środa, 6 sierpnia 2014

Rozdział 46

-Natalia, robię to pierwszy i ostatni raz!- warczała Gabi, gdy podsuwałam jej kartkę z danymi, które miała wpisać na zwolnieniu.- Wiesz, że to oszustwo?
-Daj spokój, jakby ktoś się pytał, to jesteśmy z Monią chore psychicznie i jedziemy do zamkniętego ośrodka, gdzie przez tydzień będzie nad nami czuwało ośmiu specjalistów światowej sławy.- wywróciłam oczami.
-Przy takich specjalistach to wam się tylko pogorszy...- mruknęła pod nosem Perrie obserwując jak Louis i Zayn obrzucali się nawzajem popcornem.
-Więcej okazji do nowych zwolnień.- wyszczerzyła się Monika.
-Gabi, nie jęcz tak, następnym razem doktor Natalia Maj wypisze ci lewe zwolnienie.- jeden rzut oka Gabrysi starczył na przejrzenie mojego blefu. Tak, Gabrielo Andrzejczuk, nie powiedziałam jeszcze wiadomej rzeczy chłopakom! Ale dlaczego, Natalio, jeszcze tego nie zrobiłaś? Lepszej okazji nie będzie. A skąd wiesz, nie mogę im tego teraz zrobić, gdy chcemy spędzić tydzień w górach... Poza tym nie tak głośno!
-Nattie znowu złapała zawiasa.- dobiegł mnie wesoły głos Nialla.- Ziemia do Nattie! Halo, Houston?- pomachał mi ręką przed twarzą.
-Co?- oprzytomniałam.- Mówiłeś coś? Złapałam zawiasa.
-No co ty?- wybuchnął swoim zaraźliwym śmiechem.- Wiesz, nie domyśliłbym się...
-Proszę bardzo.- Gaba przesunęła dwa świstki papieru po blacie stołu.- Teraz wam daruję, ale następnym razem albo załatwiacie mi urlop, żebym mogła pojechać z wami, albo płacicie za to.- spakowała do torebki wszystkie potrzebne do biurokratycznych machlojek akcesoria i wstała z krzesła.- Idę. Muszę się wyspać, przez waszą imprezę byłam dzisiaj nie do życia. W krzyżu mnie łupie, głowa mi pęka...
-Kac morderca nie ma serca!- Nika przeleciała przez korytarz jak torpeda prawie taranując Liama i wpadając jak burza do łazienki. Pakowanie w wersji hardcore.
-Zamknij się. Jeśli się okaże, że to ty mnie wsadziłaś do tej waszej wanny, to nogi z dupy powyrywam i będziesz wiedziała, jak to boli być kaleką. Przeżywałam dziś męczarnie, a wy zamiast pożałować, uspokoić, to, cholera, wymagacie przysługi za przysługą.- zagroziła Gabi zakładając adidasy. Nie no, dziś naprawdę była na skraju cierpliwości. W życiu jej takiej nie widziałam. Ktoś jeszcze musiał jej zajść za skórę.
-Przepraszamy.- podniosłam na nią niewinne spojrzenie.- Mogę potwierdzić, że to nie ja wsadziłam cię do wanny, bo jako jedyna pozostałam trzeźwa do końca.
-I obyś pozostała trzeźwa do końca życia.- przygryzłam wargę, a Gaba znieruchomiała.- Sorry, nie to chciałam powiedzieć.- powiedziała już po polsku. Przez cały czas starałyśmy się mówić po angielsku, żeby wszyscy mogli zrozumieć. Teraz lepiej, żeby nie rozumieli.
-Nie szkodzi. W końcu to przecież wiadomo, że do końca życia będę trzeźwa, żeby nie wykorkować przed czasem.- odparłam gorzko. Gabrysia ścisnęła pocieszająco moją rękę.
-Jak wrócicie, to wpadnij do mnie. Wiesz, kontrola...
-Wiem, kontrola i czas na szczegółowe badania.- dokończyłam.- Gabi?
-Co?
-To jest pewne? Do września?- uśmiechnęła się smutno i pokręciła głową.
-Nic nie jest pewne. Po to są te badania. Wiesz, że masz się nie przemęczać, każdy nadmierny wysiłek dla twojego organizmu, to kilka minut lub dni mniej...- westchnęłam ciężko.- Czas się zastanowić, czy na pewno rezygnujesz z chemii.- otworzyłam szeroko oczy.
-Że co? Że już? To... To przecież... Jeszcze pięć miesięcy!
-A chcesz, żeby to na pewno było tyle czy mniej? Ani się obejrzysz, a będziesz coraz bardziej ospała, obolała, niektóre ruchy będą ci sprawiały trudność. Na razie jeszcze wszystko jest okej, ale nie wiadomo, czy jutro nie będzie gorzej.
-Skończmy ten temat, do cholery!- przerwałam jej gwałtownie.
-Spoko. Ja już idę. Jakby co, to dzwoń.- drzwi lekko trzasnęły, a ja stałam przed nimi tępo wpatrując się w drewnianą sklejkę. Znowu czuję się bezsilna. Znowu jest beznadziejnie. Znowu...
-Natalia, pakuj się, no!- Nika wystrzeliła z łazienki do swojego pokoju. Znowu... muszę się pakować.

~~*~~

-Ludzie, ruchy, ruchy!- Harry latał po naszym mieszkaniu i zbierał wszystkich do przedpokoju.- Chodźcie no, nie będziemy jechali na noc!
-Co się tak niecierpliwisz, Hazz, zdążymy.- Niall stękając wytaszczył moją walizkę i torbę Niki na korytarz.
-Hej, ludzie! Transport już jest!- Monia wpadła do domu nie pukając.- Chodźcie no, ruchy, ruchy! Chcecie jechać po nocy?!- wszyscy nagle stanęli i odwrócili się w stronę dziewczyny.- Co?
-Nic... Hazza przed chwilą powiedział dokładnie to samo, tylko w innej kolejności.- odparł Liam patrząc to na zadowolonego chłopaka i zmieszaną Monikę.
-Myślałby kto, że jesteście rodziną.- zaśmiałam się i za chwilę spoważniałam.- No chyba, że o czymś nie wiemy i niedługo nią będziecie...- zawiesiłam głos i za sekundę dostałam czyjąś zdartą z wieszaka kurtką w twarz.
-Nattie, słowo daję, jeszcze raz powiesz coś takiego, a ci coś zrobię!- zagroziła Monia i zaczęła poganiać wszystkich do wyjścia.
-Nie martw się, jak nie ty to powiesz, to ja to zrobię.- szepnął mi do ucha Lou i puścił mi oczko. Parsknęłam śmiechem i zamknęłam za sobą drzwi od mieszkania na wszystkie możliwe zamki i zabezpieczenia. Zbiegłam po schodach i od razu zauważyłam czarnego vana zaparkowanego na zakazie. Nieładnie. Przed vanem stał chudy i niski mężczyzna dyskutujący zawzięcie z Moniką. Pewnie jej ojciec.
-Dzień dobry, dzisiejszy kierowca się odmeldowuje.- przywitałam się wesoło. Ojciec Moni podniósł na mnie wzrok. Byłam tego samego wzrostu co on.
-Dzień dobry. Mam nadzieję, że dopilnujesz, żeby wszystko było w porządku. Na Monikę nie można liczyć.- posłał córce spojrzenie pełne dezaprobaty.
-Jasne.- uspokoiłam.- Wszystko będzie pod kontrolą, osobiście tego dopiln...
-Samochód ma nie mieć żadnej rysy na masce, tapicerce czy siedzeniach.- przerwał mi kategorycznie.- Dom ma nie pójść z dymem, las obok tak samo. Do jeziora nie wrzucacie żadnych śmieci, nic nie niszczycie, zero papierosów w domu, wszystko co zepsujecie, ma być przez was zreperowane lub odkupione. Czy to jest jasne?- aż skuliłam się pod jego surowym wzrokiem.
-Tak jest!- potwierdziłam jak żołnierz.
-To jedźcie, zanim się nie rozmyślę.
-Ludzie, wsiadamy!- krzyknęłam do przyjaciół i za chwilę wsiadałam do auta. Skontrolowałam sytuacje w samochodzie. Na samym tyle siedzieli Niall, Nika, Eleanor, Liam, dalej Harry i Monia, przed nimi Zayn i Perrie, a obok mnie Louis. Myślałam, że siądzie razem z El.
-Muszę to zobaczyć, jak szalejesz na autostradzie.- mrugnął do mnie, jakby czytając mi w myślach.- Harry znowu by wykorkował na przednim siedzeniu.
-Okej.- wzruszyłam ramionami.- Gotowi? Pasy zapięte?- wszyscy odpowiedzieli twierdząco na moje pytania i za chwilę włączaliśmy się do ruchu i zjeżdżaliśmy na autostradę w kierunku Tarnowa.

*dwie godziny później*
Mknęliśmy po równej, nowiutkiej drodze śpiewając na całe gardło przeboje lecące w radiu. Konkretnie cały repertuar Boney M. Okazało się, że rodzice Moni są wielbicielami tego zespołu i zostawili nam w odtwarzaczu trzy płyty z największymi hitami.
-Dobra, ja mam już dość.- Monia zaprotestowała, gdy Louis chciał włączyć płyty od początku.
-Ale dlaczego? "Hooray-Hooray" było fajne!- zaprotestował Hazza.
-Ale "El Lute" już nie. Dajcie coś nowego.- do Moni przyłączyła się El.
-A "Rivers Of Babylon"? Taka genialna cha-cha, puść ją jeszcze raz, Lou.- poprosiłam. Lou już sięgał do przycisku, gdy połowa samochodu wrzasnęła:
-Nie!!!
-Spokój, bachorki, bo wylądujemy w rowie.- zagroziłam.- Monia, mam pytanie. Czy twój ojciec służył w wojsku?
-Aha. Zamiast studiów. Skończył jako porucznik, a co?
-Nic. Jak dawał mi auto, to czułam się jak żołnierz, który zaraz zostanie dyscyplinarnie zwolniony.
-On już tak ma.- westchnęła.- Żałuj, że go w domu czasem nie widziałaś.
-Chyba nie żałuję.- stwierdziłam po krótkim namyśle.
-Ale ja bym to zobaczył. Z ciekawości.- zaśmiał się Harry. Zerknęłam porozumiewawczo na Tommo. Od razu wiedział, o co mi chodzi.
-No, ale może niedługo to zobaczysz, drogi Haroldzie.- oznajmił poważnym tonem. Z całej siły zagryzłam wargę, żeby nie wybuchnąć śmiechem i nie opluć przedniej szyby.
-Co masz na myśli?- zapytała podejrzliwie Monika. Liam prychnął pod nosem.
-Wiesz, chodzenie ze sobą, to poważny krok, wybranka trzeba przedstawić rodzicom...- nie dokończył, bo dostał od dziewczyny kuksańca, aż się zwinął.
-Monia, widać, że coś jest na rzeczy. Cała się czerwienisz.- szybki look we wsteczne lusterko. Istotnie, moja przyjaciółka wyglądała jak piwonia albo świeży buraczek. Za to Harry szczerzył się jak głupi do sera.
-Nika, a właśnie, od kiedy jesteście z Niallem razem? Kiedy tygodnica? A może miesięcznica...- Louis koło mnie zaczął się dusić ze śmiechu.
-Nattie. Ja ci coś zrobię, jak dojedziemy, wiesz?- groźna Nika. Żebym jeszcze się bała...
-No co?- zapytała Pezz stając w mojej obronie.- Wszyscy widzieliśmy efekty specjalne na imprezie.
-Jakie efekty specjalne?- zainteresował się Nialler.
-Takie udokumentowane na telefonie.- wykrztusił między kolejnymi atakami śmiechu Liam.
-CO?!- jednogłośnie zapytali Dominika i Niall.
-A to, że mam na telefonie zdjęcie, na którym się całujecie. Nie wypierać się, wszyscy już je widzieli.- towarzystwo na tylnym siedzeniu zaniemówiło.
-Spryciarze! A już myślałem, że się nie doczekam!- Louis cieszył się jak dziecko.
-Nattie?- Zayn, który do tej pory siedział cicho, postanowił się odezwać.- Daleko jeszcze?
-Zaczyna się.- jęknęłam.- Nie chcę powtórki ze "Shreka". Każdego osła, który zapyta "daleko jeszcze?" wywalam przez okno.
-W takim razie...- Malik zmienił taktykę.- Kiedy postój?
-Już chce ci się palić? Przed wyjazdem poszły dwa papierosy.- zdziwiła się Eleanor.
-Wiesz, gdyby chodziło tylko o pety, to bym wytrzymał.- Zayn wiercąc się kopnął parę razy moje siedzenie.
-Okej. Zaraz będzie benzynówka, zatrzymam się.- obiecałam chłopakowi. Za chwilę parkowałam pod stacją. Zayn wystrzelił z samochodu jak korek od szampana i zniknął w głębi sklepu. Natura wzywa.
-Okej, to ja idę rozprostować kości.- Tomlinson wysiadł i mocno się przeciągnął. Myślałby kto, że aż tak go zmęczyło siedzenie na wygodnym fotelu przez raptem dwie godzinki. Za chwilę z tyłu wygramoliła się El, żeby przytulić się do swojego chłopaka. Patrzyłam na nich przez chwilę. Zakochani. Taki ładny widok.
-Nattie, otworzyłabyś bagażnik?- koło mnie wyrosła nagle głowa Horana.
-Nie wziąłeś jedzenia?- zapytałam wysiadając z vana.
-Niee. Ale dzięki za przypomnienie.- uśmiechnął się szeroko.- Wyjmę tylko gitarę.- wyjaśnił stając obok mnie z tyłu samochodu.
-O!- ucieszyłam się siłując się z zamkiem.- Czyżby 1D zamierzało dać podróżnym darmowy koncert?
-Może... Nattie?
-Hmm?- przerzucałam bagaże w poszukiwaniu charakterystycznego pokrowca. Nie ma bata, muszę wyjąć kilka walizek.
-Myślisz, że to dobry pomysł, żebym spytał Nikę, czy zostanie moją dziewczyną?- spytał niepewnie. Z wrażenia puściłam uchwyt ciężkiej walizki, z którą się mocowałam i klapnęłam na tyłek. Auć. Zaczęłam się głośno śmiać. Tak, oto ja. Totalny nieogar i niezdara, która wykopyrtnęła się na środku parkingu, siedzi na asfalcie i płacze ze śmiechu.
-Okeeej. Wszystko w porządku? Wstaniesz?- Nialler wyciągnął do mnie rękę, ale ja pokręciłam głową i śmiałam się dalej jak opętana. Łzy pociekły mi po policzkach, zaczął mnie boleć brzuch. Spokój, wariatko, spoookóóój....
-Natalia, jak już masz otwarty... Co jest?- zza samochodu wyjrzał Liam. Z drugiej strony przyszli Louis i El, a za nimi przybiegł zdyszany Zayn.
-Już możemy jech... Nattie, co ci jest?
-Niiic.- wykrztusiłam.- Niall zwalił mnie z nóg informacją, że poprosi Nikę, żeby została jego dziewczyną...- wyjaśniłam. Spojrzenia całej grupki przeniosły się ze mnie na Horana.
-No co?- speszył się chłopak.
-Nareszcie, stary!- Liam poklepał go po plecach.- Tylko jedna uwaga...
-Jaka?- powoli podnosiłam się na nogi. Oprócz obitego tyłka i nadwyrężonych mięśni twarzy i brzucha raczej nic mi nie było.
-Chcesz to zrobić teraz? W samochodzie?
-Zły moment?- o Jezu, Nialler, zero romantyzmu.
-Człowieku, weź ją na jakąś kolację albo na spacer do lasu...
-Albo nad to jezioro dziś wieczorem!- wpadłam na pomysł.- Romantyczna sceneria, jak będzie chłodnawo to dasz jej swoją kurtkę, spojrzysz jej czule w oczy i powiesz...
-I powiesz: "Wracamy, głodny jestem".- wszedł mi w słowo Louis. Popatrzyliśmy po sobie i ryknęliśmy głośnym śmiechem. Obsługa parkingu zaczęła się na nas podejrzliwie gapić.
-Dobra, chodźcie, zanim znowu zaliczę glebę ze śmiechu.- otarłam ostatecznie twarz, podałam Niallowi gitarę, z pomocą chłopaków załadowałam z powrotem bagażnik i wróciliśmy do samochodu.
-Co to, koncert?- Nika popatrzyła na gitarę, którą Niall położył na swoich kolanach. Gryf gitary blokował dziewczynie wyjście.- Będziesz grał?
-Nie, tak chcę tylko potrzymać.- zaśmiał się Horan.
-Dajcie coś waszego.- poprosiła Perrie wtulając się w swojego chłopaka. Nialler pobrzdąkał chwilę jakąś bezsensowną melodię i po chwili zaczął swoja solówkę w "Nobody Compares". Zaraz wszyscy się do niego dołączyliśmy.
-Cuz’ no one ever looks so good in a dress
And it hurts cuz’I know you won’t be mine tonight
No one ever makes me feel like you do
When you smile, baby tell me how to make it right
Now all my friends say it’s not really worth it
But even if that’s true
No one in the world could stop me
From not moving on, baby even if I wanted to
Nobody compares to you

(Ponieważ nikt nigdy nie wyglądał tak dobrze w sukience.
A to boli, ponieważ wiem, że nie będziesz moja dziś wieczorem. 
Nikt nigdy nie wywołał u mnie tego uczucia, jak robisz to ty,
Kiedy się uśmiechasz.
Kochanie, powiedz mi, jak to naprawić.
Teraz wszyscy moi przyjaciele mówią, że to naprawdę nie jest tego warte,
Lecz nawet jeżeli to prawda,
Nikt na świecie nie może mnie powstrzymać
Przed ruszeniem do przodu.Kochanie, nawet jeżeli chciałbym,
Nikt nie równa się z tobą)
-Nattie, wyprzedź go!- wrzasnął Louis, gdy jakiś palant zajechał nam drogę. Miałam wielką ochotę to zrobić, ale zauważyłam tablicę zjazdową.
-Tommo, nie ma sensu. Zaraz i tak zjeżdżamy z autostrady.- chłopak westchnął zrezygnowany i wpatrzył się tęsknym wzrokiem w zderzak wyprzedzającego nas Chevroleta.- Monia, na co mam się kierować? Na Jasło, Krosno?
-Tak, a w Krośnie zjedziesz na Rymanów i Komańczę.
-Okeej.- posłusznie pokierowałam samochód według znaków i za chwilę zaczęliśmy się trząść na piekielnie nierównej jezdni.
-Tak z ciekawości.- Harry poprawił się na fotelu.- Kiedy u was budowali te drogi? W piętnastym wieku?
-Wyobraź sobie, że w dwudziestym.- odpowiedziałam.- Tylko że to jest Polska. Fundusze idą do kieszeni zamiast na równe drogi. Nie martw się, Styles, mnie też to wpienia.
-Oj tam, nie przejmujcie się drogą, jest piękna pogoda, mamy gitarkę, śpiewamy dalej?- Nika była w bardzo dobrym humorze. Może dlatego, że trzymała gitarę razem z Niallem i razem na niej grali? On trącał struny, a ona odpowiednio układała palce, żeby wychodziły czyste dźwięki. No, jak Nika nie zgodzi się zostać jego dziewczyną, to ją chyba własnoręcznie utopię w tym jeziorku.
-Looking out a dirty old window, down below the cars in the city go rushing by. I sit here alone and I wonder why.- zaczęłam śpiewać "Kids In America". Niall i Nika zaraz włączyli się z gitarą, a ja ustąpiłam pola chłopakom, którzy zaraz zaczęli śpiewać swoją wersję tej piosenki, jak w X Factorze. Potem nasi gitarzyści płynnie przeszli do "Still The One" i "Last First Kiss".
Nuciłam razem z nimi, ale musiałam coraz bardziej skupiać się na drodze. Jezdnia zrobiła się jeszcze bardziej nierówna i nie mogłam przegapić żadnego zjazdu. Gładko poprowadziłam vana przez wszystkie miejscowości i teraz zastanawiałam się, gdzie jechać dalej.
-Monia?- wtrąciłam się, gdy wokaliści zrobili przerwę na oddech.- Gdzie teraz mam jechać?
-A gdzie jesteśmy?- dziewczyna podniosła głowę z ramienia Hazzy (awww, w lusterku wstecznym to wyglądało słodko, a jak musiało wyglądać, gdy się patrzyło normalnie!).
-Spałaś?- zaśmiał się Louis.- Mógłbym ci powiedzieć, gdzie jesteśmy, gdyby nie to, że wszystko jest po polsku i kompletnie nie da się tego wymówić.
-Nie spałam... Ale zainwestowałam w osobistą poduszkę.- udała, że poprawia ramię Harry'ego i ułożyła się na nowo.- To gdzie jesteśmy?
-Wjeżdżamy do Komańczy.- poinformowałam dziewczynę biorąc ostry zakręt.
-Okej. Tuż za Komańczą jest skrzyżowanie. Zjedziesz w lewo w szeroką leśną drogę, przejedziesz przez rzeczkę Osławę obok pola namiotowego i jedziesz prosto przez jakieś dziesięć kilometrów. Będzie skrzyżowanie z dwiema leśnymi drogami. Skręcasz w lewo i szukasz po prawej czarnej automatycznej bramy.- wytrzeszczyłam oczy i starałam się skupić na drodze.
-Okeej, może mam dobrą pamięć, ale nie aż tak. Najpierw w lewo?- zirytowana Monika powtórzyła mi jeszcze parę razy wskazówki.
Zjechałam w leśną drogę i zwolniłam do dwudziestu kilometrów na godzinę. Co chwilę trafiał się ostry zakręt, a wymijanie pojazdów z naprzeciwka mogło być nie lada problemem. Dobrze, że byliśmy jedynym samochodem na tym odludziu. Odetchnęłam z ulgą, gdy zauważyłam pole namiotowe i most na niewielkiej rzeczce. Chyba jednak skręciłam w dobrą drogę. Nie cieszyłam się długo. Nagle zaczęło mi znosić samochód na lewą stronę. Coś jest nie tak. Skręciłam gwałtownie kierownicę w prawo i wyłączyłam silnik.
-Co się dzieje?- zapytał Liam przerywając w połowie Harry'emu śpiewającemu "Na Na Na". Nie odpowiedziałam, tylko wysiadłam z samochodu i szybko sprawdziłam tylne koła vana. Pięknie. No po prostu bosko. Przeszłam na drugą stronę auta i rozsunęłam drzwi pasażerów.
-Mamy kapcia.- oznajmiłam grobowym głosem. Przez chwilę panowała cisza.
-Ale jak to?!- Monika wyskoczyła z samochodu prawie mnie przewracając. Podbiegła do koła.- Jezu, ojciec mnie zabije...
-Nie zabije, spokojnie.- stanęłam obok niej. Zaraz wszyscy wgapialiśmy się w tę nieszczęsną oponę.
-Ale jak to możliwe, żeby złapać kapcia w lesie, gdzie na ziemi są tylko szyszki?- ja też nie mogę tego pojąc, Pezz. Naprawdę.
-Może to dlatego?- Eleanor podniosła z ziemi kawałek ostrej blachy z wystającym gwoździem.
-Faktycznie, mogliśmy na to wjechać.- Harry podrapał się po głowie.
-Mamy zapasowe koło?- spytał Nialler. Spojrzałam na Monię.
-Mamy zapasowe koło?- powtórzyłam pytanie.
-Nie wiem.- jęknęła.- Chyba nie...
-Dobra, to inaczej.- Liam podszedł i parę razy trącił flaka butem.- Jest jakiś schowek w bagażniku? Może tam twój ojciec trzyma zapasowe koła.
-Nie wiem, to nie mój samochód!- Monia była bliska płaczu.- Cholera!- wrzasnęła na cały głos.
-Może zadzwoń do ojca i się spytaj.- zasugerowała Nika. Popatrzyłyśmy na nią z Monią i głośno zaprotestowałyśmy.
-Nie ma mowy!!!
-Przecież jej ojciec mnie zastrzeli, jak się dowie, że nie zadbałam o to cholerne auto!
-Dobra, piszczałki. Wyciągamy bagaże i szukamy koła w bagażniku.- Louis przejął stery.
-Poszukam zasięgu.- westchnęła Perrie.- Może trzeba będzie zadzwonić po pomoc drogową.
Po kolei wyjmowaliśmy wszystkie walizki, torby, reklamówki, aż w końcu w bagażniku było totalnie pusto. Podnieśliśmy dolną część bagażnika i naszym oczom ukazała się spora skrzynka na narzędzia.
-Okej.- wyciągnęłam ją i postawiłam na ziemi.- To może się przydać. Jest koło?
-Jest!- krzyknął Zayn i razem z Harrym wyciągnęli ze schowka oponę na drogę. Uff, przynajmniej tyle.
-No to co, panowie, do roboty.- Nika oparła się o Liama i wymownie spojrzała na koło.- Wymieniajcie, bo przepowiednie się sprawdzą i naprawdę dojedziemy na noc.
-Monia, ile stąd jest na działkę?- dziewczyna zastanawiała się przez chwilę.
-Jakieś siedem kilometrów... Może trochę więcej.
-No to chłopaki, sorry bardzo, ale musicie wymienić to koło. Raczej nikt nie chce iść na piechotę.- wzruszyła ramionami Eleanor. Louis głośno jęknął.
-O ja pierdolę... Boże, dlaczego nie dałeś mi dziewczyny-mechanika?- zwrócił się do nieba. Po chwili wrzasnął.- Chłopaki, streszczamy się, niedługo może padać!- unieśliśmy głowy. Nad nami zbierały się szare chmury. A zapowiadał się piękny dzień. Słońce świeciło non stop aż do Tarnowa. A teraz mamy kilka kilometrów do celu, auto sprawne inaczej, bagaże leżące na drodze i ciepłe bądź nieprzemakalne ciuchy w walizkach. Bosko.
-Dobra, ruchy.- Harry energicznym ruchem zdjął koszulę i został w samym T-shircie z obciętymi rękawami. Złapał na klucz francuski i siadł na ziemi przed kołem. Zerknął na resztę.- Co się tak gapicie? Pomóżcie może, co?
-Dobra, dziewczyny, wy sobie poczekajcie.- chłopaki rozdzielili między siebie robotę i zaczęli dłubać przy kole.
-Błagam, niech się okaże, że oni się na tym znają...- mruknęła Perrie. Nika delikatnym ruchem trącała struny gitary Nialla, którą miała pod swoją opieką.
-Nika, umiesz grać?- zainteresowała się El.
-Trochę.- Dominika wzruszyła ramionami.- Kiedyś grałam, a jak poszłam na studia, to przestałam.
-Weź, zagraj teraz!- zaczęłam ja namawiać.
-Co? Ja już nic nie pamiętam...- broniła się Nika.
-Ta, jasne, a te chwyty w samochodzie?- zaśmiała się Eleanor.- Monika, namów ją. Monika!- szturchnęła dziewczynę, która nie odrywała wzroku od naszych mechaników.
-Co jest?- Monia oprzytomniała i spojrzała na nas jakby dopiero się obudziła.
-Zakochałaś się?- zachichotała Pezz.- Jeszcze się napatrzysz na mięśnie Hazzy.
-Ja wcale... Znaczy... Ja nie patrzyłam... Kurde!- zaczerwieniła się i spuściła wzrok.
-Okej, nieważne. Masz namówić Nikę, żeby zaśpiewała i zagrała.- El przypomniała dziewczynie, o co prosiła.
-Aa! Dobra, jasne.- Monia poprawiła się na walizce, na której siedziała.- Nika, zaśpiewaj...- zrobiła maślane oczka i słodko uśmiechnęła się do dziewczyny.- Wiesz, mogę ja zaśpiewać, ale wtedy spłoszyłabym wszystkie zwierzęta z tego lasu, więc...
-No, Nika, dawaj!
-Ale co mam zagrać?- dziewczyna niechętnie dawała się przekonać.
-Coś polskiego.- uśmiechnęła się Perrie.
-Wiem!- aż podskoczyłam w miejscu.- Pamiętasz ognisko po liceum? Co śpiewałaś?
-Eee... chyba "Naszą Klasę" Kaczmarskiego i "Piaty bieg" Budki Suflera...- powiedziała niepewnie.
-No!- klasnęłam w ręce.- To dawaj to drugie. Nie będziemy teraz smęcić Kaczmarem.
Nika przygryzła wargę i przez chwilę nad czymś się zastanawiała. Nagle uderzyła w struny gitary i zaczęła grać wstępną melodię.
-Ale ty śpiewasz ze mną.- spojrzała na mnie i wzięła głęboki wdech.
-Czy to tak tęskny dźwięk aż serce skacze 
Czy tylko struna tak pęknięta płacze 
Ile prawdy jest w piosence, gdy się śpiewać chce 
Nigdy mnie nie pytaj więcej, nie 

 Nie czując dni, godzin i lat 
Nie licząc zysków, ani strat 
Okrążamy, opływamy wokół świat 
A jeśli drugi widać brzeg 
Muzyka to najlepszy lek 
Ona jest jak w długiej trasie piąty bieg 

-Wow! Genialnie!- zaczęłyśmy bić brawo, gdy skończyła.
-Nie rozumiem, dlaczego nie lubisz grać! Jesteś w tym świetna!- objęłam ją ręką i lekko przytuliłam.
-Weźcie zaśpiewajcie jeszcze coś!- krzyknął Liam.- Od razu się lepiej pracuje.
-Gdzie pchasz te łapy, Payne! Patrz, co robisz!- zirytował się Niall.
-Nie powiem, kto cały czas się patrzył na Nikę, jak śpiewała...- Louis chciał coś dopowiedzieć, ale Horan zatkał mu buzię ręką.- Fuj! Kretynie, najpierw umyj łapska, a potem pakuj je komuś do gęby!
-Dobra, śpiewajmy coś, to może się uspokoją...- Nika chyba przekonała się do gitary, bo szarpnęła kilka razy struny i spytała- Jakieś propozycje?- Pezz uśmiechnęła się szeroko.
-Mama told me not to waste my life
She said spread your wings
My little butterfly
Don't let what they say
Keep you up at night
And If they give you
Shh... 
Then they can walk on by

(Mama powiedziała mi, bym nie marnowała życia
Powiedziała: "Rozwiń skrzydła
Mój mały motylku
Nie pozwól aby słowa innych 
Dręczyły Cię nocami
A jeśli będą cię uciszać
Wtedy mogą spokojnie odejść".)


Zaczęła śpiewać własną piosenkę "Wings". Zaraz się do niej przyłączyłyśmy. Nika szybko odnalazła właściwe chwyty na gitarze i przygrywała nam, gdy śpiewałyśmy potem "Spice Up Your Life" i "I Drove All Night".
-No, drogie panie, koło założone, wszystko gotowe. Możemy jechać.- Zayn podszedł do nas wycierając ręce w jakąś szmatę.
-Wstajemy, wstajemy!- Lou zaczął wyciągać nam spod tyłków walizki i w efekcie ja i Eleanor zaliczyłyśmy glebę.
-Louis! Policzę się z tobą, zobaczysz!- zagroziła Tomlinsonowi jego dziewczyna, ale on tylko posłał jej buziaka w powietrzu i razem z resztą chłopaków ładował z powrotem bagaże. Wsiadłyśmy do samochodu i ruszyliśmy dalej.
-Jak ma być ta brama?
-Po prawej stronie. Czarna, automatyczna.- za chwilę za zakrętem wyłoniło się wysokie ogrodzenie i brama. Monika przeszukała wszystkie kieszenie i zaraz podała mi kluczyki od bramy. Nacisnęłam przycisk i wjechałam na działkę. Chmurzyło się coraz bardziej, wydawało się, że zaraz lunie. Była już osiemnasta. Jednak dojechaliśmy na wieczór.
-Wow...- wyskoczyliśmy z auta rozglądając się dookoła. Spory drewniany dom otoczony gęstym lasem, którego spora część była w obrębie ogrodzenia. Rozproszyliśmy się wokół domu, żeby obejrzeć go ze wszystkich stron.
-Tu się da grać w nogę!- pisnął zachwycony Louis biegając po sporym trawiastym i lekko nierównym boisku.
-I w siatkę!- Eleanor podeszła do drzewa, wokół którego owinięta była szeroka biała siatka. Po drugiej stronie placyku było drugie drzewo z hakami specjalnie na siatkę.
-Albo w badmingtona...- spojrzałam porozumiewawczo na Nikę. Nie ma bata, takie wielbicielki tenisa nie przepuszczą okazji, żeby zagrać w tę bliźniaczo podobną grę, kiedy jest na to szansa. Liam i Niall kręcili się przy wydzielonym miejscu na ognisko.
-Dziś to chyba nie da rady.- mruknął Liam do Nialla. Podeszłam do nich.
-Co tam?
-Nialler liczy na kiełbaski z ogniska.- wyjaśnił Liam. Zaśmiałam się i puściłam oczko Horanowi.
-Wiesz, Niall, podobno jutro ma nie padać...- objęłam go ramieniem i kiwnęłam głową w kierunku kamieni ułożonych w koło, żeby zabezpieczyć ogień.
-Czyli jutro robimy ognisko!- ucieszył się i zaczął podskakiwać w miejscu.
-Ej, ludzie!- z końca działki usłyszeliśmy wołanie Zayna i Perrie. Pobiegliśmy w tamtym kierunku. Stali przy jakiejś furtce i niecierpliwie na nas czekali.
-Co tam jest? Za bramką?- zapytała Perrie.
-A!- Monia klepnęła się w czoło.- Za tamtym pagórkiem...- wskazała na niewielkie wzniesienie w lesie, parę metrów za furtką-... tam jest jezioro. Dość małe, raczej płytkie. Nazywa się Duszatyńskie czy jakoś tam.
-Ej, chodźmy już.- Harry spojrzał w niebo.- Zaczyna padać.- rzeczywiście. Na razie tylko kropiło, ale zanosiło się na większą zlewę.
-Dobra, idziemy po bagaże.- zakomenderował Liam i po chwili znaleźliśmy się znów przy samochodzie.
-Gdzie ja mam te piekielne klucze?- Monia przerzucała zawartość kieszeni spodni, torebki i swojej torby podróżnej w poszukiwaniu kluczy. W końcu triumfalnie uniosła je w górę i wpuściła nas do środka.
Z niewielkiego przedpokoju wychodziło się wprost do sporego salonu z kominkiem wyłożonego boazerią. Na środku stały dwie sofy, na wprost nich telewizor, obok kilka foteli, średniej wielkości ława. Po prawej Monia pokazała nam dużą kuchnię, a po lewej jeden z pokoi.
-Więc tak.- zaczęła, gdy wszyscy padliśmy na kanapy bądź fotele.- Pokoi jest sześć. W czterech są łóżka podwójne, w dwóch po dwa łóżka osobno. Na dole są dwa pokoje, na górze cztery. Na dole jest pokój z jednym łóżkiem...- wskazała na drzwi widoczne po lewej.-... i pokój z osobnymi.- pokazała na drzwi w głębi salonu, prawie pod drewnianymi schodami.- Rodzice często przyjeżdżają tu ze znajomymi stąd tyle pokoi. Łazienki są dwie. Na dole jest tu...- otworzyła drzwi na wprost tych od drugiego pokoju, pod drugiej stronie schodów.-... i na górze jedna większa. Co jeszcze...- zastanawiała się przez chwilę.- Chyba wszystko wam powiedziałam. Dobra, to kto gdzie śpi?
-My z El na górze.- Louis od razu pognał ze swoją dziewczyną zająć najlepszy pokój.
-No i oczywiście ja z Perrie.- Zayn wziął swoje bagaże i pobiegł na Tommo i Eleanor.
-Dobraaa... Czyli dalej... Nika z Niallem.- stwierdziłam patrząc z ukosa na przyjaciółkę. Nika popatrzyła na mnie.
-Że my razem?- spytała jakby niedowierzając.
-Nie, Kubuś Puchatek z Prosiaczkiem.- zniecierpliwiłam się.- Ludzie, nikt nie każe wam od razu ze sobą spać, w sensie uprawiać seksu. Zresztą całowaliście się już, jesteście praktycznie parą, więc lećcie na górę zająć sobie ostatni podwójny pokój.
-Okej.- Monia przestała zwracać uwagę na Nialla i Nikę, zwróciła się do pozostałej czwórki.- Czyli na koniec ja z Nattie, a wy razem.- kiwnęła głową w stronę Liama i Hazzy.
-Ale chwila!- zaprotestował Harry.- Mówiłaś, że jestem twoją osobistą poduszką!
-Sorry, ale już ci kiedyś mówiłam, że nie poderwiesz mnie w ten sposób. Nie będę z tobą spać, bo nie jesteśmy parą, jasne?- Harry założył ręce na piersi jak obrażone dziecko.
-Oj, Styles.- poklepałam go po kolanie.- Nie obrażaj się tak. Nie odbiję ci dziewczyny.- wybuchnęliśmy śmiechem. Dopiero teraz zauważyłam nieobecność Niki i Nialla.- Patrzcie państwo, jednak poszli do wspólnego pokoju! Teraz pozostaje kwestia, gdzie idziemy my...- spojrzałam porozumiewawczo na Monię i razem z torbami rzuciłyśmy się na schody.
-My na górze!!!

~~*~~

Następnego dnia rano zbiegłam na dół w znakomitym humorze. Praktycznie wszyscy jeszcze spali, tylko ja, jak zwykle, musiałam być tym rannym ptaszkiem. I to już chyba stanie się tradycją, że to ja robię wszystkim śniadanie. Wczoraj się wycwaniłam i gdy pozostali się wykłócali o pokoje lub rozpakowywali, ja poleciałam ekspresowo do łazienki i mogłam się umyć poza kolejką. W efekcie wyszło na to, że położyłam się najwcześniej spać. Niall i Nika do późna buszowali w kuchni, co z kolei doprowadzało do białej gorączki Liama i Hazzę, którym przypadł pokój na dole. Trzeba się orientować, chłopaki... Swoją drogą, gdyby Hazz i Monia spali razem, to co? Myśleli, że pójdę do pokoju razem z Liamem? No, chyba nie bardzo. Dopóki on nie wyjaśni sobie wszystkiego z Danielle, to ja nie będę mu wchodziła z butami w życie. Nawet jeśli mam czasem na to straszną ochotę... Dobra, nie wierzę, że to powiedziałam. Znaczy pomyślałam.
Minęłam zamknięte drzwi pokoju chłopaków, zza których dobiegało mnie chrapanie na dwa głosy i weszłam do kuchni. Wzięliśmy ze sobą sporo jedzenia i po drodze za Krakowem wstąpiliśmy do supermarketu, więc miałam pełne szafki i lodówkę. Mogłam na śniadanie zrobić popisowe naleśniki. Włączyłam radio (ciągle się dziwiłam, jakim cudem w środku lasu jest tak dobry zasięg, Internet, telewizja kablowa, radio wyłapuje fale... Podejrzewam, że żadna siła natury nie mogła sprzeciwić się ojcu Moni. Brrr, to surowe spojrzenie...), nastawiłam je na jakąś stację i podśpiewując "Gentleman" zaczęłam wyrabiać ciasto. Po chwili pierwsze cieniutkie placuszki zaczęły się rumienić na patelni, a ja nucąc pod nosem "The Way You Are" podrzucałam je i przekładałam na talerz. Wyciągnęłam cukier puder, bitą śmietanę, powidła, dżemy i wszystko ustawiłam na stole. Rozłożyłam nakrycia i zaczęłam parzyć kawę, gdy usłyszałam w radiu piosenkę The Wanted "Glad You Came". Lepszej pobudki nie mogłam sobie wyobrazić. Nastawiłam radio głośniej i zaczęłam śpiewać z konkurencyjnym zespołem. Na efekty nie musiałam długo czekać. Do kuchni wpadł Harry. Nie patrząc na mnie wyłączył radio i usiadł przy stole.
-Cześć Harry. Glad you came. Fajnie, że przyszedłeś.- zaśmiałam się pod nosem.
-Tylko dlatego, że to ty włączyłaś. Kogoś innego bym chyba zamordował.
-Oj, przyznaj się, Hazza.- cmoknęłam go w policzek.- Przy Monice zapominasz o tej całej Ashley i nie zwróciłeś uwagi na zespół i piosenkę, tylko na to, że włączyłam radio za głośno.- zerknął na mnie kątem oka.
-Może masz rację...- westchnął sięgając po naleśnika. Pacnęłam go po ręce.- No co?!
-Najpierw obudź resztę.- powiedziałam tonem nie znoszącym sprzeciwu. Wstał od stołu mamrocząc coś pod nosem. Za chwilę usłyszałam jak wbiega po schodach i wpada do czyjegoś pokoju z wrzaskiem: "It's time to wake up!!!". Po jakimś czasie ktoś zszedł na dół. Zayn.
-Perrie musi się ogarnąć, zaraz przyjdzie.- mruknął i przyssał się do kubka z kawą. Wypił całą za jednym zamachem.- Dobra, chyba żyję.
-Chyba tak.- potwierdziłam.- Słuchaj, Zayn.- usiadłam naprzeciwko niego przy stole.- Nie pytałam przy wszystkich, bo nikt oprócz mnie i chłopaków chyba nie wie, ale... Kiedy zamierzasz się jej oświadczyć?- Zayn prawie się zakrztusił resztką kawy. Odstawił kubek, obejrzał się, czy nikt nie stoi za drzwiami i westchnął.
-Myślałem, że może tutaj... Sam nie wiem, czy to dobry pomysł. Paparazzi znów nie dadzą nam spokoju.
-Serio?- popatrzyłam na niego z politowaniem.- Boisz się dziennikarzy i dlatego nie oświadczysz się dziewczynie, którą kochasz ponad życie?
-Ja po prostu boję się, że ona odmówi.- zsunął się po krześle jak oklapnięty suflet. Wzięłam go za rękę i pocieszająco uścisnęłam. Na górze Harry darł się na kolejnych leni, żeby wstali, bo nie będzie śniadania.
-Wiesz co, myślałam, że jesteś mądrzejszy. Dlaczego Pezz ma odmówić tobie, facetowi, w którym jest zakochana i któremu ufa?
-Tak myślisz?- podniósł na mnie smutne spojrzenie.
-Tak właśnie myślę.- w Zayna wstąpiło jakby nowe życie.
-Oświadczę się jej.- oznajmił z mocą. Poprawił się na krześle.- I zrobię to tutaj. Tu, gdzie nikt nam nie przeszkodzi, chyba że wy...
-Ej, ej, ej!- pogroziłam mu żartobliwie palcem.- Obiecałeś, że będę mogła to zorganizować.
-Ale na pewno? Chce ci się?
-No jasne! Przynajmniej będę mogła się oczyścić w oczach Perrie z internetowych zarzutów o romans z tobą. Powiedz lepiej, czy masz pierścionek.
-Mam. Cały czas go noszę.- potwierdził. Usłyszeliśmy czyjeś kroki na schodach. Puściłam gwałtownie rękę Zayna i wstałam od stołu.
-Cześć.- do kuchni weszła Perrie.- O czym gadacie?
-O niczym!- powiedzieliśmy jednocześnie. Dziewczyna spojrzała na nas podejrzliwie. Już miała coś mówić, gdy do kuchni wbiegli na wyścigi Monia i Harry, a za nimi Liam i Louis. Znów mieliśmy atmosferę naszego niepowtarzalnego directionerskiego chaosu.
I teraz pytanie: jak zaplanować romantyczne zaręczyny w gronie przyjaciół, nie zdradzić tego Perrie i innym osobom, które mogą jej powiedzieć i do tego nie zwariować?



____________________________________________________
Witajcie, kochani! Wkraczam z kolejnym rozdziałem :D cieszycie się?

Szczerze mówiąc, spodziewałam się, że pisanie tego odcinka pójdzie mi lepiej. Niby miałam wenę, ale jednak... Chyba mogło być lepiej. Zdecydowanie mogło być lepiej.

Chciałam Wam bardzo serdecznie podziękować za te komentarze pod ostatnim postem z 20 tys. wyświetleń. Nie spodziewałam się tylu wspaniałych, wzruszających słów, jestem po prostu wniebowzięta! ^.^ *___* kocham was wszystkich!!! <3 <3 <3

W przyszły weekend wyjeżdżam do rodziny na trzy dni. Nie wiem, czy będę miała czas na opublikowanie kolejnego rozdziału, więc z góry przepraszam, jeśli rozdział ukaże się dopiero za tydzień. To niestety nie ode mnie zależy, ale liczę, że mi to wybaczycie :*

Zapraszam też na "Would you know my name...", mojego Aska, Twittera itp. itd. Wszystkie adresy znajdują się w zakładce "Kontakt". Zamierzam też utworzyć stronę "Nowe blogi", żebym mogła tam dodawać kolejne opowiadania, gdy je zacznę pisać... Ale z tym się jeszcze zastanowię ;P

Jeszcze raz bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa i opinie o "Everything's gonna be all right...". Gdy zakładałam tego bloga nie spodziewałam się, że może on spodobać się tylu osobom ^.^
Roxanne xD

42 komentarze:

  1. No no kolejny świetny rozdział,oby tak dalej.Jestem ciekawa co wymyślisz z tym zaręczynami Zayna ale jak znam cb wymyślisz coś genialnego szkoda tylko że będe musiała dużej czekać na kolejny,pewnie na drugim blogu też będzie póżniej z czego nie jestem zadowolona.Będzie trzeba uzbroić się cierpliwość he:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy tak, na drugim blogu raczej rozdział pojawi się w terminie, bo wystarczy go tylko sprawdzić, jest prawie gotowy :) a co do tego bloga, to zobaczę, może uda mi się na kilka godzin w ten weekend wyrwać z przymusowego rodzinnego zgromadzenia i nabazgrać tyle, żeby starczyło na 47 rozdział jeszcze w niedzielę :)
      Dziękuję <3

      Usuń
  2. Oo Komańcza ! to jest niecałe 10 km od mojej miejscowości *_* Hhahahah tekst Lou mnie rozwalił: " - Romantyczna sceneria, jak będzie chłodnawo to dasz jej swoją kurtkę, spojrzysz jej czule w oczy i powiesz...
    -I powiesz: "Wracamy, głodny jestem".- wszedł mi w słowo Louis " Płacze xD
    Dlaczego nie mogła być Latalie razem w pokoju ?! Może by się coś tam wydarzyło, co by przyśpieszyło ich Love Story(?). No nie ważne xD
    Ogólnie rozdział bardzo zabawny, ale i uroczy ;)
    Szkoda, że tak długo bd trzeba czekac na następny, no ale w końcu Ty też masz wakacje i chcesz sie z nich nacieszyć. Jesteś usprawiedliwiona ;)
    Dzisiaj króciutko bo się śpiesze do znajomych :P
    Meega zabawny rozdział !
    Gaba :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz, że mieszkasz blisko? To jedź, może ich spotkasz! :P a tak na serio, to na siłę szukałam takiej miejscowości, żeby był las, jakieś jezioro, takie praktycznie odludzie, żeby pasowało do historii, a przeglądając mapy w Googlach znalazłam koło Komańczy jeziora Duszatyńskie i pomyślałam, że pasują idealnie :) na pewno szczegóły dojazdu czy inne detale się nie zgadzają, bo nigdy tam nie byłam :P ale miejmy nadzieję, że nie odbiega to bardzo od rzeczywistości. Jedyne miejsca w Bieszczadach, które kiedyś odwiedziłam to Solina i Wetlina (wchodziłam na Połoninę Wetlińską), ale to było chyba w szóstej klasie, więc praktycznie nic nie pamiętam ;)
      Dziękuję <3

      Usuń
  3. Rozdział zajebisty!
    I ten tekst Lou : i powiesz "wracamy, głodny jestem" Hahahaha
    Uwielbiam cie dziewczyno! <3
    Nika i Niall no wreszcie!
    Zayn róż te dupe!
    Kurde a już myślałam że Natalia będzie miała pokój z Liamem...
    Do następnego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejna osoba rozczarowana podziałem pokojów... ech, może jakoś to przeżyję :P
      Dziękuję :*

      Usuń
  4. Ehh poprzedni komentarz usunął mi blogger i już nie jestem tak nabuzowana energią no ale.
    Jeeej kolejny rozdział na tym cudzie pojawił się już dzisiaj ♥ ilysm
    Szkoda, że Monia i Hazza nie wkręcili Liama i Nattie tak żeby wylądowali razem w pokoju, ale trudno.
    Zerrie... nareszcie Zayn oświadczy się Perrie!
    Czekam ze zniecierpliwieniem na następny rozdzialik
    Sweet Berry :>

    OdpowiedzUsuń
  5. Ohhh to ostatnie było dobre- ja na miejscu Perrie bym miała wątpliwości :D
    ALE NIE MA MOWY, ŻEBYM WYBACZYŁA CI ROZDZIELANIE POKOI-.- ja ci dam Monię z Natalią -.- zabiję cię, no zabiję- jak moglaś!?!?!? Jak w następnym rozdziale nie bedzie wątków Natalia- Liam to sie do ciebie nie odzywam ;-; nie no na serio ._.
    Ahhhhh no i coś tak przeczuwał, ze w następnych rozdziałach nad dużo czeka. Według moich wyliczeń w następnym wszystko zakończy się na zdaniu "Nika, czy zostaniesz moja dziewczyną?" W Jeszcze następnym "Bla bla bla czy ty Perrie zostaniesz moją żoną" a w jeszcze następnym "usta Liama delikatnie musieli moje- czy tamte inne pierdoły XD " <--- no ewentualnie kolejność inna XD ahhh no i jeszcze tam gdzieś pomiędzy wtrącić Monię i Hazzę. :3
    A jeszcze wracając do tego rozdziału to ja na serio myslalam, ze oni zostaną tam na noc w tym samochodzie XD kto wie, co taki Zayn\louis robiłbym z Perrie / El w bagażniku... Heheheheh.. Nie nic ._.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy odwołasz wyrok śmierci na mnie, jeżeli ci obiecam, że będą wątki Natalii i Liama? *.*
      Ach, te twoje przeczucia :P mojego bloga czyta kolejny jasnowidz xD
      Dziękuję <3

      Usuń
  6. Boski!
    Zerrie <3
    Chyba nie mam to=u nic do dodania...
    Czekam na next!
    Ps. BBBBBBBBBBBBBOOOOOOOOOOOOOOOSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII *_______*

    OdpowiedzUsuń
  7. Po prostu kocham ten blog!!!Jest on najlepszy ze wszystkich których czytam!!! Pisz dalej kochana i niech wena cię nie opuszcza! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ci się podoba <3 dziękuję :*

      Usuń
  8. Hahahahhahahahahahahah xd Przez caly rozdzial sie smialam :-) Jeszcze Zayn oświadczy sie Pezz !!!! xd aaaaaaaaa prosze cie w nastepnym rozdziale!!! :-) Nika i Niall *.* niech oni beda razem !! Tak samo Monia i Hazz !!! No blagam ciebie!!! <3 szkoda, ze Natalia i Liam, nie sa w jednym pokoju... :c wielka szkoda :( niech oni sie pocaluja, COKOLWIEK!!!!!! ^^
    Duzo weny <3/ Care.
    Zapraszam do nas :
    http://little-things-one-direction-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle próśb, żądań... I co ja biedna mam z tym zrobić? O.O chyba ulegnę presji grupy :P a tak na serio, to da się coś z twoimi prośbami zrobić ;P
      Dzięki <3

      Usuń
  9. Pewnie wszyscy tak jak ja do końca mieli nadzieję, że Natalia i Liam będą razem w pokoju no, ale trudno się mówi i żyje się dalej.
    Tekst Lou powalił mnie z krzesła hah ten to jak coś palnie.
    Awww Nialler chce poprosić Nike żeby została jego dziewczyną nareszcie się chłopak zebrał na taki krok (nie to co Liam bo on nic nie robi. Kompletnie nic jak na razie;/). Wiem, ciągle narzekam na tego biednego Payne'a (bo ze mnie jest zła kobieta. No nic na to nie poradzę! :]), ale inaczej nie mogę może jak tak będę ględziła aż do znudzenia to pójdzie po rozum do głowy.
    Jestem ciekawa jak Nattie zorganizuje oświadczyny Zerrie. Nad jeziorem taaaki meeega klimat i tak romantycznie to jest to :D.
    Liam działaj bo druga taka okazja się nie trafi, zerwij z Danielle i wreszcie bądź szczęśliwy z Natalią to jest rozkaz i odgórny dekret od Papieża!!! hahaha (co ja pisze ? chyba przedawkowałam marsjanki xd).
    Wszystko w tym rozdziale było takie awww swgdegyfgregfer Nika i Niall, Harry i Monia byli tacy przytulaśni i słodcy tylko brakuje mi tu jeszcze Latalii, zdecydowanie za mało było ich w tym rozdziale. Mam nadzieję, że w kolejnych będzie więcej momentów Liama i Nattie. A tak wracając do tematu pokoju to myślałam, że reszta uknuje jakiś misterny plan i chcąc nie chcąc będą mieć pokój razem.
    Się rozpisałam chyba jak nigdy :)
    Czekam na kolejny.
    ~Caroline.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dekret od papieża? O.O w porządku, siła wyższa, nie mogę się sprzeciwić! Znaczy Liam nie może... :P
      Spokojnie, będą momenty Latalii, I promise ^.^
      Tak, wszyscy boki zrywają z powodu inteligencji Louisa :D po raz kolejny się przekonałam, że najlepsze pomysły są na spontanie xD
      Dziękuję <3

      Usuń
    2. Dekretów od papieża się nie ignoruje więc Liam nie ma wyjścia i w następnym rozdziale musi:
      a)zerwać z Danielle raz na zawsze.
      b)powiedzieć Natalii o swoich uczuciach.
      c)wreszcie ją pocałować.
      Przykro mi, ale nie pozostawiam mu wyboru haha bo jak już wcześniej wspomniałam ze mnie jest strasznie zła kobieta i się na niego uwzięłam.
      Jeeeeeejjj będą momenty Latalii to właśnie chciałam usłyszeć i nie komplikuj jak to masz w zwyczaju bo kolejnego zawału mogę już nie przeżyć. No chyba, że mnie pani doktor Roxanne uratuje.
      ~Caroline.

      Usuń
    3. Widzę, że tutaj wszystkie odpowiedzi są prawidłowe xD
      Doktor Roxanne jest na każde zawołanie, to jasne, że cię uratuje :P

      Usuń
    4. Jak najbardziej prawidłowe, niech tylko nie zastosuje się do któregoś z podpunktów to go będę straszyła tym dekretem do końca życia.
      Ufff kamień serca chociaż będę wiedziała, że jak już dostanę tego nieszczęsnego zawału to zajmie się mną normalny i zaufany lekarz. :)
      ~Caroline.

      Usuń
    5. Na twoim miejscu bym się zastanowiła, ten lekarz nie wiem, czy jest do końca normalny... :P :D

      Usuń
  10. Genialny rozdział! Tekst Lou był chyba najlepszy w tym rozdziale :) Czekam na nexta c;

    OdpowiedzUsuń
  11. Hahaha świetny rozdział XD tekst "Wracamy! Jestem głodny!" Wygrał XDDD

    ~Hope

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie liczę, która to osoba mi pisze o tym tekście Lou. Mogę tylko napisać: fajnie, że się podoba! (uch, nie lubię się powtarzać :P )
      Dziękuje :*

      Usuń
    2. Hahaha Tommo ma tu często najlepsze teksty


      ~Hope

      Usuń
  12. Meega.. jak kazdy..hahahahaah Lou wygral wszystko... i Liam i Nat maja byc razem nooo.. niech ida do lasu pocalują sie i bedzie fajnie hahaha..albo niech Harry I Monia beda w jednym pokoju i wtedy nie bedzie juz innego wyjscia hhahah dobra juz nic nie mowie.. do nastepnego
    ~ Verii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejne propozycje do przemyślenia... Zobaczymy, zobaczymy :P
      Dziękuję <3

      Usuń
  13. hahahahha
    jejuuu
    ten rozdział jest dosyć nietypowy ;p

    hahahahah
    tata Moni...
    huh...
    wiem co to znaczy xd


    jak Louis i Natka zaczną cos gadać na temat
    Niki i Nialla albo Moni i Hazzy to wiadomo
    że będzie beka ;P

    Dobrze że naprawili to koło xd
    Hahahah już moja bujna wyobraźnia działa ^.^

    zaręczyny Zerrie ♡


    Jej...
    no braknie mi słów *.*

    Kocham
    Weny
    @sweet9893

    OdpowiedzUsuń
  14. Oooo ja mieszkam kolo Tarnowa ale chyba ich nie widziałam hahahah a tak w ogóle to super zajebisty rozdział w koncu tak jak zawsze <33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może za szybko przejechali, wiesz, jak Louis każe przyspieszać i Nattie jest za kierownicą, to śmigają jak strzały :P
      Dziękuję <3

      Usuń
  15. Przepraszam,że nie skomentowałam ale niesty. Brak internetu :/ prooooosze dzis next dla mnie :) stworzyłaś cudo. Taki mój osobisty narkotyk.

    Zrobiłaś ze mnie narkomankę. ZADOWOLONA?!


    Kocham <33 weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zadowolona :P lepsze to niż jakaś marihuana lub kokaina xD
      Przepraszam bardzo, ale rozdziału dziś na pewno nie będzie :( nie wyrobię się, jestem poza domem, tutaj dostęp do internetu jest ograniczony i po prostu nie dam rady. Mam na razie strasznie mało napisane ;(
      Dziękuję za kom :*

      Usuń
    2. Hahahaha. No pewnie że lepsze. To jest lepsze os wszystkiego<3 a jutro można liczyć na chapter?

      Usuń
    3. Też będzie ciężko :( do domu i mojego kochanego laptopika wracam dopiero w poniedziałek i do tej pory będę próbowała coś skrobać, ale podejrzewam, że rozdział będzie najpóźniej w środę. Za wszelkie opóźnienia bardzo PRZEPRASZAM...

      Usuń
    4. Nie no. Spoko. Roumiemy ;)

      Usuń
    5. Z całych sił pracuję nad tym, żeby rozdział był dzisiaj :)

      Usuń
  16. O mój boże ja jestem z Komańczy!

    OdpowiedzUsuń