środa, 23 lipca 2014

Rozdział 42

Weszliśmy do domu śmiejąc się cały czas z różnych scenariuszy oświadczyn. Zayn z bukietem róż w Hyde Parku... Nie, to była jeszcze znośna opcja. Ale na przykład scenariusz przedstawiający Malika w roli Tarzana lub wykonującego moonwalk i rzucającego się rytm muzyki Jacksona na kolana przed zachwyconą Pezz... Nie, nie wyobrażam sobie Zayna w takiej roli. On totalnie nie umie tańczyć. Już się boję pierwszego walca na ich weselu.
W salonie było pusto. I cicho. Za cicho. Weszliśmy po schodach na górę. W pokoju dziewczynek słychać było wybuchy śmiechu i odgłosy świadczącego o zabawie lalkami. Zero męskich głosów. Uciekli bez nas? Otworzyłam drzwi do swojego pokoju i zostałam oślepiona przez gwałtowne zapalenie światła. Zmrużyłam oczy.
-Co tu się, do licha, dzieje?- zapytałam wchodząc głębiej do pomieszczenia. Zayn stanął za mną z miną wyrażającą totalna dezorientację.
-Proszę, proszę, proszę...- Louis wyraźnie dobrze się bawił. Liam siedział na oparciu fotela i z zamyśloną miną wpatrywał się w okno. Harry znowu pisał na telefonie rozwalony na moim łóżku, a Niall położył się na podłodze i pochłaniał chipsy.- Kogo my tu mamy...
-Lou, przestań się zgrywać i powiedz, o co chodzi.- powiedziałam siadając na obrotowym krześle. Malik klapnął na łóżko obok Stylesa. Louis pochodził trochę po pokoju w tę i z powrotem i nagłym susem znalazł się na wprost mnie.
-Gdzie byliście?- wycelował we mnie jakimś patyczkiem.
-W parku?- odpowiedziałam niepewnie. Co jest?
-Co tam robiliście?
-Chodziliśmy. A co można robić w parku w lutym, opalać się?!- zirytowałam się.- Co to, kurde, jakieś przesłuchanie?
-Może.- odpowiedział wymijająco opierając się o podłokietniki mojego fotela.
-Odsuń się trochę, daj oddychać.- odepchnęłam go i odjechałam fotelem na środek pokoju.- Możesz mi wyjaśnić, dlaczego bawisz się w gliniarza? Po co to całe przedstawienie?
-Pokaż im artykuł, Tommo.- powiedział Liam wreszcie odwracając się w moją stronę. Był smutny? Zdziwiony? Rozczarowany? Sama nie wiem, jak odczytać wyraz jego twarzy.
-Ale już?- jęknął niechętnie Louis, ale zaraz podał mi czyjegoś laptopa. Kliknął na jakiś link i otworzyła mi się strona. Zaczęłam czytać.

"Zayn Malik i Natalia Maj! Czyżby szykował się romans?!
Dwójka przyjaciół (podobno przyjaciół!) udała się na spacer do opustoszałego parku w Doncaster, gdzie przyjechali razem z resztą zespołu One Direction. Z naszych informacji wynika, że Zayn wręczył Natalii drobny prezent, a ona wprost rzuciła mu się na szyję z radości. Czy ta dwójka coś przed nami ukrywa? Czy szykuje się love story w wykonaniu polsko-angielskim? A co na to reszta zespołu? I przede wszystkim, co na to Perrie Edwards, dziewczyna wokalisty? Widziano ją z Zaynem całkiem niedawno w Londynie, teraz dziewczyna razem ze swoim zespołem, Little Mix, przebywa we Włoszech w trasie. Zayn Malik ma wolną rękę i spokojnie może spotykać się z innymi dziewczynami. No, chyba że podczas spotkania w Londynie Zerrie oficjalnie zakończyło swój związek. Jeśli tak, cóż, panna Maj szybko wkroczyła do akcji. Poniżej zamieszczamy kilka zdjęć z Doncaster, a także fotki z wspólnego wypadu na miasto Zayna i Natalii jeszcze podczas ich pobytu w Londynie. Prawdopodobnie Zayn namówił Natalię na zrobienie sobie tatuażu na prawym nadgarstku (charakterystyczny opatrunek na ręce). Potem widziano ich jeszcze w Starbucksie. Widzicie ten nieudolny makijaż pod okiem? Czyżby Natalia była ofiarą przemocy i chroni się pod skrzydłami 1D? Może szuka pocieszenia w ramionach Zayna...
Directioners, co o tym sądzicie???"

-Zabiję.- wycedziłam przez zęby. Wstałam z fotela, o mały włos nie zrzucając na ziemię laptopa, zamknęłam szybko drzwi do pokoju.- No, po prostu, kurwa jego mać, zabiję, zastrzelę, uduszę!!!
-Nattie, spokojnie.- powiedział Horan. Rzuciłam mu mordercze spojrzenie.
-Spokojnie? Jak ja mam, cholera jasna, być spokojna, skoro już jestem martwa?! Jeżeli nie Perrie mnie zabije, to zrobi to horda krwiożerczych Directionerek. Już jestem trupem!
-Czyli to jest nieprawda?- ja pierdolę. Zaraz do grona umarłych dołączy też Liam. Jak on może?!
-Wiesz co, Liam, po tobie się tego nie spodziewałam.- spojrzałam na niego z wyrzutem.- Uwielbiam Perrie, jest moją przyjaciółką, nigdy w życiu nikomu nie odbiłabym chłopaka! Ten post to stek kłamstw i liczyłam, że chociaż wy w to nie uwierzycie!
-Natalia, ja ci wierzę.- Harry podniósł głowę znad telefonu. Już miałam go z wdzięczności przytulić, gdy dodał- Przecież to logiczne, że z nas wszystkich wybrałabyś mnie, a nie Zayna.- jasne, nie ma to jak wsparcie! Rzuciłam w niego z całej siły wielką poduszką.
-Przymknąłbyś się lepiej.- warknęłam i opadłam z powrotem na fotel. Wyciągnęłam telefon i włączyłam piosenki Madonny. Lepiej mi się myśli z muzyką. Z głośniczka popłynęło "Hung Up". Wzięłam z powrotem laptopa na kolana.
-Hmmm, przeanalizujmy wszystko po kolei...- głos mój ociekał sarkazmem.- Podobno przyjaciół? Bzdura, jesteśmy przyjaciółmi i nikim więcej nie będziemy. Drobny prezent? Bzdura. Rzuciła się na szyję z radości... Półprawda. Polsko-angielskie love story? Pfff, dobre! Bzdura. Zayn ma wolną rękę i spokojnie może... Cholerna bzdura! Zayn nigdy nie zdradziłby Perrie! Zerrie się nie rozstało, kurwa! Panna Maj szybko wkroczyła do akcji... Zabiję tego, kto to napisał. Przecież tu jak na dłoni widać jakiś podtekst. Że co niby, czekałam aż się rozstaną? A może byłam przyczyną tego rozstania! Wspólny wypad na miasto w Londynie. Ja pierdzielę, byliśmy z Prestonem na zakupach, dzięki którym zrobiłam wam dawno obiecany polski obiad, a tatuaż wymyśliłam sobie sama! Nieudolny makijaż pod okiem... A jak ma być udolny, skoro to cholerstwo się nie chce zakryć żadnym fluidem, pudrem ani innym gównem?! O, brawo, w całym artykule jedna prawda! Tak, jestem ofiara przemocy i chronię się pod waszymi skrzydłami. W ramionach Zayna... Pozostawię to bez komentarza... Czyj to laptop?- zapytałam podnosząc oczy na resztę.
-Mój.- powiedział Liam patrząc na mnie spode łba.- Możesz nam powiedzieć, o co chodziło z tym "drobnym prezentem"?- narysował w powietrzu cudzysłów.
-Zayn chce się oświadczyć Perrie i pokazywał mi pierścionek, jaki dla niej kupił.- oświadczyłam beznamiętnie i wymieniłam laptopa na swojego. Musiałam sprawdzić Twittera, a na moim kompie byłam już zalogowana.
-Serio?! Pokaż, stary!- wszyscy skupili się dookoła Malika, który niechętnie wyciągnął pudełeczko z kieszeni i otworzył je. Louis gwizdnął.
-No, no, no, stary! Postarałeś się.
-Dzięki. Horan, zabieraj te brudne paluchy!- Niall posłał mu urażone spojrzenie.
-No wiesz co? Nie są brudne!
-Nie, tylko całe opylone resztkami Laysów.- Nialler wzruszył ramionami i oblizał każdy palec po kolei.
-Lepiej?
-Nie.- Zayn zabrał Harry'emu pierścionek z rąk i schował z powrotem do kieszeni.
-Boże...- jęknęłam na widok powiadomień na Twitterze. Nigdy nie przejmowałam się hejtami, ale teraz... Podgłosiłam odrobinę "Vogue" i skupiłam się na komentarzach. Szczerze? Jeszcze nigdy nie czułam się tak pokrzywdzona i niezrozumiana.

"Suka..."
"Szmato, odwal się od One Direction!"
"Chłopaki, ona leci tylko na waszą forsę! Nie dajcie się!"
"Owinęła go sobie wokół palca."
"Po cholerę przyleciała do Anglii?! Jeśli przez nią Zerrie się rozpadnie, to ją kurwa zabiję!"
"Nienawidzę gówniary. Wpierdziela się tam, gdzie jej nie chcą..."
"A pomyślałyście, że to może być fotomontaż?"
"To nie jest photoshop, znam się na fotografiach. Te są autentyczne. Suka"
"Oni się przyjaźnią!!! Spotkałam kiedyś Natalię, była bardzo miła, pogadałyśmy trochę... Nie niszczcie jej, nic nie zrobiła!"
"Co za dziewucha! Mam ochotę jej coś zrobić! A jeszcze jak udawała, że się przyjaźni z Perrie... Pezz, kochana, jesteśmy z tobą..."
"Nienawidzę jej"
"Co ona w sobie ma, że na nią zwrócili uwagę? Brzydka, źle się ubiera, naciąga chłopaków..."
"A pamiętacie, jak prosiła 1D, żeby dali nam autografy? Ona jest w porządku..."
"Niszczy im karierę."
"A może to ustawka? Specjalnie ją podstawiają, żeby było więcej szumu wokół zespołu."
"Zayn jest mój i tylko mój, zapamiętaj to szmato!"
"Nie cierpię jej."
"Jest sztuczna, zachowuje się jakby 1D było jej własnością..."
"Odwal się od 1D!!!"
"Suka..."

Zaraz się rozpłaczę. Chwila... Ja już płaczę. Z każdym kolejnym komentarzem z oczu spływały mi kolejne łzy. Nie słyszałam, o czym gadali chłopaki, przesuwałam ciągle listę komentarzy. Boże... Na tysiąc obelg przypada jedno pocieszenie lub jeden neutralny kom.
-O Jezu...- zakryłam twarz dłońmi. Nie mogłam już na to patrzeć. Czułam się pokrzywdzona tym, że aż tak źle o mnie myślą. Poczułam, jak ktoś zabiera mi z kolan laptopa i mocno przytula. Wtuliłam się mocno w tego kogoś. Poczułam charakterystyczny zapach perfum. Louis.
-Nie płacz, Nattie. My znamy prawdę. Nie przejmuj się tym. Przecież nigdy nie zwracałaś uwagi na hejty, co jest?- podniósł moją głowę do góry.
-Nie wiem.- chlipnęłam.- Po tej całej sytuacji z Marcinem strasznie szybko się rozklejam.- otarłam łzy i uwolniłam się objęć chłopaka.
-Musisz wyluzować. Nie można żyć w ciągłym stresie...- powiedział Niall otwierając paczkę żelek. Czarna dziura w żołądku. Podstawił mi paczuszkę pod nos.- Chcesz?- uśmiechnął się zachęcająco.
-Horan dzieli się jedzeniem, bierz, taka okazja się nie powtórzy.- Lou trącił mnie łokciem. Wzięłam kilka miśków Haribo, wpakowałam je do buzi i rzuciłam się na łóżko.
-Jestem martwa. Szykujcie trumnę na 172 centymetry wzrostu.
-Bardzo śmieszne.- Zayn pokręcił głową.- Nie przejmuj się. Ja mam gorzej.
-Ty?- podniosłam głowę i popatrzyłam na niego.- Ciebie uwielbiają nadal, a ja jestem znienawidzona przez połowę ziemskiej populacji.- przekręciłam się na plecy i zamknęłam oczy.- Chyba wyjadę do Afryki. Zaszyję się w jakimś buszu, gdzie nie ma Internetu, nie ma komputerów, gdzie nawet zasięg T-Mobile nie obowiązuje i wreszcie poczuję się wolna. Co wy na to?
-Nawet się nie waż wyjeżdżać.- Liam padł na łóżko obok mnie.- Ucieczka ci nie pomoże, od razu pomyślą, że jesteś winna.
-I tak będę musiał wrócić do Polski. Przecież studiuję. W tym tygodniu już się zaczął nowy semestr, pewnie opuściłam kilka wykładów...- otworzyłam szeroko oczy.- Boże, odkąd tu jestem nie zadzwoniłam do Moniki! Czyli naprawdę nie żyję. To ona mnie zabije.
-Ale dramatyzujesz.- Hazza wywrócił oczami.- Monika wie o wszystkim i w pełni rozumie to, że do nas przyjechałaś.
-Skąd wiesz? A w sumie, głupie pytanie. Przecież non stop ze sobą piszecie.- walnęłam się w czoło otwartą dłonią. Nagle, w melodię "4 Minutes" wdarł się dźwięk nadchodzącego połączenia.
-Natalia, ktoś dzwoni na Skypie.- Louis, który zainteresował się moim laptopem, położył mi go na kolanach. Usiadłam i spojrzałam na ekran. Tata. Pięknie.
-Cześć, tato.- powiedziałam odbierając połączenie.
-Natala, dlaczego mi nie powiedziałaś, że jesteś w Anglii? Jadę sobie w nocy w trasę, włączam radio Hot Tunes czy jakoś tak i słyszę wiadomości w świecie gwiazd. I co słyszę? Moja córka razem z One Direction przyleciała do Londynu, walnęła sobie tatuaż, ma podbite z niewiadomych przyczyn oko, a teraz wchodzę na internet, patrzę informacje i mam artykuł o tajemniczym związku Zayna Malika z One Direction z moją córką!
-Tato...- jęknęłam przerywając jego słowotok. Był zły. Był bardzo zły.- Ten wyjazd wyszedł niespodziewanie...
-Mogłaś powiedzieć. Jakoś byśmy się spotkali.- teraz zrobił się smutny. No tak, egoistka ze mnie. Tata przez większość czasu przebywa w Anglii, tęskni za rodziną, a gdy córka przypadkiem trafia do tego samego kraju i tego samego miasta, to zapomina o ojcu i zabawia się z przyjaciółmi. Mam wyrzuty sumienia.
-Przepraszam, tatku. To w ogóle wyszło jakoś dziwnie. Miałam być tylko w Berlinie, ale chłopaki mnie nie puścili do domu, tylko od razu wzięli do Londynu. Ale prawie przez cały czas siedziałam w domu, a teraz jesteśmy w Doncaster u rodziny Louisa...
-Wiem.- przerwał mi.- O co chodzi tym chłopakiem?- no tak, troskliwy tatuś, który najpierw musi sprawdzić chłopaka córki, zanim go zaakceptuje. Szkoda, że ta córka ma trochę ponad dwadzieścia lat i jest w pełni dorosła i samodzielna.
-O nic. Pytał się mnie o radę w sprawie dziewczyny. Chce się jej oświadczyć, pokazał mi pierścionek, a ja go uściskałam z tej radości, że będą małżeństwem. Tato, Perrie to moja przyjaciółka i w życiu bym nie zrobiła tego, o co mnie oskarżają.
-Wiem.- tata westchnął.- W końcu jakoś cię wychowaliśmy z mamą. I co teraz?
-Wrócę do Polski i nie będę zwracać na to wszystko uwagi.- wzruszyłam ramionami.- Nie mam innego wyjścia, muszę skończyć studia.
-A to podbite oko?- i tu był problem. Nie mogę powiedzieć tacie o Marcinie. Po pierwsze, tata nie miał pojęcia, że z kimś chodzę. Po drugie, zaraz powiedziałby mamie. Po trzecie, przyjechałby tu, zrobił awanturę i pobił Marcina, a ja nie chciałam już rozdmuchiwać tej sprawy.
-Uderzyłam się o kant szafki.- skłamałam.- Wiesz, jak ja łatwo się o wszystko obijam.
-Nom.- tata nie był chyba do końca przekonany.- Dobra, córcia, ja kończę, bo zaraz jadę dalej. Jeśli zahaczysz o Londyn w drodze powrotnej to napisz.
-Nie wiem, czy zahaczę, chyba raczej złapię samolot z Doncaster. Tato, zobaczymy się na święta wielkanocne.
-Dobra. Ale zadzwoń czasem do swojego staruszka.
-Jasna sprawa. Trzymaj się.- rozłączyłam się i wpatrywałam się pustym wzrokiem w ekran. Na Twitterze ilość powiadomień rosła. Wyzwiska. Przekleństwa. Zero tolerancji. Wiecie co? Przestałam się tym martwić. Nie, inaczej. Ciągle się martwiłam, ale już nie byłam smutna. Byłam nieziemsko wściekła. Otworzyłam okno i zaczęłam pisać nowy tweet oznaczony trendem #HateNataliaMaj.
-Nattie, co robisz?- głos Zayna przebił się przez moją podświadomość. Waliłam wkurzona w klawisze, mało nie wystukałam dziury w laptopie.
-Odpowiadam na tweety.- warknęłam.

"Drogie Directioners!
Nie wiem, kto odpowiada za te zdjęcia, ale mam ochotę coś mu bądź jej zrobić. NIE JESTEM W ZWIĄZKU Z ŻADNYM CHŁOPAKIEM Z ONE DIRECTION I NIE ZANOSI SIĘ NA TO, ŻE BĘDĘ!!! Ja, Zayn, Liam, Louis, Niall i Harry jesteśmy zwariowaną, powaloną bandą wspaniałych przyjaciół, którzy zawsze mogą na siebie liczyć i się wspierają w trudnych momentach. Uszanujcie to, proszę. Nie każę wam mnie lubić, macie prawo do własnych odczuć, ale nie wymagajcie ode mnie, żebym zrezygnowała z przyjaźni. Przyjaźnię się z Perrie i nigdy nie zrobiłabym jej czegoś takiego, o co mnie oskarżacie. Nikomu bym tego nie zrobiła. Jednocześnie dziękuję tym kilku osobom, które mimo tej całej nagonki wstawiły się za mną. Dziękuję. 
PS1. Potraktujcie to jako moje oficjalne oświadczenie.
PS2. Co do mojego podbitego oka- tak, makijaż nie jest w stanie zakryć siniaka na pół twarzy. Pobił mnie mój były chłopak. Jestem wdzięczna za takich przyjaciół jak One Direction. Gdyby nie oni, nie pozbierałabym się tak szybko.
Nattie :)"

Tekst był tak długi, że nie dało się go wysłać w jednym poście, Twittter rozbił moje piękne oświadczenie na kilka wiadomości. Po sekundzie w pokoju rozbrzmiało pięć melodyjek świadczących o powiadomieniu z Internetu. Chłopaki złapali za telefony i zaczęli czytać.
-Jesteś pewna, że to było rozsądne?- Liam podniósł na mnie wzrok. Wzruszyłam ramionami.
-Nic mnie to nie obchodzi. Wiesz, że jestem w gorącej wodzie kąpana. Nie mogłam sobie darować, żeby mnie tak obsmarowywali publicznie.- chciałam dodać coś jeszcze, ale przerwał mi dzwonek telefonu. Mama. Pięknie, ktoś jeszcze chce mnie pogrążyć?!
-Natalia, czy ty właśnie jesteś w Anglii?!- a przywitać się to nie łaska?
-Tak, mamo. Tak w ogóle to dobry wieczór.
-Ty wiesz, że jesteś w wiadomościach?! Myślałam, że z fotela spadnę, jak cię zobaczyłam! Babcia zaraz tu zawału dostanie.
-Nie przesadzaj, nie przesadzaj.- babcia, moja kochana babcia dorwała się do słuchawki.- Kochanie, rób co chcesz, wiąż się z kim chcesz, ale czy jesteś pewna, że chcesz być akurat z nim? Mówiłaś wcześniej o innym.
-Babciu, my nie jesteśmy razem!- wkurzyłam się znowu.- Zrobili nam zdjęcie, jak go przytulałam, bo ucieszyłam się, że chce oświadczyć się swojej dziewczynie.
-Aaa, to w porządku. To trzymaj się, skarbie.
-Zaraz, mamo! Ja uważam, że Natalia powinna mówić nam, kiedy wyjeżdża za granicę i zamierza z kimś się wiązać!
-Nie wiem, czy zauważyłaś, ale Natalka jest dorosła i może robić, co jej się żywnie podoba. I niech to robi, jest rozsądną dziewczyną i na pewno nie da sobie w kaszę dmuchać.- kocham moją babcię. Mówiłam to już kiedyś?
-Ale...
-Mamo, babcia ma rację. Jestem dorosła, pełnoletnia i odpowiedzialna. Studiuję, pilnie się uczę, nie zaszłam jeszcze w ciążę, jeśli chcesz wiedzieć, więc nie masz się co martwić.
-Poddaję się.- mama westchnęła ciężko.- Muszę połknąć leki od ciśnienia.
-To łykaj. Kocham was. Musze kończyć, paaa.- rozłączyłam się i padłam z powrotem na łóżko.
-To teraz przetłumacz, o czym gadałaś z rodzinką.- Louis domagał się wyjaśnień.
-Ta sama śpiewka. Jestem nieodpowiedzialna, pokazują mnie nawet w polskiej telewizji, jutro pewnie będę na pierwszych stronach gazet, jest bosko!
-Natalia...
-A najlepsze jest to, że dzięki źródłom informacji będę rozpoznawalna dosłownie wszędzie, na uczelni nie będzie miejsca, gdzie będę mogła się schować przed plotkami...
-Natalia!- znów nie zwróciłam uwagi na Harry'ego.
-Na ulicy znowu otoczą mnie paparazzi, znajdą moje mieszkanie, będą robić mi setki zdjęć, założą mi podsłuchy, każdy Krakowiak mnie będzie znał, znowu ktoś pomyśli, że lecę na waszą kasę, znowu ktoś się będzie do mnie przystawiał w nadziei, że zdobędzie rozgłos. Na dodatek Perrie mnie znienawidzi, no chyba że od razu odrzuci możliwość, że mogliśmy ją zdradzić. Ale jak nie ona, to cała grupa Directioners mnie zlinczuje publicznie, nabije na pal, spali na stosie...
-Natalia!
-No co?!- ryknęłam podnosząc głowę.
-Jesteś dziewicą?- padło pytanie z ust Stylesa. Zamurowało mnie. A co to ma wspólnego z moją sytuacją?!
-Co?- zapytałam wytrzeszczając oczy.
-Jesteś dziewicą?- powtórzył spokojnie pytanie. Powoli podniosłam się do pozycji siedzącej.
-Wydaje mi się, że już kiedyś odpowiadałam na to pytanie.... A poza tym, po co ci to, chcesz mnie rozdziewiczyć? Sorry, jesteś młodszy, a Monika urwałaby mi łeb. Chociaż w mojej sytuacji nie robi to już żadnej różnicy.
-Ale jesteś czy nie jesteś?- chyba wiem, skąd mu się wzięło to pytanie. Madonna śpiewała właśnie "Like A Virgin". Jezu, Styles, co ty masz pod tymi kudłami... Chyba dziurę ozonową, nie mózg.
-Tak. Jestem i koniec tematu.- ucięłam.
-Pytałem z ciekawości.- naburmuszył się.
-Aha, jasne.- nie miałam zamiaru kontynuować tematu. Wolałam poużalać się nad sobą. Zanim jednak zaczęłam na nowo marudzić, do pokoju wpadły Daisy i Phoebe.
-Pobawicie się z nami?
-Proooosimy!!!
-Pewnie, że tak.- uśmiechnęłam się do nich i wszyscy poszliśmy do pokoju dziewczynek. Przynajmniej jakaś zmiana tematu, poza tym uwielbiam dzieci i nie mogłabym im odmówić.
Podczas zabawy lalkami szybko mija czas. Ściślej, skończyliśmy prawie o północy. I żeby nie było: chłopaki też się bawili. Daisy i Phoebe chyba nigdy nie miały tylu Kenów dla swoich Barbie jednocześnie.

~~*~~

Coś mnie obudziło. To był okropny ucisk w żołądku i dziwny, kwaśny posmak w ustach. Cholera. Zerwałam się z łóżka i pognałam do łazienki. Kręciło mi się w głowie, prawie wybiłam dziurę w ścianie, zamiast przejść normalnie przez drzwi. W końcu trafiłam do łazienki, zamknęłam za sobą drzwi na klucz i odkręciłam kran, żeby nie było nic słychać. Dopadłam sedesu w ostatniej chwili. Boże, jak dawno nie wymiotowałam. Wyplułam z siebie praktycznie wszystko, co tylko zostało we mnie po wczorajszej kolacji plus zdecydowanie zbyt dużą ilość kwasów i soków żołądkowych. Gdy skończyłam, oparłam się o ścianę i przymknęłam oczy. Czułam się fatalnie. Ten szwajcarski lek od Gabrysi był do niczego. Pomógł tylko na początku, po tygodniu zażywania wszystko wróciło do chorej normy, czyli jakbym w ogóle nic nie brała. Muszę pojechać do Polski. Muszę wrócić, żeby Gabi powiedziała mi, co robić. Tylko jaki wymyślić pretekst? Nie powiem, że jestem chora. Wyduszenie tego w rozmowie z Jay było mega wyczynem i powiedzenie tego drugi raz w tygodniu to ponad moje siły. Zwłaszcza wyznanie tego chłopakom.
Umyłam zęby i wzięłam szybki prysznic. Jak to dobrze, że miałam związane włosy. Jeszcze tego brakowało, żeby pływały w moich wymiocinach. Wróciłam do pokoju, żeby się ubrać, gdy nagle rozdzwonił się mój telefon. W pierwszej chwili nie miałam pojęcia, że to akurat moja komórka, bo Styles przestawił mi dzwonek. Uparł się na jedną z ich piosenek. Miałam do wyboru pomiędzy "She's Not Afraid" a "Why Don't We Go There". Całe 1D jednogłośnie stwierdziło, że "She's Not Afraid" to piosenka totalnie o mnie i ja sama też strasznie ją lubię, ale mimo to wolałam "Why Don't We Go There". Głównie ze względu na zarąbistą solówkę Nialla w połowie piosenki. Niestety, gdy dzwoni telefon piosenka ledwo dobiega do końca pierwszego refrenu. Tak było i tym razem. Zlokalizowałam komórkę i odebrałam nie patrząc, kto dzwoni.
-Cześć, Natalia. Dobrze, że czasem rozmawiam z Harry'm, bo inaczej w życiu bym się nie dowiedziała, co się stało.- urażona Monika przeszła od razu do rzeczy.
-Przepraszam, Monia.- usiadłam ciężko na łóżku i przytuliłam się do poduszki. W półleżącej pozycji łatwiej było wytrzymać to upiorne kręcenie się w głowie. Muszę szybko połknąć leki.
-Okej, nie będziemy się zachowywać jak dzieci. Co on ci zrobił?
-Pobił mnie. Podbite oko pewnie widziałaś już w internecie.
-Pod trzema warstwami pudru, ale racja, widziałam. Cholerny Bielski. Wiesz, że on u mnie był?
-Co?!- podniosłam się, ale zaraz padłam z powrotem na podusię. Karuzela, karuzela...
-Przyszedł, wyglądał jak pijany albo naćpany i darł się, że mam powiedzieć, gdzie ty jesteś.
-Powiedziałaś mu?
-Powiedziałam, że jesteś w Berlinie. Rozwalił mi wazon, prawie wybił okno i został aresztowany za nielegalne posiadanie narkotyków.
-Aresztowany?!
-Wezwałam policję. Mało brakowało, żeby się na mnie nie rzucił pięściami. Udało mi się szybko zadzwonić, gdy poszedł na obchód mojego mieszkania, żeby sprawdzić, czy przypadkiem nie ukrywasz się w szafie lub na żyrandolu.
-O Boże.- tylko na tyle było mnie stać.
-Zabrali mu dragi, trafił na izbę wytrzeźwień, bo miał prawie trzy promile, ale muszę cię zmartwić... Wyszedł wczoraj za kaucją czy coś, bo ma dzianych starych i jego wujek robi w policji. Skurwysynom zawsze się upiecze.
-Może jakoś przeżyję, jak wrócę.- westchnęłam. Moje życie to jakaś pieprzona telenowela. Rodem z Brazylii.
-Jakby co, ja zawsze ci pomogę. Możesz na mnie liczyć.
-Dziękuję. I przepraszam jeszcze raz. Miałam się odezwać, ale ta afera z Marcinem, a chłopaki... Wiesz, jacy są. Nie ma przy nich chwili spokoju.
-Przynajmniej pomagają ci o nim zapomnieć. A ja wiem, jacy są. W końcu od kiedy dałaś mój numer Harry'emu, ciągle z nim piszę lub gadamy ze sobą i powiem ci, że większego wariata to w życiu nie poznałam.
-Właśnie! Jak przyjadę, to masz mi wszystko opowiedzieć ze szczegółami!
-Spoko. I jeszcze ci podziękuję za ten numer. Żebyś ty widziała moją minę, jak usłyszałam jego głos w słuchawce. Takie wielkie OMG! Harry Styles do mnie zadzwonił. Dobrze, że nie zaczęłam piszczeć, bo by ogłuchł i co by wtedy było? Fałsz na każdym koncercie. Najlepszy wokal 1D poszedłby do wymiany.- roześmiałam się słysząc radosne nadawanie Moni. Brakowało mi tego.- Tak że przez pierwsze trzy dni chodziłam wesolutka jak skowronek, cieszyłam michę na każdy sms od niego, a teraz to takie: "No tak, piszę ze Stylesem. I co w tym takiego nadzwyczajnego?"- naśladowała nonszalancki ton. Teraz już wybuchnęłam śmiechem. Ona jest genialna.
-Jak wrócę, to od razu lecę do ciebie po relację.
-A właśnie!- odgłos, jakby ktoś właśnie walnął się w głowę.- Musisz przyjechać dziś lub jutro.
-Coś się stało?- zaniepokoiłam się. Coś jeszcze Marcin odwalił?
-Chodzi o studia. Na dobrą sprawę zaczął się semestr i opuściłaś już trzy wykłady, w tym ten z interny, a wiesz, że facetka krzywo patrzy na nieobecnych i potrafi oblać na kolokwium. Poza tym od dziś zaczynają się zajęcia w szpitalu, na których obecność jest obowiązkowa. Dziś pewnie będzie spotkanie organizacyjne i wszystkie notatki czy coś ci dam, ale w poniedziałek o ósmej musisz już być w szpitalu na Kopernika, wiesz, prosto od Plant w ulicę obok PTTK, pamiętasz?
-Pamiętam, byliśmy tam kiedyś.
-No właśnie. Gorsza sprawa, że Marcin jest w naszej grupie, więc...- odchrząknęła.- Damy radę. Jakby co, masz mnie, będę twoim ochroniarzem.
-Po prostu jeśli jeszcze raz mi coś zrobi, to pójdę z tym na policję i do władz uczelni. Nie widzę innego wyjścia.- powiedziałam.- Zastanawiam się, co z tym powrotem. Może załapię się na samolot tu, w Doncaster.
-Może. Jak będziesz w domu, daj znać.
-Jasne. Dzięki za telefon i jeszcze raz przepraszam.
-Jeszcze raz to powiesz, a nie Marcina, ale mnie będziesz zgłaszać na policję. Nie przepraszaj mnie więcej.
-Okej, sorry.
-Natalia.
-W porządku.- zaśmiałam się.- To się więcej nie powtórzy.
-Nnnno! A teraz kończę, lecę na zajęcia.
-Pa, do zobaczenia.- rozłączyłam się i ignorując zawroty głowy popędziłam z tabletkami w garści do kuchni. Zastałam tylko Jay.
-Już wstałaś?- zdziwiła się.- Dopiero ósma. Zaraz dziewczynki polecą do szkoły.
-Coś mnie obudziło.- odparłam wymijająco. Pokazałam na leki.- Masz gdzieś wodę pod ręką?
-Jasne.- podała mi butelkę mineralnej. Cudownie, zaraz powinno zacząć działać.- Jak się czujesz?
-Beznadziejnie. Najgorsze jest to, że będę musiała dziś wracać do Polski.
-Już?! Myślałam, że trochę u nas posiedzisz...
-Niestety, cały czas studiuję. Podobno jakiś profesor już ma mnie na oku, bo opuściłam kilka zajęć.- skrzywiłam się. Jay uśmiechnęła się pocieszająco i postawiła przede mną talerz grzanek.
-Smacznego. Nie przejmuj się. Będzie dobrze. Cieszę się, że przynajmniej na te dwa dni przyjechałaś.
-Dzięki.- zawahałam się przez chwilę. Nie no, muszę się upewnić.- Nie powie pani nikomu?
-Miało nie być tej "pani".- zaśmiała się mama Lou.
-Okej, nie powiesz nikomu?
-Nie.- westchnęła.- Ale wiesz, że ty musisz to zrobić jak najszybciej?
-Wiem.- skrzywiłam się.- Ciągle czekam na odpowiedni moment.
-Żaden nie będzie wystarczająco odpowiedni.- stwierdziła Jay i zaczęła szykować śniadanie dla swoich córek. Głośny tupot na schodach zapowiedział ich przybycie.
-Mamo, kanapki, szybko!- Phoebe wskoczyła na krzesło i wręcz rzuciła się na kakao.
-Mamo, mamo, może być?- Fizzy okręciła się dookoła prezentując matce spódniczkę.
-Jest świetnie, kochanie, siadaj do stołu.
-Mamo, ja już lecę, Sandy przyjedzie po mnie samochodem, obiecała mi to...- Lottie weszła do kuchni i zwróciła się do mnie.- Jak wrócę, to mam nadzieję, że będziemy świętować zaliczoną chemię.- zaśmiała się.
-Wiesz, Lottie, chyba dziś będę wracać, więc...
-Wracasz dzisiaj?!- w drzwiach stał Liam i patrzył na mnie zdziwiony.
-Tak. Monika dzwoniła. Będę miała kłopoty na uczelni, jeśli nie wrócę.
-Szkoda.- klapnął na krzesło koło mnie.- Liczyliśmy, że zostaniesz na dłużej, że pojedziesz do Bradford, Holmes Chapel, Wolverhampton, Mullingar...
-Liam...- położyłam mu rękę na ramieniu.- Znasz mnie. Chciałabym pojechać, ale najzwyczajniej w świecie nie mogę.- uśmiechnęłam się do niego ze smutkiem. Liam, uśmiechnij się do mnie, proszę...
-W takim razie trzymaj się. Mam nadzieję, że jeszcze będziesz jak wrócę ze szkoły.- Lottie podeszła i mnie uściskała. Usłyszeliśmy trąbienie.- To Sandy! Lecę, pa.- wybiegła z domu, a na jej miejsce do kuchni wpadła Daisy.
-Jestem! Nie spóźniłam się!
-Brawo, córeczko. No, kończcie, zaraz trzeba jechać.- dziewczynki szybko zajęły się jedzeniem. Do kuchni wszedł Louis.
-Jak to dobrze wyspać się w domu.- oświadczył z zadowoleniem. Usiadł koło Liama.- A co ty taki zmarnowany? Usunęli ci Twittera?
-Nattie jedzie dziś do domu.- Lou podniósł na mnie wzrok.
-Jaja sobie robisz?!
-Tommo, nie mogę zostać. Inaczej mnie wywalą ze studiów.- okej, może trochę koloryzuję, ale kłopoty na pewno będą.
-Szkoda...- posmutniał i wziął jedną z bułek leżących na stole.- Czyli trzeba coś zrobić. Payne, uśpimy ją, upijemy czy ogłuszymy, żeby została?
-Może na początek sprawdźcie, czy są jakieś samoloty z Doncaster do Krakowa.- poradziłam wstając od stołu i nalewając sobie kawy. Dziewczynki skończyły śniadanie i podeszły do mnie.
-Ale przyjedziesz jeszcze kiedyś?- spytała Daisy patrząc na mnie prosząco.
-Tak, przyjedź koniecznie! Fajnie się z tobą bawiłyśmy!- dołączyła się Phoebe. Uściskałam je obie.
-Przyjadę na pewno.- obiecałam przytulając Fizzy.
-To super, już się nie możemy doczekać.- powiedziała odsuwając się ode mnie.- Mamo, ja już wychodzę!
-Weźcie śniadanie do szkoły.- Jay podała im kanapki i pocałowała każdą na pożegnanie.- Miłego dnia!
Na schodach rozległo się ciche stukanie.
-Oho!- Louis podniósł głowę nasłuchując.- Nialler kuśtyka na swój pierwszy i zdecydowanie nie ostatni dzisiaj posiłek.- faktycznie, za chwilę w drzwiach pojawiła się blond farbowana czupryna.
-Czuję śniadanie!- już po sekundzie siedział przy stole wcinając grzanki z serem, szynką i cebulką.- Mmmm, boskie.
-Zostało coś dla nas?- do kuchni weszli Harry i Zayn. Malik jak zwykle najpierw powędrował do ekspresu do kawy. Dopiero po wypiciu co najmniej kubka życiodajnego napoju był w stanie myśleć.
-Chłopaki, mamy problem.- Louis przełknął głośno zbyt duży gryz kanapki.
-Co jest?- zapytał Harry kradnąc Niallerowi sprzed nosa jedną grzankę.
-Nattie chce dziś wyjechać.- powiedział Liam. No to się zacznie.
-CO?!

~~*~~

Chyba jednak mam więcej szczęścia niż rozumu, bo o czternastej samolot z Doncaster leciał do Kijowa z przystankiem na Balicach w Krakowie. Od razu skorzystałam z okazji i mimo protestów, udawanych i prawdziwych płaczów, nalegań, gróźb i zwykłego proszenia ze strony chłopaków w piątek wieczorem znalazłam się w Polsce. Do dziś, czyli do poniedziałku zdołałam ogarnąć mieszkanie z półtora tygodniowego kurzu, zrobić pranie, doczekać się przyjazdu Niki i zdać jej hiperszczegółową relację, której obiecała nie powtórzyć Niallowi, gdyż opowiedziałam jej między innymi o podsłuchanym wyznaniu Liama. Z domu za bardzo nie wychodziłam. Wystarczyło mi kilku dziennikarzy na lotnisku, gdy przedostawałam się przez halę w poszukiwaniu taksówki. Nie miałam ochoty na starcie z dziewczynami. Na Twitterze przybywało postów, komentarzy, hejtów, a moje tłumaczenia wywołały prawdziwą burzę. Na własnej skórze przekonałam się, że czasem lepiej przemilczeć i powstrzymać wybuchowy charakter. Wszyscy jak jeden mąż uczynili zadość zasadzie "tylko winni się tłumaczą" i mój niby-romans z Zaynem stał się tematem numer jeden. Cholera, jeszcze w życiu nie miałam takiej ochoty, żeby pozabijać wszystkich naokoło.
-Jesteś pewna, że chcesz tam iść?- Nika stała w drzwiach między kuchnią a salonem i przyglądała się, jak prasuję fartuch na zajęcia w szpitalu.
-Muszę. Inaczej mnie obleją.- Nika westchnęła.
-Cholerne studia. Powinni cię sklonować i ta nieprawdziwa ty powinna pójść na spotkanie Marcina.
-Jak go zobaczę, to kopnę go jeszcze raz w jaja, tyle że z większą siłą. Będzie ze mną Monia. Spokojnie. A jak będę potrzebowała dodatkowego wsparcia, to zadzwonię.
-No, ja mam zajęcia w Collegium Novum, będę musiała przelecieć całą Starówkę, żeby do ciebie dotrzeć. Ale jeśli ceną będzie skopanie dupy panu B., to wchodzę w to.- wyszczerzyła się.- Idę do łazienki, jak ty już nie wchodzisz.- nie, nie wchodzę. Jak tylko wyprasuję fartuch, to od razu lecę na autobus. Mam z Moniką się spotkać w holu szpitala, żebyśmy mogły pójść razem na zajęcia. Potem jeszcze wykład po południu... Trzeba będzie od razu jechać na prawie drugi koniec miasta i znowu nie będzie czasu na obiad... Witaj medycyno. Tęskniłam.
Siedziałam już w busie, gdy dostałam smsa od Harry'ego.
Od: Hazza :D
Umieramy bez ciebie... Liam chodzi jak struty, zerwaliście?
Zaraz mnie coś trafi... My nawet nie byliśmy przez sekundę razem! Inna sprawa, że... strasznie bym tego chciała. I co z tego? Liam ma Danielle, a przecież jej nie zostawi. Wyraźnie powiedział, że byłby ze mną, GDYBY NIE BYŁO DANIELLE. A ona jest. I będzie. A nikomu śmierci życzyć nie będę skoro sama i tak mam umrzeć i wiem, że to nic fajnego czekać na zgon.
Do: Hazza :D
Spadaj. Wszystkie wasze fanki w autobusie się na mnie gapią, non stop dostaję tweety z pogróżkami, a za sekundę spotkam Marcina na zajęciach. I kto tu ma prawo chodzić struty?!!!
Faktycznie, całkiem sporo ludzi mnie obserwowało. Chyba zacznę chodzić w ciemnych okularach i kapturze, jak Liam, gdy pierwszy raz się spotkaliśmy... No i proszę, myśli znowu uciekają w jego kierunku.
Od: Hazza :D
Masz zajęcia z Moniką? ;)
Serio, Styles? Tylko to wyłapałeś z mojej wypowiedzi???
Do: Hazza :D
Taaa... Po co ci ta informacja, i tak pewnie z nią teraz piszesz.
Od: Hazza :D
Nie, karta jej się skończyła i nie pozwala mi, żebym jej doładował.
Do: Hazza :D
I dobrze robi xD
Od: Hazza :D
Źle. Nie mam z nią kontaktu :(
Do: Hazza :D
Uzależniłeś się od niej? :P
Nie odpisał. Zadzwonił.
-Nie śmiej się ze mnie!
-Ja się nie śmieję. Zwłaszcza teraz, kiedy pół autobusu podsłuchuje moją rozmowę, Hazz.- dziewczyna siedząca przede mną odwróciła się w moją stronę na dźwięk tego imienia i aż wstrzymała oddech na mój widok.- To mówisz, że chodzą jak struci?
-No. Ale ja nie.- parsknęłam śmiechem.
-Dzięki, Styles. Mogę wiedzieć, dlaczego?
-Bo jutro jedziemy do Bradford i za kółkiem będzie siedział ktoś odpowiedzialny.
-Ja jeżdżę odpowiedzialnie!- zaperzyłam się wychodząc z autobusu i kierując się w stronę szpitala.
-Aha, a ja jestem Kleopatra Wielka.
-Wiesz, patrząc od przodu może nie, ale gdyby ubrać cię w sukienkę i wyprostować ci włosy...
-Bardzo śmieszne, Nattie. Gdzie jesteś teraz?
-Idę do szpitala.
-Do szpitala?!- przeraził się.- Co się stało?!
-Co jest?- usłyszałam głosy reszty.
-Harry, zainwestuj w nowy mózg, bo teraz w czaszce hula ci przeciąg. Zapomniałeś już, co ja studiuję? Mam zajęcia w szpitalu, ciołku.
-Aaa, no tak.- zajarzył.- Chłopaki, fałszywy alarm. A w ogóle, dać ci któregoś do telefonu?- nie zdążyłam odpowiedzieć, bo ktoś zastąpił mi drogę. Podniosłam głowę znad chodnika i stanęłam jak słup soli. Oczy zrobiły mi się wielkie jak pięciozłotówki, a serce zaczęło bić w tempie Formuły 1.
-Nareszcie cię spotkałem.




___________________________________________
Ha! Rozdział dodany o dwudziestej z minutami to zdecydowanie sukces! :D
Co sądzicie? :P

Kolejny pewnie tradycyjnie w weekend... Natalia znowu w Polsce, ale spokojnie, na One Direction w akcji nie trzeba będzie długo czekać... Ale cicho sza! Więcej nie zdradzę :-x

Komentujcie kochani! Dziękuję za poprzednie opinie i serdecznie zapraszam na "Would you know my name..." :*

Z ogłoszeń parafialnych to chyba tyle... Głowa mnie boli, zdecydowanie za dużo czasu spędzam przed kompem. Ale co zrobić, kiedy tak zarąbiście mi się pisze? ;P

Pozdrawiam i ślę buziaki <3
Roxanne xD

39 komentarzy:

  1. O mój Boże! Nie wierzę! Jest rozdział! Ja pierdziele, nienawidzę tego marcina! Jeju ale Hazz rozwala. Jego poczucie humoru :-) a Liam'a to bym najchętniej zamordowała! Po co mu ta Dan. ? ( Ja ją lubię, ale nie w tym opowiadaniu.xd) BLAGAM CIE DODAJ ROZDZIAŁ NAJLEPIEJ JUTRO!!! <333 i oddaj troche talentu !!! Zycze duzo duzo weny ;*** / Care.
    http://little-things-one-direction-love.blogspot.com
    PS. Przepraszam, jak czasami nie komentuje, ale nie mam jak.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, fajnie że teraz skomentowałaś :)
      Jutro to chyba zbyt wielkie wymagania, nawet jakbym miała wielki napad weny... ;) już bardziej prawdopodobny jest piątek, chociaż wybieram się na jazdę do Lublina i wielki szał zakupowy w centrum handlowym! Trzeba korzystać z chwilowego napływu gotówki :P
      A co do Dan, to tak normalnie nic do niej nie mam... Ale co to za historia bez czarnych lub wkurzających postaci? :)
      Dziękuję :*

      Usuń
  2. OMG!!!
    Rozdział boski (jak zwykle z resztą).
    Jak ty to robisz, że masz takie pomysły? Skąd ty je bierzesz?
    Mam nadzieję, że Liam nie będzie ciotą i zrobi coś z Nattie.
    Czekam z niecierpliwością na następny rozdział.
    Ps. Życzę dużo weny i udanych wakacji. ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3
      Skąd biorę pomysły? Na ogół same przychodzą... Obserwuję, podpatruję, posłucham, coś się nasunie i BUM! Przychodzi taki pomysł, że jak sama go piszę to się zwijam ze śmiechu :P
      Nie no, może Liam w końcu ruszy tyłek i coś zrobi... Nie wiem, zaraz go chyba popędzę do roboty ;)

      Usuń
  3. Jezu!
    Jak mogłaś skoń czyć w takiej chwili ?!
    Ach ten Marcin.... -,-
    Powiem, szcserze że uzależniłam się od twojego bloga!
    Kobieto co ty takiego piszesz, że nie mogę się oderwać ?!
    Kocham czekam na next i weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko piszę małe opowiadanko... Boże, wyprodukowałam narkotyk, co robić?! :D
      Dziękuję i obiecuję następnym razem skończyć w lepszym momencie :P (i tak wiadomo, że następne zakończenie może was wyprowadzić z równowagi xD)

      Usuń
  4. A tak w ogóle to najlepsze życzenia dla naszej bandy z okazji czwartych urodzin!!!
    #4YearsOf1D ^.^
    Nie mogę uwierzyć, że to tak szybko zleciało :) latem 2012 usłyszałam po raz pierwszy "What Makes You Beautiful", potem przyszła kolej na "Kiss You", "One Way Or Another", a teraz to już w ogóle LOVE na całego, wszystkie piosenki w głowie, najlepsze zdjęcia zapisane na kompie i w dodatku sama skrobię o nich opowiadanka <3

    Chłopaki, w dniu waszych urodzin życzę wam wszystkiego najlepszego, żebyście już zawsze byli grupą, żebyście mieli siłę na koncertowanie po całym świecie, żebyście nigdy nie zapomnieli co jest najważniejsze, żeby nigdy nie uderzyła wam sodowa do głowy, żebyście kochali swoich fanów jak oni kochają was i żebyście nawet w wieku 100 lat pisali zarąbiste hity, tańczyli na scenie swoje układy i powalali tłumy na kolana!!! <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie nie nie nie nie !!! Ja się do cholerci nie zgadzam !!! Natalia nie może spotkać Marcina. Gdybym ja tam była to skopałabym mu tak to jego dupsko, że przez miesiąc albo dłużej by nie usiadł!! Ughhhh...
    Nazywajmy ludzi po imieniu.. Kutas, Pała, Debil, Idiota, Ciota..
    Mogłabym tak jeszcze długo ale oszczędzę nerwów..
    Liam jak mogłeś pozwolić jej jechać??!! Trzeba było jeden ze sposobów Louisa użyć a nie teraz nasza biedna Nattie będzie musiała przebywać z Bielskim.
    Moja babcia jak jej opowiedziałam te przygody wyraziła się tak; Niech ta dziewczyna da sobie spokój ze studiami i niech jedzie do tego jej chłopaka!
    Potwierdzam słowa babci :D
    Ale no proooooooooszę bardzo, żeby Natalia powiedziała już chłopakom :(
    Moja groźba:
    Jeśli pan Bielski zrobi coś mojej kochanej Natalii to mu nogi z dupy powyrywam.
    A Ciebie zakopię gdzieś w Krakowskim lesie -,-
    Tak to jest pewne. Zakopię Cię w lesie koło mojego domu, po czym wyciągnę zamorduję, znów zakopię i podpalę..
    Mój umysł nie jest w stanie teraz niczego innego wymyślić.. Same kryminały.
    Kocham Cię !!
    /Polly

    PS: Jeśli oceniłabyś naszą pracę byłabym wdzięczna :D muffin-say-hello.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz zacznę szukać kryjówki, bo twoje groźby... hmm. Mogę obiecać, że Marcin już nic nie zrobi Natalii, bo tak zaplanowałam :) a jakby nie było on jest trochę ode mnie zależny :P
      Wiem, Nattie mogłaby polecieć do Liama, ale to by było nudne, gdyby tak od razu wszystko rzuciła... mam taką wewnętrzną potrzebę, żeby jeszcze trochę pokomplikować :P
      Dziękuję za kom i chętnie wpadnę do was w wolnej chwili <3

      Usuń
  6. Szkoda, że Natalia musiała już wrócić do Polski ;( i do tego rozpętało się piekło na twitterze o niej i Zaynie.
    Liam niech się bierze do roboty i ruszy ten swój szanowny tyłeczek bo Nattie wiecznie czekać na niego nie będzie. Payne sprężaj się to jest rozkaz!
    A Marcinowi się upiekło i wyszedł z paki, to niesprawiedliwe. Jestem ciekawa co będzie dalej.
    Czekam na kolejny rozdział.
    ~Caroline.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozkaz przyjęty, przekażę do adresata! :))
      Co dalej... będzie, będzie zabawa, będzie się działo xD
      Dzięki :* <3

      Usuń
    2. Będzie głośno, będzie radośnie! :D. Proszę nie znęcaj się już nad biednymi czytelnikami i nie komplikuj .
      :)
      ~Caroline.

      Usuń
    3. Takiej prośbie ciężko nie ulec... Dobra, powstrzymam się przez parę rozdziałów :P

      Usuń
    4. Szkoda, że tylko przez parę rozdziałów no ale lepszy rydz niż nic :)
      Mówisz, że na 1D w akcji nie trzeba będzie długo czekać... mam pomysła ^^ Niech przyjadą do Polski i spuszczą Marcinowi taki wpierdol żeby go własna matka nie poznała :D
      ~Caroline.

      Usuń
    5. No, jasnowidzu... czytasz mi w myślach :P :D

      Usuń
    6. Jak powiem mamie, że jestem medium to mi normalnie nie uwierzy hahaha. Dobra żarty na bok, 1D lepiej niech zbierają swoje zgrabne tyłeczki i kierunek POLSKA! Nie mogą puścić Marcinowi płazem tego co zrobił Nattie.

      Usuń
  7. Nieeeeeeeeeeee nie tak miało być! Ona NIE MOŻE spotkać się z tym cholernym, wstrętnym, przebrzydłym debilem, ciotą, szują, damskim bokserem, menelem, ćpunem MARCINEM B. A Liam to niech lepiej zacznie działać bo jak nie to przysięgam, że Cię znajdę (a kiedyś cię znaaajdę, znaaajdę Cięęęę xd) i sobie inaczej pogadamy :] Rozdział jak zwykle qwewede zajebisty i wyjebany w kosmos. Kobieto ociekasz zajebistością, nie znam drugiej takiej osoby która posiada taką wenę twórczą.
    Czekam na next. Lena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno znajdą się osoby, które maja sto razy lepszą wenę twórczą niż ja. Ale dziękuję, jest mi bardzo miło, że tak uważasz :* <3

      Usuń
  8. A wiec... Nadrobiłam wszystko :D
    Hmhhhh szczerze, to w ogóle ni spodziewałam aię takiego czegoś po Marcinie. Rozumiałam, jak sie wkurzał bo bohaterka poświęcały wiecej czasu 1D niż mu.... Ale... Te narkotyki i cała reszta.... WOW *-*

    Po drugie i chyba to, co mi sie najbardziej podobało to wątek miłosny z Zaynem *----* omg.... Lepiej nie moglaś wymyślić... :OOO nareszcie jest dużo akcji....ahhh tylko dziwi mnie, ze minęło juz kilka dni, a Perrie nie dała znaku życia.... Powinna jak tylko zobaczyła gazetę bądź Twittera od razu zadzwonić rozwścieczona.... XD

    A reszta.... Hmhhh jak reszta- pisałas cos o tym, ze chłopaki niedługo sie z nią spotkają :OOO mam nadzieje... Ahhh no i domyślam sie ze dużo wspólnego bedzie miał z tym Marcin....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że nadrobiłaś, teraz jeszcze będę czekać na twój kolejny rozdział ;)
      Perrie się pojawi... Jakoś bardziej się skupiłam na postaci Natalii, że Pezz jakoś pominęłam... Ale to nie jest tak, że ją usuwam całkiem w cień! :)
      Dzięki :*

      Usuń
  9. Rozdział świetny tylko powiedz mi dziewczyno Dlaczego ona nie chce im powiedzieć?! Ja to chyba "wejde" w to opowiadanie i ja udusze!
    Jak tak można! Boże i jeszcze ta końcówka z Marcinem! Kobieto zlituj się nade mną i dodaj wcześniej!
    Liam przybity? Cholera mógł ruszyć dupe! To nie bo jest Danielle.! Lubie Dan ale w tym opowiadaniu mi przeszkadza...! -_-
    Liam rozkazuje ci powiedzieć Natty co do niej czujesz!
    Natty rozkazuje ci powiedzieć wszystko chłopakom!

    Czekam na rozdział!
    Kocham :* <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam cię wpleść w akcję? :D no nie wiem, może spróbuję :P
      Rozkazy odebrane, bohaterowie w stanie gotowości na czekające ich wydarzenia! :P spokojnie, wszystko się wyjaśni...
      Dziękuję <3

      Usuń
    2. Ja chcesz możesz wplesc mnie w akcje! Chcetnie przeczytałam co tam o mnie piszesz :D byłoby to na pewno interesujące :D
      I jeszcze to uczucie że to jest o tb :)
      Raz już czytałam o sobie imagin :D

      Mogę liczyć na to ze dodasz szybko nowy rozdział?

      Usuń
    3. Mam już całkiem sporo napisane, więc może jutro już będzie :)

      Usuń
    4. To fajnie Dziękuję :*
      A tak mniej więcej w jakim czasie?
      Musze pierwsza przeczytać :D

      Usuń
    5. Znając mnie to wieczorem ;) dokładnej godziny niestety nie określę :P

      Usuń
    6. Będę czekać od 20 i mam nadzieje że mniej więcej pojawi się w tym czasie ;D

      Usuń
  10. Rozdział jak zwykle cudowny. Przeczytałam wcześniej ale niestety nie mogłam dodać 'komentarza. Cudownie piszesz. Kiedy next? Czekam! (sorry że tak krótko,ale jest tresciwie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie! Dobrze, że jest, liczy się jakość, a nie długość :)
      Next pewnie w weekend, tak jak zwykle... Może uda mi się już w sobotę dodać? Nie wiem, zobaczę. Postaram się w sobotę :)
      Dzięki <3

      Usuń
  11. Po raz pierwszy udało mi się przewidzieć jak zacznie się rozdział. No tak połowicznie. Rodział jak zwykle świetny. Louis najlepszy jak zaczął przesłuchiwać Nattie, a do tego jeszcze Hazz pytający się jej czy jest dziewicą hahahah, spadałam z krzesła, gdy to przeczytałam
    Co tu jeszcze napisać. Nie wiem
    Życzę weny na kolejny rozdział, pozdrawiam i miłego dnia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 i nawzajem, miłego dnia :*

      Usuń
  12. Świetny rozdział! A na końcu Marcin.... ? '~'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :*
      Zgaduj! Odpowiedź jest chyba oczywista :P

      Usuń
  13. Bulwa nooo!
    piszę komentarz już poraz trzeci !
    przez Ciebie dostałam zawału i moje paluszki zemna nie współpracują i wciskaja jakieś niechciane guziki !

    Marcin
    spróbuj ją tknąć
    a kradne tacie samochód i jade do Trójmiasta (zajmie mi to tak z 5 godzin bo nie mam prawka a
    i nawet myle gaz od hamulca xd)
    potem na samolot dwie godzinki i jestem na miejscu
    a jak już cie znajde...
    to zrobie z Ciebie jesień średniowiecza !
    i obiad dla Horanka
    a czego Niall nie zeżre
    to zakopiemy na wsi obok Naturalnego Nawozu Bydlęcego
    bo trzeba przyznać
    ciągnie swój do swego

    co do hejterów Natki
    Nie ma Pani Doktor jakiś pomysłów na wynalezienie nowego leku??
    Byliby idealnymi Królikami Doświadczalnymi
    buaahahahahah

    Jak będziesz tak skarbie kończyć rozdziały to nwm czy zdążysz zdać prawko by mnie przywrócić do życia...
    A nikomu nie dam się tknąć oprócz Ciebie.

    Także co do rozdziału
    jest taki jedwabisty ♡♡
    ahebejshejsbjd
    cudowny
    aż dech zapiera ♡


    Mam nadzieje że nowy dodasz już niedługo ;)
    Kocham Cię Ily ;*

    Wenyyy ! ;*

    @sweet9893
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak się skupiłam na gównie (czytaj M.B.)
      że zapomniałam dodać że ma zarąbistą babcie ♡

      i że jestem ciekawa co z Perrie..

      mam nadzieje że to tyle xd
      Kocham !
      @sweet9893
      xoxo

      Usuń
    2. Goshhh, uwielbiam cię!!! :D
      ten komentarz mnie rozwalił po całości, jesteś genialna :P Naturalny Nawóz Bydlęcy, te Króliki Doświadczalne... dziewczyno, jesteś genialna :* nie mogę przestać ryczeć ze śmiechu B-)
      Dziękuję za hiper pozytywny kom <3

      Usuń
  14. Wpierw chciałabym cie ogromnie przeprosić, że nie komentowałam poprzednich rozdziałów ale jestem w szpitalu i co chwile mam robionych masę badań i dopiero dzisiaj je przeczytałam. :) Sama nie mam jak wytrzymałam tak długo bez czytania tego ff. ♥ A co do rozdziału to jedno wielkie CUDO! Zresztą nie oszukujmy się, wszystkie takie są. ♥♥ Szkoda, że Natalia musiała już wrócić do Polski no ale rozumiem, że ma studia. No, a Harry no końcu, po prostu szkoda gadać mógłby choć raz użyć mózgu. Mam nadzieję, że Marcin nic jej nie zrobi. I 1D wkroczy do Polski. xd ♥ ilysm



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przepraszaj! Już ci chyba to kiedyś pisałam! ;)
      Dziękuję <3 wracaj do zdrowia :* love ya <3

      Usuń