wtorek, 30 czerwca 2015

Część II: Rozdział 12

EDIT: "(Everything's) NOTHING'S gonna be alright..." oficjalnie zdobyło tytuł Blog Miesiąca: Maj!!!
Dziękuję wszystkim, którzy zagłosowali, to wielkie wyróżnienie! Kocham Was bardzo <3


______________________________________________________

-I pięć, sześć, siedem, osiem!- Odliczyłam na głos i na mój znak El i Louis zaczęli tańczyć walca.- Dobrze, dwa, trzy, raz, dwa, trzy, raz, Louis, rama, raz, dwa, trzy, raz, dwa, prostuj plecy, dwa, trzy...
Nie, Tommo stanowczo nie mógł być uznany za króla parkietu. Zgłaszam sprzeciw, trzy razy nie. Jedyny plus był taki, że nie myliła mu się lewa z prawą, jak to było w przypadku weselnego tańca Zayna i Perrie. To znaczy, Pezz radziła sobie świetnie, Zayn... nie bardzo. Ale to Malik, wszem i wobec wiadomo, że tańczyć nie umie. Ale Louis? Z reguły szło mu dobrze...
-Okej, stop.- Wyłączyłam "Can You Feel The Love Tonight".- Jest w porządku, ale Louis, błagam cię, przestań się wygłupiać. Na swoim ślubie też będziesz robił takie miny do księdza?
-Może?- Wyszczerzył się jak debil, ale zaraz spoważniał.- Nattie, wiesz dobrze, że jak się denerwuję, to mam fazę na odpały. A im bliżej ślubu jesteśmy, tym większy jest stres.
-Chcesz powiedzieć, że...- Zaczęła groźnie Eleanor.
-Nic nie chcę powiedzieć, skarbie, kocham cię mocno, ale boję się, że w najważniejszym momencie zapomnę kwestii lub zeświruję.- Przytulił ją od tyłu i oparł brodę na jej ramieniu.
-Jakiej kwestii?- Zrzuciła z siebie jego ręce.- Przecież to nie jest jakieś przedstawienie! Co można pomylić w zdaniu "biorę ciebie, Eleanor, za żonę"?!
-Zawsze może powiedzieć "biorę siebie, Louisa, za żonę" albo pójść w Larry'ego i wyjdzie "biorę ciebie, Harry, za żonę".- Zażartowałam, wyjmując płytę z odtwarzacza.
-Jak tak zrobi, to go zamorduję.- Els zmierzyła narzeczonego lodowatym spojrzeniem.- Już teraz dostaję masę hejtów pod tytułem "Larry jest prawdziwy, a ty to zwykła przykrywka dla ich związku". Jaka, kurde, przykrywka zgodziłaby się na ślub?! Kiedyś już nie wytrzymam i zdzielę jedną z twoich fanek, a potem z satysfakcją pokażę jej środkowy palec, a obok niego obrączkę ślubną.
-I słusznie, kochanie. Nie daj się im. Ja wtedy, żeby utrzymać wizerunek super gwiazdy, zadzwonię po karetkę dla poszkodowanej fanki i będę trzymał ją za rękę, ale tak, żeby obczaiła też moją obrączkę.- Przytulił ją znowu, ale tym razem go nie odepchnęła, tylko parsknęła śmiechem.
-I tak trzymajcie.- Puściłam im oczko.- Ja się zmywam, bo nie chcę się spóźnić do pracy, ale pojutrze przyjadę na kolejną próbę. Aha, i jutro po pracy odbiorę sukienki druhen i garniaki drużbów. Dostarczę je wam na próbę. Kiedy przyjeżdża Fifa?- Zapytałam, zakładając na ramię torebkę.
-We wtorek.- Odpowiedziała Eleanor.
-Czyli za cztery dni... Okej, jak tylko przyjedzie, to zmiksujemy te dwie piosenki na wasz pierwszy taniec. I w ogóle sprawdzimy, czy to jest wykonalne. Dobra, to lecę, na razie!
-Dzięki, trzymaj się!- Odkrzyknął Louis, gdy pędziłam schodami na górę. Szybko, szybciutko, bo się spóźnię... Gdyby Louis nie tańczył dwiema lewymi nogami, to dałabym radę szybciej. Nagle zadzwonił mój telefon. Otworzyłam drzwi wejściowe łokciem, jednocześnie próbując wycisnąć z kieszeni rurek telefon.
-Halo?- Okej, a teraz pobawimy się w Sherlocka Holmesa, bo gdzie wsadziłam kluczyki...
-Hejo!- Obstawiam, że to Dani.- Masz dziś czas na studio?
-A X Factor się nie skończył?- Zdziwiłam się. Dalej mają dostępne studio?
-Tak, skończył się, ale trwają przygotowania do trasy po Anglii. To co, masz czas?
-Emm... Dopiero po dziewiętnastej. Mogę podjechać na dwudziestą. Wreszcie zatańczę coś normalnego, bo Louis i jego parodia walca to koszmar.
-El coś mi na ten temat mówiła. Spoko, to będziemy mogły się trochę powygłupiać. Ja akurat nie mam żadnych projektów do opracowania.
-Żadnych nowych układów?- Wreszcie! Są! Wsiadłam do samochodu i odłożyłam na bok torebkę.
-Nope. Nie jadę w trasę.
-A to czemu?- Zatrzymałam się w pół gestu. Była świetną tancerką, czemu jej nie wzięli?!
-Dostałam propozycję z Voxta Dance, żeby poprowadzić wakacyjny kurs hip hopu dla młodzieży. Chyba się zgodzę.
-Voxta? To ta mega dobra szkoła w Ealing?
-Nie tylko w Ealing, gdzieś jeszcze też ma filie. W każdym bądź razie jest na pewno ceniona. Okej, ktoś mnie woła. Pogadamy na treningu.
-No, ja też muszę się zbierać. Pa!- Rozłączyłam się i odpaliłam silnik.
Jakimś bliżej niezidentyfikowanym cudem udało mi się dojechać bez ani jednego postoju w korku. Zaparkowałam na swoim stałym miejscu i ruszyłam na podbój oddziału ratunkowego. Jeszcze półtora tygodnia i przejdę na chirurgię. Tylko półtora tygodnia...

~~*~~

-Nie, ja się absolutnie nie zgadzam! Proszę wezwać natychmiast wykwalifikowaną osobę!
-Przepraszam bardzo, ale ja jestem osobą wykwalifikowaną. Gdyby tak nie było, nie byłabym dziś na dyżurze, tylko dalej na studiach.
-Skoro jest pani świeżo po studiach, to jeszcze gorzej o pani świadczy! Ja chcę doświadczoną osobę! Mojej matki nie będzie leczył jakiś żółtodziób!
-Najwidoczniej osoby o większym doświadczeniu niż moje stwierdziły, że nadaję się do tej pracy, a teraz proszę mnie przepuścić! Muszę zbadać pańską matkę.
-Żądam, aby natychmiast wezwała pani swojego naczelnika!- To nie jest bank, człowieku, a ja nie jestem przedmiotem! Z całej siły starałam się nie złapać wpieniającego faceta i nie trzasnąć jego pustym, zakutym łbem o ścianę. Jego matka została przywieziona nieprzytomna, byłam jedynym lekarzem na oddziale, bo Ruth akurat miała przerwę, a ten... ten... to indywiduum blokowało mi dostęp do pacjentów!
-Jeszcze raz podniesie pan na mnie głos, a wezwę ochronę i pana wyprowadzą.- Zagroziłam.- Tutaj chorzy próbują wyzdrowieć, a pana wydzieranie się im nie pomoże.
-Zadzwoni pani po szefa, czy mam panią zaskarżyć?- Zacisnęłam zęby i odwróciłam się do telefonu. Wykręciłam wewnętrzny numer.
-Anabell? Proszę, powiedz profesorowi, żeby natychmiast przyszedł na SOR, sprawa niecierpiąca zwłoki.
-Jasne, Nattie. Już go wołam.
-I nie można było tak od razu?- Popatrzył na mnie z satysfakcją. Zmierzyłam go pogardliwym spojrzeniem. Typowy choleryk, jego spojrzenie mało nie podpaliło tego pomieszczenia, a na jego łysym czole dało się pewnie już usmażyć jajecznicę, taki był wściekły. Pewnie odziedziczył po mamusi nadciśnienie i skłonności do miażdżycy. Tylko patrzeć jak się wkurzy na swojego "naczelnika" i trafi do nas.
-Mogę teraz pójść do pacjentów?
-Poczekamy na pani przełożonego.
-Czekają na mnie pacjenci, do jasnej cholery!- Wzniosłam oczy do góry, prosząc, żeby ziemia pochłonęła tego człowieka.
-Nic im nie będzie. To nawet lepiej, pani im może jeszcze zaszkodzić.
-Przeciwnie.- Pogroziłam mu palcem.- To na pana spadnie odpowiedzialność, gdy któryś z nich nie otrzyma na czas pomocy.- I mimo jego protestów szybko go ominęłam i ruszyłam do sali chorych. Gość deptał mi po piętach i głośno wyklinał, na czym świat stoi. Ludzie, trzymajcie mnie. Tylko godzinka... Jeszcze godzinka...
-Co tu się dzieje?- Głos profesora był jak wybawienie.
-Ten pan nie pozwala mi w pełni zająć się pacjentami.- Wyjaśniłam szybko ukochanemu profesorowi całą sytuację. Staruszek spojrzał na czerwone indywiduum znad okularów.
-Jakiś problem?
-To ona jest problemem.- Nie wiedziałam, że da się poczerwienieć jeszcze bardziej. Fascynujące.- Nie pozwolę, żeby tak młoda osoba, prawdopodobnie świeżo po studiach, zajmowała się moją matką i innymi pacjentami. Nie ma takiego doświadczenia.
-Pani doktor ukończyła wszystkie stosowne kursy, aby leczyć pacjentów.- Oznajmił chłodno profesor.- Niepotrzebnie pan się denerwuje. Pani Natalio, proszę wracać do pracy.
-Ja was zaskarżę! Działacie na szkodę pacjentów!
-Proszę pana.- Profesor chyba skutecznie ostudził zapał gościa.- Jestem profesorem tego lekarza i wiem, że ukończyła studia z wyróżnieniem. Nie ma znaczenia fakt, że w tym roku. Jako ordynator chirurgii wprost nie mogę się doczekać, kiedy odbędzie staż na moim oddziale i zaręczam, że żaden pacjent się na nią nie skarżył. A pan, jeśli będzie zatrzymywał dyżurującego lekarza z takich idiotycznych powodów, może być wyproszony ze szpitala. Czy jest to jasne?- Facecik miał już coś odpowiedzieć, gdy nagle odezwał się głośnik na korytarzu.
-Zatrzymanie akcji serca na jedynce!- Zostawiłam profesora i awanturnika i popędziłam na ratunek. Wpadłam do sali razem z pielęgniarkami. Mamusia szanownego pana.
-Dajcie tu nową kroplówkę! Tę z adrenaliną! Defibrylator w pogotowiu!- Wydałam szybki rozkaz i zerwałam z niej prześcieradło. Siostry uwijały się koło mnie, gdy stetoskopem próbowałam wyczuć szmery płuc.
-Stop!- Uniosłam rękę, gdy kreska na EKG wróciła do normalnego stanu. Wystarczyło, żeby adrenalina dopłynęła do żył.- Przyjechała z omdleniem, asystolia była do przewidzenia. Miejcie w pogotowiu atropinę i adrenalinę, podłączcie ją na stałe do monitorów. To może się powtórzyć.
-Sytuacja opanowana?- Profesor stał w drzwiach i przyglądał się mojej pracy. Skinęłam głową.
-Bardzo szybko wróciła do poprzedniego stanu. To dobrze nie wróży.
-Widzi pan, gdyby nie szybka interwencja pani doktor, to pańska matka byłaby jedną nogą po tamtej stronie. A teraz... jest w porządku. Choć nie ukrywam, że w jej stanie można się spodziewać najgorszego...- Coś jeszcze tłumaczył czerwonemu facetowi (ciekawe, czy ten kolorek utrzymuje się przez cały czas), gdy wbiegła jedna z pielęgniarek.
-Pani doktor, wiozą nam nieprzytomną kobietę, stan po ukąszeniu pszczoły, uczulona na jad.
-Gdzie ugryziona?- Pospieszyłam za nią.
-Niestety, ale w podniebienie.
-Jasna cholera.
I tak w kółko przez okrągłą godzinę. Nowy pacjent, nowy wypadek, kolejne monotonne piszczenie EKG, jednorazowe przecięcie krtani, żeby kobieta mogła oddychać, poparzenie, metalowy drut wbity w oko... Nie, ja chcę już na chirurgię. Tam przynajmniej na salę operacyjną nie może wpaść czerwony synalek, który będzie protestował przeciwko podaniu matce glukozy lub adrenaliny.
Kiedy wreszcie wyszłam ze szpitala, czułam się jakby mnie przejechał walec drogowy. A sorry, może to była tylko betoniarka... Taa, raczej betoniarka, bo chyba wszystkie mięśnie miałam zesztywniałe od hamowania agresji. Miałam taką ochotę wyżyć się za tego gbura, a jednocześnie rozpłakać, bo ktoś po raz pierwszy tak chamsko podważał moje kompetencje. Jasne, może nie wyglądałam na osobę doświadczoną, ale bez kitu! Jeszcze nikogo nie uśmierciłam z powodu błędu lekarskiego!
Wsiadłam do samochodu i od razu pojechałam do studia X Factora. Gdzieś po bagażniku pałętały mi się adidasy i może Danielle znajdzie dla mnie jakiś dres do przebrania się z jeansów. Zaparkowałam pod budynkiem i szybko poleciałam do drzwi. Odreagować, odreagować, odreagować...
-Wow, szybka jesteś!- Danielle podniosła głowę znad laptopa.
-Jasne. Wiesz, że zrobię wszystko, żeby tylko się na czymś wyżyć.- Rzuciłam się na podłogę i zaczęłam rozpinać pasek od sandałów.
-Niech zgadnę. Dopiekli ci czymś w pracy?- Domyśliła się, podłączając kabel do kolumny.
-Bingo. Jakiś gościu stwierdził, że jestem żółtodziobem i nie pozwolił mi zbadać swojej matki. Dobrze, że przyszedł profesor, bo inaczej ta mamusia padłaby na zawał!
-Nie przejmuj się tym. Ludzie myślą powierzchownie i oceniają po pozorach, ale ci, którzy cię znają, wiedzą, ile jesteś warta.- Uśmiechnęła się do mnie. Uniosłam brwi.
-Za każdym razem, kiedy cię widzę, zadziwiasz mnie tym, jak bardzo zmieniłaś swoje nastawienie do mnie.
-Och proszę, możemy do tego nie wracać?- Jęknęła, przeczesując włosy palcami.- Było, minęło. Ja naprawdę nic do ciebie już nie mam. I na serio cię polubiłam. Przyjmijmy, że wcześniej to nie byłam ja tylko jakieś zombie, okej?
-Zombie Peazer?- Parsknęłam śmiechem.
-Daniellombie.- Zawtórowała mi dziewczyna. Od razu poczułam się lepiej. Śmiech to jednak najlepsze lekarstwo.
-Dobra, to co mamy na dziś?
-Niespodziankę.- Odwróciła laptop w moją stronę, żebym mogła zobaczyć ekran. Czy mój uśmiech mógłby być szerszy? No ba, że tak.
-Boże, laska, uwielbiam cię!- Pisnęłam na widok "Just Dance Vol. MAXXX". Ubisoft w marcu wypuściło najnowszą edycję "Just Dance", w której zgromadzono wszystkie piosenki z każdej, absolutnie każdej wersji tej popularnej gry. Wystarczyło założyć opaskę na prawą rękę, włączyć ją i po prostu tańczyć. Na moje nieszczęście gra, którą dostałam na urodziny, została w domu 1D.
-Proponuję zacząć od czegoś prostego na rozgrzewkę. "The Nights" Aviciego?
-Pewnie.
Włączyła piosenkę i ustawiłyśmy się do pojedynku tanecznego. Nareszcie. Taniec to dla mnie najlepsza metoda na odreagowanie. Bawiłyśmy się świetnie, najpierw się wygłupiając podczas "The Nights", a później rzucając sobie wyzwania, do której piosenki powinnyśmy zatańczyć.
-Dobra, to była masakra!- Próbowałam uspokoić napad śmiechu po nieudanej próbie zatańczenia do "Bitch, I'm Madonna".- Teraz dla ciebie! Czekaj... Mam! Szykuj się na Bollywood.
Włączyłam Danielle "Bounce" Iggy Azalei i usiadłam na podłodze, obserwując z uśmiechem, jak naśladuje ruchy postaci z gry. Była genialną tancerką. Sposób, w jaki się ruszała, każdy krok wykonany precyzyjnie... Zdecydowanie powinna wziąć tę pracę w szkole tańca. A potem, jeżeli się spełni moje marzenie pogadania z Beyonce (bo tego jeszcze nie dokonałam), to wkręcę ją do jakiegoś teledysku. Zrobię to. Wiem, że ona dostaje propozycje tego typu, ale zasługuje, żeby zabłysnąć na najwyższym szczeblu. Za to, co dla mnie teraz robi, chcę się odwdzięczyć najlepiej jak będę mogła.

~~*~~

Skończyłam kolejny dyżur. Jeszcze tylko jutro i będę wolna. Trzy dni do ślubu. No, trzy i pół dnia. Rozejrzałam się za Eleanor, która miała po mnie podjechać, ale nigdzie nie widziałam jej białego auta. No nie, Els! Już miałam wyjmować telefon, gdy usłyszałam znajomy głos.
-No, nie wierzę! Natka, starych kumpli nie poznajesz?!- Podniosłam powoli głowę i szeroko się uśmiechnęłam. Podbiegłam do przyjaciela i rzuciłam mu się na szyję.
-Fifa!- Wydarłam mu się do ucha.- Boże, nareszcie przyjechałeś!!!
-Dziewczyno, jak masz mnie uszkadzać, to błagam, nie uszy, bo dzięki nim zarabiam.- Roześmiał się i odsunął mnie na długość ramienia. Jak to dobrze było usłyszeć polski język zamiast ciągle tego angielskiego. Nawet z Niką rozmawiałam po angielsku, bo tak było wygodniej. Tylko rodzice... No, i teraz on.
-Właśnie, opowiadaj! Masz przecież warsztaty z Tiesto i Avicim, człowieku! Podbijasz Miami!
-Spokojnie, Natka. Chodź do samochodu, w drodze ci wszystko opowiem. Namówiłem Eleanor, że ja ciebie odbiorę i przy okazji zaczniemy miksować ich walca, bo jeszcze nie zrobiłem im tego mash up'a.
-Ty będziesz miksować.- Zaznaczyłam.- Ja już się nie bawię w DJ-a.
-Serio?- Popatrzył na mnie jak na wariatkę i odpalił silnik BMW.- Jeszcze ci nie przeszło? Przecież robiłaś jakieś remiksy z Liamem.- Westchnęłam ciężko.
-Po pierwsze, Liam to przeszłość. Po drugie, nie, nie przeszło. Czasem podpowiadałam Liamowi, co zmienić w piosence, co dodać, co odjąć, ale sama nie miksuję od pięciu lat.- Cholerny uraz po Marcinie.
-Najwyższa pora zapomnieć i zabrać się za to od nowa. Ale ja już cię rozruszam. Nie myślałaś chyba, że będę stał na weselu za konsolą przez dziesięć bitych godzin.
-Ty chciałeś, żebym cię zastąpiła?- Wytrzeszczyłam oczy.- Nie taka była umowa!
-A ktoś cię pyta o zdanie?- Uśmiechnął się złośliwie.- Natka, nie po to psułem swoją konsolę na uczeniu ciebie, żebyś teraz się na to wypięła.
-Foch. Nie lubię cię już.- Założyłam ręce na piersi i uniosłam brodę.
-Ty, popatrz! A tak się cieszyłaś, że przyjeżdżam.- Pokazał mi język. Ciągle tkwił w nim ten zwariowany dzieciak z krakowskiego liceum.
-Lepiej powiedz, czemu El się zgodziła na zmianę planów.- Płynnie przeszłam na inny temat. Zapomnij o konsoli, zapomnij o konsoli...
-Sprytne, ale jeszcze cię dorwę, Natka.- Szlag.- El powiedziała, że po prostu przeniesie próbę fryzur na jutro, zaraz po ustaleniu ostatnich szczegółów z hotelem, w którym organizujecie wieczór panieński.
-Kawalerski też.- Mruknęłam.- Chłopaki się uparli, że zrobią swoją imprezę dwa piętra wyżej. Chcą skontrolować, czy nie zaprosimy striptizerów.
-A zaprosicie?- Parsknął śmiechem.
-Nie, to miała być zwykła babska impreza. Els nie chciała organizować czegoś nie z tej planety. Wystarczy jej wielkie wesele. Będziemy my, Louise, Gemma, Lottie, Fizzy, Doniya, Waliyha, Safaa, Georgia, siostra Louisa od strony ojca, kilka koleżanek El z uczelni i w sumie tyle. A, jeszcze Leigh-Anne, Jesy i Jade z Little Mix. Starczy, na ślubie będzie ich dwadzieścia razy tyle.
-Szykuje się niezła feta. Gazety już o tym trąbią naokoło. Czytałem chyba nawet notkę w "Variety".
-Nom, będzie się działo.- Wysiedliśmy pod domem chłopaków i od razu weszliśmy do środka.
-Ale ja ci mówię, że tak! No, żałuj! Tak, nagrałam! Boże, jaka ja jestem dumna!- Poszłam za głosem Perrie i stanęłam na progu salonu. Podekscytowana blondynka stała na środku pomieszczenia i z uwielbieniem wpatrywała się w Shane'a, który na mój widok odepchnął się od kanapy i z bananem na twarzy zaczął iść w moją... Zaraz, chwila, moment, reset! On chodzi? On chodzi!
-Nattie, nauczył się chodzić!- Wrzasnęła radośnie Pezz, widząc mnie na progu.- Kochanie, pogadamy w domu, jak wrócisz. Tak, kamera włączona. No, kończcie już to nagranie. Ja ciebie też. Pa!- Odrzuciła telefon na kanapę i złapała synka na ręce.- Normalnie jestem taka szczęśliwa, jak nigdy! Wiesz, jaki to był szok, jak zobaczyłam, że drepcze w moją stronę? Zaraz klapnął na tyłek, ale potem się podniósł i dalej... Matko, przecież on jeszcze nie skończył roku! Znaczy, zostało mu parę dni, ale... Mam genialne dziecko!
-Wow, Shane... Jestem z ciebie dumna, dzieciaku!- Pocałowałam go w główkę.
-Rany, muszę zadzwonić do mamy! Ale najpierw zrobię mojemu małemu geniuszowi super podwieczorek, co ty na to, kochanie? Dużo twojego ulubionego deserku, cały wielki słoiczek...- Nadając jak szalona, Perrie zabrała Shane'a do kuchni, skąd wyszedł Filip z dwiema szklankami soku.
-No co?- Zapytał obronnie, widząc moje spojrzenie.- Miałem się czuć jak u siebie w domu, to się czuję. A teraz chodź na dół.
Poszłam za nim do muzycznego pokoju i zamknęłam za sobą drzwi.
-Okej... Zapoznałem się już z konsolą, waszym wyposażeniem i ogólnie ze wszystkim, co tu macie i muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem.- Usiadł przy panelu i nałożył słuchawki. Popatrzył na mnie.- No, na co czekasz? Właź do tej dźwiękoszczelnej komory.
-Chwila. Nie każesz mi miksować? Nie przywiązujesz do konsoli?- Zmarszczyłam brwi i popatrzyłam na niego spode łba.
-Najpierw muszę cię rozkręcić.- Puścił mi oczko i wskazał głową na mały oszklony pokoik.- No, idź. Najpierw chcę zrobić ten mash up, bo Calder mi głowę ukręci. I nie powiem, co jeszcze.
Weszłam do dźwiękoszczelnego pomieszczenia i zamknęłam drzwi. Nałożyłam słuchawki wiszące na mikrofonie i popatrzyłam na Fifę.
-Ten cały cyrk jest potrzebny?- Zapytałam.- Przecież mogłam śpiewać normalnie tam.
-Ale chcę wszystko dopasować. Poza tym to wygląda, jakbyśmy nagrywali jakąś płytę i będę się tym jarał jak zapałką, bo na warsztatach zrobimy coś takiego dopiero na zakończenie.- Wyszczerzył się w moją stronę.- Śpiewaj to, co ci puszczę. Rozgrzejemy zaraz te twoje struny głosowe.
Pokręciłam głową z politowaniem i ustawiłam sobie mikrofonik doczepiony do słuchawek. Nacisnęłam włącznik i odstawiłam statyw z dużym mikrofonem. Nie będę stała w miejscu jak kołek. Fifa pokręcił coś przy konsoli i w słuchawkach usłyszałam charakterystyczne dźwięki "Really Don't Care". O, coś dla mnie.
-You wanna play
You wanna stay
You wanna have it all
You started messin' with my head until I hit a wall
Maybe I should known,
Maybe I should known,
That you would walk, you would walk out the door
Hey!
Said we we're done, then met someone
And rubbed it in my face
'Cause to the part, she broke your heart, and late she run away
I guess you should known,
I guess you should known,
That I would talk, I would talk

But even if the stars and moon collide
I never want you back into my life
You can take your words and all your lies
Ooh-ooh-ooh
I really don't care
Even if the stars and moon collide
I never want you back into my life
You can take your words and all your lies
Ooh-ooh-ooh
I really don't care
Ooh-ooh-ooh
I really don't care


(Chcesz się bawić
Chcesz zostać
Chcesz mieć wszystko
Zacząłeś psuć moją głowę, aż uderzyłam w ścianę
Może powinnam była wiedzieć
Może powinnam była wiedzieć
Że odejdziesz, że odejdziesz za drzwi
Hey!
Powiedziałeś, że z nami koniec, potem spotkałeś kogoś
I wytarłeś mi to w twarz
Pocięty na części, ona złamała ci serce, a potem uciekła
Zgaduję, że powinieneś był wiedzieć
Zgaduję, że powinieneś był wiedzieć
Że będę mówić (o tym) , będę mówić

Ale nawet jeśli gwiazdy i księżyc się zrównają
Nie chcę cię nigdy więcej w moim życiu
Możesz zabrać swoje słowa i wszystkie swoje kłamstwa
Ooh-ooh-ooh
Naprawdę mnie to nie obchodzi
Nawet jeśli gwiazdy i księżyc się zrównają
Nie chcę cię nigdy więcej w moim życiu
Możesz zabrać swoje słowa i wszystkie swoje kłamstwa
Ooh-ooh-ooh
Naprawdę mnie to nie obchodzi
Ooh-ooh-ooh
Naprawdę mnie to nie obchodzi)


Zaczęłam skakać po pokoiku, wygłupiając się i udając, że jestem na swoim własnym koncercie. Fifa chyba pękał ze śmiechu, siedząc przed szybą i obserwując moje ruchy.
-Panie i panowie, a teraz Demi Lovato zostanie zastąpiona przez niepowtarzalną Taylor Swift!- Ryknął do mikrofonu. Znowu coś dobrego. Uspokoiłam się trochę i zaczęłam śpiewać "Blank Space". Piosenka była wolniejsza od poprzedniej, więc z nudów zaczęłam wodzić wzrokiem po ścianach z naszymi wspólnymi zdjęciami. Zatrzymałam się przy największym, całej naszej dziesiątki, robionym podczas wakacji we Włoszech. Nic nie trwa wiecznie. Przesunęłam się dalej i spojrzałam na zdjęcie moje i Liama. Trzymał mnie na plecach na barana, obejmowałam go za szyję, żeby nie spaść. Oboje śmialiśmy się do tego, kto robił to zdjęcie... Chyba to był Nialler. Albo Nika. I byliśmy tacy szczęśliwi. A teraz wszystko się popsuło. Ależ do tego pasowała ta piosenka.
-Screaming, crying, perfect storms
I can make all the tables turn
Rose garden filled with thorns
Keep you second guessing like
"Oh my God, who is she?"
I get drunk on jealousy
But you'll come back each time you leave
'Cause, darling, I'm a nightmare dressed like a daydream

So it's gonna be forever
Or it's gonna go down in flames
You can tell me when it's over
If the high was worth the pain
Got a long list of ex-lovers
They'll tell you I'm insane
'Cause you know I love the players
And you love the game

'Cause we're young and we're reckless
We'll take this way too far
It'll leave you breathless
Or with a nasty scar
Got a long list of ex-lovers
They'll tell you I'm insane
But I've got a blank space, baby
And I'll write your name

(Krzyki, płacze, wielkie kłótnie
Mogę zrujnować wszystkie twoje plany
Różany ogród pełen kolców
Sprawię, że będziesz musiał się domyślać 
”O mój Boże! Kim ona jest?”
Upijam się zazdrością
Ale wrócisz za każdym razem, gdy odejdziesz
Bo, kochanie, jestem koszmarem ubranym jak marzenie

Więc będzie to trwać wiecznie
Lub spłonie w płomieniach
Możesz mi powiedzieć, gdy to się skończy
Czy to uczucie było warte bólu
Mam długą listę byłych kochanków
Powiedzą ci, że oszalałam
Bo wiesz, że ja kocham graczy
A ty kochasz grę 

Jesteśmy młodzi i beztroscy
To zajdzie zbyt daleko 
Pozostawi cię w bezdechu 
Lub z paskudną blizną
Mam długą listę byłych kochanków
Powiedzą ci, że oszalałam
Ale odczuwam pustkę, kochanie
I wypełnię ją twoim imieniem)


-Dobra, z tą tonacją sobie średnio radzisz, więc jeszcze raz Taylor. Trochę przyspieszymy.- Co on się tak uparł na tą Swift? O nie, jeśli reszta wciągnęła go w kampanię "Lattie musi być znowu razem"... Uff, na szczęście włączył "Shake It Off" zamiast, na przykład, "I Knew You Were Trouble", ale w sumie na jedno wyszło. Przynajmniej przy tej piosence mogłam się znów wygłupiać.
-Okej. To jeszcze jedna i zaczynamy robić mash up. Może być Kelly?- Czyli miałam rację. Wciągnęli go z uzdrowicielską akcję dla naszego związku, bo z czym może mi się kojarzyć "Behind These Hazel Eyes"? No, kto ma orzechowe oczy? Okej, bardziej jak czekolada z orzechami, ale zawsze! Jeszcze jedna taka i się wkurzę.
-Możemy już zacząć mash up?- Spytałam, zanim zapodał kolejny przebój z listy "Lattie Forever".
-Jasne. Co wybrali konkretnie?
-"So Close" z "Zaczarowanej" i "We Found Love" Rihanny.- Skinął głową i zaczął szukać piosenek na naszej olbrzymiej liście.
-Okej, mam. Zacznijmy od "So Close".- Zaśpiewałam mu piosenkę. Ta kojarzyła mi się tylko pozytywnie, chociaż... Nie! Nie myśl o tym, Nattie.- Dobra. Mam koncepcję. Wytniemy ostatnią linijkę, wiesz, to "and still so far". Powtórzysz słowa "so close" tak ze trzy razy, a ja zacznę zmieniać bit.
-Może zmień tak w połowie "We Found Love".- Zaproponowałam.- Pierwszą zwrotkę zaśpiewam powoli, a potem jak jest to przyspieszenie, to przejdziemy do normalnego tempa.
-To jest myśl.- Zastanowił się chwilę.- Okej, zróbmy tak, jak mówiłaś.
Zaczęliśmy ćwiczyć miks tych piosenek. Na początku szło opornie, ale Fifa jednak wyrobił się na tych warsztatach. Od razu znajdował błąd i naprawiał go. Efekt końcowy chyba przerósł nasze oczekiwania.
-To jest świetne!- Przybiliśmy piątkę po odsłuchaniu nagrania.
-To teraz tylko przećwiczyć parę razy i gotowe. Dziś wieczorem zgram podkład.- Powiedział, odkładając słuchawki.- Lecę zawołać El i Lou, powinni to usłyszeć.
Wyszedł z pomieszczenia, a ja klapnęłam na jego fotel z westchnieniem ulgi. Te przygotowania mnie wykańczają. Chyba wszyscy odetchną, gdy będzie już po weselu. Okręciłam się dookoła i mój wzrok padł na konsolę. Zagryzłam wargę. Cholera. Chciałam spróbować, pobawić się dźwiękami, pozmieniać ulubione piosenki, ale jednocześnie chciałam też wymazać te wydarzenia sprzed pięciu lat z pamięci. Idiotycznego Sylwestra, feralny związek, każde uderzenie, tę toksyczną relację... widok jego oczu po wzięciu narkotyków.
Gapiłam się przez dłuższą chwilę na pokrętła, na panel wyświetlający naszą listę piosenek. Wreszcie wyprostowałam się na fotelu i kilkoma dotknięciami ekranu zapisałam nasze nagranie. Weszłam w playlistę, wybrałam pierwszą piosenkę z brzegu, czyli "Still The One" i założyłam słuchawki. Raz się żyje. Zaczęłam od mocnego uderzenia, na które nałożyłam początek utworu. Pierwsze słowa "hello, hello" damy na repeat, teraz wyciszenie... Bawiłam się przyciskami, zmieniałam ustawienia, zaszalałam z beatem. Byłam w swoim żywiole. Zakończyłam remiks kolejnym mocnym uderzeniem i zsunęłam słuchawki z głowy na szyję.
-Tak!- Wrzasnęłam na cały głos, okręcając się na fotelu. Na widok uśmiechającego się złośliwie w drzwiach Fify gwałtownie się zatrzymałam.
-A nie mówiłem? DJ Nats powraca.




_______________________________________________
Hej, sorry, że tak późno, ale musiałam nieoczekiwanie pojechać do Lublina i moje pisanie musiało poczekać :) mam nadzieję, że nie ma błędów, bo nie zdążyłam sprawdzić :P

Jeszcze rozdział oczekiwania i w kolejnym ślub! Cieszycie się? ^^ bo ja bardzo. Aha, i jakoś w przyszłym tygodniu myślę, że ruszymy z "Dance..." xD

Dziękuję wam za wszystko :*** niestety, egzamin teoretyczny z anaty oblałam, ale nie załamuję się, tylko mozolnie podążam dalej i kuję z powrotem te chrząstki krtani i mięśnie grzbietu -.- everything's gonna be alright, nie? ;)

Do napisania <3
Roxanne  xD

32 komentarze:

  1. No jak mówiłam że bd nabierząco to będę ! :D ok po pierwsze : spoko Lou nie ma spiny Gaba też nie potrafi tańczy xD jak tak dłużej nad tym myśle to oni będą mieli ślub jak z bajki takiej nowoczesnej bajki ;p
    Serio oni dziewczyn chcą pilnować? To chyba powinno być zupełnie na odwrót xD mam dziwne przeczucie że coś na tym wieczorze się wydarzy i jestem tym mega podekscytowana !
    Daniell ?! Tyle minęło a ja dalej nie moge uwierzyć w to że stała się taka...normalna.
    Oooo brakowało mi Fifi :3 on zawsze wyciągał z Nattie jej szalone oblicze. Natalia rozwala xD 50 twarzy Natalii xD ambitna lekarka, utalentowana tancerka i piosenkarka, sportowczyni, przesympatyczna dziewczyna, lojalna i zawsze pomocna przyjaciółka ale i zadziorna panienka( tą lubie najbardziej xD)... Można by tak było wymieniać i wymieniać :D ale właśnie to czyni ją taką wyjątkową i jedyną w swoim rodzaju.
    Na dzisiaj to chyba tyle moich wywodów :p
    Bardzo mi się rozdział podobał był w pewnym sensie takim wyładowaniem złej energii, której sie troche nazbierało w opowiadaniu a to wszystko za sprawą Filipa xD dziękujemy Ci :D



    Nie ma spiny są drugie terminy! To ostatnio stało sie moim mottem prawie że xD wszystkim znajomym ze studiów, maturzystom i wgl wszystkim tak nawijam xD nie mogłam pominąć i Ciebie :D a tak już na poważnie to serio weź się w garść i daj tym wszystkim profesorom do zrozumienia że Natalie sie nie załamuje i choćby miała pisać milion razy to zawsze wszystko dopnie na ostatni guzik i jeszcze ich zaskoczy NO ! A w tym wszystkim będę Ci życzyć powodzenia :* Gaba :

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie się zastanawiam, czy nie przesadziłam z tymi 50 twarzami Natalii... Czy taka osoba mogłaby istnieć naprawdę? Chyba trochę podkoloryzowałam, ale nic, jest już za późno na zmiany :P
      O, to powiedzonko to już tradycja na moim uniwerku... Bez spiny, są drugie terminy... Ta... Ja im pokażę i tyle! xD
      Dziękuję <3

      Usuń
  2. Fifa pojawił się w drugiej części z przytupem. Nie aż takim wielkim, ale jednak.
    Miałam nadzieję, że już w tym rozdziale będą opisane wydarzenia ze ślubu, ale może to i lepiej? Przynajmniej dowiedzieliśmy się, że Lou nie potrafi tańczyć. Natomiast Dan i Natalia wymiatają na parkiecie (to już wiedzieliśmy wcześnie, teraz tylko udowadniają nam, że są w tym naprawdę świetne).
    Ten rozdział jest taki zwykły (w dobrym tego słowa znaczeniu), ponieważ pokazuje ich normalne życie. Kłótnie w pracy, spotkania ze znajomymi, rozwijanie pasji. To codzienność bohaterów Twojego opowiadania i o takich małych rzeczach też fajnie się czyta. Nie ma żadnej dramy, nikt nikogo nie bije, ani nikt nikomu nie przebacza. Coś czuję, że właśnie ten ślub, to wesele, które będzie meeeeegaaaa wielką imprezą, rozpocznie lawinę różnych zdarzeń - dobrych i złych. Może początkiem będzie wieczór panieński/kawalerski, a nie ślub, ale wydaje mi się, że w następnym rozdziale będzie się działo! :)

    Pamiętaj, że dasz radę zdać ten egzamin w drugim terminie. Trzymam za ciebie kciuki i życzę powodzenia, bo domyślam się, że się przyda!

    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału! Życzę weny i chęci do nauki
    LoLa <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę codzienności potrzeba ;) dziwnie by było czytać tylko o dramach, przyda się też samo życie... Samo życie, samo życie, takie właśnie jest xD przypomniała mi się czołówka tego serialu, moja mama i babcia go oglądały :P
      Dziękuję <3

      Usuń
  3. Boze od razu gdy zobaczyłam że jest rozdział diametralnej zmiamie a po przeczytaniu tego rozdziału miałam jeszcze większego banana na ustach
    codziennie wchodzę i sprawdzam czy ma nowego rozdziału bo są tak świetne że nie mogę się ich doczekać
    dużo weny życzę
    《Vika》

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie moge sie doczekac slubu, to bedzie cos niesamowitego. KIEDY LIAM WRESZCIE ZEPNIE DUPE I COS ZROBI?!? Fajnie, ze Natalia znow miksuje. :) Nie moge sie doczekac kolejnego rozdzialu.
    Ps. Nie martw sie egzaminem, poprawisz go- wiem to. Szalonych wakacji. :*
    @Tyska1993

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liam jest niereformowalny i nie chce mi się podporządkować :P ale spokojnie, coś z nim zrobię, może się wreszcie zmobilizuje ;)
      Dziękuję <3

      Usuń
  5. To jest jedyny blog który czytam..... nie wiem nawet ile czasu i nadal się nie znudziłam :D Kocham, po prostu kocham <3 No i gratuluję wygranej w głosowaniu bo zasłużyłaś na to :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Haha Lou łamaga :D coś czuję, że na ślubie nie będzie potrafił zachować się do końca poważnie.
    Scena ze szpitala taka prawdziwa. Wiele ludzi uważa, że jeśli lekarz jest świeżo po studiach to nic nie potrafi i może tylko zaszkodzić, ale ja się z tym nie zgadzam.
    Czy mi się wydaje, czy w tym rozdziale nie było ani grama dramy?
    Fifa nareszcie przybył! :) Nattie znów za konsolą, no istne szaleństwo :D Ta dziewczyna ma multum talentów, jak nie taniec, to śpiew... mogłabym tak je wymieniać w nieskończoność.
    Ślub El i Lou już w następnym rozdziale :D :D Jestem mega ciekawa co się tam wydarzy, bo na pewno nie obędzie się bez żadnej dramy po drodze. Przeczuwam, że pojawi się ta zdzirowata Sophia i nie będzie za fajnie, ale to tylko moje przypuszczenia.
    Czekam na kolejny rozdział. I obyś poprawiła we wrześniu tą nieszczęsną anatomię :)
    ~Caroline

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z nimi nie ma opcji, żeby było poważnie ^^
      Ani miligrama :) jestem z siebie dumna. Gorzej, bo później wyładuję cały nagromadzony dramatyczny potencjał w jednym rozdziale :P
      Dziękuję <3

      Usuń
  7. lol Lou ciota :P ale Nattie go jeszcze wyuczy xD mam nadzieje że na wieczorze coś się wydarzy np. chłopaki przyjdą do dziewczyn i bd grać w butelke lub cos ale zeby Lattie musiało się pocałować:3 tak to by był wspaniały rozdział czekam na następny :***
    Kate Skate xD

    OdpowiedzUsuń
  8. "Can you feel the love tonight" XD
    Ale głupawki dostałam, bo dzisiaj miałam dzień ze śpiewaniem piosenek z "Króla Lwa" xD
    Mówię ci, Pumba, coś tu śmierdzi...
    no nieważne :D
    Błędów nie zauważyłam, ale już dzisiaj zaliczyłam załamkę, czytając za Twoją radą "Pretty Little Liars" i widząc notoryczne mylenie "tą" z "tę" -,- i nie nadążając za fabułą, bo chyba brakowało mi fragmentu tomu trzeciego i nie ogarniam, o co chodzi x'D
    Co do rozdziału, czerwony łysol zrobił mój dzień XD
    I serdecznie gratuluję wygrania głosowania! Wspierałam całą swoją duszą, sercem, umysłem i internetem xE
    Powodzenia na egzaminie i pozdrawiam! I przesyłam wieeeelki, wakacyjny horan hug :*
    ❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja ostatnio nagrywałam siostrze płytę z piosenkami z Disneya, które sobie wybrała i parę nawet pobiorę na telefon ;P gdy był ze mnie mały wieeeprz... xD
      Ach, to... PLL czytałam z neta, ściągałam pdfy (co za przestępca internetowy ze mnie ;) i to był koszmar, bo czasem musiałam ściągać pojedynczo rozdziały. Nie pamiętam już do której części doszłam, ale w serialu jestem w 3. sezonie 9. odcinku ^^
      Dziękuję <3

      Usuń
  9. Gratulacje! Ten blog absolutnie zasługuje na bycie Blogiem Miesiąca!
    Jak zwykle fantastyczny rozdział, nie mogę się doczekać ślubu El i Lou!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudo :)
    Juz nie mogę doczekać się ślubu El i Louisa

    OdpowiedzUsuń
  11. Niedługo ślub, niedługo ślub :D Jaram się tym jak Rzym za Nerona hehe.
    Nattie i Dani jak zwykle wymiatają na parkiecie. Uwielbiam Cię za ten motyw z tańcem w tym opowiadaniu, bo wiadomo moje klimaty :)
    Brakowało mi w tym rozdziale Noriaki'ego, no i oczywiście szanownego pana Payne'a. Kasai zawsze tak zajebiście kłóci się z Natalią, a ty nam tego poskąpiłaś ;(
    Tomlinson zachowuje się jak pajac, czyli nic nowego. On nawet przed własnym ślubem się ogarnąć nie potrafi. Wieczny dzieciak :D i do tańca jakoś zbytnio się nie nadaje, ale mogło być gorzej ^^
    Ślub El i Lou, będzie istną bombą. Będę się spodziewać jakichś nieoczekiwanych zwrotów akcji i jestem ciekawa, czy moje przypuszczenia co do tego z kim przyjdzie Nattie się sprawdzą i czy Sophia się zjawi.
    DJ Nats powraca do akcji z wielką pompą, a to wszystko dzięki Fifie. Następny, co ma dar przekonywania.
    Ten gość w szpitalu był strasznie bezczelny i wkurzający. Myśli, że jak lekarz jest dopiero po studiach, to nic a nic nie potrafi. Chamstwo w państwie! Smutne, ale za to jakie prawdziwe.
    Czekam na następny i jak się domyślam będzie pewnie mega długi.
    Mam nadzieję, że poprawisz anatę, będę za Ciebie trzymać kciuki we wrześniu :)
    Agnieszka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, ja też się tym jaram ^^
      Ach, Kasai będzie... w następnym ;)
      Niestety, sytuacja w szpitalu praktycznie z życia wzięta... Są tacy ludzie i pod tym względem boję się, co mnie czeka w przyszłym zawodzie. Jakby nie było, to praca ciągle z ludźmi. No, chyba że będę lekarzem sądowym :P
      Dziękuję <3

      Usuń
  12. Hej, przeczytałam wczoraj drugi raz ten wcześniejszy rozdział (po to, żeby sprawdzić poprawność, bo piszesz tak dobrze, że szkoda by było nie wskazać ci paru błędów, by było jeszcze lepiej). Natomiast dzisiaj wchodzę, a tu widzę nowy rozdział. Dobra, do rzeczy: jak zawsze mi się podobał. Znalazłam tylko jeden błąd w tym rozdziale, bo nie można używać takiego wyrażenia jak "w każdym bądź razie" ( istnieje możliwość tylko: "w każdym razie") a poza tym ze strony technicznej raczej wszystko było ok. Teraz pomówmy o fabule.
    Po pierwsze: Cieszę się, że Nattie jednak wróciła do tej konsoli.
    Po drugie: uwielbiam Fifę od zawsze i z każdym rozdziałem coraz bardziej.
    Po trzecie: uwielbiam wstawki wprost z izby przyjęć, bo sama wiążę przyszłości z medycyną lub biotechnologią (to jeszcze dosyć daleka przyszłość).
    Po czwarte: nasze młode małżeństwo oraz ich synek są uroczy i pozytywnie zakręceni.
    Po piąte: nienawidzę pisać komentarzy na telefonie, bo są za długie, dlatego musisz poczekać na komentarz do wcześniejszego rozdziału, aż dopcham się do laptopa. (Ten punkt w sumie nie dotyczy fabuły, ale bardzo impulsywnie powstał ;) ). To chyba tyle.
    All the love
    Kinga
    PS ciężko mi to mówić jako czytelniczce, ale ucz się, wyjeżdżaj, odpoczywaj, baw się, a my poczekamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PPS oczywiście gratuluję wyróżnienia na Blog Miesiąca.

      Usuń
    2. Fajnie, że zwracasz uwagę na błędy, na przyszłość zapamiętam :)
      Fifa to jeden z moich ulubionych epizodycznych postaci ^^ też go uwielbiam ^^
      I tak samo nienawidzę pisać komów na telefonie. Na laptopie idzie o wiele szybciej i nie ma tej cholernej autokorekty -.-
      Dziękuję <3

      Usuń
  13. Fantastyczny rozdział! Taki przyjemny i lekki :) Nie przejmuj się tą anatomią. Poprawisz ją we wrześniu. Nie mogę doczekać się rozdziału ze ślubem ^^
    Życzę duuuużo weny :)
    ~W.

    OdpowiedzUsuń
  14. Super super super i jeszcze raz super ! Nie przejmuj się . Następnym razem będzie lepiej . Ja idę tą samą drogą ! Nie przyjęli mnie do szkoły której chciałam trudno . Następnym razem będzie lepiej :) .

    OdpowiedzUsuń
  15. Cuuudo *-*
    Zapraszam do mnie na rozdział.
    http://life-after-death-is-not-the-end.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń