środa, 14 maja 2014

Rozdział 25

Władowałam się ze wszystkimi zakupami do domu i od razu zrzuciłam je na podłogę w swoim pokoju. Zrobiłam herbatę i zaczęłam porządkować tę gigantyczną górę bardziej i mniej potrzebnych prezentów. Udało mi się znaleźć praktycznie wszystko, co planowałam kupić. Teraz tylko popakować prezenty i z głowy. Z tego co kojarzę, to mam jeszcze parę godzin do wojennej narady na Skypie, więc spokojnie zajmę się pakowankiem. A może by tak włączyć radio? Nastawiłam RadioZet i już miałam zanurkować w stosie zakupów, gdy usłyszałam znowu tę piosenkę. Nie, nie ma takiej opcji! Cholera, który to już raz dzisiaj?!!! Wyłączyłam gwałtownie "Last Christmas" i podpięłam do radia MP4. Poleciało "Addicted To You". Dobra, teraz mogę w spokoju pracować. Przez dwie godziny pilnie pakowałam wszystkie paczuszki, a na koniec ukryłam je na dnie szafy. Prezent dla Niki na samym spodzie, żeby ten wariacki Sherlock Holmes niczego nie zauważył. Już kiedyś nakryłam ją na grzebaniu w prezentach i dlatego zwykle od razu po kupieniu owijam wszystko w papier i ładuję do skrytki. Nigdy nie lubiłam toreb na prezenty. Dla Niki to zresztą jeszcze większa gratka, bo jak z torby wystaje kawałek prezentu, to ma większą pokusę, żeby obejrzeć całość...
No, wreszcie skończyłam. Obowiązek wykonany, czas na przyjemność! Hehe, nie byłabym sobą, gdybym nie wyszła z Empika z nadobowiązkową lekturą. Tak, tak, "Dopuszczalne ryzyko" Robina Cook'a, kolejny kryminał, a właściwie thriller medyczny, uwaga, nadchodzę! Włączyłam tylko laptopa, żeby chłopaki mogli się ze mną skontaktować o oznaczonej godzinie, rzuciłam go obok siebie na łóżko i odpłynęłam w świat lektury...
....
-Nattie...- czyjś irytujący głos wdarł się do wciągającego świata książki. Nie zareagowałam.
-Nattie...- spadaj.
-Natalia...- machnęłam ręką w stronę głosu nie odrywając wzroku od kryminału.
-NATALIA!!!- Matko Boska! Poderwałam się z łóżka tak gwałtownie, że spadłam na podłogę. Pięknie, kolejny, ekspresowy siniak do kolekcji. Wstałam krzywiąc się i masując stłuczone biodro.
-Który to?!- warknęłam siadając ostrożnie przed laptopem. Od razu wiedziałam, czyj wrzask wyrwał mnie z raju. Winowajca nie patrzył w ekran, tylko latał wzrokiem po ścianach i próbował nieudolnie pogwizdywać.
-Horan!- powiedziałam groźnie.
-Co?- zerknął na mnie tym niebieskim, pełnym niewinności wzrokiem.
-Grabisz sobie. Ja ciągle mam na ciebie focha.
-Za co się na niego fochasz?- zainteresował się Liam.
-Bo idiota zamiast się obudzić i zainteresować stanem psychicznym Niki, podnieść dziewczynę na duchu, to chrapał jej do słuchawki!- wrzasnęłam wściekła. Odpowiedział mi zbiorowy rechot.- To nie jest śmieszne!- oburzyłam się.
-Nialler, rozmawiałeś z dziewczyną przez sen?- wykrztusił przez łzy Harry.
-Byłem wykończony...- wymamrotał Niall, cały czerwony. Ale go zawstydziłam.- Jetlag i te sprawy.
-Jetlag?- zdziwiłam się.- Gdzieście byli?
-Oj, Nattie, Nattie... Co z ciebie za Directioner?- Louis pokręcił głową z dezaprobatą.
-Przepraszam bardzo, że nie siedzę non stop na Twitterze i nie śledzę informacji o was, jak psychofanka.- odgryzłam się.- Liczyłam na wiadomości z pierwszej ręki, ale jak widać nie chcecie się chwalić.
-Byliśmy w Stanach.- wyjaśnił Zayn.- Przez tydzień. Promocja płyty, kilka koncertów, 1DDay...
-Wow, wow, wow, chwila, moment! Nie powiedzieliście mi, że kręcicie 1DDay?!
-Niall?- Liam zwrócił się do blondyna.- Nie powiedziałeś jej?- Niall otworzył szeroko oczy i strzelił sobie z otwartej dłoni w czoło.
-Zapomniałem!- wrzasnął, a Styles zaczął się cieszyć.
-A mówią, że to ja jestem zapominalski. Wkopałeś się, Horan!
-Dokładnie, wkopałeś się, Horan.- powtórzyłam.- Podwójny foch z przytupem i melodyjką. Nie masz szans na wybaczenie.
-Oj, no, Nattie...- zaczął marudzić.
-Żadna Nattie! Gdzie to można obejrzeć?
-Masz tu linka na YouTube'a.- Liam poklikał w swoim laptopie i za chwilę dostałam linka na stronę.
-To tylko piętnaście minut... Co to ma być?- zapytałam oglądając filmik.
-To na razie tylko skrót, resztę obejrzysz sobie potem, bo teraz chcemy pogadać.- wyjaśnił Payne.
-Okej, okej...- mruknęłam. Zaraz coś przykuło moją uwagę.- Horan! Dlaczego masz różowe włosy?!
-A tak dla jaj.
-O matko. Normalnie piwonia.- oceniłam i szybko przełączyłam na Skype'a. Przysunęłam się do ekranu.- Przynajmniej teraz masz normalne. Bo masz, no nie?
-No jasne, że ma!- potwierdził Louis czochrając włosy Niallera.
-Ufff. Potrójnego focha byś nie przeżył.
-Nie lubisz farbowanych włosów?- zdziwił się Zayn.
-Lubię, ale jak mają normalny kolor. Średnio podobają mi się jakieś turkusy, fiolety, albo zieleńce.- oznajmiłam.
-Ciesz się, Zayn! Perrie ma teraz blond.- zachichotał Louis.
-Bardzo śmieszne. Dobra, dokończę oglądanie jutro.- zauważyłam, że Liam ukradkiem wyjmuje telefon. Zaraz dostałam smsa.
Od: Liam xx
Wybadaj, co się dzieje z Hazzą, okej? 
Szybko odpisałam.
Do: Liam xx
Jak skończymy temat, to zróbcie tak, żeby został sam przed laptopem.
-Do kogo ty tak smsujesz? Nieładnie olewać przyjaciół.- skomentował Tommo.
-A jeśli piszę z przyjaciółką?- zapytałam. Nie powiem przecież, że ukradkiem piszę z Liamem. Zaraz zaczną się komentarze.
-Jaką?- zainteresował się Niall.
-Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, zapomniałeś? Nie z Niką.- Horan znowu się zaczerwienił.
-O, czyżby się szykował romansik?- Lou, ten to dziś był w swoim żywiole. Dowcipniś jeden.
-Nie wiadomo, Nika nie spowiada mi się ze wszystkiego, ale z tego, co wiem...
-Co wiesz, co wiesz?
-Kolejny ciekawski.... Po prostu Nika i Niall często ze sobą piszą.
-Ooo, wydała cię, Nialler!- Zayn zaczął rechotać.
-A z kim piszesz? Powiedz.- Harry wreszcie się czymś zainteresował.
-Z... eee... z Moniką.- wymyśliłam i nagle zauważyłam, jak Styles nieruchomieje i cały się spina. O co mu chodziło? To Monika go wtedy wystraszyła? okej, może była trochę nawalona, ale bez przesady, zachowywała się po wariacku, tak jak zwykle. Postanowiłam to jeszcze sprawdzić.
-Pisała, co robię, powiedziałam jej, że gadam z wami i zaprosiłam ją do siebie, żebyście ją poznali...- Harry wyglądał, jakby miał zaraz paść.- ...ale odpisała, że nie może teraz przyjść. Szkoda.- uważnie obserwowałam, jak Hazz odetchnął z ulgą i całkiem się rozluźnił. Kurwa, co jest?!
-Szkoda. Sporo nam o niej opowiadałaś, fajnie byłoby ją wreszcie poznać.- powiedział Liam. On tez chyba zauważył dziwne zachowanie Harry'ego.
-Będzie jeszcze okazja, żebyście ją poznali. A teraz do rzeczy. O czym chcieliście ze mną pogadać?
-O świętach.- oznajmił Louis. Zmarszczyłam brwi.
-Chyba nie rozumiem.
-Domyślamy się, że święta spędzisz z rodziną, tak?
-Taaak.- odpowiedziałam podejrzliwie.
-Kiedy wyjeżdżasz?
-W piątek po południu. Tata będzie wracał z Anglii, przejedzie przez Kraków i mnie zabierze do Wadowic. Ale po co to przesłuchanie?
-A po nic, po nic....- Niall nie umie kłamać. Totalnie mu to nie wychodzi.
-Chłopaki, jeżeli coś planujecie, to od razu zapowiadam, że nie godzę się na żadne prezenty.
-Ale dlaczego?- wyrwało się Hazzie.
-Bo zrobiliście mi już niespodziankę na Mikołajki, a ja nic dla was nie miałam.
-To nie ma znaczenia....
-To ma ogromne znaczenie, Zayn. Albo żadnych prezentów, albo tym razem ja coś przygotuję dla was.
-Ale...
-Żadnych "ale". Teraz wy dostaniecie prezent ode mnie.
-Natalia...
-Teraz już Natalia, nie Nattie? Nie, chłopaki. Nie zmienię zdania. Jeśli chcecie zrobić mi prezent, to umówmy się na wspólne kolędowanie przed Gwiazdką. Co wy na to?
-No, dooobra.- zgodził się z niechęcią Louis.
-Tylko kiedy?
-Raczej przed Wigilią. Kiedy wy się rozjeżdżacie?
-W Wigilię rano.
-Wigilia jest we wtorek. To może w poniedziałek? Zdzwonimy się jeszcze o której. Pasuje?
-Pasuje!- stwierdzili jednogłośnie.
-A jaki będzie prezent?- wyskoczył z zapytaniem Niall.
-Aa, czyli jednak chcecie ten prezent?- zapytałąm rozbawiona. Niall oberwał po głowie od Zayna.- Nie powiem, jaki będzie prezent, bo dalej mam focha za odpały Horana.
-Nie, no, musimy coś zrobić, żebyś się odfochała!- krzyknął Louis.
-Nialler, przeproś.- zaczął go namawiać Liam.
-To nie pomoże.- pokręciłam głową.
-Wiem, co pomoże!- wrzasnął Niall i złapał za gitarę. Oho, szykuje się coś fajnego. Usiadłam wygodniej i powstrzymałam się od uśmiechu. W końcu mam focha, co nie?
Niall zaczął grać "I Would". Nie mogłam wytrzymać i szeroko się uśmiechnęłam. Zawsze jak słyszę tę piosenkę, to się śmieję. Nie wiem, czemu, po prostu ona mnie rozwesela. Zwłaszcza ten fragment, kiedy Lou śpiewa:
Cause I can't compare with your boyfriend,
He's got twenty seven tatoos.
(Bo nie mogę się równać z twoim chłopakiem,
On ma dwadzieścia siedem tatuaży)
Zawsze wtedy nie mogę powstrzymać wybuchu śmiechu. Louisowi naprawdę niewiele brakuje do dwudziestu siedmiu tatuaży.
-Śmiejesz się! Ona się śmieje!- zaczął się wydzierać Lou po skończonej piosence.
-Bo ja się zawsze śmieję przy "I Would"...- wykrztusiłam trzymając się za brzuch ze śmiechu. Jeszcze musieli robić takie głupie miny.
-Czyli już się nie fochasz?- Niall zrobił minę szczeniaczka.
-Nie, już się nie focham.- znowu parsknęłam śmiechem na widok Horana wrzeszczącego "Zwycięstwo!!!" i duszącego Liama w radosnym Horan Hug'u.
-To skoro nie chcesz już zabić Niallerka, to mamy dla ciebie jeszcze jedno ogłoszenie.- poinformował mnie Styles.
-No, jakie?- ponagliłam go.
-Zapraszamy cię do nas na Sylwestra.- oznajmił zadowolony Zayn. Zaniemówiłam. Matko, totalnie zapomniałam, że po świętach jest Sylwester! Ale ze mnie ofiara.
-Ale... ale wy tak serio?- spytałam z niedowierzaniem.
-Aha. Przyjedziesz, zabawimy się, będzie super.- powiedział Liam zerkając na telefon. Dlaczego mam wrażenie, że czeka na jakiś telefon?
-Chłopaki... Dziękuje bardzo za zaproszenie, ale nie wiem, czy będę mogła przyjechać...- powiedziałam ostrożnie.
-Ale nie masz o czym mówić, załatwimy samolot i wszystko, nie musisz się o to martwić.
-Louis, to nie chodzi o samolot. Chodzi o to, że zaraz na początku nowego roku będą egzaminy, sesja studencka, masa roboty, nie będę mogła zostać na dłużej. Poza tym, Nika teraz ma ciężki okres, nie chcę jej zostawiać samej, wolałabym zostać z nią.
-To weź ją ze sobą.- zaproponował Niall. Aż mu się oczy zaświeciły.
-Uhm, zastanowię się i wam powiem, okej? Po świętach.- nikt mi nie odpowiedział, bo zadzwonił telefon Liama.
-Tak? Dobra, super. Dzięki, Preston.- rozłączył się i pobiegł do drzwi.- Dziewczyny przyjechały!- krzyknął jeszcze nie oglądając się za siebie. Sądząc po odgłosach, właśnie zlatywał po schodach.
-O fajnie.- ucieszył się Zayn. Zaraz do pokoju wbiegła Perrie, a za nią Eleanor.
-Nattie!- pisnęła Pezz. Zepchnęła Nialla z krzesła i siadła przed laptopem.- Co tam u ciebie, kochana?
-Nic ciekawego, Perrie. Fajnie was widzieć.- uśmiechnęłam się szeroko.
-Ciebie też!- powiedziała Eleanor.- Nawet nie wymieniłyśmy się numerami, cudem znalazłam cię na Twitterze.- patrzyła na mnie oskarżycielsko.- Co masz na swoje usprawiedliwienie.
-Eee... To, że was bardzo, bardzo, bardzo kocham i pseplasam.- zrobiłam niewinną minkę.
-Mnie przebłagała, a ciebie?- Pezz spojrzała na El.
-Chyba też.- roześmiałyśmy się.
-Dobra, to ja wam piszę mój numer.- wystukałam na klawiaturze ciąg cyferek. Dziewczyny wpisały je sobie do telefonów i zaraz dostałam od nich smsy z numerami.
-No to teraz może przywitacie się ze swoimi chłopakami?!- Tomlinson założył ręce na piersi i zrobił naburmuszoną minę.
-No już, skarbie. Przecież wiesz, że cię uwielbiam.- El podeszła do niego i zarzuciła mu ręce na szyję.- I tak wiem, że się nie gniewasz.
-Tylko dlatego, że na ciebie nie umiem się gniewać.- Lou przytulił się do swojej dziewczyny.
-A gdzie Liam?- odezwał się Harry. Dopiero teraz się zorientowałam, że Payne wybiegł z pokoju i już nie wrócił.
-Porwał swoją księżniczkę do swojej twierdzy.- roześmiała się Perrie całując Zayna w policzek. Czyli Danielle też przyszła.
-Dobra, my się zmywamy. Pa, Nattie.- Louis posłał mi buziaka w powietrzu i znikł z Eleanor za drzwiami.
-My też idziemy. Nattie, mamy być w kontakcie, bo inaczej przyjadę i coś ci zrobię.- Perrie pogroziła mi palcem. Pomachałam jej na pożegnanie. W pokoju zostali Niall i Harry. Blondyn chyba wiedział o planie, żebym pogadała ze Stylesem, bo zaraz uciekł w poszukiwaniu jedzenia.
-Dobra, Styles. Karty na stół. Co się z tobą dzieje?- zapytałam prosto z mostu.
-Nic.- powiedział niechętnie.
-Nic? Dobra, to czekaj, zadzwonię do Moniki, może ma czas, to wpadnie i pogadamy we trójkę?- wzięłam telefon do ręki i obserwowałam z rozbawieniem, jak Hazz znowu się spina i lata oczami po pokoju szukając dziury, w której może się schować.
-Mmmoże... lepiej nie.. Ja... już będę kończył...
-Harry, żartowałam.- odetchnął z ulgą.- Powiesz mi, co się dzieje? Widziałam, jak zareagowałeś, gdy wspomniałam o Monice w rozmowie z chłopakami. O co chodzi? Znacie się? Coś ci zrobiła? Możesz mi powiedzieć, jestem twoją przyjaciółką.- Harry przez dłuższą chwilę się nie odzywał.
-Ona tak strasznie przypomina mi Ashley...- powiedział cicho.
-Jaką Ashley?- zapytałam łagodnie. Podkręciłam głośność, bo Harry mówił niemal szeptem.
-Moją byłą dziewczynę...
-Tę od tego kolesia z The Wanted?- mogłam ugryźć się w język. Cholera, Niall i Liam prosili, żebym nikomu nie mówiła, że o tym wiem. Harry podniósł gwałtownie głowę i spojrzał mi prosto w oczy.
-Skąd o tym wiesz?!- zapytał ostro.
-Kiedyś... W Londynie, Niall i Liam powiedzieli mi o tym. Jak podśpiewywałam piosenkę The Wanted, która leciała w radiu.
-Ile wiesz?
-Tylko tyle, że byłeś w niej zakochany... A ona zostawiła cię dla jakiegoś Nathana.
-Taaa. Dla Nathana Sykesa.- praktycznie wypluł z siebie to nazwisko, jakby wymówienie go było dla niego cholernym problemem. Westchnął i zaczął opowiadać.- Nikt nie wiedział o Ashley. Tylko chłopaki. Ukrywaliśmy się bardzo dobrze, paparazzi nas nie wyśledziło, mieliśmy kupę śmiechu z wymyślaniem jakiś kosmicznych przebrań. Nie pokazywałem jej nigdzie, wszyscy myśleli, że jestem singlem albo wplątywali mnie w związek z Louisem. Ją to bawiło, była taka beztroska, zabawna, żyła chwilą. Cudowna dziewczyna. Kochałem ją bardzo, kurwa, kocham ją do tej pory! Raz, wziąłem ją na premierę jakiegoś filmu... Nawet nie pamiętam jakiego. My z chłopakami zatrzymaliśmy się na czerwonym dywanie, ona poszła dalej. Gdy ją znalazłem, siedziała z Sykesem i z Olly'm Mursem. Nie miałem nic przeciwko Olly'emu, to spoko gość i kumplujemy się, ale jak zobaczyłem, jak ten cały Nathan na nią patrzy... Po prostu wiedziałem, że będą kłopoty. No i wyszło na to, że miałem cholerna rację. Ashley zaczęła się z nim spotykać. Najpierw tak, jak ze mną, w ukryciu, potem coraz bardziej jawnie. Każde zdjęcie w gazecie tłumaczyła jakimś przypadkowym spotkaniem. Wierzyłem jej, byłem ślepo zakochany, totalnie mnie popierdoliło, ale ufałem jej. Do czasu, kiedy znalazłem zdjęcie, jak się całują. Na środku ulicy...- głos mu się załamał. Schował twarz w dłoniach i przez chwilę nic nie mówił. Miałam ochotę polecieć do Londynu i mocno walnąć w jaja tego całego chłoptasia. Wiedziałam, że Harry jest wrażliwym chłopakiem, ale nie sądziłam, że aż tak.
-Hazz... Jeśli nie chcesz, nie musisz mówić dalej...- miałam zamiar powiedzieć coś jeszcze, ale mi przerwał.
-Nie. Ktoś musi w końcu wiedzieć i cieszę się, że mogę to powiedzieć tobie.- podniósł na mnie zaczerwienione oczy. Po chwili spuścił głowę, otarł łzę z policzka i mówił dalej zachrypniętym głosem.- Ashley się nie wyparła tego zdjęcia. Powiedziała, że ma dosyć związku w ukryciu, poza tym stwierdziła, że chyba nie sądziłem, że będziemy razem całe życie... Byłem idiotą, tępym kretynem, bo tak właśnie myślałem. Zerwaliśmy. Do tej pory nie mogę się pozbierać. Wywaliłem wszystkie zdjęcia, wszystkie pamiątki, prezenty, wszystko. Wyczyściłem swoje życie, jakby Ashley w ogóle nie istniała. I co? Gówno! Ciągle pojawiają się zdjęcia, Ashley z Nathanem na randce, Ashley z Nathanem za rączki, buziak na ulicy, Ashley i Nathan po upojnej nocy w hotelu... Spotkałem ich parę razy na jakiś galach i innych bzdurach. Udawała, że mnie nie widzi, a jak przechodziłem obok, wybuchnęła głośnym śmiechem. Co chwilę jest jakieś zdjęcie w cholernym brukowcu, ostatnio nawet pisali, że jest w ciąży! Z kim? Z pieprzonym Sykesem!!! Ja już tego nie wytrzymywałem, próbowałem znaleźć kogoś, kto mnie pokocha, jako mnie, nie Harry'ego Stylesa z One Direction, ale Harry'ego, zwykłego chłopaka, kolesia z Londynu. Ale nie! Wszystkie dziewczyny widzą we mnie, kurwa, gwiazdora!
-Nie mów tak!- zaprotestowałam.- To nieprawda!
-To właśnie prawda!
-Nie!!- poczułam, że zaraz ja się rozpłaczę. Tak bardzo chciałam go przytulić, powiedzieć, że będzie dobrze.- A ja? Jestem twoją przyjaciółką, traktuję cię jak przyjaciela, nie jak zakichanego gwiazdora! Widzę w tobie Harry'ego, tego zwykłego, wspaniałego kumpla, przyjaciela. Jesteś dla mnie jak brat.- Harry popatrzył na mnie i kolejne łzy spłynęły w dół jego policzków.
-Ty też jesteś dla mnie jak siostra, wiesz? Jesteś jak druga Gemma.
-Przestań, bo się rozkleję. Nie chcesz mnie widzieć z mascarą spływającą z oczu.- zażartowałam i Styles po raz pierwszy od rozpoczęcia swojej opowieści się uśmiechnął.
-Najwyżej uciekłbym z krzykiem.- zaśmiałam się, ale zaraz spoważniałam.
-Naprawdę Monika aż tak przypomina ci Ashley?- Hazza skinął głową.
-Ma podobne oczy, identyczne włosy, zachowuje się tak, jak Ashley. Bardzo ją przypomina.- wyszeptał.
-Monika jest twoją wierną fanką. Na razie kocha cię jako swojego idola, ale myślę, że moglibyście się zaprzyjaźnić...- zaczęłam ostrożnie. Chłopak się nie odzywał.- Może i przypominałaby ci Ashley, ale może czułbyś się dobrze w jej towarzystwie. Monika jest zwariowana, ale szczera i w życiu by nie zrobiła czegoś takiego.
-Chcesz mnie zeswatać, tak jak Nialla z Niką?- zapytał kpiąco. Kurde, nie kontrolowałam tego. Może powinnam zostać swatką?
-Nieee... Ale przyznasz, że oni mi wyszli.- uśmiechnęłam się, a on odwzajemnił uśmiech.- Chcę, żebyście polubili moje przyjaciółki... Nikę już lubicie, ale jeszcze Monię, Gabi... A jeśli będziesz unikał Moni, to... no, atmosfera nie będzie zbyt fajna.
-Wiem. Postaram się... kiedyś z nią pogadać, jak będzie u ciebie, czy coś... Ale niczego nie obiecuję, okej?- uśmiechnął się blado.
-Okej. A teraz odpocznij, nie chcę ci zawracać więcej głowy, pewnie cię wymęczyłam.
-Nattie, czekaj...
-Co?
-Nie mów chłopakom... Wiesz.... No tego....- męczył się
-Obiecuję, że to zostanie między nami. Nikt nie dowie się o tej rozmowie, ale nie wiadomo, czy ktoś nie podsłuchiwał pod drzwiami.- Harry zaśmiał się.
-Raczej zajęli się dziewczynami.
-Niall nie ma dziewczyny.- przypomniałam mu.
-Nattie, dla niego lodówka to dziewczyna.
-Fakt.- wybuchnęliśmy śmiechem.

~~*~~

Następnego dnia, gdy kończyłam zajęcia, było już ciemno. Niby dopiero wpół do piątej, ale słońce zaszło już dobre pół godziny temu. Byłam wściekła, wkurzona, zła, wszystko na raz. Zaczęło się od pobudki już o szóstej, którą zgotowała mi Nika swoim budzikiem. Nastawiła sobie dla jaj jako alarm "Wake Me Up" i teraz co rano wkurzała mnie tym dzwonkiem. Nie cierpię Avicii.
Poza tym przez osiem godzin musiałam intensywnie zakuwać na zajęciach, wykładach itp. itd. Monika jak na złość miała paskudny humor wywołany telefonem od rodziców i okresem. Po prostu bez kija nie podchodź. Profesorka od anatomii znowu się do mnie przyczepiła, a oprócz tego przez całe przedpołudnie rozpamiętywałam rozmowę ze Stylesem. Obiecał mi, że spróbuje zapomnieć tę wywłokę (nawet nie zaprotestował, jak ją tak nazwałam!) i że będzie się starał przynajmniej udawać, że wszystko jest okej.
A wiecie, co sobie uświadomiłam, jak skończyłam z nimi rozmawiać? Liam się ze mną nie pożegnał. Jak dowiedział się, że przyszła jego dziewczyna, kompletnie mnie olał. Nawet jej nie zapoznał ze mną, po prostu sobie poszedł. I to bolało, piekielnie bolało. Rozumiem, że dziewczyna jest ważniejsza niż przyjaciółka, ale żeby zapominać o moim istnieniu? Louis i Zayn zostali przy kompie i już mieli się żegnać, gdy dziewczyny wparowały do pokoju. Oni mogli, ale mój najlepszy przyjaciel nie? Przykro jest być olewaną. Cholernie przykro.
Skręciłam za róg budynku akademickiego. Jedna latarnia się nie paliła i ulica pogrążona była w mroku. Przyśpieszyłam, wydawało mi się, że ktoś za mną idzie. Nagle ktoś złapał mnie za rękę i pociągnął w tył. Odwróciłam się i próbowałam wyszarpnąć, ale uścisk tylko się wzmógł. Podniosłam przerażone oczy na nieznajomego.
-Wybierasz się gdzieś, koleżanko?



_____________________________________________
TOTALNIE ZWALIŁAM TEN ROZDZIAŁ I NIE MAM NIC NA SWOJE USPRAWIEDLIWIENIE!!!
Dobija mnie myśl, że w piątek piszę chemię. Dobrze, że biologia już za mną, ale cały czas prześladuje mnie myśl, że będę miała z mało punktów i się ie dostanę na studia. Przynajmniej ustny polski zdałam na maksa. Można rzucić tę prezentację w cholerę i oglądać filmy nie oceniając aktorów, scenografii i innych bzdur.

Rozdział nie był sprawdzany!!! Nie miałam na to siły ://

Komentujcie. Wasze komentarze naprawdę podniosą mnie na duchu! :*

Roxanne xD

9 komentarzy:

  1. Po mimo że Ty tak nie uważasz to i tak wyszło świetnie. NAPRAWDE !! A chemia sie nie przejmuj za bardzo ;) Wierzymy w Cb :**
    ~ Gabi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ślicznie!
    Co za s*ka!
    Przepraszam ,za wyrażenie!
    I uwierz ,że pójdzie ci świetnie!
    Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie zawalilaś! Uszczesliwilas mnie dzisiaj jako 2 więc jestem mega happy!
    Zawiodłam się trochę na Liamie!
    I ta końcówka!
    Czekam na następny!
    Weny życzę!
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Końcówka świetna :)
    Powodzenia z chemią
    ~Hope

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie zawalilas ja sie pytam???!!
    Genialny :D
    A tak propo to chamsko. xd
    Czemu tak zakonczylas? W takim momencie? :(
    Jak żyć z mysla ze nie wiem co sie teraz stanie :c
    Az do nastepnego rozdzialu bede zyc w niepewnosci?xD
    Powiem ja tobie, ze Liam taki troche wredny...
    No ja wiem Danielle i wgl
    Ale prosze cie.. Nattie to Nattie
    On na nią leci, ona coś do niego czuje i ja nie wiem po co mu Danielle
    Niech ją przedstawi ciekawe jaka jest :P
    Harry i Monia? Jak najbardziej. Już skoro kręci się Nika i Niall to czemu nie ^^
    Jeszcze gdyby Nattie tak przez (totalny przypadek) spotkala byłą Harrego..:3
    Normalnie nie wyrobie bo jestem taka ciekawa tego nastepnego rozdzialu..
    I potem ten sylwester nie mówiąc juz o swietach :)
    Coś czuje bedzie konfrontacja miedzy Dan i Nattie :d ( #TeamNattie xD )

    a teraz tak z innej beczki:
    Chciałaś pocieszajacy komentarz? :P
    Jeśli masz swiadomosc ze napisalas dobrze, na swoje sily to nie ma co sie martwic
    Samo to ze sie do tego przylozylas juz powinno dac do myslenia
    Ba! Samo podejecie sie rozszerzenia to juz jest wyczyn :P
    Wiec nie ma co sie zamartwiac na zapas bo na studia sie dostaniesz :)
    Jeśli przylozylas sie do egzaminow tak jak do pisania tego bloga
    Dobry wynik masz w kieszeni ^^

    Czekam na kolejny i pozdrawiam :<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od początku czytania twojego komentarza uśmiecham się do siebie jak jakaś idiotka :D
      Jak to jest, że zawsze umiesz poprawić mi humor? I to w dobrym momencie, bo właśnie zakuwam roztwory, ich odczyny i pH :/ >P
      Dziękuję bardzo za pocieszanko :*
      Mam nadzieję, że jutro będę miała już więcej energii i zacznę pisać znacznie weselszy rozdział ;)
      Pzdr. <3 <3 <3

      Usuń
  6. Liam cioto za bardzo olewasz Nattie...
    /Muffin

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostałaś nominowana do Liebster Award. Więcej informacji znajdziesz tutaj: http://storyofournewlife.blogspot.com/.

    OdpowiedzUsuń