez białaczkę chociaż nie twierdzę że reszta będzie mniej załamana w końcu to ich przyjaciółka.
    W rozdziale było dużo hitów z ogromną dawką tańca co mi się podobało, a szczególnie Lattie czyli królowie parkietu :-)
    No chyba już niedługo WRESZCIE się pocałują bo chyba już na to czas i pora ;-) oczywiście chyba jak każdy mam nadzieję że to opowiadanie zakończy się happy endem i to obowiązkowo inaczej sobie nawet tego nie wyobrażam. W epilogu mają się pojawić małe Payniątka czyli mała Natalia i mały Liam.
    Czekam na kolejny rozdział.
    Caroline.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małe Payniątka... Zastanowimy się nad tym :P
      Dziękuję <3

      Usuń
  7. Naprawdę super rozdział :D
    Chciałam napisać coś więcej, ale jak przeczytałam o plakacie dotyczącym Louisa to się wnerwiłam :(

    ~Hope

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale cie rozumiem, sama się piekielnie wkurzyłam, co zresztą było widać wyżej.
      Dziękuję <3

      Usuń
  8. Piwnica z takimi skarbami z przeszłość też bym takie chciała a tak na poważnie rozdział całkiem dobry,to wyznanie Natali myślałam że się przez przypadek dowiedzą a tu nic no trudno ale no powinni już wiedzieć,pomysł na zaręczyny świetny ale pewnie będą jakieś komplikacje na które szczerze czekam,bo dzięki nim to opowiadanie jest tak świetne.Muszę przyznać rację że nikt a zwłaszcza fanki nie mają prawa tak do nich mówić,gdzie kultura i szacunek!Cała piątka to ONE DIRECTION i jak zabraknie przynajmniej jednego to już nie jest one direction i nie można żadnego z nich zastąpić.To smutne że tak fanki mówią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nom, też bym chciała taką piwnicę ^.^
      A co do tych fanek to całkowicie się z tobą zgadzam :)
      Dziękuję <3

      Usuń
  9. Od początku wiedziałam, że ten rozdział będzie niesamowity. Gdy widzę powiadomienia na bloggerze to boję się, że będzie powiadomienie o epilogu. Nattie! Niech ona im to powie! Tak się tego boję, a tak bardzo chcę to przeczytać!
    Ja też nie chcę wiedzieć co Perrie sobie pomyślała...
    Co do "fanek" to słyszałam o tym wcześniej i strasznie mnie to wpieniło ( usiłując nie używać wulgaryzmów) . Jak można być tak tępym, żeby nie dość obrazić Harrego, a na dodatek zasmucić Lou pieprzonym plakatem! Niech się ogarną i pomyślą o tym jak ich ranią!
    Sweet Berry :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ci się ten rozdział spodobał :) jak go opublikowałam, to zaczęłam mieć wątpliwości co do niektórych wątków, ale już nie chciałam nic zmieniać i mieszać :P
      Co do tego co napisałaś pod koniec: zgadzam się z tobą w 100% :*
      Dziękuję <3

      Usuń
  10. Rozdział jak zwykle genialny ;] Chyba Perrie zaczyna myśleć, że ta plotka o "romansie" Zayna z Natalią to prawda. Ale jej kopara pewnie opadnie jak Zayn jej się oświadczy i wtedy się wszystko wyjaśni ;D
    Awwwwwssss Nattie i Liam znów tańczyli razem w parze. Lattie - królwie dancefloor'u! Nadaliby się do tańca z gwiazdami ^^
    Biedna Monia widać, że nadal przeżywa stratę swojego brata ;( i do tego zmarł na białaczkę. Natalia musi im w końcu wyznać prawdę bo widać, że coraz trudniej może ukrywać chorobę. Nie może ich wiecznie okłamywać jeśli im powie to na pewno jej jakoś pomogą, a może nawet znajdą dawcę. No, ale Nattie jest strasznie uparta i pewnie nie chce aby inni cierpieli ;/
    Ajeśli chodzi o te dziewczyny co śmią się nazywać fankami One Direction to one strasznie przesadzają z tymi plakatami i wymianą Lou na Luke'a. To było nawet więcej niż chamskie no normalnie nie mam na to słów. Nasi chłopcy są wspaniali nie wiem jak można ich tak traktować. Szkoda gadać, aż mi ręce opadły jak się o tym dowiedziałam, wielkie mi fanki skoro nawet swojego idola nie potrafią uszanować i sprawiają mu ogromną przykrość. Te dziewuchy z Ameryki są jakieś powalone.
    Kiedy następny rozdział ? :) Pozdrawiam. Lena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym Tańcem z gwiazdami... czytasz mi w myślach ^.^
      Co do tych dziewczyn: mam dokładnie takie samo zdanie.
      Kolejny postaram się jutro ;*
      Dziękuję <3

      Usuń
  11. Nie wiem co pisać.. rozdział mega jak zawsze.. ale chyba nic nie wymyślę.. Directioner nie jestem ale bardzo ich lubię.. ale to co przeczytalam serio to chore nigdy bym takiego czegoś nie zrobiła idolowi..
    ~Verii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3
      Ja podobnie, nie wyobrażam sobie, że mogłabym coś takiego zrobić :/
      Niektóre te dziewczyny mnie wręcz przerażają...

      Usuń
  12. [spam]
    Na moim blogu piszę opowiadania o One Direction, każde ma 9-15 rozdziałów, każde jest i będzie inne. Dopiero zaczęłam pisać tego bloga i liczę na opinię.
    http://pokonac-grawitacje.blogspot.com
    Miłego dnia
    x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za info, postaram się wpaść w wolnej chwili :)
      Nawzajem, miłego dnia :*
      (chociaż o tej porze, to już chyba dobranoc ;)

      Usuń
  13. Lubiee jak odpowiadasz na komy haha.. kiedy nastepny?
    ~verii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ja też lubię na nie odpowiadać :) taka prawie rozmowa z czytelnikami :D
      Następny mam nadzieję, że dzisiaj ^.^ postaram się ;*

      Usuń
  14. Łączę się z Pezz w sprawie pająków.
    Płyty winylowe były super. :D
    Czyżby Monia miała być wplątana w tajemnicę choroby Nattie?
    Czekam na oświadczyny Zayna. <3
    Natalia aka choreograf.
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział i kolejny, i kolejny...
    Ps. Nie tylko ty jesteś uzależniona od muzyki. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to już powinnam pójść na jakiś odwyk :P dla mnie dzień bez przesłuchania przynajmniej jednej piosenki to dzień stracony :D
      Dziękuję <3

      Usuń