wtorek, 17 czerwca 2014

Rozdział 33

Weszłam do domu z szerokim uśmiechem na twarzy. Zamknęłam za sobą cicho drzwi i usiadłam na podłodze, żeby zdjąć buty. Cały czas szczerzyłam się sama do siebie. Mam chłopaka. Mam chłopaka. Mam chłopaka. Wreszcie mam chłopaka!
Wiedziałam, że może postępuję pochopnie. Być może powinnam to lepiej przemyśleć, ale czułam, że przy Marcinie mogę być bezpieczna. Całe jego zachowanie było podporządkowane mnie. To, co dziś wymyślił, przechodziło ludzkie pojęcie i utwierdziło mnie w przekonaniu, że jemu naprawdę na mnie zależy. Z drugiej jednak strony, cóż... Coś mi cały czas powtarzało, że się pospieszyłam, że powinnam to dokładniej przemyśleć. I to paskudne uczucie, że zdradziłam samą siebie i swoje priorytety. Odkąd dowiedziałam się, że jestem chora, obiecałam sobie, że się nie zakocham i nie pozwolę nikomu zakochać się we mnie. To pierwsze, okej, nie jestem zakochana, a raczej zauroczona. Do miłości jeszcze daleko, chociaż Marcin dziś powiedział mi: "Kocham cię", ale ja nie mogłam się na to zdobyć. To zbyt wielkie słowa, żeby ot tak je wypowiadać. Zanim powiem komuś, że go kocham, muszę być tego całkowicie pewna. A w tym wypadku nie jestem pewna. A co z tym, że ktoś zakocha się we mnie? Nie chciałam, żeby ktoś cierpiał z powodu mojej choroby, żeby się podporządkowywał do mojego trybu życia, żeby rozpaczał w chwili mojej śmierci... I mimo tego, że byliśmy razem, na pewno w najbliższej przyszłości nie zdobędę się na to, żeby powiedzieć Marcinowi o chorobie. To zbyt poważna sprawa, a ja ciągle mam nikłą nadzieję, że uda mi się to utrzymać w tajemnicy do końca. Znaczy do możliwego przeszczepu. Jeśli choroba się rozwinie gwałtowniej i trafię do szpitala, nie będę miała wyjścia, będę musiała wszystkim powiedzieć. W pierwszej kolejności rodzinie, potem chłopakom, bo im obiecałam... No i Marcinowi, jeśli dalej będziemy razem. Nie wykluczam, że może nam nie wyjść, zwłaszcza jeżeli ta jego "przemiana" jest tylko chwilowa i wróci do tej całej swojej arogancji. A znając mój wybuchowy charakter, pokłócimy się przy pierwszej dowolnej okazji.
Nagle zapaliło się światło w przedpokoju. Skrzywiłam się mrużąc oczy i próbując się przyzwyczaić do tej jasności.
-I jak było? Gadaj!- Nika stała w progu swojego pokoju i lustrowała mnie uważnym spojrzeniem.
-No, fajnie było.- mruknęłam idąc do swojego pokoju. Nie bardzo miałam ochotę przekazywać jej szczegóły randki. Na moje nieszczęście, Nika podreptała za mną.
-Brawo, brawo, Oscar za najbardziej rozwiniętą wypowiedź!- wywróciła oczami.- A teraz opowiadaj. Całowaliście się? Zrobił ci malinkę? Przespali...
-Nika!- wrzasnęłam na cały głos. Słowo daję, kiedyś ta jej dociekliwość mnie zabije. I dziwne, że wydział chemii UJ-otu jeszcze stoi. Skoro Nika jest taka ciekawska, to przeprowadzane przez nią doświadczenia chemiczne mają siłę rażenia jak bomba atomowa. Nigdy nie wiadomo, co znajdzie się w jej probówce.- Nie, nie przespaliśmy się! Dlaczego tobie tylko jedno w głowie?
-Bo nie chce mi się tak długo czekać na twój pierwszy raz! Ile można?- jęknęłam padając na łóżko. Ona jest niemożliwa.- Dobra, okej, rozumiem, nie trafiliście razem do łóżka. Ale całowanie?
-Uch! Dobra, okej, całowaliśmy się i od...- spojrzałam na zegarek.- ...dwóch godzin jestem jego dziewczyną.- Nika wytrzeszczyła oczy i po chwili szoku zaczęła skakać po pokoju.
-Tak, tak, tak! Większe cicho by ci się nie trafiło! Trochę szybko to u was poszło, ale najważniejsze, że jesteś szczęśliwa! Bo jesteś, no nie?- szczęśliwa? Nie mam pojęcia. Na razie jestem zmęczona.
-Szczęśliwa? Nie wiem. Ale na pewno zadowolona. A teraz spadaj, koczkodanie, bo wykończona też jestem.
-Okej, okej, już mnie nie ma!- Nika uniosła ręce i wycofała się do siebie. Zanim dotarła do pokoju, jeszcze wystawiła głowę zza moich drzwi.- Iiiiiiiiii!!! Gratulacje!- pisnęła i zniknęła. Gosh, nareszcie. Jeszcze muszę powiedzieć chłopakom.

~~*~~

-Czy jest coś, o czym nie wiem?- zapytała Monika z uniesionymi brwiami wpatrując się w nasze złączone ręce.
-Tak jakby... Jesteśmy razem.- powiedziałam niepewnie. Nie miałam pojęcia, jak zareaguje.
-Ooo, jak fajnie!- przytuliła mnie do siebie.- To co, najlepszego! Trzeba będzie to oblać, co?
-Jasne. Wodą gazowaną czy niegazowaną?- zapytałam usłużnie. Dziewczyna jęknęła.
-Zapomniałam, że nie możesz pić. Czyli nici z wypadu na piwo.
-Ja tam mogę iść.- zaśmiał się Marcin. Szturchnęłam go lekko łokciem.- Ale tylko z tobą. Będziesz mnie kontrolowała, żebym się za bardzo nie schlał.- cmoknął mnie w policzek.
-Taa, na pewno.- powiedziałam przekornie. Monika przyglądała się nam z delikatnym uśmiechem.
-Ej, to Bartek?- zapytał Marcin wypatrując kogoś w tłumie. Obie z Monią odwróciłyśmy się w danym kierunku.
-Chyba tak...- odpowiedziała Monika wytężając wzrok.
-Muszę z nim pogadać. Obiecał mi podać dobrą stronę internetową z różnymi bajerami do konsoli.
-Nie lepiej było to zrobić przed Sylwestrem?- zaśmiałam się.- Miałabym lepszą zabawę.
-Przed Sylwestrem on jeszcze nie wiedział, że ja mam u siebie sprzęt. Widzimy się później?
-Jasne.- mrugnęłam do niego i za chwilę zostałyśmy same.
-Więc... od kiedy jesteście razem?- zapytała z pozornym spokojem.
-Od piątku.
-A dziś jest poniedziałek... Dlaczego mi nie powiedziałaś?- zapytała z żalem.- Myślałam, że się przyjaźnimy...
-Przyjaźnimy się!- prawie krzyknęłam, ale zaraz przyciszyłam głos.- Musiałam się przestawić. To dla mnie nowa sytuacja, nigdy nie miałam chłopaka na stałe, rozumiesz.- pokiwała głową.
-Co Nika na to?
-Wpycha mnie do tego związku bardziej niż bym tego chciała. Ma z tego większą radochę niż ja sama.- Monika zachichotała.
-Cała Dominika. A co z chłopakami?- i teraz będzie pod górkę. Jeżeli Nika chciała, żebym znalazła sobie kogoś realnego i była zachwycona Marcinem, o tyle Monia była świadkiem chamskiego zachowania mojego chłopaka (jak to brzmi!!!) i jej totalnie pokręcone, directionerskie serduszko zawsze stawiało na pierwszym miejscu One Direction. Monika Pater = największa shipperka związku Natalii Maj i Liama Payne. Forever and ever.
-Uhm... dziś im powiem. Cały weekend mieli zawalony próbami. Nie chciałam im przeszkadzać.
-Jak Liam to przyjmie?- czuję się jak na jakimś pieprzonym wywiadzie. Monia wypytuje mnie z tym swoim poker face, a ja chcę, żeby już było po wszystkim. Niestety, czeka mnie jeszcze konfrontacja z Harry'm. on też chce mnie sparować z Liamem.
-Nie wiem.- wzruszyłam ramionami.- Wydaje mi się, że obojętnie. Z tego, co widziałam przed i po Sylwku, to bardzo mu zależy na Danielle, a o mnie myśli tylko pod kątem przyjacielskim. Ale ty i Styles tego nie rozumiecie.
-Harry myśli tak jak ja?!- w oczach mojej przyjaciółki błysnęło najczystsze szczęście. Tak, ja jej próbuje przemówić do rozumu i naświetlić całą sytuację, a ona przejmuje się tylko tym, że Harry ma podobnie zrytą banię.- Boże, czyli jednak jesteśmy do siebie podobni! Natalia, musisz mnie z nim skontaktować!- prawie się zakrztusiłam własną śliną. Harry mnie zabije, jak podam jej jego numer. Widać było po nim, że cały czas na myśl o Monice wraca myślami do rozwalonego związku z Ashley.
-Zapytam się go, czy mogę ci dać jego numer, okej?- liczyłam, że entuzjazm Moni troszkę osłabnie, ale jednak nie.
-Zadzwoń teraz! Proszę,proszę, prooooszę!!!- zaczęła jęczeć mi nad uchem. Boże, dlaczego ona musi być taka upierdliwa?!
-Kobieto, wiesz, ile mnie to będzie kosztowało?! On jest w Anglii, a ja w Polsce. A roaming ostatnio nieźle zdrożał.
-Ale wiesz, że ja chciałabym go poznać...- matko, teraz będzie mi nudziła przez całe zajęcia.
-Dziś dzwonię do nich na Skypie, to pogadam z Harry'm o tobie, okej?- chwilę potem ogłuchłam. I chyba nie tylko ja. Całe Collegium Medicum straciło słuch przez przeszczęśliwy pisk Moni.

~~*~~

-Nie wyobrażam sobie, jak teraz będzie wyglądało moje życie. Tylko kucie, kucie i jeszcze raz kucie. To aż nierealne. Dlaczego musi istnieć coś takiego jak sesja?!- przerażała mnie perspektywa najbliższego miesiąca. W każdym tygodniu co najmniej dwa egzaminy, a większość naszych profesorów to zwykłe szuje, które tylko patrzą, jak udupić i nie przepuścić dalej studenta. Paranoja na resorach.
-Pomyśl sobie, że nie tylko ty tak masz.- Marcin szedł koło mnie próbując mnie pocieszyć. Nie wychodziło mu to. Totalnie nie wychodziło.
-No taaa. O wiele przyjemniej jest myśleć, że oprócz mnie zmasakrują wszystkie roczniki na uczelni. Tak, już mam lepszy humor. O, zobacz nawet się uśmiechnęłam.- pokazowo uniosłam kąciki ust i niemal natychmiast je opuściłam.
-Ale zrzędzisz. Powiedz, co by cię zrelaksowało.- Marcin wyglądał na totalnie rozluźnionego. Może ma jakąś dobrą metodę na egzaminy? W sumie... To by nie było głupie. Znaleźć coś, jak w tej książce "Sposób na Alcybiadesa", żeby nauczyciel nie pytał i był zadowolony z niewiedzy uczniów. Tak w ogóle, kiedy ja ostatnio czytałam tę książkę? Mam ochotę ją powtórzyć...
-Co by mnie zrelaksowało? Hmm, kubek kakao, dobra książka lub film, telefon do przyjaciela, na przykład Louisa, żeby coś odpalił i świadomość, że nie muszę iść na sesję... Że jestem z niej jakimś cudem zwolniona, lub wszyscy profesorzy się pochorowali i sesji nie będzie... Wiem! Włamiemy się do laboratorium mikrobiologicznego i podkradniemy bakterie wywołujące jakąś chorobę, najlepiej prątki Kocha, wiesz, od gruźlicy. Wrzucimy je do kubków z kawą i herbatą szanownych, znienawidzonych profesorków i sesja z głowy! Co ty na to?- ja to czasem mam genialne pomysły. Marcin wybuchnął śmiechem.
-Wszystko bardzo fajnie, tylko że zapomniałaś o dość ważnym szczególe...
-Jakim niby?- uniosłam brwi w zdziwieniu.
-Po pierwsze, laboratorium jest monitorowane, więc szybko się dowiedzą, co się stało. Po drugie, laboranci sprawdzają dokładnie stan lodówek z mikrobami i szybko by się zorientowali, że coś zginęło. Po trzecie i najważniejsze, gruźlicą można się zarazić. Chcesz wywołać epidemię?- zachichotał.
-Ech, czemu musisz psuć takie piękne plany?- jęknęłam.- A ja już w myślach odbierałam Nobla za ten wspaniały pomysł.
-Prędzej Oscara za grę aktorską...- stanęliśmy pod moją kamienicą.- Dzwonisz?
-Tak, dzisiaj już muszę im powiedzieć. Ciekawe, jak zareagują.- przygryzłam wargę. Kurde, trochę się boję tej rozmowy.- Wejdziesz?- zapytałam, żeby trochę zmienić temat.
-Nie, muszę jeszcze zrobić zakupy, bo Damian pewnie wszystko wyżarł, a potem spotkam się ze starym kumplem... Nie mam za bardzo czasu. Poza tym, ty będziesz dzwonić do chłopaków i moja obecność ich tylko wkurzy...
-Nie, na pewno nie zrobią afery!- zapewniłam go, ale tak naprawdę, to nie miałam pojęcia, jak zareagują na obecność mojego chłopaka przed laptopem. A już na pewno nie miałam ochoty oglądać reakcji Hazzy.- Chociaż z drugiej strony... Może lepiej będzie, żebym sama im powiedziała.
-Nie przejmuj się tym tak.- pocałował mnie w policzek.- Martwisz się tym, jakby to byli surowi rodzice.
-Martwię się, bo oni troszeczkę za tobą nie przepadają.
-I chyba mają powód.- westchnął.- Dobra, lecę. Trzymaj się i zadzwoń, jak już z nimi pogadasz.
-Okej.- Marcin poszedł w swoja stronę, a ja poczłapałam po schodach do mieszkania. Nika była jeszcze na zajęciach i znając życie, będzie jeszcze bardziej narzekała na sesję niż ja. Polecą wyzwiska na asystentów, laborantów, profesorów, podręczniki zostaną rzucone o podłogę, zeszyty wylądują pod sufitem. Jednym słowem, Armagedon. Potem padnie bez sił na kanapę i weźmie pierwszą lepszą książkę w rękę i z czystym sumieniem zacznie się uczyć. Ale to Nika. Wariatka jakich mało.
Poszłam od razu do swojego pokoju i połączyłam się z Internetem. Chłopaki wiedzieli, że chcę z nimi pogadać i mieli wygospodarować mniej więcej godzinkę wolnego między próbami, żeby do mnie zadzwonić. Ćwiczyli niestrudzenie nowe piosenki i choreografie do trasy promocyjnej po Europie. Mieli promować "Midnight Memories" w Hiszpanii, Portugalii, Włoszech, Austrii, Szwajcarii, Holandii, Niemczech, Szwecji, Norwegii i na Węgrzech. Z tego, co udało mi się z nich wycisnąć, zaczynają od Lizbony, a zakończą na Berlinie. A w okolicach maja i czerwca rusza Where We Are Tour w Ameryce Południowej, Ameryce Północnej, Azji i Australii. Więcej szczegółów nie chcieli mi powiedzieć, czyli jak na razie mogę liczyć tylko na niezawodne źródło informacji, jakim jest Twitter.
Szybko się przebrałam i usiadłam przy biurku przed laptopem. Już po chwili ukazał się ekran powitalny Skype'a i niemal od razu rozdzwonił się komunikator. Kilknęłam "odbierz".
-Heeelllloooo!- uśmiechnęłam się, widząc One Direction zgromadzone przed ekranem. Dawno ich nie widziałam. Przez Skype'a ostatnio rozmawialiśmy przed świętami. Dla mnie to dawno.
-Cześć, chłopaki! Co słychać?
-A wiesz, norma. Praca, śpiewanie, wywiady, taniec, sesje, śpiewanie... Próba za próbą próbę pogania.- skrzywił się Zayn.
-Nattie, wiesz może, co u Nicky?- biedny Niall. Wyglądał na klapniętego. Nika to idiotka, że jeszcze do niego nie zadzwoniła. Nagadam jej, niech no tylko się pojawi w domu!
-U Nicky wszystko okej...- odpowiedziałam ostrożnie. Co ja mam mu powiedzieć? To ona powinna z nim pogadać, a nie sra w gacie ze strachu, że chłopak, który chyba w życiu nawet muchy nie zabił, ją skrzywdzi i porzuci ze złamanym sercem!- Tylko nie ma pojęcia, co ci powiedzieć po Sylwestrze...
-Czyli ona nic do mnie nie czuje...- chłopak spuścił głowę. Boże, jemu naprawdę na niej zależy. Nika, zamorduję cię.
-Nie! Nie o to chodzi! Ona tylko...- zawahałam się, nie wiedziałam, jak się wyplątać.- Ona cię bardzo lubi, tylko nie spodziewała się tej dedykacji. A po sytuacji z jej byłym chłopakiem boi się nowego związku.
-Jakiej sytuacji?- zaciekawił się Louis. W skrócie podałam im najważniejsze fakty odnośnie Kamila.
-A to pieprzony dupek.- Harry aż pokręcił głową.- Ale co to ma wspólnego z Niallem?- zagadka roku: czemu Styles nie kojarzy najprostszych informacji?
-Idioto, ona boi się, że kolejny facet też ją wykorzysta.- Liam trzepnął go po loczkach.- Coś jak przy gwałcie, tylko nie tak drastycznie, zrozumiałeś?
-Wara od moich włosów!- warknął Hazz.- Tak, zrozumiałem. Ale jeden fakt mnie zastanawia...- jęknęłam jednocześnie z Liamem. Styles to zawsze ma problem.- Czy ona jeszcze nie zrozumiała, jaki jest Nialler? Że on w życiu by tak nie postąpił?
-Ona to wie, Harry. Tylko teraz jest jej głupio, że się nie odzywała.
-To jest powalona sytuacja.- stwierdził Zayn.
-Myślisz, że nie wiem?- westchnęłam.
-Dobra, my tu gadu gadu, a nie powiedziałaś nam najważniejszej rzeczy...- Louis zawiesił głos. Dziś był wyjątkowo spokojny. Chyba zmęczył się na próbach.- Co takiego ważnego się wydarzyło, że każdemu z nas wysłałaś po dziesięć smsów z prośba o telefon?
-A, tak. Muszę wam coś powiedzieć.
-No to słuchamy, Nattie. Cokolwiek się nie zdarzyło, zawsze będziemy po twojej stronie i zbombardujemy marchewkami każdego, kto ci sprawił przykrość.- wszyscy się zaśmiali, ale ja jakoś nie mogłam. Kurde, to już ten moment.
-Więc...
-Nie zaczyna się zdania od "więc".- Tomlinson aż pokiwał głową nad moja niewiedzą.
-Tommo, nie denerwuj mnie, bo ja i tak się denerwuję tym, co mam powiedzieć, a jak ja się denerwuję, to nic dobrego z tego nie wynika!
-Już zamykamy Louisa.- Liam położył rękę na ustach kumpla, który zaczął się wyrywać.- Spokój, Lou.
Wzięłam głęboki oddech.
-Od piątku mam chłopaka.
Cisza. Każdy gapił się na mnie z otwartymi szeroko oczami. No tak. Wydawało im się, że deklarowałam wieczny celibat? W sumie można było tak sądzić.
Po dłuższej chwili milczenia cztery głowy po drugiej stronie ekranu, jak na komendę, jednocześnie obróciły się na Liama. Payne siedział w milczeniu przygryzając dolną wargę. W końcu podniósł głowę i uśmiechnął się trochę sztucznie.
-No to wszystkiego najlepszego, Nattie.- powiedział grobowo.
-Wiesz, Liam, twój entuzjazm mnie powala.- próbowałam zażartować... ale chyba mi nie wyszło.
-Tak, tak, super, gratki, te sprawy, ale mogłabyś łaskawie powiedzieć nam, kto jest tym szczęśliwym, bo jeśli to jest ten, o kim myślę, to...
-To co Hazz? I tak, to jest pewnie ten, o którym myślisz, bo zaczęłam chodzić z Marcinem.- teraz wszyscy zaczęli mówić naraz. Jak jeden mąż.
-Hej, możecie się uspokoić?- próbowałam coś powiedzieć, ale mój głos miał zbyt słabą siłę przebicia, jak na te wyćwiczone we wrzeszczeniu i śpiewaniu jadaczki.- Spokój, bando!!!- huknęłam na całe gardło. O. Uspokoili się. Jaka niespodzianka...- Możecie mi łaskawie powiedzieć, co was tak zbulwersowało?- zapytałam wkurzona. To teraz ten etap, którego się najbardziej obawiałam.
-To są chyba jakieś żarty!- Harry zacisnął pięści.- Już zapomniałaś, co ci mówiłem ostatnio?! Nie rozumiesz, że to jedna z głupszych decyzji, jakie mogłaś podjąć?
-Wytłumacz mi to, Styles, bo ja jakoś nie rozumiem twojego punktu widzenia.- syknęłam.- Co jest, nie mogę  być szczęśliwa w związku?
-Dał ci ktoś gwarancję, że będziesz z NIM szczęśliwa?
-Nie mogę pójść na żywioł, do cholery?! Co ci się w nim nie podoba?
-Wszystko, całokształt! Począwszy od tego, że na początku zachowywał się jak dupek, a skończywszy na tym, że teraz owija sobie ciebie wokół małego palca!- słowo daję, niedługo Hazz eksploduje. Jego loczki podskakiwały na głowie i tylko czekałam, aż zaczną iskrzyć jak pod wpływem wyładowań atmosferycznych.
-On się zmienił! Mam ci to przeliterować? ZMIENIŁ SIĘ!!!
-Słowo daję, jak film akcji.- powiedział Niall.- Chyba skoczę po popcorn.- rzuciłam mu mordercze spojrzenie.
-Horan, jak nie masz nic mądrego do powiedzenia, to się nie odzywaj.- zwróciłam się do Louisa.- A ty co? Nie rzucisz pozornie śmiesznym komentarzem?- byłam wściekła, nabuzowana, miałam ochotę się wyżyć na wszystkim i wszystkich. A to dopiero początek, ja się dopiero rozkręcałam.
-Nie, bo akurat w tej chwili zgadzam się z Hazzą.- zatkało mnie.
-Żartujesz sobie ze mnie?
-Nie.- Lou był poważny. Zbyt poważny jak na niego.- Harry ma rację. Nie masz pewności, czy ten Marcin, z którym chodzisz, jest taki na stałe, czy to tylko pozory.
-Nie jestem naiwniaczką, Tomlinson. Znam się na ludziach.- warknęłam.
-A co z twoimi zasadami, co?- wtrącił się Zayn.
-O co ci, do diabła, chodzi?!
-Pamiętasz ognisko u nas, w Londynie? Po rozwaleniu wazonika trochę gadaliśmy. Powiedziałaś, że nie zamierzasz mieć chłopaka.- pamiętałam to. Cholera.
-I co, teraz zasady pojechały na wakacje?- zaśmiał się drwiąco Tommo. Trzymajcie mnie, ludzie, bo zwariuję.
-Zasady są po to, żeby je łamać.
-Kosztem własnego sumienia?- wcisnął swoje trzy grosze Liam. No, tego się po nim nie spodziewałam.
-Liam? I ty, Brutusie, przeciwko mnie?!- nie mogłam się powstrzymać od powiedzenia tego. Po kim, jak po kim, ale po Liamie spodziewałam się wsparcia, a w najgorszym wypadku obojętności. Nie wyrzutów.
-Nattie, możesz czuć się rozczarowana naszymi postawami, ale to tylko i wyłącznie dla twojego dobra.
-Martwimy się o ciebie.- odezwał się Niall.- A jeśli to podobny związek, jak ten poprzedni Nicky?
-To na pewno nie jest taki związek.- podkreśliłam.- Po pierwsze, ja wcale nie latałam za Marcinem, tak jak Nicky za Kamilem. Po drugie, to Marcin się starał, żeby mnie zdobyć. Nawet nie wiecie, jaką wspaniałą randkę dla mnie przygotował...
-Niech zgadnę. Żeby pochwalić się szmalem zabrał cię na kolacje do wykwintnej restauracji.- powiedział zgryźliwie Harry.
-Kpisz sobie ze mnie?- spojrzałam na niego z gniewem. Jasnowidz cholerny.
-Nie kpię, po prostu mu nie ufam.
-Ale ja mu ufam!- krzyknęłam z rozpaczą.
-Natalia, to, że ty mu ufasz, kompletnie nic nie znaczy. Dlaczego go nie zaprosiłaś na tę rozmowę z nami? Pogadalibyśmy sobie z nim i byłoby wiadomo, jaki on jest i czego właściwie od ciebie chce.- Liam jak zwykle zaproponował rozsądne rozwiązanie.
-Nie zaprosiłam go...- powiedziałam lodowato.- ...bo wiedziałam, że zechcecie go przesłuchać i chłopak ucieknie stąd, gdzie pieprz rośnie. Nie zamierzam go wystawiać na działanie grupy rozwydrzonych, wygłodniałych hien.
-Czyli co, nie ufasz naszemu taktowi i wrodzonemu urokowi osobistemu?- zapytał złośliwie Zayn.
-Nie! Bo wy nie macie pieprzonego taktu!
-Czuję się urażony.- Louis próbował obrócić całość w żart, ale nie za bardzo mu wychodziło. Było już za późno, czułam się, jakby mnie ktoś podłączył do prądu. Harry od dłuższej chwili się nie odzywał i wiedziałam, że czeka mnie z nim ostateczne starcie.
-Nie jesteście moimi rodzicami, żeby przesłuchiwać mojego chłopaka.
-Ale jesteśmy twoimi przyjaciółmi i chcemy dla ciebie jak najlepiej.- Niall od początku naszej rozmowy nic nie zjadł. Też się chłopak zestresował.
-No właśnie. A po przyjaciołach oczekuje się wsparcia w najważniejszych decyzjach. Uszanujcie to, że chcę być szczęśliwa!
-Jak możesz być szczęśliwa, skoro on tobą manipuluje?!- Styles wrócił do gry.
-Skąd wiesz, że mną manipuluje? Nawet go nie znasz!
-Nie muszę. Wystarczająco dużo mi o nim opowiedziałaś.
-Nie rozmawiałeś z nim, opierasz się tylko na swoich domysłach.
-Już ci mówiłem po Sylwku, że znam się na ludziach.
-Jakoś nie poznałeś się na paru osobach w swoim życiu.- powiedziałam złośliwie. Nie mogłam się powstrzymać. Harry aż wstrzymał powietrze, ale nie nawiązał do tego. Na razie.
-Skąd wiesz, jak będzie później? Teraz on stara się pokazać ci się z jak najlepszej strony, a potem, jak już będziesz cała jego, pokaże swoje prawdziwe oblicze.
-Dlaczego traktujesz mnie jak idiotkę, Styles? Myślisz, że ja dam sobie w kaszę dmuchać?
-Co?- popatrzyli na mnie zdezorientowani. No tak. Brytyjska mentalność.
-Takie polskie przysłowie.- mruknęłam pod nosem. Przez chwilę było cicho. Nagle Liam zaczął coś nucić pod nosem. Rozpoznałam "Tell Me A Lie". Dlaczego akurat to?
-Tell me I'm a screwed up mess
That I never listen listen
Tell me you don't want my kiss
That you need your distance distance
Tell me a anything but don't you say he's what you're missing baby
If he's the reason that you're leaving me tonight
Spare me what you think and

Tell me a lie

(Powiedz, że jestem popaprany.
Że nigdy Cię nie słucham, słucham. 
Powiedz, że nie chcesz moich pocałunków. 
Że potrzebujesz dystansu, dystansu. 
Powiedz wszystko, tylko nie mów, że to on jest tym, za czym tęsknisz, kochanie. 
Jeśli to on jest powodem dla którego zostawiasz mnie dzisiejszej nocy,
Oszczędź mi swoich przemyśleń i 
okłam mnie)

-I do czego ma to niby nawiązywać?- zapytałam kpiąco.
-Nie mów, że on jest ważniejszy od przyjaciół.- wymamrotał Liam spuszczając głowę.
-Co?- spytałam zszokowana.- Wy myślicie, że o was zapomnę i skupię się na chłopaku?
-Nie, Natalia. My to wiemy.- powiedział poważnie Louis. Parsknęłam śmiechem.
-Serio, myślałam, że wasze IQ jest odrobinkę wyższe.
-Natalia, nie rozumiesz. On nas od ciebie odsunie. A to nie będzie dla niego trudne, gdy my jesteśmy tu, a ty tam.- odparł Harry.
-Nie no, to już zaczyna się robić śmieszne.- założyłam ręce na piersi i patrzyłam na nich spode łba.
-Co niby jest śmieszne? Że próbujemy cie chronić przed kimś, kto cie od nas odepchnie?!- Harry zaczął się znowu wkurzać.
-A skąd ty to wiesz? On się zmienił i zaczął was tolerować. Co, dla waszego dobrego samopoczucia mam się nie spotykać z ludźmi, którzy wam nie pasują?!- wściekłam się. Żaden z nich nic nie powiedział.- Jesteście cholernymi egoistami.- powiedziałam dobitnie. Niall aż podskoczył. Liam i Zayn patrzyli na mnie z wyrzutem.- Myślałam, że jesteśmy kumplami i że kumple stoją za sobą murem. Ale się pomyliłam.
-Natalia, my tylko chcemy cie uchronić przed rozczarowaniem!- Styles zrobił się czerwony. Coś we mnie pękło.
-To, że ty nie umiesz ułożyć sobie życia, nie znaczy, że mnie spotka coś takiego jak ciebie! To nie znaczy, że Marcin jest jak ta twoja pierdolona Ashley, która ma cię daleko w dupie i to się nie zmieni! Otrząśnij się, człowieku, i nie chroń mnie przed czymś, z czym sam sobie, do jasnej cholery, nie umiesz poradzić!!!- wrzasnęłam na cały głos. Dopiero gdy skończyłam, dotarło do mnie, co mu właśnie powiedziałam i aż zakryłam usta dłonią z przerażenia. Nie... Ja nie chciałam tego powiedzieć...
-Przesadziłaś.- stwierdził chłodno Louis. Nigdy się nie spodziewałam, że on potrafi mówić takim tonem. Popatrzyłam na Harry'ego. Boże, on miał łzy w oczach.
-Ja... Ja naprawdę...- próbowałam coś powiedzieć, ale Zayn mi przerwał.
-Na serio, Natalia? Harry ci powierzył tajemnicę, o której wiedzieliśmy tylko my. Zastanów się nad sobą, co?- i rozłączyli się.
Cholera. Cholera jasna, psiakrew.
Jestem beznadziejną przyjaciółką. To nie miało się tak skończyć, czemu ja nie umiem panować nad swoim niewyparzonym językiem.
Złapałam za leżący obok telefon i z całej siły rzuciłam nim o ścianę. Od razu rozwalił się na kilka kawałków. Oparłam się o ścianę i zsunęłam po niej na podłogę.
Właśnie pierwszy raz się pokłóciliśmy.
Nasza pierwsza poważna kłótnia.
Obraziłam mojego najlepszego przyjaciela...
Natalia, ty idiotko...




___________________________
Rozdział dodany na szybko i niesprawdzony! Jak wrócę do domu, to sprawdzę i może zaktualizuję, jak znajdę błędy. To tyle, bo muszę lecieć.

Buziaki :*
Roxanne xD

24 komentarze:

  1. Jak mogłaś przerwać w tym momencie!
    Jezu!
    Powiem szczerze, że chłopaki mnie wkurzyli!
    Zareagowałabym tak samo!
    Czekam na next!
    Ps. Kiedy next ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja szczerze to nie wiem jak bym zareagowała... Chyba identyfikuję się z Natalią :)
      Następny w weekend =)
      Pzdr. :*

      Usuń
  2. co co co ?
    ja nie wierzę !
    Roxanne o nie ja Ciebie znajde przyjade czołgiem i zrobię mała operacje !

    Nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie


    i jeszcze raz NIE , NO, NEIN !
    brawo Natka brawo -,-'
    tak odszkodowanie dziękuje ale ugh....
    ja nie wytrzymam... ! pokrojcie warzywa bulion wszytsko i tak się wemnie gotuje że zupka będzie zaraz gotowa !!
    durny m.. <~~~ nie wole nie pisać i nie używać tego imienia !

    dobra bo ja tu tak przeżywam że zapomniałam jak szkoda mi naszego Lokowanego Kociaczka :C i mojego Marchewkowego Kevinka :C i mojego Głodomorka :C i Pięknisia :C Liama mi nie szkoda bo gdyby nie zainteresował się Dani to nie było by problemu !

    z jednej strony rozumiem Natalie ale oni się onią troszczą ! a Ta od razu z taki tekstem..
    Natka grabisz se !!

    mam nadzieje że w kolejnych wszystko się ułoży :/

    Kocham
    Anana
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musze się gdzieś schować, bo po tym rozdziale nie tylko ty mnie będziesz szukać :P
      Prędzej czy później na pewno się ułoży...Trzeba cierpliwie poczekać :)
      Pzdr. <3

      Usuń
  3. Ja pierdole!
    Jak mogłaś mi to zrobić, że są parą!!!!!!!!
    Mam nadzieję, że się pogodzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, wszystko sie może zdarzyć...
      Everything's gonna be all right =)
      Pzdr. :*

      Usuń
  4. Natalie stanowczo przesadzilas! Mam ochotę skopac ci tylek! Jak mogłaś cos takiego powiedzieć!? Co ty sobie wyobrażasz?!
    Chłopaki jestem z wami!!! Powinniście jeszcze bardziej nakrzyczec na Natty!
    Boże ale mnie dziewczyno zdenerwowalas!
    Czekam na następny!
    Kocham :* <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomnialabym! Ja to para?! Chyba sobie Jana robisz! Myślałam że go wysmieje a tu para?! Nie no nie wierze!
      Zaraz tu wykipie że złości!

      PS. Jak czytałam miałam uczucie ze kluce się razem z nimi xD

      Usuń
    2. Fajnie, że jak czytałaś, to się wczułaś w sytuację... O to mi chodziło! :)
      Co do reszty komentarza... ech... chyba większość czytelników podziela twoje zdanie :)
      Pzdr. <3

      Usuń
  5. Jak obiecałam- tak przeczytałam
    A więc... Zacznę od .... Sama nie wiem XD
    Hmhhhhhh ta sytuacja z Mracinem... Niby nic do niego nie mam, ale zaczynając z punktu widzenia chłopaków, rzeczywiście cos w tym jest O.o fajnie by było gdyby okazał się taki jak Kamil XD ( co w sumie zapewne zrobi ) bo dużo akcji by było ^^
    Co do Liama... No tak tak, jak juz pewnie wiadomo, niedługo będzie z Natalią ^^ trzeba póki co wyeliminować Danielle ;p
    Dominika... Prędzej czy pózniej bedzie z Niallem... Mam nadzieje, ze prędzej, bo blondynek naprawdę cierpi :<
    A co do.. Hazzy.... Nie sądziłam, ze to do niego będę miała najwiecej, a nie do Liama. W sumie zdecydowałam sie o nim dużo napisać, jak zobaczyłam punkt widzenia bohaterki. Wiele razy pojawiło sie zdanie typu." Harry zmienia dziewczyny jak rękawiczki" " nie chcę być jego kolejną zabawką/ rekawiczką, którą tylko wykorzysta" hmhhhh z tej perspektywy Nat. Mnie bardzo wkurzyła, bo widać ze Hazz tez człowiek i ma uczucia. Uważam, ze zdecydowanie powinna zmienić to podejście. Szczegolnie po tym rozdziale, kiedy wykrzyczała o jego byłej... To juz naprawdę była przesada O.o biedactwo....
    A co do Zena... W sumie to wiele o nim nie ma, wiec nie wiem co pisac XD chociaż... Skoro wiele nie ma to fajnie by było wprowadzić z nim jakiś wątek.... Tak z zaskoczenia :))) wiesz.... I totalny szok dla czytelników i niespodziewany zwrot akcji.... Hmhhhh mam tu na myśli nawet wątek miłosny ;3
    Kto tam jeszcze....ahhh Nialler. :D o nim to chyba tez nie trzeba dużo. :)) jest taaaaki mega Słonko w stiosunku do Domu ugh....*-*
    Z Louisem chyba tez niewiele XD czasem zadziwia mnie jego drugie obliczem kiedy uważnie słucha i doradza Natalii :)))
    Dobra.. To w skrócie chyba juz wszystko ;) bardzo chetnie czytalabym dalej to opowiadanie, wiec jakbyś mogła mnie informować.... Gdzie tam chcesz... Na asku moze być :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Thank you very much za ten hiper-mega-giga-długi komentarz <3 <3 <3
      Powiem ci, że twoje zdanie dało mi wiele do myślenia... Więc odniosę się do wszystkich punktów ;)
      Na początek Marcin... to na pewno nie będzie postać tylko epizodyczna, z nim szykuje się jeszcze dużo akcji :)
      Liam i Danielle... tu też wprowadzimy trochę zamieszania, ale za chwilę :P
      Nika i Niall- to podejrzewam, że jest dość oczywiste :D
      Co do Harry'ego... Natalia uświadomi sobie, że to co zrobiła było niedopuszczalne!
      Zayn i Louis... rozwinąć ich wątki... spróbuje nad tym popracować :) troszkę chyba o nich będzie :)

      I to by było na tyle :P
      Informować będę bardzo chętnie i pewnie to zrobię na Ask'u :)
      Jeszcze raz dzięki za opinię :*
      Pzdr. <3 <3 <3

      Usuń
  7. Od dwóch minut trzymam rękę na ustach i kiwam głową, bo nie mogę w to uwierzyć.Rozdział jak zwykle genialny! Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział. Dużo weny! ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja pierdole O.o Szacun WIELKI szacun! . Jak napisałaś że bd rozmowa z 1D to myślałam że taka jak zwykle: telefoniczna i krótka. A Tu .... To !
    A z tym Marcinem to mnie zaskoczyłaś powiem Ci..., faktycznie nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. A co do chłopaków to cóż..... rozczarowali mnie trochę. Ale Natie też zachowała się no nie powiem ostro w stosunku do Hazzy, ale najważniejsze że chyba zrozumiała swój błąd. Tak więc nie przedłużając, bo i tak się rozpisałam ( mój najdłuższy komentarz WOW ^^ ) Twoje opowiadanie ubóstwiam a ten rozdział to był zdecydowanie NAJLEPSZY ( 3 razy Tak ! przechodzisz dalej ^^ ) Normalnie czytam to już 3 raz i nie mogę wyjść z podziwu jak Ty mogłaś napisać taki genialny wątek z tą rozmową. Ale za zakończenie.. to naprawdę chciałam Cie już szukać po całej Polsce żebyś NATYCHMIAST dodała albo kolejny rozdział albo wbić do tej kochanej główki że NIE WOLNO kończyć w takim momencie -,-. Proszę dodaj w piątek, bo ja już chce wiedzieć co Nattie zrobi z tą sytuacją. Rozdział: Genialny <3
    ~ Gaba :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczyłam cię? Cieszę się niezmiernie :D
      Nie sądziłam, że ten rozdział można uznać za najlepszy... dzięki wielkie :*
      A co do piątku... cóż, spróbuję, ale nic nie obiecuję (jak zwykle hahaha :P)
      Pzdr <3

      Usuń
  9. ZNAJDĘ . ZABIJĘ . ZAKOPIĘ . I ZNOWU ZABIJĘ!!! Jak mogłaś to zrobić!!! Chyba jednak ten scenariusz o śmierci się przyda... D L A C Z E G O? W H Y ? Ja nie wierzę w to co właśnie przeczytałam.. Ja Ci przysięgam że jak ona się z nimi w następnym rozdziale nie pogodzi to zginiesz z moich rąk OBIECUJĘ!! Mam teraz taką bulwersację że sobie nie wyobrażasz.. No naprawdę mam ochotę coś rozwalić ...
    Ugggghhhhhhh :(
    /Muffin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS : Piszę z konta koleżanki
      /Muffin

      Usuń
    2. Będę podwójnie zabita O.o gdzie moja kryjówka, muszę się schować! :D
      Błagam, tylko nie rozwalaj komputera, telefonu lub innego urządzenia, na którym czytasz, bo jak się dowiesz czy się pogodzili? Jeszcze zginę bez powodu :P
      Pzdr. <3

      Usuń
  10. Ludzie nie martwcie się XD coś czuję, że Ona to jeszcze dobrze rozwinie ;)

    ~Hope

    OdpowiedzUsuń
  11. A tak w ogóle to rozdział był super ;)
    I ta liczba wyświetleń bloga... ^^

    ~Hope

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczba wyświetleń też jestem zachwycona ^.^ *.* ach, dziesięć tysięcy!!! Ludzie, jesteście boscy <3 <3 <3
      A co do poprzedniego koma.... Oj, rozwinę, rozwinę :P i to porządnie =D
      Pzdr. :*

      Usuń
  12. Hejka ostatnio znalazłam tego bloga i od tej pory go czytam nadrobiłam już wszystkie rozdziały i czekam z niecierpliwością na kolejne!!! Mam pytanie kiedy pojawi sie next?
    ~Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witamy na pokładzie! :D
      Nowy rozdział powinien pojawić się dzisiaj :*
      Pzdr. <3

      Usuń