niedziela, 20 lipca 2014

Rozdział 41

Mama Louisa uściskała wszystkich chłopaków po kolei, aż przyszła kolej na mnie.
-A to jest pewnie ta słynna Nattie.- roześmiała się i delikatnie mnie przytuliła.- Miło mi cię poznać, kochanie.- trochę się rozluźniłam. Uff, jednak nie jest tak źle. Może nie jestem nieproszonym gościem.
-Mi też miło panią poznać.- uśmiechnęłam się, nieśmiało odwzajemniając uścisk.
-Chodźcie, chodźcie, pewnie jesteście głodni!- zawołała mama Lou i pokierowała nas do kuchni. Już za chwilę siedzieliśmy przy stole i pochłanialiśmy genialnie przyprawionego kurczaka.
-Boże, kocham panią za ten obiad!- stwierdził Niall kończąc swoja porcję. Matko, ja jestem dopiero w połowie, a ci już wylizują talerze! Paranoja, muszę włączyć szybsze obroty.
-No, mamuś, teraz muszę przyznać rację Niallerowi. Wyrobiłaś się przez te kilka miesięcy.- wyszczerzył się Louis i zaraz dostał ścierką po głowie.
-Bardzo śmieszne, Lou, naprawdę. Mam cię znowu nazywać Boo Bear?- zapytała z uśmiechem. Tommo jęknął.
-Mamo, proszę. Jestem już duży.- nie ma co, słodko wyglądał, jak się tak zaczerwienił.- Powiedz lepiej, gdzie reszta.
-Cóż, facet w delegacji, a czwórka dzieci z siedmiorga jeszcze w szkole.
-Z siedmiorga?- podniosłam głowę i odruchowo przyjrzałam się ciążowemu brzuszkowi.- Będą bliźniaki?- wyrwało mi się pytanie.
-Tak.- pani Tomlinson delikatnym, opiekuńczym ruchem położyła rękę na brzuchu. Ten prosty, pełen czułości gest automatycznie wywołał szeroki uśmiech na mojej twarzy.
-W takim razie serdecznie gratuluję.- Jay uśmiechnęła się do mnie serdecznie, a Louis... Matko, ten człowiek aż puchł z dumy. To się nazywa być dobrym bratem i kochać swoje rodzeństwo. Żałuję, że jestem jedynaczką.
-Tommo, jaka mina!- Harry też zauważył ten wyraz twarzy Louisa, bo zaczął się śmiać. Lou trzepnął go po głowie.
-Jakby miało ci się urodzić rodzeństwo, to też byś był w siódmym niebie.- powiedziałam do Hazzy.
-Jedna siostra mi starczy.- stwierdził Styles popijając wodę.
-No, to skoro skończyliście, to mi pomożecie.- mama Louisa wstała z krzesła i zaczęła zbierać naczynia.- Chłopaki, jedziecie do sklepu. Zayn, jak już idziesz do kuchni, to weź listę zakupów. Wisi na lodówce przyczepiona magnesem.- zwróciła się do odnoszącego stos talerzy Malika.
-Aż tyle?!- wydarł się chłopak i po chwili wrócił niosąc całą zapisaną kartkę A4.
-No co?- mama Louisa wzruszyła ramionami.- Chyba ciężarna kobieta może liczyć na pomoc pięciu facetów, którzy przypadkiem wpadli w odwiedziny.
-Już jedziemy. Zbierajcie się.- zakomenderował Liam wstając od stołu.- Niall, może z twoją nogą...
-Daj spokój, Payne. Jadę.- oznajmił stanowczo Nialler i opierając się na kulach odszedł od stołu.- Potem jak zwykle zapomnicie, że trzeba kupić moje ukochane żelki.
-Nie będzie pani przeszkadzało, jeśli zostanę w domu?- spytałam niepewnie Jay. Ona uśmiechnęła się do mnie szeroko.
-Żartujesz sobie? Ty musisz zostać, żebyśmy wreszcie mogły pogadać! A myślisz, że po co wywalamy ich z domu?
-Dzięki, mamo, nie ma to jak pozbyć się syna od razu po przyjeździe!- fuknął Lou i odwrócił się udając obrażonego. Jego mama zaraz do niego podeszła i mocno go objęła.
-Oj, skarbie, przecież wiesz, jak się cieszę, że jesteś... Ostatnio się widzieliśmy na święta, strasznie dawno. Wiesz, że cię kocham bardzo mocno, a teraz lećcie po te zakupy, bo nie będzie deseru!- poczochrała go po grzywce i zniknęła w kuchni. Chłopaki mamrocząc coś pod nosem wyszli z domu i za chwilę ruszyli z piskiem opon w stronę supermarketu. Poszłam do kuchni za panią Tomlinson.
-Zaraz pogadamy sobie, kochanie, tylko skoczę na chwilę do sąsiadki, obiecała mi upiec ciasto kajmakowe. Mówię ci, wychodzi jej wspaniale, po prostu cudo! Niestety, gdy ja się za nie kiedyś zabrałam, skończyło się na zakalcu, więc dzisiaj ją ubłagałam, żeby je upiekła. Tak że przepraszam cię na chwilę, rozejrzyj się po domu, rób co chcesz, czuj się jak u siebie, a ja zaraz wracam.- gadatliwa jak jej syn. Wyszła szybkim krokiem z domu od razu po zakończeniu swojego odtwarzanego w trybie turbo monologu. Przez chwilę stałam bez ruchu, zdumiona jej szybkim zniknięciem, ale w końcu się otrząsnęłam i poszłam do salonu. Z tego, co kojarzę, to tam właśnie zostawiłam torebkę.
O. Oooo. Stanęłam w progu skupiając wzrok na przedmiocie stojącym pod ścianą. Pianino. W sumie to... Chyba nic się nie stanie, jeżeli teraz coś zagram... Prawda? Nie no, mama Louisa mówiła, że mogę się rozejrzeć po domu, a chyba raczej umiem obchodzić się z pianinem i go nie zepsuć, co nie? Usiadłam na obrotowym krześle przed instrumentem i uniosłam klapę przykrywającą klawisze. Sprawdziłam kilka. Ktoś ostatnio je chyba nastroił. Usiadłam wygodniej i zaczęłam grać melodię, która ostatnio non stop chodziła mi po głowie. "The Climb" Miley Cyrus. Nie przepadam za Miley, zwłaszcza ostatnio, po tych skandalach, paleniu jointów na scenie i tak dalej. Co więcej, dziewczyna podobno jest chora na serce, a zachowuje się cholernie niedojrzale i nieodpowiedzialnie. Nie będę zdziwiona, jeżeli niedługo się usłyszy, że przedawkowała lub trafiła na ostry dyżur. Ale mimo to, ta piosenka jest wspaniała. Może dlatego, że z okresu, kiedy Miley myślała głową, a nie dragami.
-A już myślałam, że nikt na tym pianinie nie zagra.- usłyszałam za plecami i odwróciłam się gwałtownie waląc łokciem w klawisze. Dlaczego wszyscy zakradają się, jak gram? To się zaczyna robić nudne.
-Przepraszam, może nie powinnam...- już wstawałam z fotela, ale Jay położyła mi rękę na ramieniu.
-Siadaj, siadaj, pogadamy.- przysunęła sobie drugi fotel i usiadła obok mnie.- Louis opowiadał mi dużo o tobie, ale... Sama nie wiem, dopiero cie dziś poznałam, ale z jego opowieści wynikało, że jesteś bardzo radosną, wesołą dziewczyną... Czy coś się stało?- spuściłam głowę i przygryzłam wargę. Oj, stało się. Zaczynając od września 2011 roku, to całkiem sporo się stało. Zwłaszcza w ostatnim tygodniu.
-Po prostu ja... nie wiem, czy powinnam pani zawracać głowę...
-Po pierwsze, nie pani, tylko Jay. Mów mi po imieniu. A po drugie, czasem lepiej się wygadać obcej osobie. Wiesz, obiektywne spojrzenie na sytuację i tak dalej. Chyba nie boisz się mnie, co?- uśmiechnęłam się pod nosem.
-Nie, nie chodzi o to, że mam problemy z nawiązaniem kontaktu, tylko...- powiedzieć czy nie powiedzieć? Powiedzieć? Nie powiedzieć? Powiedzieć? Nie powie... A walić to! Cholera, dłużej tego nie zniosę!- Mogę powiedzieć, co mnie gryzie, ale proszę nie mówić chłopakom, ani nikomu, co się ze mną dzieje, dobrze?- poprosiłam.
-Obiecuję. Nikomu nie powiem.- Jay usiadła wygodniej w fotelu i odruchowo położyła ręce na wypukłym brzuchu. Wzięłam głęboki oddech.
-O tym wiem tylko ja i moja lekarka. Nikt więcej, bo chcę to powiedzieć innym w odpowiednim czasie... Sama, na pewno w końcu to powiem. Kiedyś na pewno... Jestem śmiertelnie chora. Umieram.- powiedziałam cicho.
Wow. Wreszcie to powiedziałam. Komuś to powiedziałam. Nie sobie przed lustrem, jak zwykle, nie Gabryśce, która doskonale o tym wiedziała. Mina Jay? Szok, przerażenie, smutek... Wszystko razem układające się w taki przygnębiający mix. Powoli, w prostych słowach, omijając szczegóły, opowiedziałam jej całą historię. Jak wszystko się zaczęło, jak pogarszają się objawy, jak poznałam One Direction, jak utrzymała się nasza znajomość, jak pobił mnie Marcin, dlaczego nikomu nie powiedziałam o białaczce. Jay milczała, ale widziałam, że słucha bardzo uważnie. Wreszcie, gdy skończyłam, przez chwilę się nie odzywała, a potem przechyliła się nad oparciem fotela i mocno mnie przytuliła. To trochę dziwne, ale czułam się, jakby przytulała mnie moja mama. Może używają podobnych perfum? Nie, to chyba chodzi o ten macierzyński instynkt, który właśnie w tej chwili popchnął Jay do przytulenia mnie.
-Wiesz, Natalia... Nie powiem ci, że będzie dobrze, bo najzwyczajniej w świecie tego nie wiem, ale...- otarła mi łzy, które w trakcie mojej przemowy spłynęły w dół mojej twarzy.- Na pewno słyszałaś, że istnieją trzy najważniejsze wartości. Wiara, nadzieja i miłość. Jeżeli mocno uwierzysz i będziesz mieć nadzieję, że wszystko się ułoży, że znajdziesz dawcę, to tak się stanie. Może uda ci się wymodlić cud i nowotwór sam ustąpi?
-A co z miłością?- wyszeptałam. Jay uśmiechnęła się do mnie.
-Miłość jest w tobie. Marcin cię zranił, ale to nie znaczy, że masz się zamykać na uczucia. Nie broń się przed miłością. Jeśli znajdziesz kogoś, kogo pokochasz całym sercem, komu będziesz mogła bezgranicznie zaufać, to łatwiej będzie ci przejść przez to wszystko.
-Ale bardziej będzie bolało, kiedy odejdę...
-A podobno jesteś taką optymistką. Chyba Louisowi się coś pomyliło.- zaśmiała się. Cieszyłam się, że jest nastawiona w ten sposób. Że zrozumiała i nie próbuje zmieniać moich decyzji. Że nie płacze i nie przeraża się tym, co się stało.
-Jestem optymistką... zazwyczaj. Tylko teraz jakoś wszystkie sprawy widzę w czarnych barwach, zwłaszcza możliwość znalezienia miłości.
-To wszystko z powodu twoich doświadczeń. Ale nie żyj przeszłością. Gdybym ja tak zrobiła, to może dalej rozpaczałabym po rozwodzie z ojcem Lou. A tak... Mam cztery córki, znalazłam mężczyznę, z którym chcę spędzić resztę życia. I co z tego, że to mój trzeci facet. Właśnie! Muszę zadzwonić do Lou, żeby odebrał Fizzy ze szkoły, skoro ma po drodze.- wstała ostrożnie z fotela i skierowała się do kuchni.- A co do miłości, to spytaj go, gdzie możesz jej poszukać!- krzyknęła jeszcze przez ramię.
-Ale kogo?- nie zrozumiałam, o co jej chodziło.
-Jak to kogo, Liama!- wyjrzała jeszcze zza framugi drzwi i puściła mi oczko.
Liama. Liam. Cholera, dlaczego dorosłe życie jest takie trudne?! Liam ma dziewczynę. Nie dogadują się. Ale to nie znaczy, że mam rozbijać ich związek. "Walcz o niego!" głos Louisa rozbrzmiał w mojej głowie. Powiedział, że na pewno będziemy razem. I co ja mam robić? Kurdee. Odwróciłam się z powrotem w stronę pianina i oparłam łokcie o klawisze, aż głośno zagrały fałszywy akord. Jedna nuta przypomniała mi o piosence, którą ostatnio wynalazłam w internecie. Jak to szło? Wersja polska, angielska i hiszpańska... A, pamiętam! "Let It Go". Albo "Libre Soy". Nacisnęłam kilka klawiszy, żeby wyłapać odpowiedni dźwięk i zaczęłam grać. Najpierw trochę się myliłam, ale potem odnalazłam -właściwą nutkę. Przymknęłam oczy i weszłam w melodię ze śpiewem.
-Don’t let them in, don’t let them see
Be the good girl
You always had to be
Conceal, don’t feel
Don’t let them know
Well, now they know

(Nie pozwól im wejść
Nie pozwól im zobaczyć
Bądź grzeczną dziewczynką, zawsze musiałaś nią być
Ukryj, nie czuj
Nie pozwól im wiedzieć
Cóż, teraz już wiedzą)

Trzasnęły drzwi wejściowe, ale nie przerywałam gry ani śpiewu. Chłopaki i tak mnie już słyszeli.
-Ja nie mogę, co za smęty!- jęknął Tomlinson wchodząc do pokoju. Byłam odwrócona do ściany, więc nie patrząc na niego wystawiłam lewą rękę do tyłu i nie przerywając grania pokazałam mu środkowy palec. Horan wybuchnął śmiechem, a zaraz za nim Harry i Zayn. Za chwilę chyba do pokoju wszedł Liam.
-A może zagrasz coś lepszego? No, wykaż się, takie prościzny zagra nawet przedszkolak.- podjudzał mnie Louis opierając się bokiem o pianino. Spojrzałam na niego spode łba i nagle przejechałam palcami po całej klawiaturze, żeby płynnie przejść do znanej melodii filmowej.
-Łeee, słabe.- skomentował Malik rozpoznając melodię "He's A Pirate".
-Chcesz coś lepszego?- zerknęłam na niego łobuzersko.- Proszę bardzo.- kolejna melodia na pianino. Ćwiczyłam ją wielokrotnie, bo strasznie ją lubiłam. Z zawrotną prędkością zaczęłam grać "Axel F" Crazy Froga. Wszyscy zaczęli się śmiać, a Nialler poprosił Liama, żeby przyniósł jego gitarę. Za chwilę dawaliśmy wspólny koncert do tej popularnej parę ładnych lat temu piosenki. Nagle Louis krzyknął:
-Hazza, pomóż!- i razem ze Stylesem zaczęli odwracać pianino tak, żeby stało przodem do pokoju. Zaczęłam się śmiać, ale nie przerywałam gry mimo problemów z przesunięciem fotela po dywanie.
-Wariaci.- stwierdziłam, kiedy śmiałam się tak mocno, że aż nie mogłam grać. Wtedy zauważyłam siedzącą na kanapie uśmiechniętą dziewczynkę.- Cześć, jestem Nattie.
-A ja Fizzy. Świetnie grasz, wiesz? Normalnie chyba jesteś lepsza od Lou.- brat posłał jej mordercze spojrzenie.
-Nie no, nie mogę. Złaź, Nattie.- prawie zepchnął mnie ze stołka.- Zaraz wam tak zagram, że buty spadną.
-Tak, to możliwe, zwłaszcza, że zdjęliśmy już buty, kiedy tu weszliśmy.- zaśmiał się Liam.
-Zayn, łap za kamerę.- zakomenderowałam.- Wirtuoz będzie się popisywał.- Malik sięgnął po kamerę i zaczął nagrywać Tomlinsona, który strojąc poważne miny przypominał sobie, jak to leciało.
-Pomóc ci?- zapytałam słodko stając przed pianinem.
-Nie.- uśmiechnął się krzywo.- Proszę bardzo.- zaczął grać "I Want". Od razu rozpoznałam melodię i zaczęłam śpiewać razem z Harry'm jego solówkę robiąc głupie miny i udając rozkapryszoną dziewczynę rodem z tej piosenki. Wzięłam Fizzy za rękę i zaczęłyśmy tańczyć na środku salonu. Zaraz za nią wyciągnęłam na "parkiet" Liama i Hazzę. Zayn krążył między nami i nagrywał jak szalony ledwo powstrzymując śmiech.
-Wooow.- zaczęłam bić brawo zataczając się po pokoju. Harry tak mną zakręcił, że aż nie mogłam złapać równowagi.- Ale chyba jednak cię pobiję.- wyszczerzyłam się i trąciłam go biodrem, żeby zszedł z fotela. Usiadłam i od razu zaczęłam grać jedną z moich ulubionych piosenek 1D. Tę najlepszą piosenkę świata. "Best Song Ever".
Chłopaki od razu weszli w rytm i zaczęli tańczyć do układu, który można obejrzeć w teledysku. Śmiałam się cały czas nie przerywając gry. Boże, oni są genialni. Wygłupiali się non stop, nie można było oczu oderwać, a Zayn zamiast tańczyć, czego szczerze nie cierpiał, biegał po pokoju z kamerą.
-Dobra! Dobra!- wydarł się Louis. Nie zamierzał odpuścić.- A to ci będzie pasowało? Przesuń się.- wgramolił się na fotel obok mnie tak, że siedzieliśmy ściśnięci jak sardynki w puszce.- Jak rozpoznasz, to śpiewaj partię dziewczyny.- ja nie rozpoznam? Ja? Od razu wiedziałam, jaka to piosenka. "This Is Love".
-If you love it like I love it
And you feel what I feel inside
If you want it like I want it
Then baby let's get it tonight
If you feel it, say hell yeah (hell yeah)
Say hell yeah (hell yeah)
Say hell yeah (hell yeah)
This is love, this is love, this is love

(Jeśli kochasz tak jak ja
Jeśli czujesz wewnątrz to, co ja
Jeśli pragniesz tego, tak jak ja pragnę
Więc kochanie dostańmy to dzisiejszej nocy

Jeśli to czujesz, powiedz do diabła taaak,
(do diabła tak)
powiedz do diabła tak
(do diabła tak)
i powiedz do diabła tak
(do diabła tak)
To jest miłość, to jest miłość, to jest miłość)


-Can you feel the love? Can you feel the love? Can you feel the love? This is love, this is love, this is love.- włączyłam się z wokalem Evy Simmons i zaraz zaczęliśmy grać ten fragment beatu na cztery ręce. Lou naprawdę dobrze grał na pianinie. Może dawno nie ćwiczył, ale miał fantastyczne wyczucie dźwięku i potrafił grać ze słuchu melodię, bez zawahania.
-Louis!- do pokoju wpadły dwie prawie identyczne dziewczynki i rzuciły się na chłopaka. On ze śmiechem przytulił je jednocześnie. Zaraz wszędzie ich było pełno. Wskoczyły Liamowi na barana, zaczęły ciągnąć Hazzę za włosy i skakać na kolanach Nialla.
-Emm, Nattie, poznaj Daisy i Phoebe.- Lou z jedną z sióstr na plecach podszedł do pianina.
-Cześć!
-Jesteś piosenkarką?
-Spotykasz się z Harry'm?
-Lubisz ciastka?
-Gdzie mieszkasz?- zasypały mnie gradem pytań. Już miałam na nie odpowiadać, gdy usłyszałyśmy głos Jay wołającej nas z kuchni.
-Chodźcie na deser!
-Jeszcze chwilę!- zatrzymałam ich i z powrotem usiadłam przy instrumencie.- Jeszcze tylko ostatnia piosenka.
Nie byłam pewna, czy powinnam ją zagrać, ale stwierdziłam, że nic się nie stanie, jak to zrobię. W końcu piosenka jest po hiszpańsku, nikt nie zrozumie, a ja... Gdy tańczyliśmy razem, czułam się jak w niebie. A przed chwilą uśmiechnął się do mnie i na ten widok aż poczułam te słynne "motylki w brzuchu". Walcz o niego... Może faktycznie jestem zakochana? Zaczęłam grać "Nuestro Camino".
-Quiero mirarte
Quiero sonarte
Vivir contigo cada instante
Quiero abrazarte
Quiero besarte
Quiero tenerte junto a mi
Pues amor es lo que siento.
Eres todo para mi.

Quiero mirarte
Quiero sonarte
Vivir contigo cada instante
Quiero abrazarte
Quiero besarte
Quiero tenerte junto a mi
Tu eres lo que necesito.
Pues lo que siento es
Amor

(Chcę patrzeć na ciebie
Chcę śnić o tobie
Przeżyć z tobą każdą chwilę
Chcę cię przytulić
Chcę cię pocałować
Chcę cię mieć blisko mnie.
Przecież miłość jest tym co czuję.
Jesteś wszystkim dla mnie.

Chcę patrzeć na ciebie
Chcę śnić o tobie
Przeżyć z tobą każdą chwilę
Chcę cię przytulić
Chcę cię pocałować
Chcę cię mieć blisko mnie.
Jesteś tym czego potrzebuję.
Przecież to co czuje to 
miłość)


W trakcie piosenki Liam z uśmiechem patrzył na mnie, a ja, chociaż starałam się z całych sił, to cały czas wędrowałam spojrzeniem w jego stronę. Na innych kompletnie nie zwracałam uwagi.
Gdy jedliśmy to boskie ciasto kajmakowe, drzwi głośno trzasnęły i do kuchni wpadła najstarsza córka Tomlinsonów, Lottie.
-Ja już tego nie mogę! Kompletnie nie rozumiem chemii, a dzisiaj ta baba już trzeci raz z rzędu wyrwała mnie do odpowiedzi! Normalnie się zastrzelę!- dopiero teraz spostrzegła nas i nasze zakłopotane miny.- Louis!- rzuciła się na brata jak pozostałe siostry. Potem wyściskała wszystkich po kolei.
-Cześć, jestem Natalia.- wyciągnęłam do niej rękę, gdy stanęła przede mną.
-Przyjaciółka chłopaków, wiem.- nie patrząc na rękę mocno mnie przytuliła.- Obserwuję cię na Twitterze.
-Naprawdę? Swoją drogą, ja chyba ciebie też...- roześmiałyśmy się obie.
-Lottie, co znowu z tą chemią?- Jay skierowała rozmowę na szkolne tory.
-No, po prostu facetka się na mnie uwzięła. Nie rozumie, że ja nie rozumiem, kiedy ona tłumaczy te zadania, bo ona nie umie tłumaczyć i jest w tym beznadziejna!- Lottie wpadła w słowotok charakterystyczny dla Tomlinsonów.
-A co teraz macie na chemii?- zapytałam mimochodem.
-Roztwory i stężenia.- powiedziała dziewczyna niechętnie. Wstałam energicznie od stołu.
-Chodź na górę.
-Po co?- Lottie podniosła na mnie wzrok.
-Jestem na studiach medycznych i uczyłam się rozszerzonej chemii przez trzy lata w liceum. Te zadania to pestka i chętnie ci je wytłumaczę.- wyjaśniłam. Dziewczyna otworzyła szeroko oczy i znowu się na mnie rzuciła.
-Boże, kocham cię, dziękuję! Chodź!!!- i pociągnęła mnie za rękę w stronę schodów.

~~*~~

-I co ty na to?
-Jak na lato!- wrzasnęła Lottie zamykając z trzaskiem zeszyt.- Dziewczyno, jesteś genialna. Normalnie baba padnie, jak rozwiążę jej jutro te zadania.
-Oby.- zaśmiałam się pod nosem.- Idę poszukać reszty, może ktoś ma ochotę na spacer.
-Idź, ja sobie posiedzę w internecie.- Lottie już się wyłączyła przed laptopem. Zamknęłam drzwi jej pokoju i prawie zderzyłam się z Niallem.
-Matko, wystraszyłeś mnie!- położyłam rękę na piersi uspokajając przyspieszony oddech.
-Sé lo que cantabas en el final. (Wiem, o czym śpiewałaś na koniec.)- odezwał się chłopak. Zmarszczyłam brwi. Niall umie mówić po hiszpańsku?
-No entiendo (nie rozumiem) i to jedyny zwrot, jaki znam po hiszpańsku.- powiedziałam niepewnie.
-Znam hiszpański. I wiem, co śpiewałaś w ostatniej piosence do Liama.- wstrzymałam oddech. Aha.
-I co w związku z tym?- spytałam powoli.
-Nic. Na razie mu nie powiem, ale chyba ty powinnaś coś z tym zrobić. Powiedzieć mu, zaśpiewać, może tym razem po angielsku, co do niego czujesz? Bo, sorry bardzo, ale jak śpiewacie i na siebie patrzycie, to aż czuć iskry w powietrzu. Jesteście w sobie zakochani. 
Zaczął ostrożnie schodzić po schodach, a ja stałam jak słup soli i gapiłam się w ścianę na wprost schodów. Jesteśmy w sobie zakochani. Zakochani... Nie, przecież Liam ma Danielle, nie zrobiłby jej czegoś takiego. Nad uczuciami nie można panować... Zamknij się, głupia podświadomości. Poszłam szybko do łazienki i zamknęłam się tam na dłuższy czas. Poprawiłam makijaż, zwłaszcza na oku, które na szczęście już przybladło i delikatnie pogładziłam tatuaż na nadgarstku. Nie był już zaczerwieniony, na lekko opalonej skórze wyraźnie odcinały się czarne litery i strzałka pokazująca jeden kierunek. W górę ręki. W stronę serca. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Zakochana czy tylko zauroczona?
Zeszłam powoli na dół. Z tym mętlikiem w głowie na serio potrzebuję spaceru. Już miałam wchodzić do kuchni, gdy usłyszałam swoje imię. Tak, wiem, podsłuchiwać nie wolno, spoko. Przysunęłam się do ściany.
-... Nattie ma jakiś problem, ale nic nam o tym nie mówi. Nie będziemy naciskać, jak zechce, to sama nam powie.- to Harry.
-Boję się o nią. Jeżeli coś jej grozi?- Liam. Awww, Liam się o mnie martwi...
-Obiecała, że powie przed upływem roku. Może to jakieś stare sprawy, którymi nie chce nam zawracać głowy.- oj, Malik, Malik. Te sprawy są świeższe niż myślisz.
-Tak. Na przykład to, że jest zakochana.- wypowiedź Nialla po prostu mnie zmroziła. On się zaraz, kurwa, wygada!
-W kim? Zakochana?- prychnął Liam z niedowierzaniem.
-Aha. Zakochana.- oznajmił Louis.
-Przecież niedawno zerwała z Marcinem... Dlaczego ja o tym nic nie wiem?!- Liam zaczął być wściekły.
-Nic nie wiesz? Nie powiedziała ci?- naigrawał się Hazz.- Może dlatego, że dziewczynie ciężko wykonać pierwszy krok.
-Co ty chrzanisz?
-Liam, wszyscy dobrze wiemy, że Nattie ci się podoba. A ona zaczyna do ciebie coraz więcej czuć.- utłukę. Zatłukę na miejscu. A z tą nogą, Horan, nie będziesz miał szans na ucieczkę.
-Chłopcy, przestańcie.- odezwała się Jay, która do tej pory tylko przysłuchiwała się rozmowie.- Rozmawiałam z Natalią. Wiem, co ją gryzie...- Boże, proszę, niech ona im nie mówi!!! Nie w ten sposób!!!-... ale nie powiem wam, o co chodzi. To jej życie, nie powinniście się wtrącać.- jęk zawodu chłopaków zmieszał się z moim westchnieniem ulgi.- Liam, może nie patrz na Nattie przez pryzmat swojego związku z Danielle, tylko patrz, jak Nattie się zachowuje w twojej obecności, jak ty się przy niej czujesz. Gdy staliście obok siebie w drzwiach, wyglądaliście na parę, serio. Każdy bez chwili wahania wziąłby was za zakochanych. Widziałam, jak teraz tańczyliście w salonie. Poza tym Natalia opowiedziała mi, jak się poznaliście. Szkoda, że nie zobaczyłeś jej wyrazu twarzy.
-Była szczęśliwa?- zapytał cicho.
-Nawet nie wiesz, jak bardzo.
-Liam, powiedz mi jedno.- zaczął Harry, a ja przycisnęłam się mocniej do ściany, żeby lepiej słyszeć.- Czy gdyby nie było Danielle Peazer...
-Ona jest.- powiedział twardo Liam.
-Nie przerywaj! Czy gdyby nie było Danielle, chciałbyś być z Natalią?
-Ale...
-Liam, krótka odpowiedź. Tak albo nie.- zniecierpliwił się Louis. Cisza. Westchnienie. Znowu cisza. okej, przerywana głośnym biciem mojego serca. Oby go nie usłyszeli...
-Tak.- usłyszałam cichy głos Liama i momentalnie cały świat nabrał kolorów. Nie zwracałam już uwagi na to, co wywrzaskuje banda, słyszałam tylko to krótkie słowo "tak" i zaczęłam się uśmiechać sama do siebie, jak jakaś nienormalna wariatka. Chyba jednak jestem zakochana, skoro ta odpowiedź Liama tak na mnie podziałała. Jestem szczęśliwa. Dobra, ogarnij się. Nałożyłam na twarz swoją zwykłą minę i weszłam do środka. Tylko tego radosnego, skaczącego kroku nie mogłam opanować.
-Hej! Ma ktoś ochotę na spacer?- zapytałam próbując nie rzucić się na szyję wiadomej osobie. Jego przenikliwy wzrok wwiercał się we mnie na wskroś.
-W zasadzie to ja mogę się przejść...- powiedział Zayn i za chwilę szliśmy mokrym chodnikiem Doncaster w stronę, jak powiedział Malik, parku. Nie odzywaliśmy się do siebie, dopiero jak minęliśmy bramę parku, Zayn odważył się coś powiedzieć.
-Nattie, poszedłem z tobą, bo chciałem pogadać.- zapalił papierosa i spojrzał na mnie kątem oka.- Konkretnie to oczekuję rady od przyjaciółki.
-A w jakiej sprawie?- zapytałam omijając zręcznie kałużę.
-Chodzi o Perrie. Wiesz, jesteśmy razem już dość długo... Prawie dwa lata. Kocham ją do szaleństwa, skoczyłbym za nią w ogień...
-Ale?- zawsze musi być jakieś "ale".
-Uważasz, że do siebie pasujemy?- spytał niepewnie skręcając w parkową alejkę.
-Dziwne pytanie, ale odpowiem. Tak, pasujecie do siebie. Moim skromnym zdaniem, świetnie się uzupełniacie i powinniście żyć ze sobą długo i szczęśliwie.
-Tylko że życie to nie bajka.- stwierdził smętnie Zayn.
-Stało się coś?- nie mogłam zrozumieć, po jakiego grzyba Malik porusza ten temat.
-Nie... Znaczy tak... Znaczy nie.
-Boże, weź się wysłów. W takich chwilach przydałoby ci się gadulstwo Louisa, bo inaczej...
-Chcę się jej oświadczyć.- wypalił Zayn przerywając mi w pół zdania. Stanęłam jak wryta (już któryś raz tego dnia!) i gapiłam się na niego wytrzeszczonymi oczami.
-Co?!
-Zobacz.- chwilę pogrzebał w kieszeniach i wyciągnął małe czarne pudełeczko. Otworzyłam je ostrożnie. O Boże, jaki piękny...
-Wow...- delikatnie dotknęłam palcem brylantu. Cudo.
-Myślisz, że jej się spodoba?- denerwował się chłopak.
-Czy jej się spodoba? Będzie zachwycona!- wrzasnęłam na całe gardło.- Zayn, tak się cieszę!
-Nie wiem, kiedy jej to dać...
-Wymyśl coś romantycznego.- poradziłam mu.- Wiesz, sceneria, kwiaty, może jakaś kolacja...
-Pomożesz mi?- odebrał z moich rąk pudełeczko i spojrzał na mnie maślanym wzrokiem.
-Pewnie, że tak. Matko, ale się cieszę! I ty miałeś, głupku, jeszcze jakieś wątpliwości!- zawołałam jeszcze raz i z tej radości rzuciłam się Zaynowi na szyję, żeby go mocno przytulić.
To był błąd. Pierwsza zasada showbiznesu: cały czas jesteś obserwowany, a każdy twój ruch zostanie udokumentowany. Zwłaszcza te, który może stać się źródłem plotek.




_______________________________________
Witajcie! Wyrobiłam się przed północą, co wy na to, misiaczki? :)

Humor dzisiaj kwitnie, bo po pierwsze, wczoraj wstawiłam nowy rozdział na "Would you know my name...", a po drugie, dwie biedne studentki medycyny i germanistyki znalazły wreszcie przytulny pokoik, w którym zaszyją się, żeby pochłaniać wiedzę przez pierwszy rok swoich studiów. Oczywiście tą studentką germanistyki jest moja cudowna BFF :P

Coś ostatnio opuściliście się z komentarzami... Wcześniej 30, ostatnio 16... Źle się dzieje w państwie duńskim, ale mnie się wydaje, że to głównie z powodu przerwy wakacyjnej, mam rację? Wiem po sobie, że więcej blogów czytałam, kiedy miałam zbyt dużo na głowie i nie chciało mi się za to brać, czytaj: w roku szkolnym =)

Buziaczki przesyła wasza niezmordowana
Roxanne xD

20 komentarzy:

  1. Fuck Yeah!!! KOCHAM CIĘ NO!! LIAM CHCE BYĆ Z NATALIĄ, LIAM CHCE BYĆ Z NATALIĄ!! UHUUUUUUUU!!! WIESZ JAKI MAM FANGIRL?! KOOOOOOOCHAM CIĘ Z CAAAAAAAŁEGO MOJEGO MAŁEGO SERDUSZKA <<<<<<3333 SORKI ALE NIE MOGĘ SIĘ OPANOWAĆ... JESTEŚ : GENIALNA, CUDOWA, NIESAMOWITA NO POPROSTU KOCHAM CIĘ!!
    A tak w ogóle mówiłam że CIĘ KOCHAM?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zobaczyłam twój komentarz to zaczęłam się szczerzyć do ekranu :D
      Ale chyba mnie znasz... ja jeszcze trochę pokomplikuję :P
      Dzięki <3

      Usuń
  2. O mój Boże! Liam chce być z Nattie! Boże chyba odejde z tego świata z tej radości! Boże ale jestem happy! Kocham cię normalnie!
    Zaręczyny... Super! Kurde musiałam dodać na końcu to że ktoś ich obserwował?! Liam pewnie nie będzie zadowolony! A Perrie żeby z nim nie zerwała!
    Jeszcze raz Kocham cię mega mocno!
    Czekam na następny! Proszę szybciutko dodać bonjestem bardzo ciekawa jak zareaguja chłopaki a w szczególności Liam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reakcja może nie będzie tak zaskakująca... chociaż jeszcze zobaczymy :P
      Aww, teżcię kocham <3 dziękuję :*

      Usuń
  3. Ja pier*oooooooooooooooooooooleee, Fuck , Jeeejuuu !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Normalnie jak czytałam ten rozdział to skakałam po łóżku jak głupia z tej radości, że wreszcie ktoś o chorobie wie i że wreszcie wiedzą że się lubią bardziej niż im się wydaje ( Liam i Nattie oczywiście ). Nie no nie mogę usiedzieć na miejscu z tej ekscytacji. BEST CHAPTER EVER !!!!!!! Ale się jaram jak pochodnia normalnie :O !!! Kocham Cię za taki rozdział :*** ja pierdziele miałam już taki komentarz w głowie ułożony a jak przyszło co do czego to dałam rade napisać tylko to powyżej :o Wiedz że pierwsz czytałam rozdział bo dosłownie 5 min po dodaniu :* Tyle że nie mogłam dać wczoraj komentarza bo na tel siedziałam a tam się cholernie ciężko pisze, ale cóż jestem, pisze i dodaje komka :* Ale mam banana na twarzy o fuck ! <333 <333 <333 <333 <333 Brawoo chłopaki za to , że wreszcie uświadomiliście im tak oczywistą rzecz ( że mają się ku sobie ). Mój biedny Niallerek dalej musi się męczyć z tą nogą :c Aaaaaaa Zarrie <333 I Zayn jeszcze miał jakieś wątpliwości ?! głupek :) Uuuu to teraz pisamki bd szaleć za Nattie i Zaynem co ?! Ok to by było na tyle moich wywodów. Jak mówiłam, miałam ułożone więcej ale z tej radości zapomniałam xD
    Teraz ja, Gabriela, rozkazuje Tobie Roxanno, dodać rozdział do środy !! .Po takim zakończeniu, nie moooge długo wysiedzieć :c No zlituj się i dodaj proosze Cie tak bardzo jak jeszcze chyba nigdy proosze, proosze ,prooosze, proosze, wiem że dasz rade, prooosze !!! Błagam na kolanach, prooosze !!
    Kocham, Everything's gonna be all right <3
    Uwielbiam, właścicielke powyższego bloga za taki wspaniały rodział <333
    Pzdr <3 Gaba :*
    Gaba :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Gabrielo, Roxanne postara się spełnić twoje żądanie :P
      A tak na serio, to jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, to rozdział w środę powinien być :) a jak nie w środę to w czwartek ;P
      Dziękuję za ten hiperdługi komentarz :* ostatnio bijesz rekordy długości na tym blogu xD

      Usuń
  4. Wchodzę na ten blog i widzę nowy rozdział i skakam jak głupia na łóżku. Myślałam, że nie przeżyje do nowego rozdziału, ale jakoś się udało !!! Co do rozdziału. Genialny rozdział. Nattie brawo w końcu komuś powiedziałaś o chorobie. Na razie to mama Lou, ale i tak się liczy. Fizzy najlepsza jak powiedziała, że Natalia chyba lepiej gra niż Louis.
    Jak ty to robisz, że jak czytam twoje opowiadania to jak główna bohaterka jest smutna, to i ja jestem smutna, a jak jest radosna to ja również?

    PS. Gdybyś mogła dać jakieś linki do jakiś blogów, które czytam byłabym bardzo wdzięczna, bo mi się tak nudzi,a jak ja znajdę jakiś blog to albo nudny albo zawieszony albo rozdział pojawia się raz na miesiąc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3
      Co do linków do blogów, to radzę wejść na mój profil Bloggera (tu masz link----> https://www.blogger.com/profile/09013438731545387960 ), jeśli mam ci któryś polecić, to na pewno to będzie "Opowiadanie o One Direction", "After", "Jesteś moim najlepszym błędem", "Don't let me go", "Knockout (druga część Dark)", "I need your love to guide me back home", no i najwspanialszy blog ze wszystkich, mój absolutny numer jeden: "MOJA TAJEMNICZA DZIEWCZYNA" <3 <3 <3

      Usuń
  5. Po przeczytaniu tego rozdziału to normalnie zawału dostałam. Pani doktor poooomocyyyy ! haha :D
    Liam chce być z Nattie o matko, matko, matko jeeeeejjjjjjjjjjjjjjj awwwwwww!!!!!!!!!!! Uwielbiaaaam Cię kobietooooooo!!!! <3
    Cieszę się, że Natalia się przełamała i powiedziała mamie Lou o chorobie.
    Coś czuję, że po tym całym spacerze pójdzie plota, że Natalia spotyka się z Zaynem.
    Jestem ciekawa kiedy w końcu chłopaki dowiedzą się o białaczce.
    Czekam na następny rozdział.
    ~Caroline.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani doktor spieszy na ratunek :P
      Masz dobre przeczucia, co do Zayna i Natalii :) a co do Liama... no tak, chce być z Nattie, ale przecież jest jeszcze Dan :/ nasz biedny Payne ma niemały orzech do zgryzienia :P
      Dzięki :*

      Usuń
  6. Świetny rozdział!
    Sorka że wcześniej nie komentowałam, ale nie miałam czasu.
    To chya tyle ode mnie przepraszam że tak krótko ale to tyle chyba....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co, że krótko, ważne, że jest :)
      Dziękuję <3

      Usuń
  7. kurde noooo !
    wczoraj nie zdążyłam przeczytać bo zasnełam w telefonie w ręce xd

    Tak tak...
    pani doktor...
    ja widzę...
    że pani chce żebym zawału dostała..
    Liam i Nattie ♡♡♡♡
    awwww.... sweet ♡♡
    ale Horana to ja bym zabiła xd
    jejkuuu tak dobrze że się wygadała mamie Lou ♡ ;')

    Dani ;c

    Zayn i Perrie♡
    ojej :') :D

    tylko ten koniec...........
    ............
    .........
    ugh....
    biedny Liam
    biedna Perrie...
    mam nadzieje że to niczego nie zmieni... ;'(


    jejuuu kobieto jak będziesz tak kończyć
    to ja nwm czy ja do żyje kolejnych rozdziałów...
    a nwm czy będzie Ci się chciało jechać 600 km
    podpisać zgon ; p

    LOVE U
    weny skarbie ;*

    @sweet9893

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zdobędę prawo jazdy to przyjadę, ale żeby cię przywrócić do życia! :D
      Z tym zawałem to też poczekaj trochę... będą rozdziały bardziej tego warte :)
      Dzięki :*

      Usuń
  8. Genialny rozdział! Mam nadziej ze chlopcy szybko sie dowiedza o chorobie Nattie c; Liaaaam sie przyznał ^^ Ten koniec... Wszedzie bd ich zdjecie, jeszcze ten pierscionek! Bedą mysleli ze sie jej oswiadczy 'o' Czekam na nexta !

    OdpowiedzUsuń
  9. Jezuuuu. Kocham cie! Kiedy next? Czeeeekam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuuuję :*
      Next chyba jakoś w środę... mam już trochę napisane, więc przynajmniej nie będę musiała siedzieć nad całym rozdziałem tuż przed północą jak to czasem robię :P

      Usuń