wtorek, 10 czerwca 2014

Rozdział 31

-Okej, czyli wszystko mamy obgadane. Przyjeżdżasz o wpół do szóstej, sprawdzasz sprzęt i rozkręcasz imprezę. Jeszcze tylko kwestia zapłaty. Tamten DJ chciał trzy tysiące za całą noc.
-ILE?!!!- byłam w totalnym szoku. Trzy patyki za puszczanie muzyki?! Albo tamten DJ był kimś na miarę Davida Guetty, albo próbował nabić Marcina w butelkę, a tak naprawdę był miernotą.
-No wiesz, są tacy, którzy sobie tak liczą. Ile ty oczekujesz?
-Sto.- mruknęłam.
-Tysięcy?- walnęłam się ręką w czoło.
-Złotych, tępaku. Nie jestem łasa na forsę.
-Nie przesadzaj. Kasa to nie problem. Dwa tysiące?
-Człowieku, nie wiem, ile masz szmalu i mnie to nie interesuje. Mogę wziąć dwie stówy, jak ci tak zależy.
-Tysiąc?
-Dwie stówy.
-Dziewięćset?
-Dobra, trzy. I ani grosza więcej.
-Osiemset?
-Trzysta.
-Natalia, zlituj się.
-To może nie płać mi w ogóle, przecież dla mnie to dobra zabawa, a nie robota.
-Natalia, nie wyprowadzisz mnie z równowagi. Pięćset, to moje ostatnie słowo.
-Super. To może zrobimy tak: ja zajmę się graniem, DJ-owaniem, a ty ocenisz, czy warto dać mi pięć stów, czy trzy, okej?
-A jak będę chciał dać ci więcej?
-To zmuszę cię, żebyś zjadł te pieniądze.- rozłączyłam się i padłam na fotel.
Jutro Sylwester. A to oznacza, że trzeba będzie się jakoś odstawić. Na szczęście, mam kieckę i wszystkie dodatki, ale nienawidzę tego ciapania się kremami, pudrami, eyelinerami itp. itd. Po prostu tego nie lubię. Jak dla mnie, to wystarczy tylko tusz, puder i błyszczyk. To jest arsenał obowiązkowy. Po co więcej? Chyba mnie ktoś upuścił po urodzeniu, skoro rzadko myślę jak dziewczyna.
-Jestem!- Nika wpadła do domu.- Kupiłam zawalistą sukienkę, padniesz jak zobaczysz!- wyciągnęła z torby granatową koronkową sukienkę ze srebrną nitką, lekko rozszerzaną u dołu, bez rękawów, ani ramiączek. Niezła.
-Całkiem całkiem.- przyznałam.- Gdyby nie to, że siedzę, to na pewno bym padła.- dziewczyna pokazała mi język i poszła do swojego pokoju. Za chwilę dobiegł mnie jej głos. Rozmawiała z kimś. Po angielsku. Oho.
Strasznie źle się czułam gadając z chłopakami o Sylwestrze. Połączyłam się z nimi wczoraj na Skypie. Byli załamani. Pomijając fakt, że non stop żartowali, wygłupiali się, ale mimo to... Widać było, że strasznie chcieli, żebym przyjechała. Było mi głupio. Chciałam pojechać, ale przez swoje obawy stchórzyłam. Teraz cały czas zastanawiam się, czy na pewno dobrze zrobiłam. W trakcie tej rozmowy z 1D co najmniej cztery razy łapałam za telefon, żeby odwołać to, co powiedziałam Marcinowi. Ale za każdym razem komórka wracała na swoje miejsce. Nie mogłam tego zrobić, Marcin już zrezygnował z tamtego DJ-a i nie mogłam go zostawić na lodzie.
Do salonu wróciła Nika.
-Niall dzwonił. Żałują, że cię nie będzie.- westchnęłam i odwróciłam się do niej.
-Gdyby nie ty, to już siedziałybyśmy w samolocie.
-Co? Sugerujesz, że to moja wina?!
-Nie, tylko twojego strachu przed lataniem.
-Nic na to nie poradzę.- wzruszyła ramionami.
-Przecież nie leciałabyś sama. Byłabym z tobą.
-Wiem.- mruknęła.- Ale co się stało, to się nie odstanie. Poza tym...- zawiesiła głos.- Czuję, że doszłoby do czegoś między mną i Niallem....
-No nareszcie!- wyrzuciłam ręce w górę.- Wreszcie się przyznałaś, że coś do niego czujesz.
-Co? Nie! Wcale nie!- upierała się Nika.- Ja się boję... Że historia z Kamilem się powtórzy...- skuliła się na kanapie. Przysiadłam się do niej i ją mocno przytuliłam.
-Będziesz się teraz bała każdego chłopaka? Będziesz uciekała przed miłością? Ja ci mogę zaręczyć, że Niall w życiu nie posunąłby się do czegoś takiego. On do tej pory nie był w poważniejszym związku, bo stale czeka na tę jedyną dziewczynę. A ty jesteś dla niego idealna. Jesteście do siebie podobni, wariat i wariatka, oboje macie czarną dziurę w żołądkach, uwielbiacie McDonald's i gdybyś skosztowała żarcia z Nando's, to pokochałabyś je tak jak on, oboje gracie na gitarze... Chociaż ja nie pamiętam, kiedy ostatnio grałaś.
-Na ognisku, po maturze.- mruknęła. Zerknęła na mnie kątem oka.- Myślisz, że Niall mógłby się we mnie na poważnie zakochać?
-Jestem tego pewna. Ale przez twój strach przed lataniem i konfrontacją z Horanem się tego teraz nie dowiemy.
-Dorzuć do tego swój strach przed Danielle z Liamem.- powiedziała zgryźliwie. Zesztywniałam i puściłam ją.
-Masz rację.- odparłam cicho.- Gdyby nie moja niechęć do Danielle i lęk przed spotkaniem ich razem, to właśnie lądowałybyśmy na Heathrow.
-My?- uniosła brwi w geście zapytania.
-Tak, my. Wtedy nie powstrzymałabyś mnie przed zaciągnięciem cię na pokład samolotu.- wstałam z kanapy i poszłam do siebie. Włączyłam "Addicted" i weszłam w Internet. Powtórka meczu tenisa Agnieszki Radwańskiej i Eugenie Bouchard z wczoraj. Całe szczęście. Coś na zmianę nastroju. Dobrze, że nie znam wyniku.

~~*~~

Obudziłam się tak świetnie wyspana... To aż dziwne po tym wszystkim, co się działo ostatnio. Przeciągnęłam się mocno i rzuciłam okiem na zegar. O chorobcia... Jest dwunasta! Wyskoczyłam szybko z pościeli i pędem ruszyłam do kuchni.
-No, gwiazda wieczoru wstała!- Nika przyglądała mi się z ironią wprost wypisaną na twarzy.- Wspaniale. Już miałam cię polewać wodą z lodem.
-Super. Jest coś do zjedzenia?- dziewczyna wzruszyła ramionami. Kurde, ona już umyła głowę i wzięła prysznic. A ja jestem w proszku.
-Weź sobie płatki, szybko pójdzie. Zrobię ci herbaty.- po chwili siedziałam i pochłaniałam moje śniadanko, czyli płatki na sucho. Nie śmiać się, ja po prostu nie cierpię mleka. Nie lubię go pić, nie lubię go z płatkami, jedyne mleko w postaci płynnej, jakie toleruję, to to w kawie.
-Smacznego. Ja się zacznę szykować, a potem cię wezmę w swoje utalentowane łapki.- skinęłam głową przełykając herbatkę.
Gdy tylko Nika zwolniła łazienkę, zamknęłam się i wskoczyłam pod prysznic. Szybko umyłam włosy i zawiązałam turban na głowie. Kiedy wreszcie wyszłam, już na korytarzu dopadła mnie Nika.
-Chodź! Musimy cie zrobić na bóstwo.- pociągnęła mnie za rękę do mojego pokoju. Stanęłam jak wryta na progu. Przyjaciółka zamieniła mój pokój na istny salon piękności. Jedyną wolną przestrzenią był fotel obrotowy, podłogę pokrywały najróżniejsze buteleczki, toniki, mleczka, balsamy, na biurku stała kolekcja lakierów do paznokci, szminek, błyszczyków, cieni do powiek, tuszy do rzęs, pudrów, fluidów i takich rzeczy, których nawet nie potrafię nazwać.
-Coś. Ty. Zrobiła. Z moim. Pokojem?- zapytałam z pozornym spokojem Nikę.
-Siedź cicho, masz dziś zabójczo wyglądać na imprezie, jeśli ją rozkręcasz, to sam twój wygląd musi powalać.- trajkotała sadzając mnie na fotelu. Posłałam jej mordercze spojrzenie, ale w ogóle na nie nie zareagowała.
-Wyciągnij ciuchy, w które się ubierzesz, a ja polecę jeszcze po lokówkę.- z grymasem niezadowolenia wyciągnęłam z szafy czarną sukienkę. Uwielbiałam ją. Obcisła u góry, na szerszych ramiączkach, z szerokim czerwonym skórzanym paskiem w talii, dół rozszerzany, sięgała do połowy uda. I była niesamowicie miła  w dotyku. Nie powiem, ile za nią dałam, bo jeszcze ktoś posądzi mnie o dorabianie na boku w nielegalnych interesach. Do tego czarne sandały na koturnie, ale niskie, jakoś tak cztery centymetry. Nie lubię tych dwudziestocentymetrowych szpilek, jestem dość wysoka i nie muszę sobie dodawać centymetrów, naprawdę. Do tego dojdzie czarna skórzana kopertówka i czerwone skórzane rękawiczki bez palców. Rockowo i imprezowo. Zestaw idealny.
-Jestem!- Nika wpadła do mojego królestwa i podłączyła lokówkę. Przyjrzała się uważnie ciuchom i zmarszczyła brwi.- Mam pomysł!- pisnęła głośno, aż podskoczyłam. Ponownie posadziła mnie na fotelu i swoimi "utalentowanymi rączkami" zajęła się makijażem...

*cztery i pół godziny później*
Stałam przed dużym lustrem w przedpokoju i nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Nika zdecydowanie się marnuje na tych studiach. W życiu bym nie pomyślała, że potrafi tak przygotować człowieka na imprezę. Zrobiła mi całkiem niezły makijaż. Smoky eyes, granatowy tusz do rzęs, błyszczyk Rimmela w moim ulubionym odcieniu, bronzer na policzkach... Włosy zakręcone w "drapieżne", jak to ujęła Nika, loki, czyli średniej grubości, proste na końcach, podlakierowane tak, żeby nie opadały na twarz, ale ładnie się z nią komponowały. W połączeniu z moją sukienką i wybranymi przeze mnie dodatkami.... No cóż. Nie poznawałam siebie w lustrze. Dziewczyna z lustra była... seksowna. Była gotowa na wszystko. Dziewczyna z lustra zdobędzie każdego faceta, na którego będzie miała ochotę. Podoba mi się to!
-I jak? Myślałam, że nigdy ci tego nie powiem. Laska wymiatasz!- Nika stanęła za mną. Ona też wyglądała genialnie. Granatowa sukienka była jak robiona specjalnie na nią. Zaśmiałam się.
-Obie wymiatamy!
-Dobra, a teraz czas naaa...- wyciągnęła telefon i skierowała na mnie obiektyw.- ...pamiątkowe sweet focie! Zrób pozę jak modelka.- ustawiłam się pod jej dyktando i Nika strzeliła fotkę.- No zobacz, kochana. Normalnie wysłać cię do "Glamour" albo "Elle".- pokazała mi zdjęcie. Znowu ta obca osoba z lustra. Wow.
-No, takiego efektu to się nie spodziewałam.- czarna sukienka ładnie się leżała, rozszerzany dół delikatnie się układał od paska, bez żadnych zagięć i niepotrzebnych zmarszczek. Włosy tak zrobione, że żadne pasemko nie odstawało samotnie od reszty. Nika powinna być stylistką.
-To teraz wstawiamy na Twittera...- Nika poklikała parę razy i za chwilę moja komórka charakterystycznym dźwiękiem oznajmiła, że mam powiadomienie z Internetu. Otworzyłam stronę i od razu podałam fotkę dalej. Komentarz głosił: Oto @nattie_maj najbardziej zajebista DJ Nats na dzisiejszą imprezę! Krakowie szykuj się xD. Zaraz dostałam kolejne powiadomienia. Uśmiechnęłam się szeroko. Louis, Liam i Niall podali dalej moje zdjęcie. Za chwilę to samo zrobili Harry, Zayn, Eleanor i Perrie. Oni też zaczną zaraz imprezę. Westchnęłam. Ciągle nie wiedziałam, czy dobrze zrobiłam.
-To co, jedziemy?- kiwnęłam głową i zaraz wsiadałyśmy do taksówki.

-No no no.- Nika otworzyła szeroko oczy.- Niezła chata.
-W środku też jest spoko. Znaczy byłam tylko w salonie, ale jest okej.- zadzwoniłyśmy do drzwi i otworzył nam jakiś chłopak. Nie najgorszy. Chociaż do 1D się nie umywał.
-Cześć, jestem Damian. Kumpel Marcina.- podał nam rękę i wprowadził do domu.
-Mieszkasz z Marcinem, nie?- zapytałam zdejmując płaszcz.
-Taa. A ty masz robić za DJ-a?- wziął nasze płaszcze i schował do szafy w przedpokoju.
-Zgadza się. Na dzisiejszą noc jestem DJ Nats. Do usług.- puściłam mu oczko. Damian zaśmiał się.
-W takim razie chodźcie do salonu. Marcin uruchamia sprzęt.- poszłam do znanego mi pomieszczenia. Kanapy były zsunięte pod ściany, zniknął telewizor, jego miejsce zastąpiły wielkie kolumny podłączone do konsoli. Sama konsola stała pod ścianą, tylko trochę wysunięta na środek pomieszczenia. Hm, miejsca do tańca było całkiem sporo.
-Cześć... Wow... wyglądasz... wow.- tak, elokwencją to on nie grzeszy.
-Tak, tak. Dzięki.- sorry, Marcin, za taką reakcję, ale aż mnie świerzbiły ręce, żeby zająć się sprzętem.- Wszystko gra?- kolega Bielski wreszcie przestał mnie przewiercać wzrokiem i wrócił do sprzętu.
-Tak, chyba jest okej. Wypróbujesz?- jeszcze się pytasz?! Wprost wskoczyłam na zwolnione przez niego miejsce. Zauważyłam, że za konsolą stoi fotel obrotowy i pudło z płytami. Super. Większa playlista, więcej piosenek, lepsza zabawa.
-No, to ja wreszcie sobie przypomnę, jak było na tej dyskotece w naszym boskim krakowskim liceum.- Nika stanęła na wprost konsoli. Podłączyłam swoją MP4 na USB i wyszukałam coś żywego na początek. Mam! "Pound The Alarm"! Zaczęłam manipulować przy wszystkich pokrętłach, głośnikach, zmieniałam ustawienia, podkręciłam beat. Było genialnie.
-No, to ja teraz rozumiem, dlaczego Marcin cię wziął na DJ-a. Jesteś świetna!- Damian stanął koło Niki.- To co, może mały drink na początek dla DJ Nats?- mrugnął do mnie, ale nie odwzajemniłam.
-Sorry, nie piję.- przeglądałam listę piosenek na iPadzie Marcina.
-Oj no weź... Tylko jeden, na rozkręcenie. Co ci szkodzi?
-Damian, nie zrozumiałeś mnie.- podniosłam na niego wzrok.- Ja w ogóle nie piję. Nie mogę, biorę leki.
-Aaa, takie buty.- chyba wreszcie zajarzył.- Czyli co, coś bezalkoholowego dla ciebie?
-Wystarczy woda. Dzięki.- wróciłam do poprzedniego zajęcia. W końcu włączyłam jakąś piosenkę i siadłam w fotelu przeglądając płyty. Hmm, nawet niezłe. Trochę oldschool, trochę techno, trochę popu, trochę disco, kilka nowości... Będzie można spokojnie coś z tego wybrać. Podniosłam głowę i zauważyłam, że zaczęli się już zbierać balangowicze. Zaraz będą pierwsi pijani, ten gość w czerwonej kurtce nieźle sobie golnął. Zobaczymy, kiedy wykituje.
Nagle zadzwonił mój telefon. Niall. Zmarszczyłam brwi. Kochany, teraz to ja nie przyjadę... Wyszłam na taras, gdzie muzyka była słabsza i odebrałam.
-Halo? Niall?- w słuchawce słychać było szmery i jakieś trzaski. Kurde, znowu coś kombinują.
-Trzy cztery.- powiedział chyba Louis (?) i usłyszałam piosenkę. Zachciało mi się śmiać. "Little Black Dress".
-Little Black Dress just walked into the room
Making heads turn, can't stop looking at you
It's alright, it's alright, it's alright to know
Little Black Dress did you come here alone?
It's too late, it's too late, it's too late to go home
It's alright, it's alright, it's alright to know
It's alright, it's alright, it's alright to know


I want to see the way you move for me baby
I want to see the way you move for me baby
I want to see the way you move for me

(Mała Czarna przed chwilą weszła do pomieszczenia
Sprawiła, że wszyscy się obrócili, 
nie mogę przestać na Ciebie patrzeć
Jest dobrze, jest dobrze, jest dobrze wiedzieć
Mała czarna, przyszłaś tu sama?
Jest za późno, jest za późno, jest za późno by iść do domu
Jest dobrze, jest dobrze, jest dobrze wiedzieć
Jest dobrze, jest dobrze, jest dobrze wiedzieć

Chcę widzieć, jak się dla mnie ruszasz kochanie
Chcę widzieć, jak się dla mnie ruszasz kochanie
Chcę widzieć, jak się dla mnie ruszasz)



-To z powodu tej fotki?- spytałam wielce domyślnie, kiedy skończyli śpiewać
-Zgadza się. To był mój pomysł.- odezwał się bardzo dumny z siebie Harry.
-A polajkować nie starczyło?- zaczęłam się znowu śmiać.
-Niee, to by nie było to samo.- stwierdził Louis.- Jak tam Sylwek?
-Już zbierają się ludzie, zaraz wkracza DJ Nats! Malik, pamiętasz?
-No, jasne!- krzyknął do słuchawki.- W końcu to ja ci wymyśliłem ksywkę.
-I jest genialna, dzięki Zayn. A u was jak, impreza chyba już rozkręcona?- słyszałam w tle "Party Rock Anthem".
-Na razie są dziewczyny.
-Jakie dziewczyny?- zaciekawiłam się.
-No, El, Perrie, Danielle...- czyli Danielle jest. No co ty, idiotko, dziewczyny Liama by nie było?! Ale kretynka ze mnie.
-Macie mnie na głośnomówiącym?- poprosiłam.- Słychać mnie?- chyba podeszli do dziewczyn.
-Nattie, hej!- pisnęła Pezz.- Gdzie jesteś, kiedy cię tu nie ma?- usłyszałam jakieś prychnięcie. Komuś się nie spodobała rozmowa ze mną? Mam pewne podejrzenia, komu...
-Jestem w Krakowie. DJ Nats robi best party ever, laski! Ja się dziwię, że was tu jeszcze nie ma!- kolejne prychnięcie. Zaraz się wkurzę i będzie niemiło.
-Perrie, lecimy! Może się załapiemy na północ w Polsce!- El głośno się roześmiała.
-Ja z wami!- wrzasnął Horan.
-No tak, Nialler nie może się doczekać spotkania z pewną szatynką...- powiedziałam znacząco. Kolejne prychnięcie i czyjeś kroki. Ewidentne stukanie obcasów.
-Oho, i Dani wyszła. Co ją ugryzło?- zastanawiała się Perrie.- Liam poszedł za nią. Co za pantoflarz.- zachichotała. Chyba wiem, co ugryzło Danielle. Jestem jasnowidzem. Liam za nią pobiegł... Jak to dobrze, że jednak nie pojechałam!
-Dobra, girls, kończę, bo zaraz zaczynam robotę.
-Okej, to trzymaj się tam i powal ich na kolana! Happy New Year!!!- wrzasnęły obydwie. Musiałam aż odsuwać telefon od ucha.
-Dzięki, nawzajem, paaa!
-Nattie, czekaj, nie rozłączaj się!- krzyknął Niall. Co on jeszcze chce?
-Wyłączyłem głośnik. Natalia, mam prośbę.- miał dziwny głos.
-Niall, ty się czymś stresujesz?
-Nie.. tak...
-Okej, głęboki oddech i mów.- poinstruowałam go wyglądając przez drzwi. Coraz więcej ludzi. Co jest, Marcin zaprosił cały uniwerek, wszystkie wydziały, wszystkie roczniki?!
-Chciałbym, żebyś zadedykowała Nice piosenkę na imprezie. Ode mnie.- powiedział na jednym wydechu.
-Ooo.- zamilkłam. Zaraz się uśmiechnęłam.- Awww, jak słodko!- pisnęłam.- Jasne, że zadedykuję i powiem ci, że właśnie podsunąłeś mi fantastyczny pomysł. Okej, dobra, wyślij mi tylko, kiedy konkretnie mam to zapodać i jaką piosenkę.
-Spoko.- uspokoił się Horan.
-Dobra, kończę już, zaraz wkraczam do akcji.
-No, trzymaj się.
-Na razie.- rozłączyłam się i ruszyłam za konsolę. Zaczynamy. DJ Nats na horyzoncie! Założyłam słuchawki i ustawiłam odpowiednio przymocowany do nich mikrofon.
-Siema, ludzie!!!- wydarłam się. Odpowiedział mi lekki pomruk.- Oj, słabiutko z wami. DJ Nats zaraz wam pomoże.- puściłam "Bałkanicę" i manipulując przy przyciskach zaczęłam podśpiewywać znany wszystkim Polakom tekst.
-Będzie! Będzie zabawa!
Będzie się działo!
I znowu nocy będzie mało.
Będzie głośno, będzie radośnie
Znów przetańczymy razem całą noc.

Ludzie od razu zaczęli ruszać się w rytm piosenki, śpiewać i tańczyć. Uwielbiam polskie imprezy, tutaj starczy łyknąć głębszego i już jest ochota do zabawy. O ja pierniczę, pierwsi imprezowicze się zataczają! Zauważyłam Nikę, Gabi i Monię. Moje przyjaciółki wariowały z drinkami w rękach. To tu są takie kolorowe drinki? Dlaczego ja nie mogę pić, to takie niesprawiedliweeee, też chcę skosztować! Czemu zaprosiłam tu Gabi, ona będzie mnie na każdym kroku pilnować.
-Małe ogłoszenie na początek!- wyciszałam stopniowo piosenkę.- Jeżeli ktoś chce, zapraszam do mojego stanowiska, można zamawiać i dedykować piosenki, komu się tylko chce! Mam przeczucie, że to będzie zajebista noc!- włączyłam "I Gotta Feeling". Bawiłam się konsolą i chyba ludziom się podobało. Mało kto siedział pod ścianą, imprezowicze krążyli wokół salonu z drinkami, część wybyła do ogrodu, gdzie wystawiona była mniejsza kolumna i tańczyli na trawniku. Słychać było śmiechy, śpiewanie, ogólne wariactwo. Było genialnie. Odkryłam swoje powołanie. Chyba zacznę zarabiać jako DJ.
Puściłam jeszcze kilka kawałków. W pewnym momencie do mojego stołu podszedł jakiś koleś. Blondyn z aparatem na zębach i drinkiem w garści. Uśmiechnął się zachęcająco. O Boże. Zachęcił mnie do kupna okularów przeciwsłonecznych. Blask jego aparatu wprost oślepiał.
-Ty jesteś DJ Nats?- zapytał.
-Nie, tak tylko sobie stoję za konsolą i puszczam muzę.- zaśmiałam się.- Żartowałam. Tak, to ja. Co zapodać?
-Jakbyś mogła puścić coś specjalnie dla facetów, skarbie.- skrzywiłam się w duchu. Nie jestem skarbem!
-Spoko. Chyba wiem, co masz na myśli.- puściłam mu oczko w myślach rzygając z obrzydzenia na widok jego obleśnego uśmiechu.
-Kochani, mamy pierwszego odważnego!- powiedziałam do mikrofonu ściszając kończącą się piosenkę.- Pierwsze zamówienie! Coś specjalnie dla facetów.- odpowiedział mi aprobujący ryk męskiej publiczności.- Dziewczyny, zapraszam na środek parkietu. Pokażmy facetom, na co nas stać!- włączyłam "Ona Tańczy Dla Mnie". Co najmniej trzy czwarte lasek wyskoczyło na środek pomieszczenia i zaczęło tańczyć w rytm muzyki. Faceci ślinili się pod ścianami. Boże, jak to dobrze, że te dziewczyny mają jeszcze trochę przyzwoitości i nie tańczą na rurach, bo wtedy skończyłoby się nieciekawie. Okej, przy kolejnym przeboju już skakali wszyscy. Jak to niewiele Polakowi potrzeba do szczęścia. Dobrej wódki i dobrej zabawy. Wypatrzyłam w tłumie kilka znajomych twarzy, co chwila przewijała się Nika albo Monia. Śmiałam się za każdym razem, gdy je widziałam. Widać było, że się dobrze bawią. Tak, alkoholu to sobie nie żałowały. Kurczę, to stanowisko jest genialne. Widać całą imprezę, i tą w domu, i tą w ogrodzie. Wariowałam z "moim" sprzętem i co chwila śpiewałam do mikrofonu. Normalnie, jak zespół i DJ w jednym.
-Hej, mogłabyś zadedykować piosenkę?- koło mnie wyrósł przystojny koleś. Chyba skądś go... Tak, kojarzę go, on studiuje farmację na bodajże czwartym roku.
-Jasne, szefie.- uśmiechnęłam się promiennie.- Dla kogo i jaki kawałek?
-Coś wolnego dla mojej dziewczyny, żeby wiedziała, że ją bardzo kocham.
-Romantycznie.- oceniłam.- Jeszcze imiona zakochanej pary?
-Krzysiek i Marlena. Dzięki.- i zniknął w tłumie. Coś romantycznego, coś romantycznego.... O, chyba mam!
-Hej, ludzie! Pierwsza dedykacja, brawa dla odważnego!- ryk radości. Już wszyscy są po głębszym, już wszyscy są happy.- Uwaga, uwaga. Marlena, jesteś szczęściarą. Krzysiek dedykuje ci tę piosenkę z wyrazami wielkiej, gorącej miłości! Życzę wam wszystkiego najlepszego! A teraz zwalniamy tempo...- włączyłam "Little Things" chłopaków. A co mi tam. Ta piosenka akurat mówi wszystko o miłości. Na parkiecie pojawiły się pary, a w samym centrum widziałam tańczących w objęciach Krzyśka i Marlenę. Na twarzy dziewczyny było widać takie szczęście... Musi być naprawdę mocno zakochana... Z wzajemnością.
Po kilku kolejnych piosenkach usłyszałam przychodzącego smsa. To chyba cud, że w takim hałasie udało mi się wychwycić dzwonek mojego telefonu. To się nazywa słuch!
Od: Nialler ;)
Jak możesz, to dedykuj teraz. "Just The Way You Are" Bruno Marsa :)
Wow. Zapamiętał, że Bruno Mars to ulubiony wokalista Niki. I ta piosenka... Stara się chłopak. A ja mu w tym pomogę.
-Siema, balangowicze, kolejna dedykacja! Nika! Nika, na środek!!!- wydarłam się do mikrofonu. Za chwilę zobaczyłam, jak Monia i Gabi prowadzą zdezorientowaną dziewczynę na środek salonu.- Dostałam dedykację z Anglii...- powiedziałam z ironicznym uśmieszkiem.- Niall bardzo żałuje, że nie może się z tobą zobaczyć i zatańczyć, ale prosił mnie o puszczenie ci specjalnej piosenki. "Just The Way You Are".
Włączyłam muzykę i z uśmiechem obserwowałam reakcję dziewczyny. Stała zszokowana na środku przez jakiś czas, aż w końcu podeszła do mnie wolnym krokiem mijając tańczące pary.
-To... to ma być żart?- wyjąkała. W odpowiedzi pokazałam jej smsa od Nialla.- O matko.- powiedziała w końcu.
-Pozwolisz, że teraz powiem to wkurzające cię na masę zdanie? A nie mówiłam?! Niall nie jest taki, jak ci się może wydawać. A już na pewno różni się od Kamila o 180 stopni.- puściłam jej oczko i zmieniłam piosenkę.
Nagle przy konsoli pojawił się Marcin.
-No, nieźle dajesz radę.- powiedział z szerokim uśmiechem.- Ale teraz leć się zabawić, a ja trochę cię zastąpię.
-Ale mnie jest tu okej... Nie musisz mnie zastępować...- odparłam przeszukując playlistę w poszukiwaniu jakiegoś rytmicznego hitu. Marcin złapał mnie za rękę.
-Daj się zastąpić. Jesteś też gościem, więc powinnaś się bawić.
-Uch, okej. Ale daj mi coś puścić na koniec.- zabrał swoją rękę, a ja wybrałam piosenkę i pociągnęłam za sobą Nikę na parkiet.- Chodź, znajdziemy dziewczyny i razem zaszalejemy.
Zaraz złapałam Gabi i Monię i zaczęłyśmy skakać po parkiecie i wariować do "Hot Right Now". Pamiętam, że Gabi bardzo lubiła tę piosenkę i faktycznie, teraz szalała na parkiecie poruszając się w rytm muzyki. Nagle piosenka się urwała.
-Moi drodzy, za pół godziny północ, a teraz dedykacja dla naszej wspaniałej DJ Nats od gospodarza imprezy!- wielki wrzask balangowiczów. Ała, moje uszy pilnie potrzebują laryngologa. Co ten Marcin wyprawia?- Dzięki wielkie za zajęcie się muzą i za rozkręcenie zabawy!- kolejny wrzask. Uśmiechnęłam się do Marcina.- Te dwie piosenki są dla ciebie.- gdy tylko usłyszałam dźwięki muzyki chciało mi się śmiać i płakać. On się na serio zmienił. Nigdy z własnej woli nie puściłby na imprezie One Direction. Spojrzałyśmy na siebie z Monią porozumiewawczo.
-"Everything About You"!- jednocześnie odgadłyśmy tytuł piosenki. Tu już zaczęło się szaleństwo. Śpiewałyśmy na całe gardło tekst, który oczywiście miałyśmy wryty na pamięć, skakałyśmy w rytm muzyki, a Nika i Gabi pokładały się ze śmiechu widząc naszą reakcję na ulubiony zespół. A potem kolejna piosenka. Znowu 1D, "Stand Up". Skakałyśmy w górę jak piłki przy refrenie wywrzaskując słowa, a najlepsze było to, że inni też załapali tekst i tańczyli razem z nami. Było genialnie.
W końcu zeszłam z parkietu i podeszłam do konsoli.
-Dzięki wielkie gospodarzowi za tę dedykację!- powiedziałam do mikrofonu.- A teraz przygotujcie się, za dziesięć minut północ!- zbiorowy wybuch radości. Po raz kolejny. Zajęłam się na nowo playlistą. Trzeba jakoś to ładnie ułożyć, żeby muzyka sama leciała. Ja też chcę obejrzeć fajerwerki! Dobra, najpierw tą, potem te dwie... Okej, playlista ułożona. W samą porę.
-Ludzie, za trzy minuty północ!!!- wrzasnęłam.- Zaczynamy finałowe odliczanie!- włączyłam nowy cover "The Final Countdown". No jakżeby inaczej.
Wyszliśmy wszyscy do ogrodu. Otuliłam się szczelniej płaszczem, który złapałam przed wyjściem. Był niezły mróz. Gratuluję niektórym pomysłu wyjścia na dwór w krótkiej sukience bez pleców. Serio, ja rozumiem, alkohol i te sprawy, ale jest dziesięć stopni mrozu, ludzie!
W oddali widać było już pierwsze fajerwerki wypuszczane przez tych niecierpliwych. Widziałam jak Damian kręci się przy petardach do odstrzału. Boże, żeby oni nic sobie nie zrobili. Obok mnie stanął Marcin.
-I co?- zapytał.- To był dobry rok?
-I to bardzo.- uśmiechnęłam się do niego. To był mój najlepszy rok. Byłam w Londynie, poznałam cudownych przyjaciół na śmierć i życie, nie straciłam z nimi kontaktu i wygląda na to, że kontakt się utrzyma, dużo tańczyłam i pokazałam to chłopakom (chociaż nie świadomie, to wszystko wina Skype'a!), śpiewałam z nimi, wygłupiałam się... Dzięki nim to był cudowny rok. A przynajmniej jego końcówka. Ten następny, 2014, nie będzie już taki dobry. Ja to czuję. Choroba, ryzyko śmierci, brak dawcy... Za rok mnie tu nie będzie. I muszę z tym żyć i się do tej myśli przyzwyczaić. Najwyższa pora.
Zaczęło się odliczanie.
-Dziesięć!
-Natalia...- zaczął Marcin.
-Dziewięć!
-Chciałbym coś zrobić...
-Osiem!
-Co?- spojrzałam na niego.
-Siedem!
-Boję się twojej reakcji...- patrzył mi prosto w oczy.
-Sześć!- wziął mnie za rękę.
-Pięć!- spojrzałam na złączone dłonie.
-Cztery!- podniosłam wzrok z powrotem na Marcina.
-Trzy!- zbliżył się do mnie.
-Dwa!- delikatnie położył wolną dłoń na moim policzku cały czas patrząc w moje oczy.
-Jeden!- przybliżył swoją twarz do mojej. Czemu ja nie reaguję?!
-ZERO!- wybuchły fajerwerki, w mieście odezwały się syreny, ludzie krzyczeli, wiwatowali, strzelali korkami od szampana. A Marcin przysunął się jeszcze bliżej i złączył nasze usta w delikatnym, szokująco słodkim, romantycznym, moim najlepszym do tej pory pocałunku.
O. M. G.



_______________________________________
Are you in shock? I am :D
Tak jak obiecałam, zakończenie chyba zryło wam psychikę ;)

Uwaga, uwaga. Do grona moich czytelników dołączyła moja najlepsza przyjaciółka! Na razie nadrabia wszystkie rozdziały, ale chyba jej to wyjdzie, bo kolejny w weekend :P parę dni na oddech i złapanie weny. Co ja gadam, wena na razie mnie nie opuszcza =)

Dzięki za komentarze :* zachęcam do obserwowania bloga i mojego profilu na Twitterze, którego adres jest w zakładce "Kontakt" ;P

Pzdr. <3
Roxanne xD

17 komentarzy:

  1. Rozdział wspaniały!
    A końcówka... O Boże nie!
    Liam ty pantoflarzu jeden ty!
    Czekam na następny!
    Całuje :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaaaa!
    Niall i Nika <33
    Kochaam. <3333333
    Końcówka mega mnie zaskoczyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kocham Nialla i Nikę :D
      a końcówka miała zaskakiwać :P
      Pzdr. :*

      Usuń
  3. Ja pierdziele !!!
    Jaka akcja z Dan :O
    Jaka akcja z dedykacją Niallera :O
    JAKA AKCJA Z POCAŁUNKIEM :O :O :O
    Kochana ! Ten rozdział jednym słowem jest ... ... ... ... ... ... Cudowny <3
    A z tą wena to życzę Ci żeby Cię już nigdy nie opuszczała :*
    Prooosze dodaj rozdział w piątek :*
    Ps. Pozdrowienia dla Twojej BFF ;)
    ~ Gaba :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuuuję :*
      Piątek? Zobaczymy, zobaczymy... Wszystko zależy od mojej zwariowanej rodzinki, w której wszystko się może wydarzyć :)
      Dzięki w imieniu mojej BFF, przekażę =)
      Pzdr. <3

      Usuń
  4. Mi zakończenie nie zryło psychiki. Według mnie było świetne! Nie mówię, że nie jestem w Team Liam, ale teraz wszystko jeszcze bardziej się skompilkowało i z jeszcze większym zniecierpliwiemiem będę czekać na kolejny rozdział :D
    Tak w ogóle to często występuje w opowiadaniach motyw 2 chłopaków, ale Ty wplotłaś go w sposób niebanalny, za co dziękuję :)

    ~ Hope

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you very much :* <3
      Oj, to jeszcze nie koniec komplikacji! Moja zbyt bujna wyobraźnia wyprodukuje jeszcze parę nietypowych pomysłów :)
      Pzdr. =)

      Usuń
    2. Dobrze... Bardzo dobrze ;P

      ~Hope

      Usuń
  5. AAAAAA jaki rozdział, jesteś najlepsza. Nie dość, że dodajesz w regularnych (mniej- więcej) terminach, to jeszcze tak genialnie piszesz. :* Pozdrawiam i życzę duzo weny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :*
      No z tymi terminami, to staram się, żeby rozdziały były regularnie póki mam czas, jak pójdę na studia, to różnie może z tym być, ale jedno jest pewne: nie zostawię tego, ani żadnego innego bloga bez zakończenia!
      Pzdr. <3

      Usuń
  6. O chuj.... BOŻEEE!! TO ZRYŁO MI PSYCHIKĘ.. GDY TO PRZECZYTAŁAM WYRZUCIŁAM TELEFON I ZACZĘŁAM SIĘ DRZEĆ PO CAAALUTKIM DOMU , ŻE MATALIA IS REAL..... !! JEZU ZA DUŻO EMOCJI NA TEN ROZDZIAŁ..
    KOCHAM CIĘ!!
    /Polly

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, keep calm ;)
      Nie wiadomo, czy Matalia będzie real czy unreal... Nie wiesz, jak ona zareaguje :P
      Pzdr. :* <3

      Usuń
  7. Liaam! Widze cie w samolocie i to już! Mozesz byc ze sladem po spoliczkowaniu, ale czekam na cb z Natalia xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, może po takiej motywacji Liam wreszcie zacznie coś robić :P
      Pzdr. :*

      Usuń
  8. Nie było mnie chwile i wracam w ten piatek 13 a tu takie rzeczy?XD
    Zrylas mi serio psychike tym zakonczeniem.. xd
    Cos wiedzialam ze ten Marcin na nia leci, ale dalej jakos mnie nie przekonuje jego postawa.. no musi cos krecic ;p
    Co do Danielle to jak mozna byc tak perfidnym?XD
    Ona chyba nie lubi kiedy nie ma jej w centrum uwagi :D
    za to El i Perrie to sa cudowne poprostu :P
    Wydaje mi sie, ze pewnie po tym sylwestrze Nattie bedzie z Marcinem
    A znajac zycie w tym czasie Liam rozstanie sie z Danielle ;d (taki moj wymyslXD)
    Niall.... taki cudowny pomysl.. I Niech Niki sie nie wypiera. widac ze na niego tez leci:d
    Natt sobie poradzila na imrezie
    Ty w rl tez lubisz sobie stanac za konsola?:D
    Pozdrawiam i czekam na kolejny. Ja sie boje juz tego rycia bani xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, wątek z Marcinem na pewno będzie rozwinięty... i tyle moge na razie powiedzieć na ten temat xd
      W realu nigdy przenigdy nie dotykałam się do konsoli :P to był taki pomysł w trakcie pisania, więc pojechałam po bandzie i jest ;P
      Rycie bani będzie na pewnooo :D ale może wyjdziesz z tego cało :)
      Pzdr. :*

      Usuń