czwartek, 16 lipca 2015

Część II: Rozdział 15

Przepraszam za brak linków do piosenek, ale prawdopodobnie wyczerpałam limit miesięczny internetu (z pomocą mojej młodszej siostry, Milka, zabiorę ci kiedyś ten tablet!)... Jak tylko mój PLAY się zregeneruje, to obiecuję, że to poprawię :)
To w ogóle był cud, że włączył mi się Blogger odświeżałam stronę chyba z pięćdziesiąt razy -.-

EDIT: Jezu, tak! Mam wreszcie neta! Serio, jestem chyba uzależniona, skoro ledwo wytrzymałam dwa dni...

WŁĄCZCIE FILMIK DO "ACT MY AGE", KONIECZNIE!!!

Enjoy the chapter ^^
__________________________________________



-Masz mi to natychmiast wytłumaczyć! Co... Co ja tu robię?! Czy my... O Boże, my spaliśmy ze sobą!- Wrzasnęłam, nie panując nad swoimi emocjami.- Jezu, zdradziłam Monikę, zdradziłam Liama, co ze mnie za człowiek!- Zerwałam się z łóżka i nawet nie zwróciłam uwagi na to, że stoję na środku pokoju w samej bieliźnie.- Niedobrze mi.- Jęknęłam i czym prędzej pognałam do łazienki Stylesa. Ledwo dopadłam toalety.
Gdy tylko wyrzygałam całe wczorajsze jedzenie, wypity alkohol, dwa litry kwasów żołądkowych i chyba z metr jelita, poczułam się trochę lepiej. Oparłam głowę o chłodną ścianę i wykonałam dwa głębokie wdechy. Niemożliwe. Nie spaliśmy ze sobą... prawda? Sama myśl o tym napawała mnie obrzydzeniem. Znów nachyliłam się nad kiblem, ale jedyne co zwymiotowałam, to tylko trochę wody i żółci. Cały brzuch bolał mnie od tych skurczy. Aż przypomniała mi się chemioterapia, podczas której wyrzygiwałam wszystko, co tylko spróbowałam przełknąć.
Chwiejąc się na nogach, wróciłam do pokoju, gdzie zastałam Harry'ego w połowie śpiącego na łóżku, a w połowie klęczącego na podłodze. Wzięłam jedną z poduszek i walnęłam go mocno w głowę.
-Wstawaj!- Wychrypiałam. Matko, a jednak da się zedrzeć sobie gardło samym wymiotowaniem.
-Kobieto, daj mi spać!- Wyszeptał, wciskając głowę w materac.- Mam kaca, łeb mi pęka, a ty nie dość, że dwa razy zwaliłaś mnie z łóżka w nocy, to jeszcze budzisz mnie wrzaskiem.
-Czyli my... nie spaliśmy ze sobą?- Otworzyłam szeroko oczy.
-Spaliśmy...- Chyba zaraz się popłaczę...- Ale nie w tym sensie. Spaliśmy w sensie, że obok...- Aż osłabłam z nagłej ulgi. Klapnęłam na łóżko z westchnieniem.
-Było mówić od razu, pacanie!- Harry jakby się ocknął.
-Zaraz... To ty myślałaś, że my spaliśmy, w sensie uprawialiśmy seks?- Podniósł głowę z materaca i spojrzał na mnie jak na idiotkę. Którą chyba jednak byłam.- Jeszcze nie wytrzeźwiałaś czy cię pogrzało już totalnie?
-A co ty byś pomyślał, gdybyś się obudził w łóżku innej dziewczyny w samej bieliźnie?- Próbowałam się jakoś obronić.
-Że dzięki Bogu do niczego nie doszło, bo ciągle mam na sobie bieliznę?- Miałam ochotę walnąć swoim pustym łbem o ścianę. Kretynka.
-Jak ja tu w ogóle trafiłam?- Zapytałam żałośnie.- Nic nie pamiętam.- Harry wgramolił się na łóżko i oparł plecami o ścianę. Ziewnął rozdzierająco, nawet nie zasłaniając ust.
-A co pamiętasz?- Podrapał się po głowie. Gdyby nie okoliczności, to mogłabym stwierdzić, że taki zaspany wyglądał naprawdę uroczo. Ale primo, musiałam się dowiedzieć reszty szczegółów tej żenującej nocy, a secundo, widziałam go parę razy w takim wydaniu. Do wszystkiego się można przyzwyczaić.
-Oświadczyny Nialla, konsolę... jak tańczyłam z Dan do "Geronimo"... tyle.- Choćbym nie wiem, jak się wysilała, dalej miałam istną czarną dziurę. Zresztą, wysilać się też nie miałam ochoty, kiedy w głowie mi łupało jak w kamieniołomie.
-Potem schlałaś się tak, że nawet nie zauważyłaś, że tańczyłaś z Liamem, zeżarłaś z pięć szaszłyków owocowych, kiść winogron, nazwałaś siebie owocową armatą, a potem zaczęłyście sobie robić selfie z Arianą, ale wyłączonym telefonem. Śpiewałaś z Louisem i... chyba ze mną też... Zresztą, wszyscy śpiewali, takiego pijackiego karaoke to jeszcze nie słyszałem. Ja piłem mniej niż ty, więc Zayn musiał mi pomóc doholować cię do naszego domu. On na szczęście mało wypił, bo wcześniej był Shane... Jakoś cię rozebraliśmy i wsadziliśmy pod kołdrę. Potem sam odpłynąłem. Obudziłem się dopiero przy pierwszym zrzucie na podłogę.- Znowu ziewnął.
-O Jezu...- Zakryłam czerwoną twarz rękami.- Ktoś to nagrał?
-Nie wiem.- Wzruszył ramionami.- Impreza skończyła się koło szóstej, kamerzysta chyba wyszedł wcześniej.
-A czemu jestem tutaj, a nie w innym pokoju?- Szczegóły, dawaj szczegóły! Chcę mieć pewność, że nic nie zaszło.
-Bo do Liama raczej nie chciałabyś pójść, a reszta pokoi jest zajęta przez pary, które z kolei były mocno zajęte sobą.- Odpowiedział zniecierpliwiony, walcząc z opadającymi powiekami.
-I na pewno nie spaliśmy ze sobą?- Wolałam się upewnić.
-Nattie, nawet po pijaku umiem odróżnić szatynkę od blondynki. Moniką nie jesteś.- Wyciągnął spod tyłka kołdrę i nas przykrył.- Która godzina?
-Nie mam zielonego pojęcia.- Usiadłam, żeby poszukać gdzieś zegarka, ale znowu zrobiło mi się niedobrze. Sprintem poleciałam do łazienki, by ponownie przytulic kibel.
-Wszystko okej?- Krzyknął z pokoju Harry.
-Jasne.- Odpowiedziałam i zwróciłam kolejną porcję kwasów. Nie miałam już chyba nic, czym mogłabym wymiotować.
Po skończonej sesji haftowania przemyłam twarz i napiłam się wody prosto z kranu. Poczułam się odrobinę lepiej.
-Harry, gdzie jest moja...- Przerwałam, bo otworzyły się drzwi pokoju.
-Hazz, czy ty musisz się tak wydzie...- Liam stanął w drzwiach i wpatrywał się w nas szeroko otwartymi oczami. Zamarłam. No, to nie chcę wiedzieć, co on sobie teraz pomyślał... Zerknął na Stylesa, wrócił wzrokiem do mnie, potem jeszcze jedno spojrzenie na Harry'ego. Zupełnie jak na meczu tenisowym. Wreszcie otrząsnął się i wypadł z pokoju jak oparzony, głośno trzaskając drzwiami. Jednocześnie jęknęliśmy z bólu. Auć.
-Lepiej pójdę mu to wytłumaczyć.- Harry z męczeńską miną zwlókł się z wyra.- Jak wrócę, w kuchni ma na mnie czekać woda. I tabletki. I potem idę spać.
-Gdzie moja sukienka? I torebka?- Zapytałam, walcząc z kolejną falą mdłości. Jezu, szykuje się kac stulecia. Szykujcie księgę Guinnessa.
-No przecież tu.- Mruknął, wskazując na fotel pod oknem. Wyszedł z pokoju, marudząc na kogoś, kto tłukł się na dole.
Ubrałam się tak szybko jak potrafiłam, wzięłam buty i torebkę w rękę, i ostrożnie zeszłam po schodach na dół. Jezu, czemu wszystko tak wiruje? W kuchni zastałam Nikę, Nialla, Perrie i Maxa. Fifa chrapał w najlepsze na sofie w salonie. Nie dotarł nawet na górę.
-Cześć, ludzie.- Odpowiedziało mi kilka niewyraźnych pomruków. Chyba wszyscy czuli się tak beznadziejnie jak ja.- Wody... I tabletek.- Pezz podsunęła mi butelkę i pudełko pigułek przeciwbólowych. Zaraz potem położyła głowę na stole i zaczęła umierać.
-Jak się trzymasz, Nattie?- Zapytał Max, jakoś powstrzymując opadającą głowę.
-Bywało lepiej.- Odchrząknęłam, bo cały czas czułam kwaśny posmak w gardle. Fuj, ohyda.
-Czemu się tak cholernie wydzieraliście?- Nika nawet nie miała siły na mordercze spojrzenie w moją stronę. Dzisiaj ten dom będzie przypominał chatę zombie.
-Okazało się, że spałam z Harrym.
-Że co?!- Krzyknęła Nika. Wszyscy naraz ją uciszyliśmy.- Jak to, spałaś z Harrym?! Wylądowaliście w łóżku?!- Dodała głośnym szeptem.
-Też tak myślałam, ale okazało się, że spaliśmy normalnie. Obok. Bez żadnego seksu.
-Aha. Liam by chyba go zabił.- Uspokoiła się Nika.
-Być może właśnie to robi. Liam wpadł do pokoju Hazzy, zobaczył nas w samej bieliźnie, dośpiewał sobie resztę i wyleciał z pokoju, jakby się paliło.- Wyjaśniłam skrótowo.
-Czyli super. Nie dość, że rodzice oddadzą mi dziś dziecko, to jeszcze będę musiała tuszować morderstwo. Kocham ten dzień.- Wywróciła oczami Perrie.
-Ale założę się, że przynajmniej pamiętasz, co się działo w nocy.- Prychnęłam i oparłam głowę na stulonych dłoniach. Umieram. Zaraz znowu polecę do łazienki i wyrzygam te tabletki.
Przez chwilę siedzieliśmy w milczeniu. Niall w ogóle się nie odzywał, leżał z głową na stole, podobnie jak Perrie. Oboje chyba zasnęli. Max wypił całą swoją wodę i teraz obracał w rękach pustą butelkę. Nika bawiła się palcami i walczyła z opadającymi powiekami. Ziewnęłam jak hipopotam.
-A co to jest?!- Gwałtowne pytanie Niki sprawiło, że kłapnęłam szczęką i mało nie odgryzłam sobie języka.
-Ała.- Skrzywiłam się.- Jezu, jednak da się złamać sobie zęby bez kontaktu z czyjąś pięścią. O co pytasz?
-Jak to, o co?! O to!- I zaczęła machać mi ręką przed oczami.
-Dawaj tę łapę, zanim ci na nią narzygam.- Warknęłam. Oczopląsu można dostać. Złapałam ją za rękę i dokładnie obejrzałam.- Ja tu nic szczególnego nie widzę.
-Co to za pierścionek?! Powiedz, że nikomu go wczoraj nie ukradłam!- Spojrzałam na nią z niedowierzaniem, ale stwierdziłam, że była najzupełniej w świecie poważna. O ja pitolę... Ona nie pamiętała oświadczyn Nialla!
-O rany...- Nawet boląca głowa nie mogła powstrzymać mojego wybuchu śmiechu. Zwinęłam się na krześle, chichocząc, a Nika i reszta gapili się na mnie i chyba zastanawiali się, jaki jest adres najbliższego psychiatryka.
-Gdzie moja woda?- Do kuchni wszedł Harry, a za nim wczłapał Liam. Procesję zamknął Fifa, który wreszcie się obudził i zakończył ten chrapiący koncert.- Co jej jest?
-Nie mam pojęcia.- Nika pokręciła głową.- Spytałam jej, skąd mam ten pierścionek, a ona zaczęła się śmiać.
-Jaki pierścionek?!- Nialler nagle pobudzony zerwał się z krzesła i złapał ją za rękę. Oczy mało nie wyleciały mu z orbit. Harry i Liam spojrzeli po sobie i ryknęli śmiechem. Nawet uciszania wszystkich cierpiących nic nie dały. Płakali ze śmiechu razem ze mną.
-Bo... Bo wy... Wy się zaręczyliście!- Wykrztusiłam między jednym napadem śmiechu a drugim. Nika popatrzyła na Nialla. Niall popatrzył na Nikę.
-Że co?!- Krzyknęli jednocześnie.
-Czemu tak się wydzieracie?- Eleanor i Louis, trzymając się za ręce, stanęli w progu kuchni. Tym to nawet kac nie przeszkadzał, cali niemalże promienieli radością. Tylko tęczy i jednorożców brakowało.
-Nika i Niall nie pamiętają swoich zaręczyn, tak się schlali.- Wyjaśnił rozbawiony Max.
-Ale... ale jak to?! Ja chciałam zapamiętać swoje zaręczyny!- Pisnęła rozczarowana Nika.
-Czemu zrobiłem to teraz?- Chciał z kolei wiedzieć Nialler.
-A co, wolałeś się ze mną nie zaręczać?- Nika już była w bojowym nastroju.
-Kochanie, gdybym nie chciał ci się oświadczyć, to nie kupiłbym tego pierścionka już sześć miesięcy temu. Kocham cię, ale planowałem coś innego...
-Byłeś zazdrosny, że Nika śpiewała z Bruno Marsem.
-Śpiewałam z Marsem?!- Kolejny szok.- Dobra. Od dziś oficjalnie nie piję.
-Aha, akurat.- Mruknęłam i wstałam z krzesła.- Chyba znowu zablokuję łazienkę.- I poleciałam do stęsknionej za mną toalety. Długą sesję wymiotowania przerwało mi pukanie.
-Mogę wejść?- Usłyszałam stłumiony głos Louisa.
-Właź.- Wykrztusiłam, powstrzymując kolejną falę. Jednak, gdy tylko chłopak wszedł do środka, kolejna porcja rzygów przywitała się z toaletą.
-Wow. Gdyby nie fakt, że mnie uwielbiasz, to powiedziałbym, że cię obrzydzam.- Podszedł bliżej i odgarnął mi włosy z czoła.- Liczyłem też na to, że wyjdziesz i będę mógł w spokoju się odlać, ale jakoś mnie odrobinkę odrzuca od tego kibelka.
-Spadaj i daj mi umierać w spokoju.- Z trudem przełykając ślinę, oparłam się plecami o ścianę. O Jezu, masakra.
-Wolę nie dać ci umrzeć.- Odkaszlnął i odchrząknął, siadając na podłodze na wprost mnie.
-Co z twoim gardłem?- Zapytałam z zamkniętymi oczami. Zaśmiał się kpiąco.
-Nie pamiętasz?
-Co znowu?- Otworzyłam szeroko oczy. Miałam ochotę nim potrząsnąć, żeby mi czym prędzej powiedział, co jeszcze mi wczoraj odwaliło.
-Pod koniec imprezy urządziliśmy grupowe karaoke. Chyba cały Londyn słyszał nasze chóralne "Lucy In The Sky With Diamonds".
-Serio?- Jęknęłam.- Może jeszcze to był mój pomysł?
-Nieee. Twoim pomysłem było "Locomotion" i "Let's Twist Again". Okazało się, że Michael i Luke umieją naśladować genialnie głos Chubby'ego Checkera.- Wyszczerzył się. Schowałam twarz w dłoniach.- A potem wyszliśmy razem na stół i śpiewaliśmy "Stand Up".
-My we dwójkę?- Upewniłam się.
-Nie, jeszcze Harry. I Jade. I chyba Conor.
-Super.- Czy wyczuł mój sarkazm?
-No, a na zakończenie "We Will Rock You". To było epickie.
-Fantastycznie.
-Bisowaliśmy sześć razy.- O matko.
-To chyba się nie dziwię, że masz taką chrypę. Moją stłumił wielki bełt.- Odparłam ironicznie.
-A tak w ogóle, to Liam prawie pobił się na górze z Harrym. Zgaduję, że poszło o ciebie?- Nie ma to jak zgrabnie przeskoczyć na inny temat.
-Taaa. Liam widział nas w pokoju Harry'ego i oboje byliśmy w samej bieliźnie.- Louis gwizdnął pod nosem.- Ale do niczego nie doszło!
-Coś ty, wiem przecież. Harry nie dotknąłby nikogo oprócz Moniki. Ale i tak jego szczęka wymagała lodowatej interwencji. Dostał prosto w środek policzka.
-Nic nie zauważyłam.- Wstałam z podłogi i z trudem opanowałam karuzelę w głowie.
-Bo byłaś zajęta haftowaniem.- Stanął koło mnie.- A teraz radziłbym ci odespać tę noc. I serio, wyjdź już, bo przy tobie nie mam ochoty sikać.
-Przynajmniej tyle w tobie przyzwoitości.- Mruknęłam, wychodząc z łazienki. Wróciłam do kuchni, gdzie zastałam towarzystwo w składzie pomniejszonym o Nikę, Nialla i Hazzę, ale powiększonym o Zayna i Lottie.- Gdzie Harry?
-Poszedł spać.- Odpowiedziała Eleanor.- Jak się czujesz?
-Nie chcę przeklinać, więc powiem, że beznadziejnie. Chyba zwymiotowałam tę tabletkę, dacie mi jeszcze jedną?
-Ty, tylko nie przedawkuj.- Perrie podsunęła mi pudełko.
-Można brać trzy naraz. Poza tym jestem lekarzem. Lekarzowi nic nie szkodzi.
-Alkohol też?- Zainteresował się Fifa.
-Gdyby nie ten kac, to już byłbyś martwy, Amadeusz.
-Miałaś tak do mnie nie mówić!- Pisnął, wywołując grymasy bólu na twarzach wszystkich obecnych.
-Czemu Amadeusz?- Spytał Zayn, cudem nie przysypiając na stole.
-Moje cholerne drugie imię. Matka miała świra na punkcie Mozarta, mam farta, że nie dała mi na pierwsze Wolfgang.- Filip wywrócił oczami i pociągnął kilka łyków z butelki.
-Dobra, ludzie, ja się zwijam. Potrzebuję ciepłej piżamki, mojego koca i gorącej melisy na żołądek.- Zaczęłam poszukiwania telefonu w torebce.- I błagam, niech ten człowiek okaże choć minimum miłosierdzia, które gdzieś tam ma...
-Natalia?- Odezwał się w słuchawce głos Noriakiego.- Co znowu?
-Mógłbyś po mnie przyjechać?- Próbowałam nadać swojemu głosowi proszący ton.
-Nie.
-Proooszę? Obiecuję, że wysprzątam twój pokój!
-Wara od mojego pokoju. Zajmij się swoim.
-Przecież się zajmuję! A teraz odpalaj tego swojego rzęcha i przyjeżdżaj tu w try miga.- Jak nie prośbą, to groźbą.
-Spadaj. Nazwiesz jeszcze raz moją Samantę rzęchem, to będziesz spała na balkonie.
-Nazwałeś auto Samanta?!- Wytrzeszczyłam oczy.
-Powiedziałem, odwal się!
-Okej, weź mój samochód.- Chwila ciszy.
-Twoją Mazdę?- Kasai był wyraźnie zainteresowany moją ofertą.- Serio?
-Nie, na niby.- Burknęłam.- Kluczyki są na podręcznikach, na szafce.
-No, mam. Jaki adres?
-Jakiś ty skłonny do współpracy, Kasai, kto by pomyślał...- Szybko podałam mu adres posiadłości.
-Jestem skłonny do współpracy, bo ty jesteś na kacu i łatwiej będzie cię przekonać do sprzątania lub prania.
-Jestem w takim stanie, że nie masz na co liczyć.
-Wystarczy, że nagram parę twoich obietnic na dyktafon.- Co za... co za... cwaniak!
-Wiesz co? Lepiej bądź tu za dwadzieścia minut, albo pożegnasz się z dyktafonem, sprzątaniem, a przede wszystkim ze swoją pustą głową.- Zagroziłam i wyłączyłam telefon.
-Jeśli tak wyglądają wszystkie wasze rozmowy, to ja chcę mieć nagranie na wyłączność.- Zaśmiał się Louis, który w trakcie rozmowy zdążył wrócić do kuchni.
-Wolę nie wiedzieć, co by się z nim stało w twoich rękach.- Mruknęłam.- Dobra, dzięki za wszystko, ale będę leciała.- Przytuliłam każdego na pożegnanie. Ominęłam tylko Liama, który zresztą nawet na mnie nie patrzył. Poczucie winy zżera, idioto? Dobrze ci tak.
-Nattie, to my powinniśmy ci podziękować.- El mocno mnie uściskała.- Dzięki tobie ten ślub był naprawdę wspaniały.
-Zrobiłam to dla was. Jesteście cudowni razem i zasłużyliście na szczęście. Jutro macie jeszcze indywidualną sesję, pamiętacie?
-Jasne, że tak. Znowu muszę się wbić w ten garniak.- Lou zrobił cierpiętniczą minę.
-Przynajmniej obędzie się bez stresu. Zdzwonimy się jeszcze. A, i powiedzcie Nice, że nic jej z zaręczyn nie ominęło, wszystko przecież będzie na taśmie!- Krzyknęłam jeszcze, zanim wyszłam z domu.
Akurat podjechał Noriaki. Moim samochodem, z włączonym na full moim radiem. Od razu władowałam się do środka i wyłączyłam wyjące "Andalouse".
-Mam kaca, debilu, chcesz, żeby mi rozsadziło mózg?- Zapytałam retorycznie i zapięłam pas.
-Wiesz, żeby było jeszcze co rozsadzać...- Znów mnie zemdliło. Tym razem z przyczyn oczywistych. Kasai jechał jak pirat i mało nie skasował krawężnika. Teraz już rozumiem, dlaczego zawieszenie w jego wozie trzyma się na słowo honoru...
-Przysięgam, że jeśli rozwalisz mi autko...- Zagroziłam, a on wziął ostry zakręt na rondzie.- Człowieku, chcesz, żebym ci tapicerkę zarzygała?!
-Twoje auto, twoja tapicerka.- Wyszczerzył się diabolicznie. Jęknęłam głośno. Nigdy, przenigdy więcej nie wsiądę z nim do samochodu. Nigdy.

~~*~~

-Pani doktor... Pani doktor...- Obudziło mnie dziwne szturchanie w ramię.- Wiozą pacjenta z niedoszłej próby samobójczej. Podciął sobie żyły.- Otworzyłam oczy.
-Już idę.- Od razu się rozbudziłam. A jednak sen się nie ziścił, nie byłam na chorwackiej plaży, tylko na kanapie w gabinecie lekarskim. I właśnie miałam nocny dyżur. Zerknęłam na zegarek. Piąta pięćdziesiąt trzy. Zaraz cały szpital stanie na nogi. Aż dziwne, jak spokojna była ta noc, tylko jeden wypadek, który od razu skierowaliśmy na blok.
-Damy radę go zszyć, czy trzeba zawiadamiać chirurgię?- Zapytałam, wiążąc włosy w kucyk.
-Ratownicy nie powiedzieli.- Aha. No dobra, idźmy na yolo.
Upiłam łyk zimnej kawy i mój żołądek natychmiast zareagował. Szybko wyjęłam mentosy miętowe i zaczęłam ssać. Jedynie ten miętowy smak pomagał mi opanować mdłości. Coś było nie tak. Kac normalnie trwa góra dwa dni, mój utrzymywał się już... Chwila... Dziś jest sobota, mój ostatni dyżur nocny. Czyli tydzień. Tydzień! Który normalny kac trwa tydzień?!
-Już jest!
-Podłączcie go do EKG!
-Dajcie tu respirator!
-Ciśnienie bardzo niskie, osiemdziesiąt dwa na czterdzieści!
-Dzwoń po dwie jednostki krwi, jaka grupa?
-Zero minus.
-Opatrunki jałowe, nici skórne jedwabne piątka! Dużo gazy, mocno krwawi!
-Ile ten dzieciak ma lat?
-Piętnaście.
-Zachciało mu się, cholera, umierać.
Szybko pracowaliśmy, żeby jak najlepiej zatamować upływ krwi i zaszyć wszystkie cięcia. Na skórze odkryłam masę innych blizn, pochodzących bankowo od żyletki. Matko, co go skłoniło do odbierania sobie życia? To nie było przypadkowe dociśnięcie ostrza, nie, te rany były zbyt... precyzyjne, zbyt dopracowane, wręcz jak od linijki. Planował to.
Nigdy nie byłam w stanie pojąć, jak można chcieć odebrać sobie życie lub choćby się ciąć. Może daje to chwilową ulgę w myśleniu, ale tak naprawdę to jest to niszczenie swojego zdrowia. Co przyjdzie człowiekowi z tej rany na ciele? Razem z krwią nie wypłynie rozwiązanie problemu, życiu trzeba pomagać, a nie je odbierać. Może to przez moje przeżycia z nowotworem i tą cienką granicę, która mnie kiedyś dzieliła od śmierci, ale... Na świecie jest tyle ludzi, którzy chcą żyć za wszelką cenę, a nie mogą. Po co postępować egoistycznie i zamiast im pomóc, odbierać samemu sobie dar, o który oni się modlą?
Uratowaliśmy tego chłopaka. Nie wiem, czy będzie z tego zadowolony, czy nie, ale na pewno po kolejnym dyżurze do niego zajrzę. Nawet jeśli nie będzie już moim pacjentem.
Akurat gdy skończyliśmy szyć ostatnią ranę, na SOR przybył mój zmiennik. Szybko zebrałam rzeczy, pożegnałam się z ludźmi, z którymi zdążyłam się zżyć przez ten miesiąc i pojechałam do domu. Byłam niewyspana i ciągle męczyły mnie nudności. Jak tylko odeśpię, to sprawdzę w necie, co mi może być. Cholera jasna, a jeśli to jest nawrót?!
Wróciłam do domu wykończona porannymi godzinami szczytu na autostradzie. Ledwo przyłożyłam głowę do poduszki, a już zadzwonił telefon. Zerknęłam na zegarek. Okej... Jednak spałam. Rany, w ogóle tego nie czułam. Szybko odebrałam, zanim dzwoniący ktoś się zniechęcił.
-Halo?- Ziewnęłam do słuchawki.
-Cześć, Natalia.- Odezwała się Danielle.- Wiem, że jesteś po dyżurze nocnym, ale mam teraz czas i miałabyś ochotę odreagować, czy coś?
-Właściwie to może... Ale nie bardzo mam ochotę wychodzić z domu.- Mruknęłam, poprawiając poduszkę.- Może przyjdziesz do mnie? Jakoś się tu upchniemy.
-Spoko. Wyślij mi adres.
-Jasne. O, i gdybyś mogła, to przynieś jakieś ciacha.
-Okej. To na razie.- Rozłączyła się. Szybko wystukałam adres w smsie i wstałam z kanapy. Załomotałam w drzwi Noriakiego.
-Kasai, rusz dupę! Zaraz tu będzie moja znajoma i nie chcę się tłumaczyć z ciebie, latającego po mieszkaniu w samych gaciach z pieśnią na ustach!- Drzwi się otworzyły i ukazał mi się wkurzony Noriaki.
-Przecież ja nigdy nie śpiewam! Poza tym to moje mieszkanie!
-Jasne, a ten koncert Aerosmith pod prysznicem to co? Wiem, że twoje, ale mnie też mogą odwiedzać, nie?
-Nie. A teraz daj mi spać, też miałem dyżur.- Odwrócił się i już miał zamykać drzwi, kiedy dodałam:
-Będziemy tańczyć!
-A żebyście się przebiły przez podłogę do sąsiada!- Trzasnął drzwiami i rzucił się na łóżko. Wzruszyłam ramionami i poszłam się przebrać z piżamy. Ściągnęłam T-shirt i legginsy, wzięłam szybki prysznic i założyłam letnią sukienkę. Po otwarciu okien do mieszkania wtargnęło gorące powietrze, prosto z Afryki. Szykuje się naprawdę upalne lato. Poszłam do kuchni po mrożoną herbatę i akurat gdy kończyłam chowanie pościeli, Danielle zapukała do drzwi. Rzuciłam jeszcze okiem w stronę drzwi Kasaiego, ale jedynym znakiem jego obecności było tylko głośne chrapanie. I dobrze.
-Hejka!- Przywitałam się z nią uściskiem.- Właź i sorry za bałagan.
-Daj spokój, ty chyba prawdziwego bałaganu nie widziałaś.- Machnęła ręką. Rozejrzała się dookoła.- Ładnie tu.
-Tylko ciasno i upierdliwy współlokator.- Parsknęłam śmiechem.
-Poradzimy sobie.- Uśmiechnęła się do mnie i zaczęłyśmy przemeblowanie, żeby zrobić więcej miejsca.
Zsunęłyśmy kanapę pod okno, zabrałyśmy ze środka stolik i zablokowałyśmy nim wejście do kuchni. Stosy podręczników akademickich powędrowały na balkon, zabezpieczone paroma pudełkami, żeby nie spadły komuś na głowę. Zwinęłyśmy dywanik i wcisnęłyśmy go pod prysznic. Od razu zrobiło się przestronniej.
-Dobra, to najpierw rozgrzewka.- Zadecydowałam i włączyłam "Sleeping In My Car". Zaczęłyśmy się rozciągać do włączonej na cały regulator piosenki. Chyba za ścianą ustało chrapanie.
-O, a teraz mi pokażesz kroki do tego zajebistego tanga! To jak tańczyliście, po prostu wow!- Danielle już chciała włączyć piosenkę, ale ją powstrzymałam.
-Błagam, nie. Nie mam ochoty słuchać tej melodii.
-Dobra, a ta będzie lepsza?- Uniosła brwi i włączyła podobną piosenkę. Od razu ją rozpoznałam. "Te Aviso, Te Anuncio" Shakiry.
Okej. Zaczęłam pokazywać jej kroki i uczyć po kolei figur. Męczyłyśmy tę piosenkę ciągłym powtarzaniem nie wiem ile razy, aż do pokoju wszedł wściekły Noriaki.
-Czy wy do reszty zwariowałyście?! Za ścianą śpi człowiek! Znaczy spał! I teraz...- Urwał, gdy jego wzrok padł na Danielle. Akurat skończyła obrót i z zagubioną miną spojrzała na chłopaka. Chwilowo poczułam się zbędna. To tak wyglądało z boku nasze wgapianie się w siebie, moje i Liama! Aha...
-Cześć. Sorry, że tak krzyczałem, ale jestem lekarzem po dyżurze i po prostu... Przepraszam. Jestem Noriaki. Noriaki Saikuiji.- Mało nie parsknęłam śmiechem na widok jego cielęcej miny. Zakryłam usta dłonią i dosłownie oplułam sobie palce, kiedy dusiłam się ze śmiechu na jego widok.
-Cześć. Danielle Peazer. Sorry, ale potrzebowałyśmy gdzieś poćwiczyć i... Tak jakby przeszkadzasz nam w próbie.- Moja krew! Kocham cię, Dani!
-C-co?- Kasai stał jak ogłuszony.
-Wiem, że to twoje mieszkanie, ale zaraz skończymy i się wyniosę.- Posłała mu olśniewający uśmiech.- To co, zmieniamy rytmy?- Zwróciła się do mnie.
-Daj jeszcze trochę Shakiry.- Mrugnęłam do niej.
Włączyła "Loca Loca Loca" i zaczęłyśmy szaleć w rytm samby. Nie miałyśmy ochoty na dokładną naukę kroków, więc po prostu tańczyłyśmy na środku salonu, a Noriaki z osłupieniem wpatrywał się w Dan i pewnie zastanawiał się, co sprawiło, że nie zadziałał na nią jego urok osobisty. Wreszcie kręcąc głową przeszedł do kuchni, ale nie zauważył stolika i wyrąbał się w kolano.
-Natalia!- Ryknął, zagłuszając muzykę.- Co to, do cholery, jest!
-Co ty, stolika nie widziałeś?- Zdziwiłam się i zmieniłam piosenkę na "Monday Morning".
-Czemu. Stoi. Tutaj!- Wysyczał, skacząc na jednej nodze do kanapy. Usiadł na niej, krzywiąc się z bólu. Auć, na kolanie już wyskakiwał siniak.
-Sorry, ale nie było gdzie go postawić, gniewasz się?- Zapytała słodko Danielle. Kasai spiorunował ją wzrokiem.
-Dobra, pomyliłem się. Jesteś taką samą wiedźmą jak Maj.
-Dzięki za komplement, skarbie.- Uśmiechnęła się i wykonała perfekcyjny szpagat.
-A ty uważaj, bo kiedyś cię wywalę z tego domu na zbity pysk.- Zagroził mi, ciągle trzymając się za kolano.
-Kasai, gdybyś na serio chciał mnie wywalić, to już dawno byś to zrobił. Ciągle mi to mówisz, ale tego nie zrobisz, a wiesz czemu?
-No, czemu?- Prychnął.
-Bo byś beze mnie nie wytrzymał!- Zrobiłam radosny obrót.- Jestem takim promyczkiem, który rozświetla ci szarą rzeczywistość!
Okej, obrót to nie był dobry pomysł. Przez to wszystko zapomniałam, że dalej mnie mdli. Rzuciłam się do łazienki, taranując po drodze fotel.
-Promyczku!- Wrzasnął Noriaki, kiedy skończyłam wypluwać flaki nad toaletą.- To jak tak jasno świecisz, to rozświetl teraz ten kibelek Domestosem!
Zabije drania, otruję przy najbliższej okazji!

~~*~~

Leżałam wygodnie na kanapie i próbowałam w spokoju oglądać "Sissi: losy cesarzowej". Próbowałam, to dobre słowo. Kasai urządzał koci koncert w łazience, konkretnie szykował się na kolejną randkę z następną naiwniaczką, która sądziła, że jest tak uroczy, za jakiego się podaje. Dziewczę chyba miało klapki na oczach. Przecież jeszcze wczoraj ta męska szumowina śliniła się do Danielle. Tak czy owak, wycie, które miało przypominać "Hey Jude", skutecznie zakłócało mi oglądanie ślicznej Romy Shneider w roli Sissi. Całe szczęście, że Noriaki wyjdzie za godzinę, będę mogła w spokoju kontynuować mój maraton filmów historycznych. Jeszcze w kolejce czekała Scarlett O'Hara i nieśmiertelne "Przeminęło z wiatrem".
Zastopowałam na chwilę film, żeby wziąć z mikrofalówki popcorn. Na moje szczęście Kasai posiadał to urządzenie w swoim licho zaopatrzonym mieszkaniu. Z braku dużej miski nasypałam popcorn do garnka i powędrowałam z powrotem do pokoju. Akurat trafiłam na wyjście Noriakiego z łazienki. Czy ja nie mogę spotykać na swojej drodze normalnych ludzi?
-Just let me hear some of the rock'n'roll music!- Ryknął na cały głos, wyskakując na środek pokoju. Zamrugałam i przytuliłam do siebie garnek, żeby go przypadkiem nie upuścić z tego szoku. Kasai mnie w ogóle nie zauważył, pląsał po całym salonie, udając rockmana z mopem zamiast elektrycznej gitary. Czyli oprócz miłości do rock'n'rolla łączy nas jeszcze chwilowe ogłupienie i różne dziwne odpały... Nieee!
-Ekhem...- Odchrząknęłam nieśmiało. Noriaki pisnął jak baba i podskoczył w miejscu. O rany, on się rumieni! Gdzie mam kamerę?!- Zamiast "Rock'n'Roll Music" chyba powinieneś śpiewać "Help". Zdecydowanie potrzebujesz pomocy specjalisty.- Zasugerowałam, powstrzymując atak śmiechu.
-Spadaj!- Strzelił focha i ukrył się w swojej jaskini. Pokręciłam głową i włączyłam z powrotem film.
Akurat doszłam do momentu, w którym okazuje się, że Sissi wyzdrowiała, gdy ktoś zapukał do drzwi. Odstawiłam pusty garnek i poszłam otworzyć.
-Siema, wredoto.
-Siema, debilu.- Przywitałam się serdecznie z Niką.
-Też się zmieszczę?- Z korytarza wychylił się uśmiechnięty Niall.
-Właź, Nialler. Fajnie, że wpadliście.- Zrobiłam im miejsce na kanapie.
-Mamy coś dla ciebie!- Nika wyjęła z torebki płaskie pudełko, zapakowane w biały papier.
-Co to, film?- Szybko zerwałam opakowanie.- O nie.- Jęknęłam na widok przepięknego zdjęcia El i Louisa.
-Co, o nie? Trzeba to obejrzeć! Każdy dostał kopię, a my mamy jeszcze rozszerzoną o imprezę po oczepinach! Muszę zobaczyć oświadczyny Nialla!- Nika wyrwala mi pudełko z ręki i usiadła na podłodze przed odtwarzaczem DVD.
-Mamy film, mamy prowiant, czego chcieć więcej?- Niall ze znaczącym uśmiechem uniósł w górę reklamówkę z żelkami, ciastkami, chipsami i piwem.
-Na pewno nie upokorzenia.- Mruknęłam.- Dominika, przyznaj się, specjalnie tu przyszłaś, żeby patrzeć, jak chcę się zapaść pod ziemię!
-To też.- Zaśmiała się.- Ale weź pod uwagę, że zamiast mnie mógł dostarczyć ci film ktoś inny. Taki Liam, na przykład.
-Możecie zostać.- Wyraziłam łaskawie zgodę. Gorzej nie będzie. I tu na razie miałam rację. Gorzej nie było.
-Ja wychodzę, Maj.- Z pokoju wyszedł Kasai, cały wypiękniony, wręcz brakowało bijącego od niego blasku.
-Cześć, Noriaki.- Nika skinęła mu głową.
-Cześć.- Podał rękę Horanowi.- Co oglądacie?
-Film z wesela El i Lou.- Odpowiedziałam niechętnie.- Na którym się kompromituję.
-Kurde, że też mam teraz randkę.- Westchnął ciężko. Poszedł do łazienki, zlał się perfumami i wyleciał z domu, trzaskając drzwiami.
-Aż dziwne, że nie wyleciał do mnie z fajnymi określeniami na boysbandy.- Zaśmiał się Niall i wyciągnął do mnie puszkę z piwem. Pokręciłam głową.- Co ty, znowu nie pijesz?- Zdziwił się.
-Cały czas jest mi niedobrze.- Wyjaśniłam.
-Ale popcorn jadłaś.- Wytknęła mi Nika.
-Od popcornu nie chce mi się wymiotować, ale rano na sam zapach jajecznicy pobiegłam haftować.
-Oby to było tylko jakieś zatrucie, a nie nawrót choroby.- Przestraszyła się Nika.
-Nic mi nie jest.- Machnęłam ręką, żeby ją uspokoić, ale sama strasznie się bałam. Żeby to tylko nie był nawrót...
-Okej, włączamy.- Nialler sięgnął po pilota.
Na początek logo firmy, oczywiście. A potem w rytm "Story Of My Life" pokazały się zdjęcia z dzieciństwa El i Lou, potem włączyło się "Act My Age" i urywki filmików z przygotowań do wesela, prób, przyjazdu gości i tłumów fanek przed bramą parku. Wreszcie mogliśmy obejrzeć przebieg uroczystości.
-O rany, jednak ładnie wyglądałam!
-Harry, jaki zaciesz!
-Patrz, jaką El ma przerażoną minę!
-Ale wygląda jak księżniczka...
-Mama Louisa płakała chyba przez cały ślub.
-Ty lepiej patrz, jak on się telepie!
Wymienialiśmy komentarze, śmialiśmy się z min gości, z Harry'ego plączącego się w swojej mowie. Doszliśmy wreszcie do tańców. Sięgnęłam po torebkę moich ulubionych biszkoptów. Zjadłam tylko jednego, a mój żołądek znów zaczął się buntować. Nie wytrzymałam i pędem poleciałam do łazienki. Perfumy Kasaiego tylko przyspieszyły całą akcję.
-Nattie, rzygasz na sam widok Liama?- Wrzasnęła Nika. Chyba podświadomie wybrałam genialny moment na zwymiotowanie.
Chciałam się podnieść, ale w głowie tak mi się kręciło, że musiałam zamknąć oczy. Nagle oblał mnie zimny pot. A jeśli to naprawdę jest nawrót? Niby minęło już pięć lat od przeszczepu, ale ostatnie badania miałam w kwietniu i... O Boże, wszystkie objawy są takie same!
Z powrotem usiadłam na podłodze. Zza zamkniętych drzwi dobiegł mnie śmiech Nialla. Niewiele myśląc, wyjęłam z kieszeni dresów telefon i wybrałam numer Gabi.
-Natalia?- Odebrała z wyraźnym zdziwieniem.- Co jest?
-Gaba, ja chyba mam nawrót.- Powiedziałam, przełykając łzy. Zapadła cisza.- Chyba znowu jestem chora!
-Spokojnie.- Gabrysia niczym nie zdradziła strachu.- Najpierw mi powiedz, co się dzieje. Jak się czujesz?
-Non stop mam mdłości, wymiotuję po parę razy dziennie. Nawet Aviomarin mi nie pomaga! Myślałam, że to tylko kac, ale trwa już tydzień! I to nie jest zatrucie pokarmowe, bo nie mam gorączki ani innych objawów! Ostatnie wyniki były w normie, ale badałam się w kwietniu, w dodatku wydaje mi się, że od tego wszystkiego stwardniał mi brzuch, a ostatnio zauważyłam...- Wpadłam w nerwowy słowotok. Już prawie płakałam.
-Natalia...
-... że chyba znowu mam zaburzenia miesiączki, zupełnie jak wtedy, kręci mi się w głowie, zwłaszcza od zapachu wanilii...
-Natalia!- Krzyknęła Gabi. Chwila, czy ona się śmieje?
-Co?- Zapytałam, biorąc głęboki wdech.
-A robiłaś test ciążowy?
-Hę?- W pierwszej chwili nie zrozumiałam.
-Chyba jesteś w ciąży, Nattie.



____________________________________________________
Hejka :) mam nadzieję, że rozdział się doda, bo ten internet... No, szkoda gadać -.-

Po ostatnim rozdziale, który wam się taaak spodobał (zwłaszcza zakończenie ;), macie teraz coś na rozluźnienie. Z wyjątkiem końcówki, oczywiście ^^

Dziękuję za 50 OBSERWATORÓW, wow!!! To jest niesamowite, 50 czyta to regularnie, a prawdopodobnie nawet więcej, bo nie wszyscy przecież są zalogowani na Bloggerze... Z moją przyjaciółką będzie już 51 xD

Dziękuję Wam za wszystko, jesteście cudowni :*** i za to wasze zainteresowanie "Dance with me tonight..." ^^

A teraz harmonogram rozdziałów (jeśli będzie internet -.-)

Nowy rozdział na "Dance..."---> sobota (18.06)
A kolejny---> środa (22.06)
Nowy rozdział na "Nothing's..."---> środa (22.06)
Później dopiero 02.08, w niedzielę, w związku z moim wyjazdem do Chorwacji :)
A reszta dopiero w drugiej połowie sierpnia, bo będę na pielgrzymce :)

Buziaki <3
Roxanne xD

49 komentarzy:

  1. Kocham no po prostu kocham *-* I w tym momencie mam ochotę cię udusić za tą końcówkę *-* Ale jeżeli bym to zrobiła to nigdy bym się nie dowiedziała co dalej, więc się powstrzymam :) Nie wiem jak ja wytrzymam do środy....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, za końcówkę juz nie żyję... Ale kto wam wtedy dokończy bloga? XD
      Dziękuję <3

      Usuń
  2. Dam, dam, dam
    No dzieje się i to bardzo
    Nie mogę się doczekać wyniku testu i reakcji Liama, gdy okaże się, że Natalia rzeczywiście jest w ciąży. Kiepsko będzie jak Natalia nie powie mu, że to jego. Chociaż Liam chyba nie jest aż tak głupi, żeby się nie domyślić xd
    Akcja się rozkręca!
    Nie mogę doczekać się kolejnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej chwili chyba ma prawo się nie domyślić... Przecież nic nie widać ;)
      Dziękuję <3

      Usuń
  3. Coś mi się wydaje, że albo Nattie nie powie Liamowi albo on jak się dowie to może pomyśleć, że to Hazzy. Mam nadzieję, że nic takiego nie zrobisz.Rozdział genialny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Boze tak myślałam że może jest w ciąży mam nadzieje że z Liamem
    super rozdział ale dlaczego w takiej chwili zakończyłas
    Weny życzę
    《Vika》

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze mam dramatyczne zakończenia ;D
      Dziękuję <3

      Usuń
  5. OOOMMMGGG!!!!!KOCHAM TO ;3
    Co do rozdziału:
    Po pierwsze:
    Mam domysły ale żeby je potwierdzić musisz mu powiedzieć czy Monia i Noriaki znali sie wcześniej?( chyba wiesz so czwgo zmierzam)
    Po drugie:
    Mój tekst ze Nattie i Hazza spali obok sb a nie ze sb :3 dobrze że sie wyjaśniło ale i tak biednemu Haroldowi sie dostało. :(
    Po trzecie :
    CCCOOOOOOOOOOOOO?!?!?!?!?!?!?!?! NATTIE W CIĄŻY?!?!?!?!?!?! Wiem że masz szalone pomysly ale to?!?!?! LOL przecież. Nattie dawno z nikim mie spała. A jeśli. To by było "Dziecko" Liama to juz chyba wcześniej powinna miec jakies objawy czy coś :/ Chociaż nir wiem bie znam sie na ciążach. ;P. Co do nowego bloga mogłabyś napisać jakieś ff o Niallerku lub imagina czy cos podobnego??? Uwielabiam go bardzo chicialabym przeczytać coś twojego o nim <3 pozdrawiam i czekam na nastepny rozdział. Nie moge sie doczekać tego co zrobi Natts ;P Stawiam zw zemdleje ;D no nic do następnego. :*****
    Kate Skate xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emm... Może się poznali przez Natalię, ale nie mam pojęcia, do czego zmierzasz... Chyba nie myślisz, że Noriaki zaplanował porwanie Moni O.o
      Nie przy każdej ciąży są te objawy ;) poza tym przypomnij sobie taką scenę... W pierwszym rozdziale xD
      Dziękuję <3

      Usuń
    2. Hahhaha bardziej mi chodziło. Ze moza to Monia jest jego tajemniczą dziewczyną xD o co ty mnie podejrzewasz?! Porwanie przez Noriakiego? O.o
      Kate Skate xD

      Usuń
  6. Nie no błagam niech ona nie będzie w ciąży ani żeby nie było nawrotu choroby , niech ona ma nie wiem np. Wirusa czy coś ale jak już w ciąży to niech z liamem że doszło do zbliżenia po pijaku czy coś że ona teraz tego nie pamięta a bo się pogodzili tak sex na zgodę zawsze spoko XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli w ciąży, to tylko z Liamem! Przecież z nikim innym nie spała ;)
      Dziękuję <3

      Usuń
  7. O matko. Natalia w ciąży?!
    Rozdział cudowny, zresztą jak zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hulalala Super ! Bardzo dobrze ,że Natalia jest w ciąży może w końcu pogodzi się z Liamem ! ( O ile to jego dziecko xd ). Jestem ciekawa jego reakcji ! Szybko pisz następny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. I nadszedł dzień, że pisze komentarz hehe wcześniejsze było wesele i to mi przypomniało ostatnie wesele na którym byłam nie dawno, końcówka dość ni typowa była i oczywiście trzeba było czekać na ten. Był śmieszny a Natti + Noriaki mistrzami hehe kocham że ich tak ukazujesz, z nich się można pośmiać :D Natalia w ciąży kto by pomyślał, na pewno nie ja i miłe zaskoczenie ale podejrzewam, że to wiele zmieni ale główna bohaterka tak łatwo nie wybaczy Liamowi. Nie mogę się doczekać momentu gdzie się wszyscy dowiedzą a przede wszystkim Liam. :D Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nattie + Noriaki równa się moje ulubione walki na słowa xD kocham ich ;D
      Dziękuję <3

      Usuń
  10. Jestem 52 ! Dance :). Kobieto pamiętam jak pół roku temu nadrabiałam , żeby przeczytać wszystko w poprzedniej części :). JESTEŚ MEGA NIESAMOWITA :). Kobieto ukłony . :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hahaha tak ! Wiedziałam ! Domyślałam się tego wszystkiego ! Już się nie mogę doczekać kolejnych rozdziałów ! . Powodzenia w pisaniu .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem, że wiedziałaś xD
      Dziękuję <3

      Usuń
  12. Co za ulga! Wiedziałam, że oni tylko koło siebie grzecznie spali. Nic więcej. Nie dziwię się, że Natalia nic a nic nie pamięta, schlała się w trzy dupy.
    Jak Liam wparował do pokoju Hazzy, to drama aż wisiała w powietrzu. Bideny Harry dostał w twarz za niewinność. No, ale z drugiej strony nie dziwię się Liamowi, bo to była dwuznaczna sytuacja i od razu sobie pomyślał, że Nattie mogła spać z Harrym. Mam nadzieję, że Styles mu dobitnie dał do zrozumienia, że nic między nimi nie zaszło.
    Kłótnie Nattie i Noriaki'ego, są równie dobre jakbym oglądała dobry kabaret, albo komedie heh. Kasai mistrz kierownicy, mógł się lansować samochodem Natalii. I jeszcze jak się ślinił do Dani hehe.
    Hahaha jak widać Natalia nie jest jedyną, która ma syndrom dnia następnego :D Nika i Niall nie pamiętali o własnych zaręczynach. Dobrze, że wszystko załapała kamera, więc sobie chociaż obejrzą. Lepszy rydz niż nic ^^
    Nattie w ciąży?! Osz kur...de! Nie cieszmy się za wcześnie, bo Roxanne (geniusz zła i dram), w następnym jeszcze nam napisze, że to fałszywy alarm, albo coś innego. Jednak jeśli to prawda, jestem ciekawa reakcji Natalii i czy z własnej nieprzymuszonej woli powie o tym Liamowi. Chyba, że jak zwykle uniesie się honorem i będzie to przed nim ukrywać. Nie na długo, bo nie oszukujmy się, ale brzuch rośnie. Gdyby nie Sophia, to wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej. Teraz możemy sobie tylko gdybać i przypuszczać co by było gdyby.
    Liam raczej nie będzie taki głupi i bezmyślny, żeby nie walczyć o Nattie i dziecko. Teraz musi zebrać dupę i się naprawdę starać o wybaczenie Nattie, co nie będzie proste i będzie długo trwało.
    Czekam na kolejny rozdział.
    ~Caroline.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, tym razem mój geniusz zła planuje coś innego, nie zwykły fałszywy alarm ^^
      Liam się pozbiera... Na pewno. Trzeba dać mu tylko czas, a nasza Nat jest odrobinkę niecierpliwa ;)
      Dziękuję <3

      Usuń
  13. Ale się porobiło. Natalia myślała, że spała ze Styles'em, ale na szczęście tak nie było, Liam zastał ich w dość niekorzystnej sytuacji, obił twarz Harry'emu, Nika i Niall nie pamiętają zaręczyn, no i jeszcze do tego najprawdopodobniej Nattie jest w ciąży. Emocje aż kipią.
    Może zacznę od początku. Dobrze, że jednak okazało się, że Natalia i Harry ze sobą nie spali, ale od początku właśnie tak myślałam. Po prostu spali tylko koło siebie i tyle. Stan przedzawałowy na razie minął :D
    Potem Liam zastał ich, no cóż w dziwnej sytuacji. Rozumiem, miał prawo się wkurwić, bo to wyglądało dość dwuznacznie. Jestem ciekawa, czy wysłuchał tłumaczeń Harry'ego zanim mu przywalił, czy może później. No, trzeba przyznać, że chłopak ma cela i niezły spust.
    Miałam niemałą bekę jak Kasai zajechał po Nattie jej autkiem. Heheh musiał zrobić pokazówkę. Muzyka na full, opuszczona szyba, wiatr we włosach i zimny łokieć hehhehe.
    Scena w szpitalu, bez wątpienia jak zwykle dramatyczna.
    Czyżby Kasai podbijał do Dan? Szczena mu opadła na jej widok ^^ sorry japońcu od siedmiu boleści, nie ta liga. Kłótnie jego i Natalii zawsze mnie rozpierdzielają i wyje ze śmiechu :D Inaczej się nie da :) Dobrze, że jest jakaś postać, która potrafi choćby na chwilę odciągnąć od tych wszystkich dram, których tylko przybywa. Także wielki plus dla Noriaki'ego, dołączył do grona moich ulubionych postaci.
    Miałam taki polew, że masakra jak Nika zastanawiała się skąd ten pierścionek. Jak można nie zapamiętać własnych zaręczyn?! Ja wiem, że była zamroczona alkoholem, no, ale to ZARĘCZYNY. Niall następny, też nic nie pamięta. Chyba muszą udać się do apteki po pamicon.
    Jest jeden plus, będą mogli sobie odświeżyć pamięć po obejrzeniu płyty z wesela. Wiadomo, że to nie to samo, ale niestety muszą się tym zadowolić albo niech Horan oświadcza się jeszcze raz xD ale znając jego, to po trzeźwemu nie da rady heh. Nie ma to jak kapka wódki na odwagę i można świat doganiać ^^
    Nie sądzę aby Natalia miała nawrót choroby, ale Bóg jeden wie, co zaserwuje nam Roxanne, ale to byłaby meeeeega drama, chyba najgorsza, ale chyba planujesz zupełnie co innego, żeby nas kompletnie zaskoczyć, tak żebyśmy z krzeseł pospadali.
    Objawy jakie ma Nattie są oczywiste, raczej wskazują na ciąże. To trochę niewłaściwy moment na dziecko, ale trudno co się stało to się nie odstanie. Zobaczymy w kolejnym, czy to w ogóle prawda. Jeżeli się tak okaże, to nie wiem czy będzie taka chętna aby powiedzieć Liamowi. Zaraz będzie sobie wmawiać, że nie będzie się go o łaskę prosić, bla, bla, bla. Nattie jest w cholerę uparta, a to nie zawsze wróży coś dobrego.
    Trzeba się szybko pozbyć Sophii, bo wkurza mnie jak kręci się cały czas koło Liama, a szczególnie wnerwiłam się jak przyszła z nim na wesele. Myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok. Ta dziewucha, nie ma ani krzty wstydu.
    Końcówka niby nie dramatyczna, ale intrygująca ^^
    Do następnego i życzę dużo weny :)
    Agnieszka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądząc po sile ciosu, Liam przywalił Harry'emu przed tłumaczeniami ;)
      Noriakiego może tez polubisz po kolejnym rozdziale... Tam będzie troszkę o nim samym :)
      Pamicon? Dobra, zamówię im xD
      Niewłaściwy moment na dziecko, racja. Ale może dzidziuś naprawi relacje między nimi? ;P
      Dziękuję <3

      Usuń
  14. Wow, no powiem ci, że jestem pod wrażeniem tego rozdziału... Wciąż to do mnie nie dochodzi, że Nati może być w ciąży (tylko jak i z kim ?! ), ale lepsze to niż nawrót choroby.
    No i jak do cholery można nie pamiętać swoich oświadczyn ?! To jest conajmniej dziwne, na ale... :D
    Naprawdę niecierpliwie czekam na następny :) To opowiadanie mnie mega wciągnęło. Dziewczyno skąd ty bierzesz te pomysły ?! Czytałam wiele fanfiction o One Direction, ale takiej fabuły jeszcze nie widziałam, zapewne jesteś dziewczyną z głową w chmurach, bo twoje pomysły są tak oryginalne, że nawet ja na takie nie wpadłam xD
    Zaliczam to opowiadanie do moich najbardziej ulubionych. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak chyba nie muszę tłumaczyć xD z kim... To też chyba dość oczywiste ;)
      Jak widać wyżej, da się nie pamiętać zaręczyn xD
      A pomysły... No, skądś się biorą ;) w głowie krąży mi dużo pomysłów :))
      Dziękuję <3

      Usuń
  15. To napewno nie jest zwykly rozdzial! Jest taki straszny, tajemniczy, ciekawy i na koncu smieszny :) mam nadzieje ze to dziecko (jesli ona w ogole jest w ciazy) jest Liama xd chyba nie bylo odskokow na bok Natalio? Xd dobra, teraz na powaznie, rozdzial zarabisty i ogolnie super, nie moge sie doczekac nastepenego, szkoda ze to dopiero w srode (chociaz w glebi duszy nadal wierze ze cos cie natchnie i napiszesz go jeszcze w ten weekend, nie naciskam :)) jak zwykle zycze weny i wysylam cieplutkie pozdrowionka :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak ja czekałam na motyw ciąży! Oby to dziecko (jeżeli Nattie jest naprawdę w ciąży) było Liama, bo jeśli ona i Harry jednak coś... Nie! Tak na pewno nie będzie. XD Uwielbiam kłótnie Nattie i Noriakiego XD Życzę duuuużo weny
    Ściskam cieplutko, W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, tylko ciąży tu brakowało, prawda? XD
      Dziękuję <3

      Usuń
  17. Ahahahaha xD widziałam, że tak się stanie ! w sensie akcja z Liamem, Harrym i Nat w bieliźnie ! nawet napisałam to chyba w komentarzu pod tamtym rozdziałem <3 ale i tak byłam w szoku że tak się stało :p
    No i po co Liam ma taki bulwers ?! jak sam nic nie robi w sprawie odzyskania Natalki, to na cholere się wtrynia do jej życia !
    Nie sądziłam, że tą beką z oświadczyn Niki i Nialla będzie to że oni ich wogóle nie pamiętają xD Ale jazda.... tym to mnie rozwaliłaś :D
    Matko ! to oni nieźle dali po bani jak nie pamiętają nic z tego ślubu :o no cóż.... zabawa na hardkora !
    Samanta xD Śmiechłam totalnie i bezapelacyjnie :D Kasai miszcz !
    sprawe próby samobójczej zostawie bez głębszych rozważań gdyż sama tego dokońca nie rozumiem jak tak można, poza tym śpiesze się na trening strażacki :)
    nie ma to jak oglądać swoje oświadczyny na płycie gdyż w realu się nie pamięta (y)
    taaa wiem jak można sie wstydu najeść oglądając czy to aktualne czy starsze płyty z wesela... xD
    Are you fucking kidding me ?! bez jaj ! serio ona bd w ciąży ?! zdradź mi to, obiecuje nikomu nie powiem xD dobra przyznaje się może coś podejrzewałam po objawach ale nie spodziewałam się, że to bd naprawde ! i jak to czytałam tak podwieczór to potem przez cały wieczór zastanawiałam się jak to możliwe że ona ni zauważyła tego wcześniej przez od zerwania z Liam'em to jest szmat czasu i od ich ostatniego razu. Surprise milion ! Ps. brakowało mi mojej imienniczki <3
    kurcze rozpisałabym się bardziej ale mam trening bo już jutro ( niedziela) mamy gminne zawody sportowo-pożarnicze i śpiesze sie na ostatni trening a zostało mi 10 min kurczaki ! zmykam, trzymaj się i do nastepnego ( w którym mam nadzieje, wyjaśni się na sprawa) ;)
    Gaba :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yep, zabawa była zarąbista, skoro wszyscy się tak Natalii xD
      Samanta, wiem, poniosło mnie ^^ Chwila słabości
      Mam nadzieję, że na zawodach poszło dobrze ;***
      Dziękuję <3

      Usuń
  18. Cześć, trafiłam na Twojego bloga zupełnie przypadkiem, ale chcę Ci powiedzieć, że strasznie mnie zaciekawiłaś :) Super piszesz. No i fabuła jest mega! :) Z chęcią zostanę dłużej.

    Liczę, że zajrzysz także do mnie. Jeśli interesuje Cię II wojna światowa, to na pewno Ci się spodoba! A jeśli nie "jara" Cię historia, to i tak mam nadzieję, że coś Cię w moim opowiadaniu przyciągnie :)
    http://meinkampf-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ci się podoba ^^
      W wolnej chwili na pewno zajrzę :)
      Dziękuję <3

      Usuń
  19. Zaintrygowałaś mnie zakończeniem ;) Zastanawiam się czy Nattie powie o tym Liamowi (bo zakładam, że to on jest ojcem - o ile oczywiście bohaterka jest w ciąży ;P)
    Rozdział bardzo mi się podobał... Jak zwykle ;)
    Juz nie mogę doczekać się kolejnego i oczywiście nowej części Dance... :)
    Pozdrawiam i życzę weny ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę tylko powiedzieć, że Liam się dowie... w dramatycznych okolicznościach ^^
      Dziękuję <3

      Usuń
  20. DOBRA JESTEM OGRANERŁAM SIE!
    poprzeczytaniu tego rozdziału w komentarzu potrafiłam napisać tylko " COCOCOCOCO" ale mniejsza hahah po pierwsze dobrze, ze nie spała z Harrym jahah po drugie kac morderca nie ma serca! Ha! Mowiłam. Hmm Li jaki zazdrosny hahahaha ale dobrze tylko szkoda ze Harremu sie obrewalo za nic. Alee dziasiaj nie mam weny na długiego koma wiec przejde do tego co mnis najbardziej zaskoczyło NATTIE E CIAZY JAK TO NSJJSNWJWJ I DOPIERO TERAZ SIE ZORIETOWALA JAK TOO. Z jedej strony fajnie spiu mały Li shsbsn a jak to? Oni pokłoceni i dziecko? Eww, nie wyobrazam sobie tego. Ale czekam na twoj wymysł bo napewno bedzie to cos ciekawego! Ale wez na poczatku serio sie wystraszyłam ze ma nawrot. Mimo ze wiek ze jestes wredna( nie bierz tego do ciebie czy cos) i lubisz przerywac w takich momentach to i tak jestem zla hahahhahaha ale nic czekam na kolejny
    ~Verii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś ciekawego będzie, możecie być tego pewni ;))
      Dziękuję <3

      Usuń
  21. hej! Pisze już ten kom drugi raz bo wcześniej mi się coś zepsuło i się nie dodał. Mam nadzieje że o niczym nie zapomnę tym razem :)
    Rozdział po prostu cudny. Pewnie sobie nie zdajesz sprawy z tego jak lekko i przyjemnie się go czytało. Jak ty to robisz? Musisz mi dać jakieś wskazówki chyba bo tez zaczęłam pisać własne opowiadanie ;) Humor mi się poprawił gdy czytałam ten rozdział. Ale przyznam, że trochę się bałam gdy zaczynałam go czytać, bo bałam się o to co zaszło miedzy Natt i Harrym. Konfrontacja Noriakiego i Danielle po prostu na miare mistrza! Ty to umiesz człowiekowi poprawić humor. Od kąd Natt zaczęłam wymiotować często to zaczęłam podejrzewać ciąze, ale wystraszyłam się na koniec, że może to jednak nowotwór. MAM NADZIEJE, ZE TO PIERWSZE :D Niezłe rzeczy działy się na tym weselu. O to kto jest ojcem się nie martwię, bo odpisałaś mi w poprzednim komentarzu, że Everything gonna be alright wiec się nie martwię. Ciekawa jestem tylko jak wszyscy to przyjmą. Życzę udanych wakacji i czekam na kolejny papapa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to chodziło, żebyście w pierwszej chwili pomyśleli o białaczce xD zła ja
      To dobrze, że się o to nie martwisz, widzę, że się zrozumiałyśmy ;)
      Dziękuję <3

      Usuń
  22. Omg xD Jestem genialna xD Co chwilę się śmieje czytając to xD Normalnie scena z śpiewający Noriakim mnie rozwaliła xD Mam już swoją teorię na temat ciąży Nattie! Może to Flash jakoś coś tam ten tego ze swoją sekta zrobił Nattie xDD Ale to pewnie dziecko Liama ;-; Teraz pewnie będzie ze Nattie chcę go odzyskać ciąża ;-; No ale nic :D Czekam na kolejny rozdział i życzę weny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh ta autokorekta w telefonie ;-; Serio, zamiast "jesteś" napisało się "jestem" xD No więc to Ty jesteś genialna Roxanne :D

      Usuń
    2. Nie, nie wymyślajmy niestworzonych historii... Raczej ojcem jest Liam :)
      Wiem, też nie cierpię autokorekty -.-
      Dziękuję <3

      Usuń
  23. I jedno pytanie: JAK MOŻNA NIE PAMIĘTAĆ WŁASMYCH OŚWIADCZYN?!?!?!
    Kate Skate xD

    OdpowiedzUsuń
  24. Hej, przeczytałam sobie to dzisiaj (ja i mój wakacyjny refleks) i jak zawsze miałam uśmiech na ryjku. Zgadłam, że nasze narzeczeństwo nie będzie pamiętało oświadczyny hehe nawet troszkę mi ich szkoda. Dobrze, że chociaż kamera to nagrała. No i Nattie i jej objawy. Nawet mi nie przyszło do głowy na początku, że to mógłby być nawrót choroby. Jakoś dziwnie jestem spokojna o losy wszystkich bohaterów. Przecież tytuł mówi sam za siebie :) a teraz lecę czytać następny
    all the love
    Kinga

    OdpowiedzUsuń