sobota, 13 września 2014

Rozdział 57

Jednak dodaję rozdział dzisiaj z pewnego niecierpiącego zwłoki, blondwłosego, niebieskookiego, grającego na gitarze, mającego już 21 lat powodu...
...
...
<3 HAPPY BIRTHDAY, NIALL!!! <3

A teraz prośba:
Byłabym wdzięczna, gdyby nikt nie ominął mojej notatki pod rozdziałem. Długość może przerażać, ale z racji tego, że jest to przedostatni post... 
Przeczytajcie ją, proszę :*


_________________________________________

-Nie no, nie wierzę...- odsunęłam ich od siebie po dłuższej chwili ocierając mokre od łez policzki.- Co wy tu robicie? Co z trasą, koncertami, fanami?
-A więc...- odchrząknął Niall.
-Nie zaczyna się zdania od "więc".- wtrącił się jak zwykle Harry.
-Zamknij się.- Horan trzepnął go po głowie.- A więc... Jesteśmy tutaj, bo nasza przyjaciółka przebywa aktualnie w szpitalu i musimy wspierać ją duchowo.
-Jeśli chodzi o fanów, koncerty...- przejął pałeczkę Liam.- Trasa została przesunięta.- wytrzeszczyłam oczy.
-A... Ale...
-Żadnego "ale".- Zayn usiadł po turecku na podłodze.- Ty jesteś ważniejsza niż jakaś trasa. Za dużo dla nas znaczysz, żebyśmy cię teraz zostawili samą. Poza tym, mamy zadanie do wykonania.
-Jakie zadanie?- spytałam oszołomiona. Przesunęli trasę. Dla mnie. Przeze mnie.
-No, chyba nie myślisz, że zaczęliśmy akcję oddawania szpiku, a sami nic nie zamierzamy zrobić?- zaśmiał się Louis.
-Chwila... Chwila, moment.- uniosłam rękę. Musiałam przetworzyć informacje.- Nie oddaliście szpiku w Londynie, Buenos, Nowym Jorku, gdziekolwiek indziej, tylko zrobicie to tu?! W Polsce?!
-Tak.- potwierdził Harry i uśmiechnął się szeroko.- Mamy nadzieję, że przynajmniej jeden będzie ci się podobał.
-O Boże. Chłopaki...- zaczęłam się śmiać, szczęśliwa, że chcieli mi pomóc. Rzuciłam się na szyję Liamowi, który siedział najbliżej.- Mówiłam już, że was kocham?! Boże, jesteście wspaniali!
-No, wiadomo.- Louis wypiął dumnie pierś. Odsunęłam się od Liama, żeby przytulić Nialla.
-O rany... Ale zaraz.- odkleiłam się od Horana i spojrzałam na dziwne torby, które zrzucili przed wejściem. Dopiero teraz je zauważyłam.- Mogę wiedzieć, co to jest?- wskazałam na bagaże.
-A, to!- Styles podszedł do jednej z nich i otworzył ją.- Zayn, pomóż!- wyciągnęli olbrzymi rulon materiału i jakieś urządzenie. Liam i Louis dorwali się do innej torby i zaczęli wyjmować kolejne rulony, jakieś paczki i inne dziwactwa. Niall z namaszczeniem odpakowywał futerał z gitarą i pudło, z którego wyciągał chyba jedzenie.
-Czy wy zamierzacie tu rozłożyć biwak?- zapytałam inteligentnie.
-Bingo, Nattie.- Malik skinął głową. Zdumiona obserwowałam, jak Hazza napompowuje niewielki materac, Liam i Lou rozkładają śpiwór i kilka składanych fotelików.
-Gadaliśmy z Gabrysią. Mieliśmy numer od Niki.- zaczął wyjaśniać Nialler.- Pozwoliła nam, żeby jeden z nas zostawał u ciebie na noc. Reszta będzie spała u was w domu. Dlatego mamy tu materac, śpiwór, krzesełka, jak będziemy tu siedzieli całą ferajną, a tu jedzonko dla ciebie.
-To. Jakieś. Szaleństwo. Jesteście totalnie i bez umiaru porąbani. A zwykłe krzesło szpitalne to nie łaska?!- spytałam dobitnie.
-A czy na takim krześle zmieściłoby się siedem osób? No, nie sądzę.- odpowiedział sam sobie Harry. Materac został rzucony pod ścianę na wprost łóżka, foteliki turystyczne ustawione obok. Początkowy chaos został zastąpiony lekkim zatłoczeniem, ale końcowy efekt był zadowalający. I dalej nie mogłam uwierzyć, że chcieli siedzieć ze mną non stop.
-Paul nie miał nic przeciwko?- spytałam, gdy zadowoleni padli na rozłożony przez siebie sprzęt.
-Oj tam, oj tam.- machnął ręką Liam.- Trasa jest przełożona, nie odwołana. Zamierzamy wrócić w sierpniu. A jeśli będzie trzeba, to nawet później.
-Wasze fanki mnie znienawidzą.- jęknęłam łapiąc się za głowę.- Przecież już teraz piszą wiadomości, że moja choroba to ustawka!- przeczesałam ręką włosy. Cholera, znowu. Wyciągnęłam pełną garść pojedynczych kosmyków. Szybko strzepałam ją do kosza na śmieci. Wiedziałam, że pięć par czujnych oczu uważnie mnie obserwuje.
-Jak się czujesz, tak właściwie?- zapytał cicho Zayn. Uśmiechnęłam się krzywo i poprawiłam rurkę kroplówki, która okręciła mi się wokół ręki.
-Nijak. Ledwo się ruszam, jest mi słabo i niedobrze, dziś w nocy rzygałam jak kot, do tego włosy... Jak dobrze pójdzie, to wyłysieję w tydzień. Nowa fryzurka, fajnie.- zaśmiałam się smutno.- Wszystko przez chemioterapię, ale bez niej... Bez niej szybciej dojdzie do końca... W końcu to ona próbuje utrzymać mnie przy życiu.
-Będzie dobrze.- Horan pogłaskał mnie po ręce. Uścisnęłam ją lekko i zauważyłam smugi czarnego tuszu na nadgarstku.
-Wiecie, nie docierało jakoś do mnie, że to zrobiliście.- przejechałam palcem po napisie "Strong" i po strzałce na ręce Nialla.
-A czemu nie? To akurat jest dobry znak naszej akcji, zwłaszcza, że masz taki sam i ma on oznaczać, że jesteś i będziesz silna.- powiedział Harry.- A chyba w chorobie ważna jest siła.- zaprezentował swój tatuaż. Reszta też uniosła lewe ręce pokazując znaki na nadgarstkach.
-Jesteście niesamowici. A ty, Niall? Przecież ty się bałeś zrobić sobie tatuaż!- poczochrałam siedzącego obok mnie chłopaka.
-No jasne, że się bał. Piszczał, jak baba!- zarechotał Louis. Niall pokazał mu język.
-Wcale nie!- zaprzeczył szybko.- Bolało strasznie, ale chciałem to zrobić. Jak już mam zrobić tatuaż, to wolałem zrobić sobie coś normalnego, a nie graffiti, motyl na brzuchu, piórko czy ułomny ludzik na deskorolce.- musiał dogryźć wszystkim po kolei.
-Przepraszam bardzo, mój motyl na brzuchu jest genialnym tatuażem i nie zamieniłbym go na nic innego.- zaprotestował Styles.
-Jesteś pewny, że nie zrobiłeś go przez przypadek, na przykład po pijaku?- zakpiłam siadając po turecku.
-A ludzik na deskorolce? Obrażasz Louisa Juniora!- oburzył się Tommo.
-Louisa Juniora?- osłupiałam. Tomlinson skinął głową. Okeeej...
-Graffiti też jest zarąbiste.- włączył się Zayn podciągając prawy rękaw aż do pachy, żeby ukazać wytatuowaną od nadgarstka po ramię rękę. Imponujący kolorowy rysunek zajmował całą skórę. Zero pustego miejsca. W życiu nie dałabym sobie zrobić czegoś takiego, jeden mały napis mi starczy.
-Ja o piórku nic nie powiem.- uniósł dłonie Liam.- Nawet nie pamiętam, po co to zrobiłem. Chyba po prostu mi się spodobało.
-No, widzę, że towarzystwo już się zadomowiło.- Gabrysia stała w drzwiach z uniesionymi brwiami. Przemeblowanie w mojej sali mogło w pierwszej chwili przyprawić o zawrót głowy.- Jak tam, Natalia?- spytała po angielsku.
-Ujdzie.- odparłam lakonicznie.- Bez rewelacji.- Gaba podeszła do łóżka i wzięła kartę pacjenta.
-No dobra... Trzeba będzie podać ci jeszcze jedną dawkę... Wymiotowałaś w nocy?
-Jakieś trzy razy.- mruknęłam.- Gabi, to normalne, żeby włosy wylatywały mi garściami? Ile złapię, tyle wyciągnę?
-Niestety, ale tak.- wpisała coś w karcie i podeszła do kroplówki.- Po cholerę, ci ją puścili tak wolno?- zapytała retorycznie i jednym ruchem zwiększyła prędkość.- Jak skończy się kroplówka, zadzwoń na pielęgniarkę i zapraszam do zabiegowego. Rutynowe badania. Temperatury ci nie zmierzyli?
-Powiedzmy, że poranny obchód był dość... szybki.
-I weź tu zostaw wszystko stażystom. A mówią, że świeżaki są dokładne.- prychnęła. Wyciągnęła termometr i przyłożyła mi do czoła. Za dwie sekundy zapiszczał.- 36 i 8 kresek. Czyli norma. O tyle dobrze, niektórzy mają gorączkę po chemii.- znów notatka w karcie.- Jadłaś coś dzisiaj?- przygryzłam wargę i pokręciłam głową.- Natalia!
-No co?- zapytałam obronnie.- Strasznie wymiotowałam, bałam się, że nie dam rady i znowu to zwrócę.
-Jezu, dziewczyno, do grobu mnie wpędzisz.- jęknęła Gabrysia.- Okej, to inaczej. Za chwilę przyjedzie obiad. Będzie rosół. Nie każę ci zjadać drugiego dania, dobrze będzie dla ciebie, jak sprzątniesz kilka tych jogurtów. W twoim przypadku lepsza glukoza niż białko. Ale rosół masz pięknie zjeść. Panowie dopilnują, prawda?- spojrzała na nich groźnie. Do tej pory się nie odzywali, żeby się nie narazić generałowi Gabrieli Andrzejczuk w spódnicy.
-Tak jest!- odpowiedzieli jednogłośnie.
-Nnno! I tak ma być.- zadowolona skierowała się do drzwi, ale w progu jeszcze się zatrzymała.- Chłopaki, z racji tego, że jutro mamy święto narodowe, laboratorium będzie nieczynne. Dlatego podstawowe badania przeprowadzimy dziś, ale próbki będzie można pobrać dopiero pojutrze. Niestety, ale tak wychodzi. Pojutrze mamy niedzielę, ale w poniedziałek z samego rana próbki do badań wylądują w laboratorium i zostaną poddane testom. Mam nadzieję, że te kilka dni zwłoki nie zrobią różnicy. Natalia, wybrałaś sobie jeden z gorszych okresów na chorowanie. Zapamiętaj na przyszłość: nigdy nie idź do szpitala na weekend majowy.- puściła mi oczko i wyszła.
-Super. Oby to faktycznie na mnie to nie wpłynęło.- położyłam się na łóżku. Za chwilę na korytarzu zabrzęczały sztućce i do sali weszła salowa niosąc talerz z zupą.
-No, kochaneczko, jedz rosołek. Śniadania nie zjadłaś, to przynajmniej to. Zaraz drugie danie przyniosę.
-Nie, proszę pani, bez drugiego dania. Nie dam rady tyle zjeść.- posłałam jej przepraszający uśmiech i wzięłam talerz z rosołem.- Harry, możesz mi podać łyżkę z szafki?- poprosiłam po angielsku.
-Z zagranicy?- zaciekawiła się salowa przed opuszczeniem sali.
-Tak. Przyjaciele.- uśmiechnęłam się.
-Proszę bardzo.- Hazz podał mi łyżkę i zaczęłam powoli jeść zupę.
-A możecie się z łaski swojej na mnie nie gapić?- spytałam z udawaną uprzejmością. Sorry, ale nie potrafię nic robić, gdy ktoś mi się tak przygląda.- Wiem, wyglądam jak chodzący koszmar, chudzielec w piżamie z włosami, które są wszędzie, tylko nie na głowie, ale bez przesady.
-Nie o to chodzi...- pokręcił głową Zayn.
-A o co?- siorbnęłam z łyżki. Czy oni w tej kuchni słyszą o soli? Ta zupa to zło dla moich kubeczków smakowych. Co najmniej minus 10 szczypt soli i tak z minus 3 szczypty pieprzu. Czy proszę o tak wiele?
-O to, że mamy dla ciebie niespodziankę i nie wiemy, jak ci o tym powiedzieć.
-Właściwie, to dwie niespodzianki.- poprawił Malika Liam.
-A jakie?- zapytałam przechylając talerz, żeby wybrać ostatnie łyżki.
-Najpierw zjedz do końca.
-Zjedzone.- zaprezentowałam pusty talerz.- Sorry, że was wykorzystuję, ale czy mógłby któryś umyć łyżkę i odnieść talerz? Starczy, że zostawicie go na wózku stojącym na korytarzu.- Louis zerwał się z materaca i zabrał ode mnie naczynia. Za chwilę wrócił i z aptekarską dokładnością wyszorował łyżkę.
-Dobra, gotowe.- siadł z powrotem.- To możemy mówić.
-To kto zaczyna?- Niall popatrzył po wszystkich.
-To ja zacznę.- Harry wyprostował się na podłodze.- Jak wiesz, Nattie, założyliśmy fundację. Trochę naruszyliśmy zasady, może zrobiliśmy to w przyspieszonym tempie, ale ważne, że działa. Na konto fundacji wpłynęło już około trzystu tysięcy funtów.- szczęka mi opadła. ILE?!!!- To na razie mało, ale na początek starczy.- jak to jest mało, to ja jestem królowa hiszpańska.
-Nie rób takich min, Nattie, to naprawdę niewielkie fundusze.- zaśmiał się Zayn.
-Człowieku, ja tyle forsy na oczy nie widziałam!- wykrzyknęłam próbując to sobie wyobrazić. Trzysta tysięcy funtów to jakieś... Półtora miliona złotych. O matko.
-Mniejsza o to.- machnął ręką Liam.- Ważne jest to, że do tej pory, a fundacja działa od kilku dni, zarejestrowało się powyżej dwóch tysięcy potencjalnych dawców szpiku. Jeśli tak dalej pójdzie, to znaczy w takim tempie, to do czerwca powinniśmy mieć kilkadziesiąt tysięcy osób. Wiesz, ile chorych uda się uratować?
-Setki ludzi.- wyszeptałam. Wow, te liczby naprawdę robiły wrażenie. Może nie każdy od razu znajdzie dawcę, ale bilans po roku, kilku latach... Liczba chorych odzyskujących zdrowie na bank przekroczy sto.
-No właśnie. A wszystko dzięki tobie.- dodał Liam.
-A co ja niby zrobiłam? To wy założyliście fundację.- wzruszyłam ramionami.
-Gdybyś nam nie powiedziała, to ta fundacja nigdy by nie powstała.
-Czyli chcecie mi w delikatny sposób powiedzieć, że moja białaczka ma jednak swoje plusy?- zapytałam sarkastycznie.
-Nie to mieliśmy na myśli...- zaczął Niall.
-Dokładnie to mieliście na myśli.- przerwałam mu.- Gdybym nie zachorowała, nie założylibyście fundacji. Ale też...- dodałam po chwili.-... gdybym nie zachorowała, to nie spotkałabym was. Więc plusy mimo wszystko są.
-No widzisz!- roześmiał się Lou.- Zawsze trzeba patrzeć na pozytywne strony życia.- parsknęłam śmiechem.
-Jasne, Tommo. To jak pozytywnie spojrzysz na fakt, że nie mogę się ruszyć z łóżka, bo nie mam na to siły?
-Hmmm... Pomyślmy.- oparł brodę na pięści i wpatrywał się we mnie z zastanowieniem.- Wreszcie masz szansę odespać te wszystkie poranne wstawania, budziki, bezsenności i tym podobne.
-A wypadanie włosów?
-Sama powiedziałaś, że wreszcie przetestujesz nową fryzurę.- odparował szybko.
-A to, że jest mi niedobrze i wymiotuję?- patrzyłam na niego rozbawiona.
-Jak zwymiotujesz, to wyczyścisz żołądek z tego ohydnego szpitalnego jedzenia. Ten rosół wyglądał, jakby ktoś rozpuścił w nim trociny.
-I smakował niewiele lepiej.- przytaknęłam.- Dobra, nie filozofuj. I tak mnie przegadasz. A co z tą drugą niespodzianką?- zmieniłam temat.
-To w sumie na poprawę humoru. Chcieliśmy ci coś pokazać.- oznajmił Niall sięgając po gitarę.
-Liam i Louis mieli doła po koncercie w Rio, wiesz, tym co oglądałaś, bo nie odpisywałaś na smsy...
-Zabiję Nikę, że mi nie kupiła karty.- wymamrotałam pod nosem.- Dobra, Hazz, kontynuuj.
-No, i jak wróciliśmy do hotelu to nie wiedzieliśmy, co ze sobą zrobić i tak jakoś wyszło, że ci dwaj złapali za kartki i długopisy i zaczęli pisać piosenkę. Ja, Zayn i Niall trochę pomogliśmy im z muzyką, rytmem, skontaktowaliśmy się z Jamiem Scottem, naszym tekściarzem i paroma innymi osobami i... No, napisaliśmy dla ciebie piosenkę.
-Dla mnie?- zaparło mi dech w piersiach. Jeszcze mało dla mnie zrobili?
-Tak.- skinął głową Liam. Uśmiechnęłam się niepewnie. Co to za piosenka?- Zamierzamy zrobić z niej singiel na nasz czwarty album. Jeszcze nie zaczęliśmy na niego nic komponować, więc to tak na dobry początek. Oczywiście, trzeba ją dopracować, ale powiedzmy, że już ma ręce i nogi.
-Nie wiem, co powiedzieć...- patrzyłam na nich z niedowierzaniem. Singiel? Dla mnie? Całkiem powariowali.
-To nic nie mów, a słuchaj.- mrugnął do mnie Nialler.- Tytuł to "Fireproof".- zaczął grać na gitarze. Już pierwsze dźwięki piosenki skupiały uwagę. Reszta zaczęła wybijać rytm na kolanach.
-I think I’m gonna lose my mind
Something deep inside me, I can’t give up
I think I’m gonna lose my mind
I roll and I roll till I’m out of luck
Yeah, I roll and I roll till I’m out of luck

I’m feeling something deep inside
Hotter than a jet stream burning up
I gotta feeling deep inside
It’s takin, it’s takin all I’ve got
Yeah, it’s takin, it’s takin all I’ve got

Cause nobody knows you, baby, the way I do
And nobody loves you, baby, the way I do
It’s been so long, it’s been so long
Maybe you’re fireproof
Cause nobody saves me, baby, the way you do

I think I’m gonna win this time
Riding on the wind and I won’t give up
I think I’m gonna win this time
I roll and I roll till I change my luck
Yeah, I roll and I roll till I change my luck

Cause nobody knows you, baby, the way I do
And nobody loves you, baby, the way I do
It’s been so long, it’s been so long
You must be fireproof
Cause nobody saves me, baby, the way you do

(Myślę, że tracę rozum,
Coś głęboko w środku nie pozwala mi się poddać,
Myślę, że tracę rozum,
Toczę się i toczę, aż utracę szczęście,
Tak, toczę się i toczę, aż utracę szczęście.

Czuję coś głęboko w środku,
Gorętsze niż płonący strumień gazu,
Czuję coś głęboko w środku,
To zabiera, to zabiera wszystko co mam,
Tak, to zabiera, to zabiera wszystko co mam.

Bo nikt nie zna cię, kochanie, tak jak ja
I nikt nie kocha cię tak jak ja,
Minęło tyle czasu, minęło tyle czasu,
Może jesteś ognioodporna?,
Bo nikt nie chroni mnie tak jak ty.

Myślę, że tym razem wygram,
Pójdę na żywioł i się nie poddam,
Myślę, że wygram tym razem,
Toczę się i toczę, aż mój los się odmieni,
Tak, toczę się i toczę, aż mój los się odmieni.

Bo nikt nie zna cię, kochanie, tak jak ja
I nikt nie kocha cię tak jak ja,
Minęło tyle czasu, minęło tyle czasu,
Musisz być ognioodporna,
Bo nikt nie chroni mnie tak jak ty.)


Zamurowało mnie. Totalnie. Melodia piękna, głosy chłopaków jak zwykle idealnie się dopełniały. Widać było, że to jedna z surowych wersji, ale mimo wszystko... A słowa? Jak dla mnie, to one wspaniale oddawały charakter i naszej przyjaźni, i sytuacji, w jakiej się teraz znaleźliśmy.
-Wow...- ostatnio tym słowem wszystko opisuję. Czyżby zawiesił mi się słownik w mózgu?- To było... wow.
-Krótko, zwięźle i na temat.- zaśmiał się Louis.
-Nie no, to jest... Na serio, sami to napisaliście? W jedną noc, po koncercie?
-W jedną noc napisaliśmy słowa.- sprostował Liam.- Nad muzyką musieliśmy dłużej popracować.
-Ale i tak efekt jest powalający. Dziękuję.- uśmiechnęłam się do nich. Miałam powiedzieć coś jeszcze, ale drzwi się otworzyły i do sali weszły Kasia i Dorota. Właściwie, to Kasia pomagała wejść Dorocie, która ledwo trzymała się na nogach i była cała zapłakana. Stanęły jak wryte na środku pomieszczenia i wgapiały się w One Direction.
-O kurde...- wydusiła z siebie Kaśka.- Natalia... Chłopaki... Znaczy się... Że oni... Są tutaj?!
-Tak, są.- zaczęłam prezentację po angielsku.- Chłopaki, to Kasia i Dorota. Dziewczyny, to jest Liam, Louis, Zayn, Harry i Niall, czyli w skrócie One Direction.
-Cześć...- wyjąkała Dorota ocierając pospiesznie łzy. Horan szybko wstał z mojego łóżka i pomógł dziewczynie usiąść. Sam klapnął na podłogę.
-Dora, co się stało?- zapytałam koleżanki. Ona tylko pokręciła głową i wtuliła się we mnie wybuchając głośnym płaczem. Spojrzałam bezradnie na Kasię.- Co jest?
-Leczenie nie działa.- westchnęła Kaśka po polsku.- Nowotwór jest złośliwy, boją się przerzutów, a że umiejscowił się w kolanie i zajął okoliczne naczynia krwionośne, chcą jej amputować nogę.- zakryłam usta ręką. O mój Boże... Łzy napłynęły mi do oczu. Faktycznie, Dorota poruszała się po szpitalu z czyjąś pomocą albo o kulach. Jakoś wcześniej nie zwróciłam uwagi...
-Nie da się nic zrobić?- wyszeptałam. Kasia pokręciła smutno głową.
-Lekarze nie dają jej szans, radioterapia nie działa, operacja kilka miesięcy temu się nie powiodła. Najgorsze jest to, że Dorota pochodzi z biednej rodziny. Nie stać ich na protezę, jest skazana na wózek inwalidzki. Ledwo wiążą koniec z końcem.- delikatnie głaskałam płaczącą dziewczynę po łysej głowie. Kasia usiadła obok nas, by tym samym uspokajającym gestem gładzić Dorotę po łopatkach podskakujących przy każdym szlochu. Patrzyłam bezradnie na chłopaków, którzy nie rozumieli, o co chodzi. Niall cicho brzdąkał na gitarze i ten dźwięk zdawał się uciszać płacz Doroty.
-Co się stało?- zapytał szeptem Louis. Szybko streściłam im, co powiedziała mi Kasia.
-Nie wiadomo, może jeszcze da się tę nogę uratować... Ale jeśli nie ma terapii, to potrzebna będzie proteza, a jej rodziny na nią nie stać...- dokończyłam.
-Nic już nie mów.- porozumieli się wzrokiem, jakby przekazywali sobie jakieś tajne komunikaty. Zaczęli szeptać o czymś, ale kompletnie nie mogłam ich zrozumieć. Liam wstał i wyciągnął z kieszeni telefon.
-Dzwonię do Paula, żeby go poinformować.- wyszedł na korytarz.
-Co wy kombinujecie?- otworzyłam szeroko oczy.
-Nic.- uśmiechnął się Harry.- Ufundujemy jej leczenie lub protezę.
-Słucham?- zatkało mnie.- Tak bez namysłu zgodziliście się jej pomóc?!
-A nad czym tu się zastanawiać?- zdziwił się Louis.- Taka proteza kosztuje kilka tysięcy. Nie, żebym się chwalił, czy coś, ale dla nas to nie jest problem.- uśmiechnęłam się do nich z wdzięcznością. Liam wrócił na salę i wcisnął się na brzeg łóżka między oparciem a mną.
-Paul w pierwszej chwili się przeraził, że proteza jest dla któregoś z nas, ale już wszystko wie. Zajmie się sprawami bankowymi, musimy tylko porozmawiać z jej rodzicami i dowiedzieć się czegoś więcej od lekarzy. Może rzeczywiście jest jakaś terapia, wiesz, coś nowego, co jednak pozwoli jej normalnie funkcjonować bez konieczności amputacji.- Kasia wpatrywała się w nich szeroko otwartymi oczami.
-Sorry, że gapię się na was, jakbyście byli ufoludkami po biegunce...- jednocześnie parsknęliśmy śmiechem.-... ale jeśli mnie słuch nie mylił, to załatwiliście właśnie Dorocie protezę lub leczenie. Dobrze słyszałam czy potrzebuję laryngologa?
-Dobrze słyszałaś.- Zayn uśmiechnął się do oszołomionej dziewczyny.- Jeśli sprawy papierkowe pójdą szybko, to twoja koleżanka ma już zapewnioną protezę. Oczywiście, jeśli faktycznie jest to konieczne.
-Jest konieczne.- usłyszeliśmy stłumiony głos Doroty. Podniosła głowę i podaną przeze mnie chusteczką wytarła oczy i nos.- Nie ma innej terapii. Dzięki wielkie, ale... Nie musicie, chłopaki. Dam sobie radę na wózku.
-Nie musimy, ale chcemy.- Liam wziął ją za rękę i uścisnął.
-Poprawi ci humor, jak zaśpiewamy?- Zayn zrobił głupią minę. Dorota mimowolnie się uśmiechnęła i lekko skinęła głową.
-Jaką piosenkę sobie życzysz?- spytał śmiesznym tonem Louis.
-Może "Live While We're Young"? To moja ulubiona...- zaproponowała nieśmiało.
-Hey, girl, I'm waitin' on ya, I'm waiting on you, come on and let me sneak you out...- zaczął śpiewać Liam.
W refrenie włączyliśmy się już wszyscy. Na chwilę, przy wspólnych wygłupach i śpiewaniu mogliśmy zapomnieć o chorobach i koszmarach leczenia.

*kilka zwariowanych godzin później*
-Dobra, to ja zabieram czterech debili na chatę.- Nika wstała z materaca i wzięła torebkę.
Przyszła jakąś godzinę temu, gdy nam już kompletnie odwalało. Zdążyliśmy zadzwonić do Perrie i El przez Skypa, dodać kilka wpisów na Twittera, pośmiać się z głupich gifów, odśpiewać cały repertuar 1D, aż pół oddziału zleciało się do naszej sali i musieliśmy przenieść się do świetlicy, gdzie było znacznie więcej miejsca na koncerty. Ja zostałam przetransportowana na rękach przez Liama, a Harry wziął Dorotę, która dzisiaj ledwo dawała radę zrobić krok, tak ją bolała noga. Nawet pielęgniarki się włączyły do wspólnego śpiewania. To był chyba najweselszy dzień na naszym oddziale. Po powrocie na salę Louis, który uparł się, że przewiezie mnie na barana, posadził mnie na parapecie okna, żebym mogła zobaczyć te hałasujące pod oknami tłumy. Okej, na stadionie było ich więcej i w Argentynie też było ich multum, ale nie to się liczyło. Najważniejsze były plakaty: banner fundacji 1D Team: Fight With Leukemia i gigantyczne napisy "Dasz radę, Nattie!", "Wierzymy, że wyzdrowiejesz!", "Modlimy się za ciebie!", "Stay Strong!!!". To było piękne. Tyle obcych osób życzących mi powrotu do zdrowia. Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym się nie poryczała.
-No, to ewakuacja, panowie. Umówiliśmy się, że ja pierwszy zostaję.- Liam zaczął ich lekko wypychać z sali. Patrzyłam rozbawiona, jak próbują mu się przeciwstawić.
-Tylko grzecznie tu!- krzyknął jeszcze przez ramię Louis.
-Wiecie, zabezpieczenia, te sprawy...- Harry nie dokończył, bo dostał po głowie od Liama.
-Jakby co, to dzwoń!- wrzasnął na pożegnanie Zayn.
-No, ja nie powiem, kto powinien się zabezpieczać.- uśmiechnęłam się złośliwie patrząc, jak Nika i Niall całują się już setny raz dzisiaj. Oj, współczuję reszcie.
-Zamknij się, Natalia!- Nika nie spuszczała wzroku ze swojego chłopaka. Dawno nie widziałam jej takiej szczęśliwej.
-Dobra, dobra. O której jutro będziecie?- spytałam sięgając po butelkę z wodą.
-Jakoś koło dziesiątej lub dziewiątej... Zobaczymy. Pa!- zamknęli drzwi i poszli sobie. Tylko głośne wybuchy śmiechu na korytarzu informowały, że jeszcze nie opuścili terenu szpitala.
-I co?- Liam usiadł koło mnie na łóżku.- Bardzo cię wymęczyliśmy?- uśmiechnęłam się do niego i mocno go przytuliłam.
-W ogóle. Tak strasznie cieszę się, że tu jesteście.- poczułam jak obejmuje mnie ramionami i przyciska do siebie.- Cieszę się, że ty tu jesteś.- dodałam cicho. Liam delikatnie pocałował mnie w głowę.
-Musieliśmy tu przyjechać. Pamiętasz, co ci powiedziałem na lotnisku?- odsunęłam się od niego ostrożnie i spojrzałam mu w oczy.
-Że... że nie pozwolisz mi umrzeć. Nie pozwolisz mi odejść.- wyszeptałam. Wiedziałam doskonale, że pominęłam pierwsze zdanie, które wypowiedział na lotnisku, ale chciałam, żeby to on je przypomniał. Żebym miała pewność. Liam uniósł brwi i uśmiechnął się lekko.
-No, w dużym skrócie. A pamiętasz, co powiedziałem wcześniej?- przytaknęłam i spuściłam głowę. Liam delikatnym ruchem ręki podniósł ją z powrotem tak, że znów patrzyłam mu prosto w oczy. Brązowe oczy...- Powiedziałem ci, że cię kocham. A gdy się kogoś kocha, to zrobi się dla tej osoby wszystko, by była szczęśliwa.- nachylił się nade mną i ostrożnie pocałował.
-Dziękuję.- szepnęłam i z powrotem mocno go przytuliłam.
Siedzieliśmy tak przez dłuższy czas rozmawiając o wszystkim i o niczym. A właściwie on siedział oparty plecami o ścianę, a ja ułożyłam głowę na jego kolanach, tak jak kiedyś w Londynie, po przyjeździe z Berlina. Liam opowiadał szczegóły koncertów w Rio, wycieczki po mieście, ja mówiłam o leczeniu i ogólnie pobycie w szpitalu... Naprawdę, super temat do rozmów. Na dworze się ściemniało, przez otwarte okno napływało do sali chłodne powietrze. Liam delikatnie ułożył mnie na łóżku i zamknął okno. Otuliłam się szczelnie kołdrą tłumiąc ziewanie. Jednak się zmęczyłam. Dobrze, że tej nocy mnie nie mdliło. Pielęgniarka na polecenie Gabi dała mi jakiś środek przeciwwymiotny. Jedynym efektem ubocznym tego specyfiku była jeszcze większa karuzela w głowie, gdy tylko chciałam stanąć prosto i zrobić krok.
-To co? Idziemy spać?
-Oj tak.- ziewnęłam przymykając oczy.
-Uważaj, bo jeszcze mnie połkniesz.- zażartował chłopak.- Idę się przebrać. Gdzie łazienka?
-Trzecie drzwi po prawej.- mruknęłam. Za pięć minut Liam wrócił przebrany w dres i jakąś bluzę.
-To dobranoc.- pocałował mnie w czoło i wskoczył do śpiwora.- Kurde.
-Co jest?
-Zapomniałem zgasić światło.- westchnął. Zachichotałam pod nosem, gdy chłopak wyłaził ze śpiwora i potykając się o róg materaca podszedł do drzwi. Wyłączył lampę pod sufitem i w świetle świetlówki z korytarza dobrnął jakoś do materaca.
-Liam?
-Hmm?
-A mógłbyś przysunąć ten materac do mojego łóżka?
-A po co?- zdziwił się.
-Szczerze?
-No.
-Chcę cię wziąć za rękę.- przyznałam się. Przynajmniej nie musiałabym sama zasypiać. Za chwilę coś szurnęło i ciemny kształt przesunął się w moją stronę. Liam znów wcisnął się w śpiwór, klapnął na materac i wziął moją dłoń w swoją.
-Ale jesteś wysoko.- zaśmiał się.- Mógłbym wsunąć się z materacem pod łóżko.
-Ale wtedy gdybyś się zerwał rano, to mogłoby być bolesne.- prychnęłam pod nosem. Chwila ciszy. Usłyszałam, jak chłopak nuci coś cichutko.
-Możesz trochę głośniej?- zapytałam szeptem. W odpowiedzi Liam zaczął piosenkę od początku. Uśmiechnęłam się sama do siebie i zamknęłam oczy. Słowa "Moments" ukołysały mnie do snu.
-Shut the door 
Turn the light off
I wanna be with you
I wanna feel your love
I wanna lay beside you
I can not hide this even though I try
Heart beats harder
Time escapes me
Trembling hands touch skin
It makes this harder
And the tears stream down my face

If we could only have this life for one more day
If we could only turn back time

You know I'll be
Your life, your voice your reason to be
My love, my heart
Is breathing for this
Moment in time
I'll find the words to say
Before you leave me today

(Zatrzaśnij drzwi
Zgaś światło
Pragnę być z Tobą
Pragnę czuć Twoją miłość
Pragnę leżeć obok Ciebie 
Nie potrafię tego ukrywać, nawet gdy się staram 
Serce bije mocniej 
Czas mi ucieka
Drżące dłonie dotykają skórę
To staje się coraz trudniejsze 
I sprawia, że łzy spływają po mojej twarzy

Gdybyśmy tylko mogli zatrzymać to życie przez kolejny dzień 
Gdybyśmy tylko mogli cofnąć czas

Wiesz, że będę 
Twoim życiem, Twoim głosem, Twoim powodem by być
Moja miłość , moje serce 
Oddycha dla tej chwili w czasie
Odnajdę odpowiednie słowa, które powiem
Zanim mnie dzisiaj opuścisz)


~~*~~

-Pobudka!!!- ryknął ktoś nad moją głową. Poderwałam się do pozycji siedzącej ignorując zawroty głowy. Ktoś walnął w moje łóżko, aż podskoczyłam i zawył z bólu.
-Ałaaa!- spod łóżka wysunął się Harry trzymając się za głowę.- Kurwa, co wam strzeliło do tych pustych łbów, żeby nas tak budzić?!
-Nic.- wzruszyła ramionami Nika.- Ale powiedz mi, Styles, czy ty w nocy lunatykujesz?
-Co?- popatrzył na nią zmrużonymi oczami.
-No, bo wczoraj Liam nabił sobie takiego samego siniaka, ale to było zrozumiałe, bo spał na materacu tuż obok łóżka. Ale ty miałeś dziś w nocy materac pod ścianą. Więc, czemu leżałeś na podłodze, z nogami na skrawku materaca i głową pod łóżkiem?
-Nie mam pojęcia.- mruknął rozcierając sporego guza na czubku głowy. Opadłam bezsilnie na materac.
-Chcę spać...- jęknęłam. Dalej byłam zmęczona po wczorajszym. Do szpitala zleciała się cała moja rodzina plus One Direction plus Nika i Monia. Zamieszanie było ogromne, ludzie siedzieli, gdzie popadnie, przekrzykiwali się, żartowali, pytali co dziesięć sekund, jak się czuję i tylko przytomna interwencja Gabrysi zapobiegła mojemu wybuchowi. Pod koniec dnia miałam ochotę wyrzucić wszystkich przez okno. Najbardziej Lenę, której wszędzie było pełno. Piszczała, śmiała się, prosiła chłopaków o granie coraz to nowych piosenek, zachowywała się jak nienormalna, męcząca fanka. Właściwie, reszta mogła zostać. Byle tylko ona sobie poszła... Jej zachowanie najbardziej mnie wykańczało. Po prostu było jej za dużo.
-Nie, Nattie, sorry, ale dzisiaj masz iść na badania.- głos Gabi przebił się do mojej podświadomości. Jęknęłam w duchu. Znowu?! Kolejne kłucia, prześwietlania, pobieranie materiału do badań... Niedługo wyciągną ze mnie wszystko i już nic nie zostanie.
-Muszę?- powoli podniosłam się do siadu i ze spuszczoną głową zgarniałam kolejną porcję włosów z poduszki.
-Wiesz, że tak. Kontrola sytuacji. Chłopaki!- zwróciła się do 1D.- Wy też idziecie. Dziś pobieramy od was próbki do badań.- rozbawione towarzystwo momentalnie spoważniało. Zbliża się chwila prawdy.- Natalia, siadaj na wózek, nie możesz się przemęczać. Zapraszam do zabiegowego.
Nika złapała za rączki wózka i skierowała mnie do gabinetu. Za nami w milczącej, pełnej powagi kolumnie podążali Liam, Zayn, Louis, Niall i Harry. Weszliśmy do pomieszczenia. Gabrysia zakładała białe rękawiczki i przygotowywała probówki na krew, strzykawki i igły.
-Natalia, ty pierwsza.- podjechałam wózkiem do Gabi. Nawet nie mrugnęłam, gdy igła wbijała się w żyłę lewego przedramienia i gdy krew ciemnoczerwonym strumieniem tryskała do wnętrza strzykawki. Przycisnęłam wacik do miejsca wkłucia. Gaba wolała nie pobierać krwi przez wenflon, żeby badanie było bardziej wiarygodne, bez ryzyka pozostania w wenflonie resztek kroplówek lub zastrzyków.
-Dobra...- lekarka wpuszczała do kolejnych probówek moją krew.- To idzie do laboratorium. Teraz chłopaki.- odwróciła się do zebranych.- Czy któryś mdleje na widok krwi?- żaden się nie odezwał.- Okej. Tłumaczyłam wam to raz, ale dla pewności powtórzę. Sprawdzamy obecność HIV, nosicielstwo żółtaczek typu B i C. No, i przede wszystkim zgodność antygenów HLA z antygenami Natalii. Im wyższa zgodność, tym mniejsze ryzyko odrzucenia przeszczepu. Nie musicie wiedzieć więcej.- mówiła podczas opisywania probówek nazwiskami chłopaków.- Deklaracje już wypełniliście, więc to już odhaczone... Stan zdrowia sprawdzony, żaden z was nie choruje, nie jest nosicielem jakichś wirusów, oprócz HIV, ale to dopiero sprawdzimy. Na tę chwilę, po wstępnych badaniach, każdy może być dawcą.- nałożyła igłę na strzykawkę i zdjęła kapturek. Zwilżyła wacik spirytusem salicylowym i wskazała na fotel.- Zapraszam pierwszego.
Stojący najbliżej Niall niepewnie podszedł do Gabi i usiadł na fotelu. Zacisnął oczy, gdy lekarka mocnym pchnięciem wbiła się w żyłę w zgięciu lewego łokcia. Patrzyłam, jak jego krew napełnia strzykawkę i bezgłośnie modliłam się o cud.

~~*~~

-Nattie, nie ruszaj się, no!- zniecierpliwił się Zayn, gdy już któryś raz z kolei zaczęłam się trząść powstrzymując śmiech.
-Ale ja nie mogę!- pisnęłam.- Zabierzcie go ode mnie!
-Ale ja się nigdzie nie wybieram.- wyszczerzył się Louis i rozwalił się jeszcze wygodniej na materacu.
-Nigdy tego nie skończę. Spokój, Tommo!- Zayn wymienił mazak na zielony i ponownie skupił się na swoim zadaniu.
-Jestem spokojny.- oświadczył Lou, ale za chwilę wybuchnął śmiechem rodem z teledysku "Thriller". Zaczęłam się śmiać razem z nim. Siedzący za mną Zayn ze zrezygnowaniem uderzył parę razy czołem o ścianę.
One Direction spędziło ze mną w szpitalu już osiem dni. Dziś był 10 maja, sobota. Badania laboratoryjne wykazały, że dawcą na pewno nie może być Harry i Zayn. Po kilku dniach wykluczono także Niallera. Teraz czekaliśmy na wyniki ostatecznych testów, które miały wykazać, który z pozostałych będzie tym właściwym. Liam czy Louis... Louis czy Liam...
Obecność 1D w szpitalu przestała być sensacją. Można powiedzieć, że cały Kraków się do nich przyzwyczaił. Fanki nie czatowały już przed kliniką, tylko pojedyncze osoby zaczepiały ich na ulicy. W szpitalu stali się najbardziej lubianymi odwiedzającymi, bo spędzali czas nie tylko ze mną, ale też z innymi pacjentami. W poniedziałek przytargali z Toys'R'Us kilka gigantycznych toreb z zabawkami dla najmłodszych chorych, odwiedzili też oddział pediatrii i urządzili tam mały koncert. Codziennie jeden z nich zostawał ze mną na noc. Dziś była kolej Niallera. Zaraz miał wrócić z Niką, Harrym i Liamem z domu. Pojechał do nich i przy okazji zawiózł moje brudne rzeczy do prania. W drodze wyminął się z Lou i Zaynem, którzy spacerkiem, na piechotkę przemierzali znany im już wzdłuż i wszerz Kraków. Weszli pół godziny po wyjściu Horana i teraz wygłupialiśmy się we trójkę. Malik uparł się, że moja nowa fryzura wymaga udoskonalenia (w czwartek wypadły mi ostatnie włosy) i teraz próbował namalować mi coś na skórze głowy. Kolorowy rysunek jednak nie wychodził, bo Louis non stop mnie rozśmieszał. Najpierw zaczął tańczyć, potem parodiował Nicky Minaj, Arianę Grande i Jessie J w ich nowej piosence "Bang Bang". A teraz wybuchnął makabrycznym śmiechem.
-Louis.- odezwał się dziwnie spokojnie Zayn.- Jeszcze raz zaczniesz coś odwalać, a normalnie się na ciebie rzucę!
-Wow, Malik...- Louis udał, że poprawia włosy i makijaż.- Nie wiedziałem, że na mnie lecisz!- nie wytrzymałam i ryknęłam śmiechem. Padłam na łóżko, a łzy śmiechu ściekały mi z oczu. Wkurzony Zayn autentycznie rzucił się na Tomlinsona i teraz siłowali się na materacu.
-Co tu się dzieje?- zapytał rozbawiony Harry wchodząc do pokoju.
-Ej, ja też chcę!- Nialler wskoczył na plecy Malika i przygwoździł ich do podłogi. Za chwilę na Horanie wylądował Styles i na dokładkę władował się Payne.
-Czy ja już ci mówiłam, że oni są nienormalni?- Nika usiadła obok mnie na łóżku i z niemożliwą do odgadnięcia miną przyglądała się tłukącym się chłopakom.- Mówię ci, w domu mamy przedszkole. Wczoraj skakali po twoim łóżku. Wypisując się radziłabym ci ukraść ten jakże przydatny mebel.- poklepała oparcie szpitalnego łóżka.
-Rozwalili mi łóżeczko?- wytrzeszczyłam oczy.- Ale... JAK?!
-Normalnie.- wzruszyła ramionami.- Skakali przez przeszkody. Nie powiem, że nie brałam w tym udziału, bo nie chcę kłamać...- pacnęłam ją po głowie. Nie zdążyła się uchylić.- No, w każdym bądź razie, Styles skoczył tak pięknie, że hmm... łóżko po prostu nie wytrzymało. W nocy musieli się gnieździć na kanapie i podłodze.
-Nie odstąpiłaś żadnemu swojego wyrka, co?- trąciłam ją łokciem.
-Ja? No coś ty. Ja mogę spać tylko z Niallem, a że on dziś nocował u ciebie... Miałam przynajmniej więcej miejsca.- uśmiechnęła się szeroko.
-Harry!- krzyknęłam głośno. Z kłębowiska ciał podniósł się zaczerwieniony chłopak.- Słyszałam, że odkupujesz mi łóżko.- założyłam ręce na piersi i spojrzałam na niego oskarżycielsko.
-Co? No... No, wiem.- posłał mi rozbrajający uśmiech. Nie umiem się na niego długo gniewać.
-Dobra, dość...- spod Liama i Nialla wydostał się zgrzany Zayn.- Koniec, chcę skończyć rysunek!- usiadł z powrotem za mną i wziął kolejny marker. Reszta usadowiła się na materacu lub po prostu rozłożyła się na podłodze ciężko sapiąc po mini-zapasach.
-Co rysujesz?- zainteresował się Liam zaglądając Malikowi przez ramię.
-Coś.- mruknął skupiony Zayn. Marker delikatnie łaskotał mnie w skórę.
-Zayn, a to się zmyje?- dotarło do mnie, że nawet nie wiem, czy to jest na stałe.
-Taa... Po kilku myciach nie będzie śladu.- powiedział powoli. Oderwał mazak od mojej głowy i znów wymienił kolor.- Możesz głowę trochę o tyłu?- posłusznie odchyliłam się w tył. Przymknęłam oczy przysłuchując się przekomarzaniom Hazzy i Niki. Nagle do sali wpadła Monia.
-Cześć wam! Już wiecie?- wszyscy ucichli. Zapomnieliśmy na chwilę, że to dziś. Dziś dowiemy się prawdy.
-Jeszcze nie.- odpowiedziałam. Zayn wykonał finałowe pociągnięcie i odłożył marker.
-Gotowe.- odetchnął i podał mi małe lusterko, które wcześniej skonfiskował, żebym nie podglądała, co on wyczynia na mojej czaszce.
-Wow.- miałam jakiś egzotyczny wzór kwiatowy na głowie. Cała masa kolorów, uzupełnionych czarnymi konturami. I pomyśleć, że wcześniej nie chciałam mu na to pozwolić. Teraz będzie mi szkoda to zmyć.
-Ej, ludzie, robimy fotkę, szkoda stracić taką fryzurę!- Louis wyciągnął swojego iPhone'a i wskoczył koło mnie na łóżko.- No chodźcie! Grupowe selfie!- jakimś cudem udało im się wszystkim stłoczyć wokół mnie.- I... dziwne miny!- mrugnął flesz.- Teraz uśmiech!- kolejny flesz. Przysunęliśmy się do Lou, żeby obejrzeć zdjęcia. Wyszliśmy jak totalne przygłupy. Ludzie pomyślą, że przebywamy w psychiatryku. Chociaż mimo wszystko... Widać było, jak bardzo się lubimy. Tylko El i Perrie brakowało. Zanim się obejrzeliśmy, Tomlinson wstawił fotki na Twittera.
-Jesteśmy porąbani.- stwierdziłam patrząc na zdjęcie, które wyświetliło się na moim telefonie. Po chwili każdy usadowił się wygodnie i sprawdzał swojego Twittera, na którym przybywało komentarzy.
-Ludzie!- do sali wpadła Gabrysia. Odłożyłam komórkę i odruchowo się wyprostowałam.- Ooo... Natalia. Fajna... głowa?- zaczęła oglądać moją głowę pod różnymi kątami.
-Dzięki.- Zayn wypiął dumnie pierś.
-To twoje dzieło?- osłupiała Gabi.- Masz ochotę zrobić mi graffiti w mieszkaniu?
-Nie ma sprawy.- wzruszył ramionami.
-To jakoś się zgadamy, bo to jest genialne.
-Gaba, przyszłaś po coś konkretnego?- spytałam. Rzadko kiedy wpada do mnie jak huragan.
-A tak. Mamy wyniki.- oznajmiła uroczyście. Wstrzymałam oddech i złapałam Nikę i Monię za ręce.- Nattie, mamy to. Mamy dawcę.- pisnęłam głośno, wybuchnęłam śmiechem ze szczęścia i przytuliłam mocno moje przyjaciółki.
-Który to?- zapytał uśmiechnięty szeroko Nialler.
-Liam.- odpowiedziała Gabrysia przeglądając notatki. Popatrzyliśmy na siebie z niedowierzaniem i zanim się obejrzałam, tonęłam w objęciach chłopaka. Nasi przyjaciele zaczęli głośno wiwatować.
-Dobra, spokój!- Gaba wrzasnęła na cały głos.- Natalia miała rację, zachowujecie się jak jakaś banda! Siadać wszyscy.- wraca generał Andrzejczuk.
-Więc jak to będzie wyglądało?- zapytał Liam nie rozluźniając uścisku.
-Dokładnie to chciałam wam opowiedzieć. Na początek, przez pięć dni dawca będzie miał podawane leki stymulujące podziały komórek macierzystych, które będziemy musieli pobrać. Po pięciu dniach przeprowadzamy zabieg pobrania komórek szpikowych z talerza kości biodrowej pod narkozą. Po zabiegu będziesz mógł czuć ból w miejscu pobrania szpiku, mdłości po znieczuleniu, ale na drugi dzień już cię wypuścimy ze szpitala, chociaż ty i tak pewnie będziesz chciał tu siedzieć. A Natalia w tym czasie będzie miała podawane silnie działające leki, które będą stymulowały cię do przyjęcia komórek macierzystych i szpikowych Liama. Na pewno się uczyłaś, że po prostu obniżymy ci odporność. Dla bezpieczeństwa, żebyś na nic nie zachorowała, przeniesiemy cię do innej sali i niestety, nikt nie będzie miał do ciebie wstępu. Po zabiegu Liama zaczniemy wprowadzanie jego komórek. Od razu uprzedzam, że prawdopodobnie wprowadzimy cię w śpiączkę farmakologiczną. Jesteś w ciężkim stanie i wolę nie ryzykować. Trzy doby od przyjęcia przeszczepu będą decydujące. Wtedy zobaczymy, czy przeszczep się przyjmie, czy nie. Jeśli się nie przyjmie, spróbujemy z Louisem, bo zgodność antygenów jest niewiele mniejsza od twojej, Liam. Tutaj mam dokumenty do podpisania dla was obojga. Wiecie, zgoda na zabieg i tak dalej.- wyciągnęła w naszą stronę gęsto zadrukowane kartki. Liam wczytał się w angielskie tłumaczenie swojej zgody i po chwili złożył na niej podpis. Ja wpatrywałam się w kartkę nie czytając jej. Znałam treść doskonale. Miałam to oświadczenie przed sobą tyle razy, znałam wszystkie możliwe skutki uboczne, działania, które mają być podjęte... Nareszcie.
Wzięłam od Liama długopis i zamaszyście podpisałam wykropkowane miejsce. Show must go on.

~~*~~

Pip.
Pip.
Pip.
Pip.
Pip.
"Pipanie" maszyny powoli przebijało się przez moją podświadomość wybudzając mnie z głębokiego snu. Czułam pod nosem rurkę doprowadzającą tlen, wiedziałam, że jestem podłączona do elektrokardiogramu, który monitoruje pracę serca. Czyli już jest po. Przeszczep się przyjął czy nie? Co się dzieje, czemu nikt nic nie mówi? Jak przez mgłę słyszałam jakieś szmery. Powoli, ostrożnie otwierałam oczy. Powieki znowu jak z ołowiu, to się zaczyna robić nudne! Wreszcie udało mi się przyzwyczaić wzrok do ciemności. Tylko niewielka lampka paliła się w pomieszczeniu. Z trudem dostrzegłam kontury jakichś przedmiotów. Dzięki mojej cudownej wadzie wzroku nie widziałam wyraźnie, ale gdy skupiłam intensywnie wzrok na najbliższym niezidentyfikowanym kształcie, od razu poznałam, co to jest. A raczej kto. Przy moim łóżku siedział Liam. Spał rozwalony na fotelu, cicho pochrapywał. Jedną ręką trzymał moją prawą dłoń. Skoro go wpuścili na salę... To chyba nie ma ryzyka, przeszczep się przyjął...
Ostrożnie odwróciłam głowę w prawo. Pod ścianą chyba też spało kilka osób. Chłopaki? Już nie na materacu, tylko na zwykłych krzesełkach szpitalnych. Widocznie Gaba zabroniła im robić takiego zamieszania. Ale zaraz... Kształtów jest raz, dwa... Powoli liczyłam zajęte krzesełka. Osiem. A Liam dziewiąty. Czyli są tu chłopaki... i rodzice... Osiem... czyli chyba siedzi tu też Nika i Monia. Chyba. To stamtąd dochodziły te szmery. Chrapanie przeplatane z... muzyką? Tak, to muzyka. Ktoś włączył jakąś piosenkę w telefonie. Skądś znałam te skrzypce.
Jeżeli wpuścili tu wszystkich, to na pewno nie ma ryzyka... Czyli chyba się udało... I czekają aż się obudzę. Albo wręcz przeciwnie. Nie udało się i zaraz mi to powiedzą. Liam poruszył się na krześle. Podsunął się na siedzeniu i lekko przeciągnął. Przetarł twarz jedną ręką. Nie wypuszczał mojej dłoni ze swojej.
-Liam...- szepnęłam. Nie miałam siły mówić głośniej. Chłopak znieruchomiał i przysunął się bliżej mnie.
-Nattie? Słyszysz mnie?- powoli skinęłam głową.- O Boże, tak się bałem!- delikatnie pocałował moją rękę i pogładził mnie po głowie.
-Jak długo... tu leżę?- wyszeptałam. W gardle miałam sucho, jakby ktoś nasypał tam trocin.
-Dziewięć dni.- powiedział cicho.- Po operacji wprowadzili cię w śpiączkę farmakologiczną. Były jakieś komplikacje... Nie wiem dokładnie, jakie... Gabi ci powie. Od trzech dni jesteś bez leków, dziś zamierzali cię wybudzać sztucznie, baliśmy się, że ze śpiączki farmakologicznej przeszłaś w tę zwykłą...- wyjaśniał szybko.
-Rodzice...
-Są tutaj. Siedzimy tu wszyscy.- wskazał ręką na te krzesełka.- Nattie, dziś jest Dzień Matki. To znaczy od jakichś trzech godzin. Lepszego dnia na pobudkę nie mogłaś sobie wybrać.- w odpowiedzi uścisnęłam jego rękę i delikatnie się uśmiechnęłam.
-Udało się...?- Liam odwzajemnił uśmiech.
-Wszystko się udało, kochanie. Przeszczep jak na razie nie został odrzucony. Gabi mówi, że wszystko jest jak trzeba. Jesteś zdrowa.- odetchnęłam z ulgą. Zdrowa. Jestem zdrowa. Boże, jak to pięknie brzmi... Boże, dziękuję...
Nic już nie mówiliśmy. Piosenka włączyła się od początku. Chyba ktoś miał uruchomioną opcję "repeat". Wiem... Wiem, co to za piosenka! Coldplay. "Viva La Vida", czyli z hiszpańskiego "żyj życiem". Święte słowa.
-Viva la vida.- szepnęłam do siebie przymykając oczy.- Niech żyje życie...




____________________________________________________________
Uroczyście oznajmiam, że właśnie przeczytaliście przedostatni rozdział opowiadania "Everything's gonna be all right..." :) epilog opublikuję dnia 18 września, czyli w czwartek, dokładnie siedem miesięcy po opublikowaniu pierwszego posta na tym blogu.

Ja i moja Przyjaciółka serdecznie dziękujemy za trzymanie kciuków, życzenia powodzenia itp. itd. na naszych egzaminach. Przyjaciółka zdała egzamin teoretyczny, teraz czeka ją praktyka w przyszłym tygodniu. Ja natomiast oblałam swoją praktykę. Jestem na siebie zła jak nigdy, bo spartaczyłam jazdę po łuku, która mi wychodziła ostatnio perfekcyjnie :/ nawet nie wyjechałam na miasto. Nie liczyłam, że zdam za pierwszym, ale szczerze powiedziawszy, to myślałam, że obleję na jakimś parkowaniu, podwójnej ciągłej, czy gaśnięciu silnika, który notorycznie działał mi na przekór. No, ale trudno. Kolejne podejście mam bodajże 23 września. Powkurzam jeszcze mojego instruktora :P

A teraz nadszedł czas pożegnań. Ponieważ notkę pod epilogiem zamierzam poświęcić statystykom, dzisiaj napiszę parę słów od siebie.
Nie spodziewałam się, że to tak się potoczy. Nie spodziewałam się, że zacznę pisać. Nie spodziewałam się, że zacznę pisać bloga o One Direction. A już w ogóle się nie spodziewałam, że się nie wycofam i go dokończę! Pamiętam, jak pierwszy raz usłyszałam 1D. Wakacje 2012, Chorwacja. Mój mały kuzyn, którego ciocia i wujek wychowują w rytm muzyki, często pokazywali mu różne teledyski. I jednym z jego ulubionych było "What Makes You Beautiful". Piosenka spodobała mi się bardzo, towarzyszyła mi non stop przez te dwa tygodnie w słonecznym Primośten. Po powrocie do domu ściągnęłam na telefon całą chorwacką playlistę, w tym "WMYB". Potem zwróciłam uwagę na "One Way Or Another", następnie przyszła kolej na "Kiss You" i wreszcie "Best Song Ever". W grudniu 2013 zaczęłam się nimi mocniej interesować. Gdy kiedyś wpisałam w Google "one direction" jako hasło domyślne wyskoczyło mi "one direction opowiadanie". Zaryzykowałam i stało się. Wciągnęłam się w czytanie fanfictionów. Jeden, drugi, dziesiąty, dwudziesty któryś, sześćdziesiąty, setny... Nie mam pojęcia, ile do tej pory ich przeczytałam. W lutym, a dokładniej 18 lutego 2014 wpadłam na pomysł, że sama spróbuję pisać. Domyślałam się, że pewnie zakończę go po pięciu rozdziałach albo gdy nie będę miała czasu na publikowanie kolejnych rozdziałów. Może podświadomie liczyłam, że jak mi się nie uda, to zwalę winę na przygotowania do matury? Nie wiem. Cóż, rzeczywistość bywa zaskakująca. Jak do tej pory próbowałam pisać pamiętniki, jakieś opowiadanka... Nudziłam się po kilku stronach i rzucałam to w kąt. A że mam manię kupowania zeszytów, to w moich szafkach można znaleźć około dziesięciu pozaczynanych brulionów z historyjkami, które prawdopodobnie nigdy nie zostaną ukończone. Tymczasem w pisanie tego bloga wciągnęłam się na maksa. Był to mój sposób na rozładowanie zbędnej energii, na odreagowanie po męczącym dniu w szkole, ucieczka od 500-stronowych podręczników biologii i chemii rozszerzonej. Pierwsze rozdziały są okropne i często korci mnie, żeby je poprawić, ale nie będę wprowadzała zamętu. Debiut nie musi być udany. Mój nie jest. Pisałam tego bloga przez siedem miesięcy. Podczas tworzenia opowiadania zdałam maturę z dobrym wynikiem, dostałam się na wymarzone studia, ukończyłam kurs na prawo jazdy, którego jednak nie uzyskałam podczas pisania bloga, ale wszystko jeszcze przede mną. Można powiedzieć, że to opowiadanie towarzyszyło mi przez najważniejszy i, jak do tej pory, najbardziej intensywny okres mojego życia. Bardzo zżyłam się z bohaterami tej historii, zwłaszcza z Natalią Maj. Starałam się stworzyć postacie naturalne, takie, które dałoby się spotkać w normalnym życiu, bez jakichś wydumanych problemów, historii rodem z kosmosu itd. Coś zwyczajnego, normalnego. Dużą wagę przywiązałam do wizerunku głównej postaci, jaką jest Nattie. Może dzięki przeczytaniu tylu fanfictionów wpadłam na taki, a nie inny pomysł w związku z tą osobą. Nie chciałam, żeby Nattie była kolejną anorektyczką, bulimiczką, żeby się cięła, ćpała, paliła papierosy, piła... Takich blogów jest dużo, a ja chciałam, żeby mój się od niech różnił. Natalia podczas tych 59 postów nie wypiła ani kropli alkoholu, nie zaciągnęła się papierosem, a wręcz namawiała Zayna do ograniczenia, nie wzięła narkotyków, choć przecież mogła ulec Marcinowi... Za to była chora. Znalazłam mało opowiadań, w których główna bohaterka cierpi na ciężką chorobę. Jest jeden bardzo dobry, niestety autorka zawiesiła go do października, a szkoda. Wracając do tematu... Nie chciałam też, żeby było "za prosto". Praktycznie w 90% opowiadań bohaterka mieszka w Londynie lub się do niego przeprowadza i tam spotyka 1D. Postawiłam na oryginalność. Natalia mieszka w Polsce, do Londynu trafia okazyjnie, paradoksalnie dzięki białaczce poznaje Liama, potem resztę zespołu. Wraca do Polski, a mimo to kontakt się nie urywa. Zależało mi właśnie na pokazaniu takiej przyjaźni, która mimo wielkiej odległości i ograniczeń potrafi się rozwijać, trwać. Chyba mi się udało. No i muzyka. Cała masa linków do teledysków, filmików, tekstów piosenek na YouTubie. Chciałam pokazać, jak ważna jest muzyka dla mnie. Nie ma dnia, żebym nie odsłuchała choć jednej prostej melodii. Nawet teraz ryzykuję rozładowaniem baterii, ale z telefonu odtwarzam "Summer Of 69." Bryana Adamsa. Podsumowując ten przerażający długością wywód, mimo wszelkich potknięć, błędów ortograficznych, interpunkcyjnych, zwykłych pomyłek i wielkich błędów związanych z tematem choroby (mam świadomość, że informacje tutaj są okrojone i z pewnością mają jakieś luki; internet jest pomocny, ale nie wiadomo czy wiarygodny, jeśli chodzi o metody leczenia białaczek, innych nowotworów i sposoby przeszczepów), jestem zadowolona z tego bloga. Jestem z niego bardzo zadowolona. Wyszedł prawie tak samo, jak go sobie wyobraziłam :D

Dużo ludzi pyta mnie o część drugą "Everything's gonna be all right...". Szczerze mówiąc, to nie zastanawiałam się nad tym wcześniej. Myślałam, ze zakończę epilogiem i goodbye! Teraz jednak zaczęłam się nad tym mocniej zastanawiać. Kochani, zrobimy tak: zbliża się rok akademicki. Od 1 października będę już studentką medycyny i wiem, że łatwo nie będzie. Nie mam zamiaru opuszczać "Would you know my name..." ani go zawieszać, ale też szybko nie zacznę trzeciego bloga o Harrym, bo wiem, że na początku nie dam rady. Po tym miesiącu powadzenia dwóch blogów mam świadomość, jak jest czasem ciężko się wyrobić w terminach. Dlatego teraz robię sobie przerwę. Zostanę na "Would...", będę pilnie studiowała, a pod koniec tego roku powiem wam, czy będzie druga część "Everything's gonna be all right...". Weźcie też pod uwagę, że planuję kolejne opowiadania i nie zamierzam z nich rezygnować. Ale obiecuję, że przemyślę sequel losów 1D Team ^.^

Na koniec chciałabym Wam wszystkim serdecznie podziękować. Gdyby nie Wasze komentarze, motywacja, gdyby nie blogi niektórych z Was, nie byłoby tego opowiadania. Zrezygnowałabym pewnie w połowie i usunęła "Everything's...". Jednak dzięki Waszemu wsparciu piszę i co więcej, sprawia mi to ogromną przyjemność. Nie zamierzam z tego zrezygnować. Odkryłam, że pisanie jest dla mnie zbyt ważne, żeby je zostawiać, porzucone w kącie i zakurzone. I właśnie za to bardzo, Bardzo, BARDZO:
DZIĘKUJĘ!!!

Jesteście genialnym wsparciem, kocham Was bardzo :*** <3

Jak wcześniej napisałam, pod epilogiem zajmę się bardziej statystykami niż pożegnaniami :)

Gratulacje dla Was, jeśli dotrwaliście do końca tej obszernej notki. Nawet nie myślałam, że zajmie mi to aż tyle miejsca :P
Roxanne xD

104 komentarze:

  1. O jejku, Kochana to ja Ci dziękuję <3 Masz ogromny talent a twoje opowiadanie to jedno z moich ulubionych. Na prawdę nie wierzę że to ostatni rozdział, że niedługo będzie epilog. :') Trudno będzie rozstać się z tym blogiem , ale mimo wszystko naprawdę Ci dziękuję <3
    Buziaki Weronika :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha jak pisałam to myślałam, że będę pierwsza ;P nawet strona mi się nie zaktualizowała i tak napisałam XD
      Wyprzedziłaś mnie ;)

      ~Hope

      Usuń
    2. Hah, wyścig o pierwszeństwo :D
      Weroniko, mnie też ciężko się rozstać z tym blogiem i z Wami, ale cóż... :(
      Dziękuję <3

      Usuń
  2. Wow jestem pierwsza ;P
    Super rodział. Uważam, że blog naprawdę został napisany świetnie, że idziesz w dobrym kierunku jeśli chodzi o zakończenie. To nie jest banalna historia i widać, że chciałaś w niej coś przekazać. Piszesz, że debiut nie jest wspaniały. Jak dla mnie jest świetny. Czytając bloga naprawdę widać, że jesteś osobą oczytaną.
    Już od jakiegoś czasu myślę o tym by pisać bloga i czytając Twoje opowiadania zaczęłam zastanawiać się nad tym poważniej, bo też jestem osobą, która lubi pisać.
    Opowiadania nie tylko przyjemnie się czytało, ale poprawiali mi też często humor. Dodatkowo mogłam sobie porozmawiać z wami w komentarzach (szczególnie miło wspominam książkową debatę ;)). Szkoda, że was ludzie nie znam ;P
    Dziękuję za blog. Będę czekać na epilog <3

    ~Hope

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow... po prostu... WoW *.*
      Dziękuję ci bardzo za te miłe słowa ^^
      Taak, książkowa debata była the best of! :P jeśli naprawdę lubisz pisanie, to jasne, twórz swoje opowiadanie :) a jak zaczniesz, to od razu przyślij mi link ;D
      Dziękuję <3

      Usuń
    2. Mam jednak obawy podobne do tych, o których pisałaś (że nie będę się wyrabiać lub po jakimś czasie to rzucę). Mam pomysł i lekki zarys, ale nie wiem czy plan jest dobry, a przyznam się, że pracuję także nad innym swoim tekstem i już na to mam mało czasu

      ~Hope

      Usuń
    3. Nie denerwuj się... Co szkodzi spróbować? :) Skończ to, co zaczęłaś i zacznij realizować swój pomysł ^^

      Usuń
    4. Hahaha ale ja próbuję napisać książkę XD

      ~Hope

      Usuń
    5. Aaa, to pisz, pisz! Jak wydasz, chcę dostać egzemplarz specjalny z dedykacją ;) :***

      Usuń
    6. Hahaha dostaniesz na 100%

      ~Hope

      Usuń
    7. To ja dziękuję, że zgłaszasz się na ochotnika XD

      ~Hope

      Usuń
    8. Jak obie wydacie książki, to ja też chcę po jednej!
      Będzie szturm na Empik :3
      książkowa debata... W którym to było rozdziale? Chyba muszę tam coś dorzucić :D
      ~Anon

      Usuń
    9. Ty Anon też ! <3
      Ale super, że tak we mnie wierzycie ;) Szczególnie, że jeszcze nie przeczytałyście, żadnego z moich tekstów XD

      ~Hope

      Usuń
    10. Pewnie, że wierzymy! :*
      Szturm na Empik, wchodzę w to! :D

      Usuń
    11. Hahaha ale coś za coś XD jak wy wydacie książki, to też chcę dedykację ;p

      Usuń
  3. Tak w ogóle to dzięki, za ponowne umieszczenie "Moments" <3
    I za "Fireproof" !!! :D
    Zapomniałam o urodzinach Niallera ;( a miałam sobie kupić kebaba ;( ;P
    (Mam dziś przypływ weny, który ujawniam nawet w liczbie komentarzy XDD)

    ~Hope

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nmzc, kochana :*
      Ha, właśnie widzę, już trzeci kom od ciebie ;P i fajnie ^.^

      Usuń
  4. nieeeeee to się nie dzieje na prawdę ;'(
    Myślałam że lepiej przyjme ostatni rozdział szczególnie że będę Cię męczyć 2 częścią tak jak do tej pory..
    Ale nie mogę
    Ten tatuaż Nialla Fireproof przy której codziennie szłam i wracałam do szkoły która nie dość że była związana z 1D to jeszcze z Tobą bo to dzięki tobie się o niej dowiedziałam
    Pamiętasz jak miałam chwilowe załamanie szkoła wyśmiewaniem itp. a Ty przysłałaś mi część tesktu z Diany. Ustawiłam sobie to jako dzwonek teraz zawsze jak ktoś do mnie dzwoni myślę o Tobie.. Twoje opowiadanie wprowadziło do mojego życia sporo łez szczęścia miłości
    nie wyobrażam sobie życia bez niego

    Nie wiem jak ja żyłam bez Ciebie i Twojego bloga ale to czuje że jesteś osoba która mnie wysłucha doradzi nie dogryzie z mojej głupoty bo jestem młodsza ...

    Siędze zalana łzami pewnie gdybym się malowała orzypominałabym kogoś z horroru postrach dnia i nocy

    mimo że wiedziałam że Natie wyzdrowieje to jestem tak samo zachwycona przerażona z nadmiaru wszytskich emocji

    Wiem że wielokrotnie powtarzałaś mi że to sie kiedyś skończy ale teraz to moje serduszko przypomina żywą ranę


    Sądze że jeszcze nigdy nie cieszyłam się na koniec roku będe czekać
    czytać wszystkie opowiadania i wyczekiwać pierwszej książki

    Mój mózg przypomina teraz morze a moje oczy twarz to wodospad wiec nie jestem wstanie nic więcej napisaç

    Jestem cholernie dumna że mogłam czytać to opowiadanie
    Bedzie miało szczególne miejsce w moim sercu

    Kocham
    @sweet9893

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeeej @sweet9893... Bardzo mocne słowa. Naprwdę się wzruszyłam...
      Pamiętaj dziewczyno, że zawsze znajdą się ludzie, którzy będą Cię wspierać ;)

      ~ Buziaki ;* Hope

      Usuń
    2. A oto komentarz, który wywołał moje szczere łzy przeplatane z uśmiechem :*
      I co ja mam ci teraz odpisać...? Chyba tylko mogę podziękować za te wspaniałe słowa... Pamiętaj, nikt nie ma prawa cię wyśmiewać. Jesteś wyjątkowa, jak każdy, tylko na swój sposób :* Wiesz co? Jak masz doła i słuchasz "Diany", to wyobraź sobie, że zamiast "Diana" chłopaki śpiewają twoje imię :P mnie to zawsze rozśmiesza i poprawia mi humor ^^
      Zawsze, kiedy tylko chcesz, to pisz do mnie na Twittera ;) może nie odpowiem od razu, ale postaram się to zrobić jak najszybciej :*
      Dziękuję <3

      Usuń
    3. Hahaha też tak robię z "Dianą" XD najbardziej rozbrajający jest to, że moje imię pasuje na zamiennik ;P

      ~Hope

      Usuń
    4. Roxanne... Jest taka możliwość, że dobrze zgaduję jak masz na imię... I jeśli mam rację, to jestem Twoją imienniczką XD

      ~Hope

      Usuń
    5. Hmm... Już dawno bym sobie z Tobą popisała o pomysłach, muzyce, itd., ale Twittera nie mam

      ~Hope

      Usuń
    6. Czyżbyś też miała na imię Natalia? ^.^
      Jak nie Twitter, to może Ask? Ja zastanawiam się nad założeniem GG, bo nie mam, więc byłaby kolejna forma utrzymania kontaktu... :)

      Usuń
    7. Właśnie do Ciebie piszę, ale nie na Asku.
      I nie chodzi mi o komentarz... ;P

      ~Hope

      Usuń
    8. Chyyyba nie wiem, co masz na myśli... Chodzi o e-mail? :)

      Usuń
    9. Hahaha tajemnicza Hope ;P
      Tak, miałam na myśli maila, ale to już wiesz XD

      ~Hope

      Usuń
  5. Nie mogę już uwierzyć, że to ff zbliża się do końca.
    Jest to jedyne normalne ff,gdzie nie robią "tego" co drugi rozdział, bądź w każdym.
    Ty nadałaś temu fanfiction nowy wymiar.
    Napisałaś przyzwoite, uczące czegoś i bardzo ciekawe opowiadanie.
    Podczas tego opowiadania zdażyło mi się kilka razy płakać. Co jest najdziwniejsze pod koniec tego rozdziału miałam łzy w oczach, ale nie płakałam... (xD) Pamiętam jak kiedyś napisałam, że morzę to Liam ją uratuje i tak się stało. Zrobiło mi się miło, chociaż pewnie zapomniałaś o tym komentarzu.(xD) 1DTeam w szpitalu? Nawet tam nie potrafili się opanować... xD
    Mogłabyś napisać w epilogu co się stało z tą dziewczynką Dorotą , której chłopaki zdecydowali się ufundowali protezę? Bardzo mnie to ciekawi. Kiedy Nattie poprosiła Liama,żeby zbliżył materac myślałąm, że wepchnie się jej do łóżka. xD
    Nie tylko dla Ciebie to opowiadanie ma duże znaczenie, dla mnie też jest bardzo ważne. Mam trochę wspólnego z główną bohaterką. Wiele mnie też nauczyłaś, najważniejszą rzeczą było, to że co by się nie działo trzeba być silnym. Dzieki tobie pokochałam też piosenkę chłopaków "Strong". (Nie wiem co napiszę w Epilogu, skoro tutaj tak się rozpisałam.xD)
    Teraz trochę z innej beczki. Szkoda, że Ci się nie udało zdać. Nie martw się następnym razem na pewno będzie lepiej. :)
    Miłego wieczoru. :* (@Tyksa1993)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, nieee, Liam raczej by jej nie wskoczył do łóżka... Przynajmniej w tym ff :P
      Hmm, myślę, że mogłabym w kilku słowach wyjaśnić, co stało się z niektórymi postaciami... Nawet mam już pomysł ^.^
      A z tym egzaminem, to się nie przejmuję... Mało kto zdaje za pierwszym razem. Szkoda tylko, że taki błąd, ale co tam ;) Masz rację, następnym razem musi być lepiej, zrobię wszystko, żeby zaliczyć łuk i wyjechać z tego powalonego placu manewrowego, nawet jeśli będę musiała ukraść auto xD
      Dziękuję <3

      Usuń
  6. Matko piękny rozdział naprawdy,dziękuje ci że pozwoliłaś Natali żyć,nie chcę zbytnio pisać na temat rozdziału bo bym musiała się powtarzać :)Kiedy Liam powiedział do Natie "kochanie" takie szczere to uznałam to za bardzo romantyczne wiem może i głupota ale szczerze to ja bym wszystkoać zrobiła gdyby ktoś powiedział mi takie szczere słowa:-)Chcę ci podziękować jeszcze że zaczęlaś pisać wogóle ten blog za to że starałaś się jak mogłaś by był taki jaki teraz jest czyli wspaniały orgnalny i wogóle bo ja też czytałam pełno blogów i masz racje większości odnoszą sie do cięć itp a podobnego no nie dosłownie ale też była chora ale ta dziewczyna zmarła było piękne to opowiadanie noi zaczełam w tedy płakać przy twoim blogu też były takie momenty dlatego uznaje twój blog do krotkiej mojej listy ulubionych a są tylko dwa i to z twoim na would..zobaczymy jak to będzie Dziękuję i Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chciałabym, że ktoś naprawdę wyjątkowy kiedyś powiedział mi takie szczere i romantyczne słowa *.*
      Moje blogi twoimi ulubionymi... awww :***
      Dziękuję <3

      Usuń
  7. UWAGA MAM WENĘ, COŚ CZUJE, ŻE SIĘ ROZPISZĘ XDD
    A więc... Ach sorry :D
    Nie zaczyna się zdania od więc- jak to powiedział Hazza ;]
    Ten rozdział... nie wiem czym bardziej jestem podekscytowana- notatką (tak, przeczytałam całą O.o) czy rozdziałem :33
    Oczywiście z tych wszystkich opisów dotyczących całej choroby i leczenia nie zrozumiałam nic ale shhhh xD Jesteś taka mądra... cały czas mi tym imponujesz
    Tak mnie to wszystko wzruszyło...Ohhh no te wszystkie akcji..no w ogóle *_________*
    Na początku:
    "-A ludzik na deskorolce? Obrażasz Louisa Juniora!- oburzył się Tommo.
    -Louisa Juniora?- osłupiałam. Tomlinson skinął głową. Okeeej..."
    CZY TY WIESZ JAK MNIE PRZESTRASZYŁAŚ, ŻE LOUIS ZOSTANIE OJCEM?!?! XDD Na serio... w pierwszej sekundzie wytrzeszczyłam oczy i takie 'cooo' xdd

    Rzecz kolejna... nowa piosenka *-* Chłopaki tak idealnie trafili o tym wątku z nie poddawaniem się i wygrywaniem! :")) Nattie rzeczywiście wygrała i nigdy się nie podddawała... no powinno być w odwrotnej kolejności, ale mniejsza xD
    Teraz gdy tylko będę słuchać tą piosenkę kojarzyć mi się bedzie z Tobą i całym Twoim cudownym opowiadaniem (które jeszcze kiedyś zadebiutuje!!!)

    Po któreś tam... NIE pozwalam na epilog -.- CO JA BĘDĘ ROBIĆ JAK NIE CZEKAĆ OD WEEKENDU DO ŚRODKA TYGODNIA, JAK NIE CZEKAĆ NA KOLEJNE ROZDZIAŁY OPOWIADANIA, KTÓRE STAŁO SIĘ MOIM ŻYCIEM?! Zastanawiam się też jak będzie on wyglądał....hmhhh czyżby perspektywa kilku lat do przodu?? ;33 Chociaż Ty mnie już niczym nie zaskoczysz ♥

    Po... mniejsza..
    Szczerze Ci powiem, że nie spodziewałam się takiej końcówki. Znaczy tak...MIAŁAM NADZIEJĘ, że wszystko przebiegnie w tak pozytywny sposób, aczkolwiek.... no nie wiem... byłam wręcz pewna, że albo Nattie albo dawca umrze. Nie pytaj mnie dlaczego, z chemii i biologii jestem kompletną idiotką, no ale ...no Ten... właśnie... xD

    Po...
    Nieważne xD To było takie... kochane (?) jak Zayn rysował Nattie tę fryzurę :3 Bosh... oni pozostawali z nią do końca... zawsze ją wspierali... A teraz jeszcze to *-* Masz tyle kreatywności... dziewczyno... dla Ciebie to ja bym orientację zmieniła xDDD
    ( ale nie, pod koniec miałam o Tobie, więc jeszcze się pomęczysz xDDD )

    Pozwolę sobie napomnieć ostatni rozdział Zakładam na Zayna i Perrie choć echem... mam cichą nadzieję na Nattie i Liama....boo jakoś ich najmniej ich sobie wyobrażam w....no ten... właśnie O.o A że już mnie znasz to wiesz, że kocham komplikacje i najmniej spodziewane momenty i akcje xDD

    A tak jeszcze powracając do ten nocy Liama i Nattie ( jak to brzmi O.o ) to zabiję Cię z dwóch powodów:
    1. Pytanie Liama "gdzie jest łazienka?" NO WIESZ CO?! MIAŁAM SZCZERĄ NADZIEJĘ NA ODPOWIEDŹ "Nie ma łazienki, przebierasz się tu"<--- to było minimum xDDD wiesz... jeszcze potem mogło być coś w stylu" Ahhh sama również jestem chora a będę potrzebowała się przebrać... "A przy Liamie to wątpię, żeby się powstrzymał więc i może rozebrać xDD
    A po drugie... w sensie drugi podpunkt xDD To sorry jak on powiedział że to za wysoko, to dlaczego nie spali na jednym łóżku ja się pytam?!?! ;-;




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CZESC DRUGA BO SIE NIE ZMIEŚCIŁA:

      sRATATATA PRZECHODZĄC DO CZĘŚCI...NOTATKOWEJ XDD nie wiem od czego zacząć...
      Po pierwsze...pogratuluj koleżance zdania... a Ty się nie martw ja zapewne zdam za jaimś 69 razem więc... będziemy w tym razem... :))

      Po drugie i chyba najważniejsze...... NAWET NIE WIESZ JAK CHOLERNIE DUMNA JESTEM, ŻE MOJA PISARKA/ SIOSTRZYCZKA/ CZYTELNICZKA/ BLOGERKA/MÓJ IDEAŁ DOSTAŁ SIĘ NA MEDYCYNĘ... <echem nie wiem, czy gdzieś pisałaś, że to medycyna ale po opowiadaniu, notatce oraz biol-chemie wnioskuję iż tak właśnie jest.
      Jutro zapewne cała rodzina dowie się jaką mam zdolną siostrzyczkę ♥

      I teraz tak ... POD MOJĄ GROŹBĄ MASZ KONTYNUOWAĆ TO OPOWIADANIE ALBO PRZYNAJMNIEJ PISAĆ NOWE!!!
      Wiem, że będzie tak samo wspaniałe jak to, albo i lepsze ( o ile takie może być)
      Aczkolweik.... Tak, wiem w sumie nie za bardzo obchodzą Cię moje słowa xDD ALE MOŻE KIEDYŚ JAK JUŻ BĘDZIESZ UDZIELAŁA MILIONÓW WYWIADÓW, PODPISYWAŁA KSIĄŻKI ITP MOŻE PRZYPOMNIESZ SOBIE NIEJAKĄ NICOLE I JEJ SŁOWA, ŻE KIEDYŚ BĘDZIESZ SŁAWNA.. To nie ma sensu co napisałam..ok ;-;
      No ale koniecznie przed tą całą falą sławy muszę Cię spotkać i przytulić i powiedzieć jak wspaniała jesteś... no i może wyskrobac jakiś autograf ;**

      Uh... chyba to wszystko... :((( Mam nadzieję, że nie zasnęłaś heheh #suchyżart.

      Usuń
    2. Nicole... o Jezu... dobra, przyznam się, że przy twoim komentarzu ryczałam jak bóbr, a że zaraz potem szłam spać, to poduszka była wilgotna od łez szczęścia plus zasypiałam z wielkim, gigantycznym uśmiechem na twarzy :D teraz, gdy przed pisaniem odpowiedzi jeszcze raz przeczytałam twoje komy, to znowu miałam wrażenie, że zaraz zaleję klawiaturę...
      A więc... cholera, nie zaczyna się od "a więc" (znikaj, Harry :P ), odnosząc się do twoich przemyśleń:
      Informacje o chorobie itp są z internetu lub moich podręczników, więc jakoś specjalnie mądra nie jestem :P ale tak, potwierdzam, dostałam się na medycynę na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie ^^ ale się szykuje ostra jazda! xD
      Hehe, Lou ojcem... Moooże jeszcze nie teraz... Ale w następnej części? Kto wie ;)
      Nie byłabym sobą, gdybym nie wplotła "Fireproof" w akcję :P słucham tej piosenki od momentu ściągnięcia, czyli leci w telefonie lub laptopie jakieś sto razy dzienn... nie, no bez jaj, ona leci non stop. W każdym bądź razie, tekst znam już prawie na pamięć i cóż, pasował idealnie ^^ musiał tu wylądować :))
      Hmm, a propos nocy Liama i Nattie... Wiesz, jakoś nie miałam potrzeby wplataniu tutaj "tych" wątków... Może dlatego, że kompletnie nie umiem ich pisać, nigdy nie próbowałam itp itd... Chociaż nie tylko ty się rozczarowałaś xD chyba wszyscy liczyli na jakieś pikantne szczegóły >;-)
      Nie potrafiłam uśmiercić Nattie. Miałam kilka propozycji, jakaś śpiączka, reanimacja czy inne tragedie, ale po prostu nie potrafiłam doprowadzić do śmierci. Nie chciałam, żeby tak wyglądało. Jak sam tytuł mówi: everything's gonna be ALL RIGHT, sooo... :D
      Haha, za 69 razem na pewno zdam xD Hazz weźmie mnie pod swoją opiekę :P
      O cholera... "pod moją groźbą"... Już się zabieram za pisanie! O.o a tak na serio, to nowe opowiadanie już jest pisane... tylko jakoś mi nie idzie kolejny rozdział, ale wyrobię się na dziś, choćby nie wiem co! xD
      Eee... ale ja nie spodziewam się jakiejś sławy... ALE jeżeli masz rację... to nie martw się, wspomnę o Tobie na pewno, bo jesteś jedną z osób, które mnie zmotywowały do pisania i zdecydowanie zasługujesz na dedykację, siostrzyczko :***
      No, to chyba zakończymy standardowo...
      DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ <3 <3 <3

      Usuń
    3. Tak, też myślałam że tu na zawał zejdę przez myśl, że Lou będzie ojcem. Rany Boskie...
      I ktoś spróbuje mi tu stwierdzić, że ten blog adrenaliny nie dostarcza...
      Wyśmieję.

      Usuń
    4. Haha, czytając wasze opinie można by pomyśleć, że ten blog to roller coaster :P

      Usuń
  8. Powiedz mi dziewczyno kiedy minęło te 7 miesięcy??
    Bardzo się cieszę że będzie 2 część. :D
    A wracając do rozdziału to wyszedł ci zajebiście!
    Nareszcie Natty będzie szczęśliwa! Jest zdrowa! Wreszcie ułoży sobie życie z Liamem!
    Ale jestem szczęśliwa! Ale z drugiej strony to nie bardzo bo to już koniec :(
    Proszę żebyś szybko wróciła po "wakacjach". ;)
    Kocham :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie wiem, kiedy to zleciało O.o jakoś kompletnie tego nie zauważyłam, jakby dzień, kiedy zaczynałam pisać i zasłaniałam kompa podręcznikiem od biologii, żeby było, że się uczę, był wczoraj ;)
      Postaram się wrócić jak najszybciej, ale wydaje mi się, że minimum dwa miesiące sobie poczekacie :/
      Dziękuję :* <3

      Usuń
  9. Popłakałam się :D Cudowny rozdział...Proszę Cię zRób drugą. część.Jestem od tego opowiadania uzależniona, codziennie patrzę czy nie ma kolejnego,a jak nie ma to wtedy czytam je od początku do końca..Naprawdę masz talent. :) Ten rozdział jest jednym z moich ulubionych, ponieważ Nattie zdrowieje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awww... naprawdę czytałaś to po kilka razy? ^^
      Dziękuję <3

      Usuń
    2. Naprawdę :3 Chyba jakoś ze 3 razy xdddd

      Usuń
    3. WoW ^^ no, nie spodziewałam się...
      W takim razie jeszcze raz dzięki :***

      Usuń
  10. Jezu... to było takie piękne, że aż tonę we łzach. Chyba pożyczę od Agnieszki ten kajak, o którym wspominała bo jak tak dalej będę płakała to będę mieć w domu powódź. Serio. Jeszcze tylko epilog i koniec, nadal nie mogę w to uwierzyć jak to zleciało, a emocje z każdym rozdziałem rosły. To opowiadanie wiele mi uświadomiło o życiu za co jestem ci bardzo wdzięczna. Jesteś wspaniałą i mega inteligentną osobą Roxanne, chciałabym cię poznać.
    Chłopcy w tym rozdziale przeszli samych siebie, naprawdę zrobili wiele i nie tylko dla Natalii, ale również dla innych.
    Nawet urządzili w szpitalu "obozowisko" żeby być przy niej <3 to takie kochane z ich strony, że chociaż na chwilę przy nich mogła oderwać się od rzeczywistości i zapomnieć o chorobie.
    Napisali dla niej piosenkę, wow shjadfjfhvgenbrbjkr!!!! Oczywiście idealnie pasowała do sytuacji.
    Biedna Dorota ;/ może jednak znajdzie się jakaś inna metoda leczenia, aby uratować jej nogę. Wspomnij o niej w epilogu jakbyś mogła bo chciałabym dowiedzieć się co się z nią później stało. To naprawdę wspaniałe ze strony chłopaków, że bez żadnego wahania zgodzili się jej pomóc. Oni naprawdę mają ogromne serca <3.
    Śmiać mi się chciało jak Liam wypychał z sali chłopaków, a Lou i Harry musieli dołożyć swoje trzy grosze. Brudne myśli panowie ^^.
    Jak Nattie powiedziała do Liama żeby się przysunął to myślałam, że położy się koło niej na łóżku (pewnie połowa czytelników też miała taką nadzieję) no, ale trudno i tak było dużo Lattie moments <3.
    Zayn nawet zafundował Natalii nową fryzurkę to musiał być super rysunek. Znając jego zdolności i talent na pewno tak musiało być.
    Liam został dawcą (przeczuwałam, że to będzie właśnie on). Tak jak obiecał nie pozwolił jej umrzeć :) Aż Łzy szczęścia popłynęły mi po policzkach jak Gabi powiedziała, że jest dawca. Cieszę się, że właśnie tak pozytywnie zakończyłaś ten rozdział, Nattie się obudziła i powoli będzie stawać na nogi.
    Nie przejmuj się, że nie udało się zdać za pierwszym podejściem, drugim razem na pewno będzie lepiej i zdasz :) Pogratuluj koleżance zdanej teorii.
    Muszę przyznać, że strasznie zżyłam się z tym blogiem, ale również i z tobą. Napisałaś tyle rozdziałów i nawet matura cię nie powstrzymała xD zdałaś ją z dobrym wynikiem, dostałaś się na medycynę wow... jestem z ciebie dumna Roxanne <3. Nie wiem czemu, ale czuję jakbyś była moją siostrą, naprawdę :) aż nie wiem co jeszcze napisać... jesteś po prostu wspaniała.
    Czekam na epilog i ryczę bo to już kooonieeec ;/.
    ~Caroline.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba też zaraz napiszę do Agnieszki, żeby pożyczyła ten kajak, bo mój pokój zacznie zaraz przypominać akwarium :)
      Ja też chciałabym cię poznać, Caroline! :* twoje komentarze zawsze poprawiały mi humor i wywoływały uśmiech na twarzy ^.^
      Nie wyobrażałam sobie innego zakończenia, jak tylko happy endu :D jak pisałam do Nicole wyżej: nie miałam serca, żeby uśmiercić Nattie, po prostu nie mogłam.
      A egzaminem już się nie przejmuję... Chociaż przyznaję, po wyjściu z WORD-u wyklinałam instruktora i swoją głupotę, która kazała mi tak kręcić kierownicą xD ale już ochłonęłam :P
      Końcówka twojego koma zwaliła mnie z nóg... Nie mam pojęcia, co odpisać, brak mi słów... W takim razie tylko tyle:
      DZIĘKUJĘ :*** love you <3

      Usuń
    2. Dobrze wiedzieć, że moje komentarze poprawiały ci humor :-D.
      Masz zbyt miękkie serce aby uśmiercić Nattie i wiedziałam, że nie będziesz do tego zdolna.
      Na moim pierwszym podejściu na praktycznym egzaminie pewnie nie będę lepsza, a znając życie to polegne już na placu. Pozdro dla mnie haha.
      Pewnie już to pisałam, ale strasznie będzie mi brakowało tej dawki muzyki jaką zawsze serwowałaś w rozdziałach :|.
      Musimy się spotkać i urządzić jakiś zlot fanów Roxanne. Tak to świetny pomysł.
      ~Caroline.

      Usuń
    3. Zlot fanów Roxanne... O.O rany, ale to fajnie wygląda ;D w życiu bym nie pomyślała, że coś takiego przeczytam ^^

      Usuń
  11. To opowiadanie jest nieziemskie. Nie mogę uwierzyć, że został jeszcze epilog. Liczę na to, że doczekam się drugiej części. Masz wielki talent do pisania. Mam nadzieję, że nie przestaniesz pisać. Rozdział jest genialny. W końcu udało się znaleźć dawcę. Wzruszyłam się czytając ten rozdział. Roxanne jesteś wielka <3
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee, nie jestem wielka. 172 centymetry wzrostu to nie tak dużo :P dobra, żartuję ;D
      Dziękuję ci bardzo <3 :*

      Usuń
    2. I ty mówisz, że nie jesteś wielka? To ja się mogę schować z moim 1.55, ale jak to mówią małe jest do kochania, a duże do wieszania firanek hehe ;-) (oczywiście bez obrazy :-)).
      ~Caroline.

      Usuń
    3. Hahahahaha, dobre! :D :D :D spoko, w sumie masz rację :P

      Usuń
  12. Nareszcie Nattie zdrowa,tak się cieszę ! Tak przypuszczałam że to właśnie Liam będzie dawcą, nie pomyliłam się. Przykro mi sie zrobiło jak przeczytałam, że rysował jej na głowie bo straciła włosy :/ Nattie jest niewiarygodnie silna ! Podziwiam ją. Końcówka rozdziały była wspaniała :*
    Pogratuluj koleżance, zdania ;) A za Cb bedę trzymać kciuki ( jeszcze bardziej niż ostatnio ) :)
    Kurcze... nie chce żeby ten blog się tak szybko kończył. Rozumiem koniec musi nadejść, ale tak szybko ?! Mi tez się wydaje, że dopiero co go zaczęłam czytać, komentować i wgl a tu już epilog ?! To jest niewiarygodne jak to opowiadanie mnie pochłonęło. Stworzyłaś coś pięknego. i jestem zadowolona, że mogłam Cię wspierać i motywować w tym :) Wiem , że jeszcze bedzie ostatni rozdział( epilog ) ale dziekuje Ci juz teraz za.. łzy ( nie ważne czy szczęścia, smutku czy wzruszenia), za uśmiech ( który wywoływałaś piszac coś zabawnego), za poprawę humoru ( często się zdarzało), ogólnie za wszystkie emocje jakie mi towarzyszyły czytając Twoje opowiadanie. Chciałabym Cie kiedyś spotkać i porozmawiac już nie przez Aska :)
    Jak bedziesz gotowa to zaczniesz pisać druga część a my bedziemy Cie wspierać jak było do tej pory. Ok, przemyśl.. a my możemy jedynie czekać :p
    Szczerze? Nie wiem co tu jeszcze ująć, po prostu brakło mi słów. Myśle, że najlepiej będzie jesli koniec tego opowiadanie połaczysz wszystkie moje komentarze do tej pory i wyjdzie cała SZCZERA opinia na temat tego bloga. Nie chce się powtarzać, tym razem dlatego, jakby Ci się chciało to poczytaj wszystkie moje komentarze i zrozumiesz dlaczego tego bloga uważam za Najlepszego ! :* Z kilkudziesięciu komentarzy wyjdzie jeden opisujący całe to cudowne opowiadanie ( a przynajmniej powinno xD ).
    Cóż.. teraz pozostaje nam czekać na epilog i przerzucić się na drugie arcydzieło" Would.." :*
    Pozdrawiam i Całuję..
    Gaba :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow te wszystkie komentarze pokazują, jak coś takiego jak blog, jak jeden zespół potrafi zgrać ludzi. Roxanne pisze, my czekamy, czytamy i komentujemy... I tak jakoś po części wygląda jakbyśmy się choć trochę znały :D też chciałabym się spotkać i porozmawiać :) nie tylko z Rox, ale i z wami wszystkimi ;)

      ~Hope

      Usuń
    2. Nie no, nie mogę, straszny mięczak ze mnie. Znowu płaczę... *o*
      Wiem, co czujesz, mnie też bardzo szybko ten czas zleciał... nie wiem, kiedy minęło te 7 miesięcy... O.o
      Połączyłam twoje komentarze i wyszło coś... absolutnie wspaniałego, za co ci bardzo serdecznie DZIĘKUJĘ :*** kocham <3

      PS: Hope, masz rację. W życiu nie myślałam, że będę miała tylu czytelników, że uda się z nimi tak fajnie pogadać itp itd... Musimy kiedyś się wszyscy spotkać. One Direction, sprężać się! Liam, Harry, Zayn, Louis, Nialler, tej chwili wsiadacie w samolot i robimy wielki meeting 1D Team na stadionie narodowym! :D Gigantyczny koncert dla wszystkich fanów, na którym będziemy mogły się spotkać, pogadać, pośpiewać, potańczyć, powariować... Ogólnie, wielka directionerska impreza ^^ :D ^.^

      ...i teraz takie marzenie, żeby ten apel miał siłę przebicia, jak Nattie xD

      Usuń
    3. Hahaha to by było fajne ^^
      W sumie to my wszystkie tworzymy taki 1D Team, tylko bez chłopców ;P

      ~Hope

      Usuń
    4. Ejj świetne to by było :3 Trzeba by było znaleźć jakiś miasto pomiędzy naszymi :) W sumie wszystkie są daleko od mojego ( Ja mieszkam troche dalej niż Solina, kojarzycie moze? ) :D także troche daleko nawet do Warsaw ;)
      Gaba :*

      Usuń
    5. Na Narodowym?
      No Roxanneeeeee ;c
      a ja spod Wrocławia ;_____;
      to jest, bagatela... Jakieś 400 kilometrów.
      A do Lublina jeszcze dalej >.<
      miłej zabawy! :D

      Usuń
    6. To wymierzmy odległość, żeby było mniej więcej tyle samo km od każdej z nas :P wyjdzie w jakimś szczerym polu, ale ile miejsca na koncert xD

      Usuń
    7. Byłoby idealnie, gdyby mozna by było gdzieś sprzęt podłączyć. Na takim pustowkiu do drzewa przypniemy czy jak? xD
      Gaba :*

      Usuń
    8. Albo Starbucks XD bo tam chodzili Nattie i Liam na początku znajomości ^^

      Usuń
  13. Wy tu gadu gadu, a Aga sobie pływa w kajaku. Normalnie tonę sobie we łzach, ale i tak dam radę skomentować <3. Ogłaszam, że otwieram wypożyczalnie kajaków haha.
    Rozdział jest po prostu wow... Niesamowity. Nattie nareszcie zdrowieje i o to chodziło. Moje przeczucia również się sprawdziły i dawcą został właśnie Liam bo z tego co wiem niektórzy obstawiali też Danielle.
    Dobrze, że przyjechali aby wspierać Natalie w najtrudniejszych chwilach, a ten biwak jaki urządzili sobie w jej sali totalnie mnie rozwalił. To było wspaniałomyślne. Brawo chłopcy normalnie strzał w dziesiątkę.
    Piosenka, którą dla niej napisali była idealna i pasowała do sytuacji :-).
    Ale to co zrobili dla Doroty było takie wspaniałe z ich strony i mam nadzieję, że wspomnisz o niej w epilogu.
    Lattie <3 awww Liam uratował Natalii życie tak jak powiedział na lotnisku, że nie pozwoli jej odejść i dotrzymał obietnicy.
    Kolejne naiwna, która myślała, że Liam położy się koło Nattie na łóżku heh. Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło. Natalia będzie żyć i nareszcie będzie szczęśliwa, a co najważniejsze z Liamem <3. Pamiętaj czekamy na małe Payniątka.
    Haha Hazza musi odkupić Nattie łóżko bo zachciało im się skakać. Oni są pozytywnie rąbnięci ;-).
    Wykorzystałam zapas chusteczek, który miał być na epilog i muszę znowu się zaopatrzyć w nowe pudełko.
    Tyle osiagnęłaś podczas pisania tego bloga. Zdana matura, zaczełaś kurs na prawko, dostalaś się na studia medyczne gratuluję Roxanne a i jeszcze stworzyłaś cudo nie opowiadanie. Wyciskacz łez ale i tak cudo <3. Również chciałabym cię poznać.
    Co do egzaminu to może za drugim razem pójdzie ci lepiej. Będę trzymać kciuki. Ja już na szczęście mam swój za sobą i powiem szczerze podeszłam do niego stranie na luzie do tej pory nie wiem jak to zrobiłam żeby za pierwszym razem zdać. Cud nad wisłą.
    Będę czekać na epilog i beczeć razem z Caroline bo to koniec. Fajnie gdyby była druga część.
    Agnieszka ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha ja obstawiałam Dan, bo Liam wydawał mi się zbyt przewidywalny XD a ten blog nie jest jak wszystkie i stwierdziłam, że pewnie dawcą zostanie ktoś inny. Hahaha ale też skoro blog jest wyjątkowy, to Liam był tak przewidywalny, że aż nieprzewidywalny ;P to był dobry krok ;) Cieszę się, źe to on mógł ją uratować :)

      ~Hope

      Usuń
    2. Zapisuję się do wypożyczalni kajaków! ;) a, i od razu proszę o status stałego klienta, bo to, co się dzieje u mnie po przeczytaniu tego koma, to jakaś klęska żywiołowa!
      Kolejna osoba prosi o wyjaśnienie sytuacji Dorotki- nie ma sprawy, ujmę ją w epilogu :)
      Mam nadzieję, że wszystkie moje emocje po przeczytaniu komentarza, zostaną zawarte w tym jednym słówku: DZIĘKUJĘ <3 <3 <3

      Usuń
    3. Ok, najlepiej wyrobię ci kartę stałego klienta i po kłopocie :D.
      Fajnie, że napiszesz co się stało z Dorotą bo strasznie mnie ciekawi czy jednak musieli jej amputować nogę, a może zastosowali inne leczenie.
      Nie masz za co dziękować bo ja to powinnam zrobić nawet nie wiesz ile rzeczy sobie uświadomiłam czytając tego bloga. Zdałam sobie sprawę jak ważnym darem jest życie i żeby się nim cieszyć mimo wszystko.
      Jesteś wspaniałą osobą i tak trzymaj <3.
      A i jak zdasz już to prawko to zakoś kiedyś rodzicom samochód i przyjedź do mnie do Francji hahah tylko weź Caroline po drodze bo się biedna obrazi.
      Agnieszka :D.

      Usuń
    4. A ja i tak będę ci dziękowała za te słowa :P
      Spoko, zabieram tacie auto i jadę :D Caroline, zabieram cię ze sobą, zacznij się już pakować! xD

      Usuń
  14. Dziś króciutko. Długo będzie przy epilogu...
    Kurwa. Dopiero do mnie doszło że to już koniec..;(( bede czytała would. I kazde twoje kolejne opowiadanie... Jeju.. Kocham cie za to opowiadanie. Za przeszczep.. Za to że sie udało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czekam na obszerny kom przy epilogu ;)
      Dziękuuuję <3

      Usuń
  15. Tego bloga znalazłam 4 dni temu przeczytałam już wszystkie rozdziały licząc i ten a teraz się okazuje że to koniec KURWA ja to mam szczęście ale cóż , chce ci powiedzieć że ten blog był jest i będzie ZAJEBISTY !
    Talent masz ogromny ! KOCHAM CIĘ *.* !
    Taaa szczerość ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam nową czytelniczkę :D
      No, fakt, niestety to już koniec, ale wiesz, przynajmniej nie musiałaś czekać na rozdziały... xD więc to też plus :*
      Dziękuję <3

      Usuń
  16. Będzie mi bardzo brakować tego bloga , ale ciesze sie ze Nati jest zdrowa i jest z Liamem <3 i dziękuje Ci że nie przestałaś go pisać <3 !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja bardzo dziękuję za te miłe słowa :*** <3

      Usuń
  17. Mam profil na bloggerze i już nie będę pisać anonimowych komentarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, Hope o.O
      ale się ładna zrobiłaś :O
      xD
      ~Anon

      Usuń
    2. Hope...
      Założyłaś bloga? ;O
      http://i.imgur.com/oxKTB2i.png
      <3
      Czadowo!
      Też muszę coś napisać, żeby nie być takim wyrzutkiem społecznym... :c

      ~Anon

      Usuń
    3. OMG, OMG, NIE ZGADNIESZ, KTO!!!
      Ale jestę piełkna :*

      Usuń
    4. Wow, dziewczyny!!! :D szalejecie tutaj ;P
      Ja sobie skrobię pilnie epilog, a wy podbijacie Bloggera xD

      Usuń
    5. Ja nie podbijam, ja się do komentarza zbieram!
      Okeeeej.
      Skrob, skrob! Będzie w urodziny mojego brata xD
      Ale jak ja napiszę opowiadanie o Łaj Dajrekszyn, to mnie wszyscy naokoło pozabijają ;c haters, haters everywhere D:
      No dobra, do rzeczy

      Chyba się nie zdziwisz, jak nie będę pisać, że szlochałam, płakałam, zalałam sąsiada z dołu (nie mieszkam w bloku T~T) i właśnie tonę... Bo nie. Nie umiem się wzruszać. To znaczy umiem, ale na takim okrojonym poziomie. Nigdy nie lałam łez na historiach o szczęśliwej/nieszczęśliwej miłości, kiedy już zaczynałam płakać z powodu jakiejś historii, to zawsze gdy główny bohater umarł. Łzy w oczach mam trochę częściej, ale żeby tak serio płakać... Jak to ktoś kiedyś barwnie skwitował : "po prostu jestem zimną suką bez serca". I trudno.

      Mam wrażenie, że rozdział był strasznie niespójny, coś się działo, a chwilę później coś całkiem innego... Nie nadążałam.
      Poza tym... To, że Liam był dawcą było takie... No, nie zachwyciło mnie. Wiem, że miłość, że pomoc, że poświęcenie itd. itp., no ale... to było tak przewidywalne, że aż takie... nieeeee, rzygam tęcząąąą...
      Ja bym jednak dała Louisa ( to znaczy, wiem co sobie myślisz : "ty na pewno"), chyba, że to on by był jedyną prawdziwą miłością głównej bohaterki... Wtedy byłby to Liam.
      Nie mówię, że rozdział był zły, ale... To tak jak z kalmarami : obiektywna ocena: są smaczne, moja subiektywna : nie lubię ich. No, więc możesz mnie zlinczować, ale to był pierwszy rozdział, który mi się nie podobał, choć z innego punktu widzenia był jednym z najlepszych...
      Nie wiem, jak to wyjaśnić...
      Z drugiej strony jak przeczytałam, że Nat nie ma włosów, to smutno mi się zrobiło...
      Ogólnie... Tl;dr co się na piętnaście fragmentów rozbije będzie pod epilogiem (jak dożyję... Wyobraź sobie, że miałam dzisiaj zajęcia z tańca. Tyle razy wpadłam na ścianę, że z jednej strony jestem chyba trochę bardziej płaska o.O)
      No więc...
      Do napisania!
      (pewnie już wkrótce) :D

      Usuń
    6. Już się nie mogę doczekać by czytać Twojego bloga :D
      Mój będzie o Louisku ^^ ;P
      Tak btw mówisz, że Cię pozabijają? Ci moi jeszcze nie wiedzą :P
      Ale nie będę mówić jak nie ma rodziału XD mam zamiar napisać pierwszy w piątek ^^

      Usuń
    7. O.O i zaczęłaś mnie juź obserwować <3
      Chyba umrę ze szczęścia ;P

      Usuń
    8. Wiesz, Anon, momentami mnie też się wydawało, że ten rozdział jest trochę słabszy... Możliwe, że to kolejny, w którym przesłodziłam :P
      Dziewczyny, jak tylko zaczniecie pisać, to dawać linki do waszych blogów ^^ ja też chcę się pobawić w komentatora :D
      Hope, nie umieraj, bo kto napisze pierwszy rozdział? xD

      Usuń
    9. Nie umieraj, chcę przeczytać chociaż jeden rozdział... :D
      O matko... Jak o Lou to na pewno będę czytać ;P
      Tyle że ja mam siostrę, która już zapowiedziała wymownym tonem : "mam nadzieję, że ty nie będziesz pisać CZEGOŚ TAKIEGO..." xD jak nie pozabijają, to zerwą wszystkie kontakty i wydziedziczą xD
      Ale jeszcze zobaczymy. Mam pomysł na fabułę, nawet główna bohaterka jest nazwana, tylko... gorzej z warunkami tworzenia, a jak rozdział miałby pojawiać się raz na 2 miesiące, to za fajnie by nie było.. ;c
      A poza tym, to, jak wszystkie moje pomysły, jest fantastyka w czystej postaci... No i jak ja mam takie coś opublikować?
      Niestety... Jak ostatnio puściłam jednej z moich najlepszych przyjaciółek "Fireproof" to zaczęła wrzeszczeć : "daj mi z tym spokój, ta muzyka jest całkiem sztywna, wszystko na jedno kopyto, pedały ja mam w rowerze..."
      No i tak dalej (już nawet cytować nie będę, bo to była jakaś masakra, aż się sama przestraszyłam :O)...
      Ale... jak w piątek będzie napisany, to kiedy dodany?
      Już nie mogę się doczekać <3

      Usuń
    10. Roxanne, ale mnie uprzedziłaś! ;P
      z tą "słabością" to mam na myśli to, że akcja była strasznie urywana, albo za bardzo skrócona, albo zbyt rozwleczona, bo ciężko powiedzieć. No i z tym Liamem... To z kolei było tak przewidywalne, że aż nudne :c
      Ale, ale! Ja czekam na epilog i tam będę oceniać całokształt :D
      mam nadzieję, że nie będzie w środku nocy, tylko o jakiejś godziwej godzinie, żebym się wyspać mogła (na pewno zasnę po epilogu, tsa...)

      Usuń
    11. Heh, z tych samych, rodzinnych powodów nikt nie wie, o czym sobie tam piszę... Chociaż moja wścibska młodsza siostra non stop zagląda mi przez ramię, gdy coś stukam na klawiaturze >.< ale za to właśnie kocham laptopy, zamiast minimalizować okno za oknem, po prostu zamkniesz klapę, a przyłapana siostrunia z podkulonym ogonem wraca do swojego pokoju :D
      Wiem, że rozwleczone, są przeskoki, ale chciałam to zamknąć w jednym rozdziale. Inaczej się niestety nie dało :P a Liam... oj tam, oj tam, tę jedną przewidywalną w 100% sprawę mi wybaczycie :*

      Usuń
    12. Jej Roxanne! Ty też obserwujesz mojego bloga XD ok nie umieram, będę pływać w morzu miłości :P 2 obserwatorów XD nawet bez rozdziału ;P
      Moja przyjaciółka nie słucha 1D, ona lubi zespoły typu Metallica, Guns N' Roses, itd. (Przyznaję, że sama kocham te dwa zespoły <3) Ale jej to nie przeszkadza. Dziś nawet się ze mną wygłupiała jak miałam Directiono fazę XD (oraz ogólną głupawkę)
      A jeśli chodzi o rozdział - zostanie napisany i dodany w piątek ;)

      Usuń
    13. Moja przyjaciółka słucha wszystkiego: od popu, przez rock, metal, country, jazz, aż po muzykę kościelną i operę :P taki rozrzut xD
      W takim razie czekam w piątek :*

      Usuń
    14. Teraz to się zaczynam bać, że się na blogu skompromituję ;__; XDD ;P

      Usuń
    15. Dziewczyny, dodałam prolog...
      Zapraszam na fireproofonedirection.blogspot.com

      Btw Anon, ja bardzo chętnie poczytam opowiadanie fantasy XD nawet jeśli będę czekać na rozdział 2 miesiące ;)

      Usuń
    16. ASDFGHJKL;'!!!!!
      Jaaaaaa...
      Tak trochę nie będę mieć czasu x'D
      a poza tym musiałabym wszystko obmyślić dokładnie, na razie mam DURNĄ główną fabułę i parę scen pobocznych wymyślonych, ale to by było coś strasznie krótkiego x'D

      Usuń
    17. Zabieram się za czytanie ^.^ dzięki za info :***

      Usuń
  18. Wooow!! Omg ;-; Udało sie! Cudowny rozdzial! Balam sie ze jednak 'usmiercisz' Nattie. I Liaaam dawca o.o Jezu to bedzie najglupszy i najkrotszy tu rozdzial no ale co ja poradze ze tak wyprowadzil mnie z rownowagi (w dobrym sensie) Nie moge uwierzyc ze to juz prawie koniec ;c Zostaje jeszcze WYKMN i sie wlasnie rozkreca ale to wlasnie przez to opowiadanie zaczelam 'Cię' czytać. To opowiadanie jest na 2 miejscu moich ulubionych ( na pierwszym jest MyMysteryGirl z twojego polecenia c;) No poprostu Cudo. I tak jak napisalas to nie typowe i to mi sie w nim spodobalo. Czekam na prolog xs Życzę weny w dalszym pisaniu <333

    OdpowiedzUsuń
  19. * tu komentarz (pomylilam sie przepraszam xD)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, nie szkodzi xD
      Cieszę się, że tak ci się spodobało moje opowiadanie :* ale masz rację, Moja Tajemnicza Dziewczyna jest the best ^^ uwielbiam je, czytałam już ze trzy lub cztery razy :P
      Dziękuję <3

      Usuń
  20. Eee teraz nie wiem co napisać. Blogger usunął moją piękną długą notkę! Cieszę się że Nattie wygrała, a raczej wygrywa, bo nigdy nie wiadomo co ci do głowy wpadnie- haha!
    Moja notka pod epilogiem będzie baaardzo długa, co będzie nadrobieniem. Dobrze?
    Sweet Berry :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze :) już się doczekać nie mogę ^.^
      Dziękuję <3

      Usuń
  21. Hhmmn. Nie wiem co powiedziec jestem zaskoczona? Zla? Smutna? Nie wiem bardzo szybko to minelo. Jeszcze nie dawno szukalam jakiegos bloga do poczytania. Weszlam w tego myslalam ze to bedzie znowu jakas nudna historia, a jadnak sie myliłam najlepszy blog jakiego czytałam dobiega konca..z tego co czytam bedzie raczej happy end z czego sie bardzo ciesze bo takiej przyjazni nie można zepsuć... w sumnie wiem jak to mieć przyjaciół 300-700 km od siebie to naprawde nie jest łatwe...do teraz sie nie pozbierałam po rostaniu z nimi..ale przejdzmy do bloga hihuh gratuluje ci, ze doszłaś tak daleko bo w koncu na poczotkach ff miałaś po zero dwa komentarze i doszłaś dzisiaj do 100 gratujuje! Nie wiem co jeszcze pisać,wiec juz koncze. Przepraszam za błedy ale pisze to z telefonu.
    ~verii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, to dzięki tobie ta setka :* gdyby nie twój kom, byłoby tylko smętne 99 :P
      Cieszę się, że tak spodobał ci się mój blog ^^
      Dziękuję <3

      Usuń
  22. Ten blog jest najlepszy. Wszystko mi się w nim podobało. Tak oddałaś życie bohaterów, że... poprostu brak mi słów. Wielkie WOW. Gdy czytałam niektóre fragmenty to tak się śmialam, że mogliby pomyśleć, że uciekłam z psychiatryka. :D Ale były momenty przy, których ryczałam, nie płakałam. Ja ryczałam, a często mi sie to nie zdarza. Poprostu wielki szacun. Masz dziewczyno talent i go nie zmarnuj. Wiem, że się powtarzam ale TEN BLOG JEST NAJLEPSZY!!!!!!!!!! <3 Ubustwiam Cię. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OMG, dziękuję Ci bardzo :***
      Czyyyli... widzę, że kolejna osoba będzie zadowolona, że będę publikowała drugą część? ;P <3

      Usuń